poniedziałek, 31 stycznia 2011

lakier China Glaze - Grape pop



Przepiękny fiolet! Bez żadnej domieszki. Spodobał mi się już od pierwszych zdjęć, które zobaczyłam na blogach.
Na upartego już jedna grubsza warstwa wystarcza, ale po 2 jest zdecydowanie lepiej. Bardzo łatwo się nakłada, szybko schnie.
Podobnie jak Sexy śmierdzi denaturatem, ale na szczęście zdecydowanie mniej.

Trwałość ... W piątek około 23 nałożyłam 1 warstwę, w sobotę ok 20 - drugą i jeszcze tego samego dnia pojawiły się 2 czy 3 odpryski ...

piątek, 28 stycznia 2011

Następne lakierowe nowości Essence - Nail Art Cracking - pękające lakiery

Kolejny trend za którym poszło Essence. Tym razem firma wzięła przykład od np. OPI czy BarryM i wypuszcza pękające lakiery.
Na serię Nail Art Cracking składają się 2 lakiery podkładowe i 2 top coaty. Top coaty można używać także z innymi lakierami.

źródło: http://en.essence-beautyfriends.eu/beauty-blog/cosmas-blog/view-article/?tx_mmforum_pi17%5BarticleID%5D=231
 Lubicie takie lakiery i ich efekt na paznokciach?
Jeśli nie miałyście jeszcze okazji wypróbować tego typu lakierów (jak ja ;) ) to czy macie zamiar się skusić?
Hmmm, nie wiem czy kupię. Gdy pojawiły się pierwsze pękające lakiery koniecznie chciałam mieć, "napaliłam się". A teraz sama nie wiem. Chyba mi przeszło.

Essence - I love Berlin - eyelinery Buddy Bear i Berlin Story

Zgodnie z obietnicą - linery z limitowanki I love Berlin na oku :)

Oba eyelinery szczerze polecam!! Są bardzo łatwe w obsłudze, trwałe (na szczęście nie aż tak bardzo jak z limitowanki Return to paradise), nie kruszą się i w ogóle są świetne :D
No i mają piękne kolory :)

Specjalnie do zdjęć nie użyłam cienia, ale jak widać, nawet solo prezentują się rewelacyjnie

Wybaczcie grudki na rzęsach i słabe wytuszowanie, ale właśnie mój tusz zakończył swój żywot i wylądował w koszu.


Buddy Bear:




 


Berlin Story: 



czwartek, 27 stycznia 2011

Porównanie lakierów Essence: ILB Green grass vs CAC Crazy me i ILB Buddy bear vs C&G Underwater (nowa wersja)

Już patrząc na zdjęcia lakierów z limitowanki I love Berlin 2 z nich skojarzyłam z innymi lakierami Essence:
Green grass z Crazy me (Crazy about Colour) i Buddy bear z nową wersją Underwater (Colour & Go).

W obu przypadkach patrzac na buteleczki różnice są niemal nie do wychwycenia (pomijając fakt, że Underwater ma drobinki), tak na paznokciach już niekoniecznie:

Od wskazujacego: Crazy me, Green grass, Buddy bear, Underwater:


Crazy me i Green grass są baaaardzo do siebie podobne, aparat też niezbyt wyłapał różnice (z resztą w ogóle kolory na zdjęciu są przekłamane, ale do celów poglądowych się nadają).
Różnice są 2, ale zauważalne chyba tylko dla lakieromaniaczki: Green grass jest troszkę ciemniejszy niż Crazy me i lepiej kryje.

Natomiast Buddy bear i Underwater mimo iż w buteleczkach niemal identyczne, tak na paznokciach zupełnie różne. Komentarz jest chyba zbędny ;) Napiszę tylko, że Underwater przy Buddy bear wygląda nie na brudny granat a na niemal grafit.

Co do samych lakierów z limitowanki I love Berlin (oczywiście tych, które mam, bo nie wiem jak pozostałe 3)  to krycie zadowala mnie w 100% - końcówka nie prześwituje, nie ma też żadnych smug itp. Zapowiadają się super. Na pewno będą osobne zdjęcia :)

Zakupy: Essence - I love Berlin

W końcu i u mnie w mieście pojawiła się berlińska limitowanka Essence. Wyczekałam się i mimo, że nie planowałam za bardzo zakupów (tzn. inaczej - po zdjęciach nic mnie nie zachwyciło jakoś szczególnie, ale i tak czułam potrzebę oglądnięcia na żywo) to zakupiłam wczoraj 4 rzeczy:

* 2 lakiery: 03 Green Grass i 04 Buddy Bear:

Green Grass - kolor bardziej morski niż trawiasty, ciemniejszy niż na zdjęciu
Buddy Bear - brudny granat, również trochę ciemniejszy niż na zdjęciu

Jeszcze dzisiaj pojawi się wpis z porównaniem z podobnymi lakierami Essence :)
* 2 linery: 03 Buddy Bear i 04 Berlin Story:


Końcówkę mają taką jak linery MySecret z limitowanki Evening Passion - co prawda wolę krótkie, zbite i twardawe, ale tymi również dobrze się maluje :)


Buddy Bear: 
bardzo błyszczący, widać drobinki, kolor granatowo-srebrzysty. Niezbyt mocno kryjący, ale w sumie zależy to od kąta pod którym się patrzy. Zapowiada się bardzo ciekawie i nie mogę doczekać się testów :)
Berlin Story: 
czerń z dyskretnymi drobinkami :) Lepiej kryjący niż Buddy Bear.
Na szczęście nie są aż tak trwałe jak linery z serii Return to Paradise :)

środa, 26 stycznia 2011

lakier Joko - Find your color - Sea story

Sea Story - jeden z matowych lakierów w kolekcji Find your color.



To dosyć intensywny, niebieski kolor. Wykończenie jest raczej satynowe niż w 100% matowe.
Dla pokrycia prześwitów potrzebowałam 3 warstw.
Na krótszych paznokciach będzie się ładniej prezentował :)
Schnięcie - szybkie :)

wtorek, 25 stycznia 2011

Bielenda - Piękna skóra - Orzechowy krem z lekkim podkładem

Wiele z was zainteresował ten krem, więc przyjrzałam mu się uważnie i mogę co nie co o nim już napisać :)


Kupiłam go w Rossmannie w dwupaku z kremem z algami, w cenie 21,99. Poniekąd skusiłam się przez Hexxanę. Wiele razy pytała o ten krem, więc stwierdziłam, że może być fajny i oprócz zestawu dla Hex wzięłam też dla siebie.

Pytałam Hex jaka jest różnica między "kremem tonującym" a "kremem z podkładem". Stwierdziła, że tylko w nazwie, ja jednak widzę różnicę i to sporą.
Miałam kiedyś krem tonujący z Ziaji i próbki jakiś innych (nie pamiętam) więc mogę z nimi porównać.
Nakładając krem z podkładem z Bielendy mam uczucie, że faktycznie jest tam podkład - podobnie zachowuje się na mojej twarzy jak matujący podkład nałożony na krem nawilżający.
Po kremach tonujących nie widziałam matu, wygładzenia, wyrównania kolorytu a tylko "inny" kolor skóry, a przy tym z połyskiem.
Kiepsko u mnie dziś z trafnym "wysławianiem się", ale mam nadzieję, że choć trochę mnie rozumiecie ;)

Co do samego kremu Bielendy: podobnie jak u Hexxany lepiej spisuje się u mnie nałożony na inny krem (a przynajmniej w zimie). Solo zbyt słabo nawilża, lekko ściąga (no jak podkład matujący :) ). Co mi się średnio podoba to to, że daje efekt dosyć płaskiej twarzy (po nałożeniu na inny krem jest o wiele lepiej pod tym względem). Dosyć łatwo się rozprowadza, bez smug.
Jak dla mnie mógłby być ciut ciemniejszy, bo mimo, iż niby ma się dopasowywać (długo mu z tym schodzi) to jednak nie do końca to "to".
Zapychania póki co nie zauważyłam.

Nie mam obecnie żadnego podobnego kremu, mogę porównać jedynie z podkładem Oriflame Urban Shield kolor Natural Beige.

Po lewej: krem z Bielendy, po prawej: podkład Oriflame. 


Podkład z Oriflame jest zdecydowanie za żółty dla mnie, to nie ulega wątpliwości, ale krem z Bielendy też nie jest do końca dobry - na zdjęciu dłoni komponuje się całkiem dobrze, ale to wynik tego, że wyszła blado bo mi zimno :p
Na pierwszym zdjęciu widać też różnicę w konsystencji - krem z podkładem jest faktycznie kremowy, bardziej treściwy, natomiast podkład US jest o wiele rzadszy.

Ostatnio w Naturze skorzystałam z testera podobnego kremu z Olay, do średniej karnacji i wydaje mi się bardziej odpowiedni zarówno pod względem koloru jak i nawilżenia. Poczekam na testy Hexxany i na promocje ;)

Wiem, co miałam jeszcze napisać :D Tubka jest strasznie lekka! Już się obawiałam, że nic w niej nie ma ;) Tubka z podkładem US ma taką samą pojemność (30ml), podkład jest używany a jest cięższa.

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Hologramowe nowości Essence /mała korekta ;) /

Miłośniczki lakierów Essence, mogą zacząć zacierać ręce.

Powód:
źródło: http://de.essence-beautyfriends.eu/beauty-blog/cosmas-blog/
057 can´t cheat on me
052 out of my mind
43 where is the party?

Kiedy pojawią się u nas? I czy w ogóle? Tego nie wie nikt ;)

Trzeci lakier ma być hologramowy.
Nie lubię holograficznych lakierów, więc nie będę miała problemów, żeby się im oprzeć :p
A Wy lubicie? Shpilka wiem, że tak :D Sabbatha chyba też. Ktoś jeszcze?

lakier Barbra - Colour Alike - nr 2 (Matte Ruby)

To chyba pierwszy lakier w mojej lakierowej "karierze" który w buteleczce aż tak różni się od tego co wychodzi na paznokciu.
Aparat to wychwycił.
W buteleczce Matte Ruby z Color Alike wygląda na bardzo ciemny róż z domieszką czerwieni, natomiast na paznokciu jest odwrotnie. To bordowo-buraczkowa czerwień z naprawdę niewielką dozą różu (na zdjęciu już w ogóle różu nie widać).
Bardzo różnie wygląda też w zależności od oświetlenia, łącznie z mocą żarówki - w kuchni patrząc na paznokcie widziałam ciemny przybrudzony fiolet, coś jakby powidłowy? 

Konsystencja: bajeczna. Nie jest gęsty, nie jest rzadki, jest nie tyle kremowy co taki ... hmmm maślany? Dobrze się nakłada, szybko schnie.
Do kupienia w stacjonarnych sklepach lub w sklepie internetowym Barbry .

niedziela, 23 stycznia 2011

Styczniowe zakupy (i nie tylko) - cz. 2

Część druga, niestety nie cała :/ - nie dotarła do mnie jeszcze nagroda wygrana na forum.

* Joko Virtual - baza pod makijaż - otrzymałam do recenzji :) więc recenzja będzie jak tylko przetestuję

* wygrane w giveaway u Dominiki:
^ błyszczyk Bourjois - już wypróbowany, całkiem fajnie nawilża, nadaje lekki kolor. Szkoda tylko, że jestw  pudełeczku - z moimi pazurami trochę trudno się go używa.
^ błyszczyk Oriflame Visions - poleci świat, ponieważ jest zbyt perłowy jak dla mnie
^ puder Revlon - na nim najbardziej mi zależało, ponieważ przyda się do poprawek. Na razie użyłam go raz, wydaje mi się, że jest ciut za jasny, ale muszę jeszcze mu się przyjrzeć
^ lakier Trish i Sally Hansen - nie moje kolory, więc odłożę do swojego giveaway ;)

* lakier Catrice - Absolutly Chinchilly - jedyny lakier Catrice, który jako tako wpadł mi w oko, co jest aż dziwne (cena 9,99)

* cienie Clinique - Black Tie Violets - ogólnie rzecz biorąc nie jestem fanką cieni Clinique głównie ze względu na ich słabą pigmentację :/ Przeczytałam jednak, że ta paletka jest bardziej nasycona niż pozostałe, poza tym zdjęcia w necie były bardzo przekonywujące więc się skusiłam. No cóż. Niestety w dalszym ciągu muszę się namachać, żeby było je widać tak jak chcę (i to te 2 najciemniejsze kolory). Skoro już maluję oczy, używam ciemnych cieni, to po to, żeby było je widać (tak samo jak z tuszem: skoro go używam, to chcę mieć mocno podkreślone rzęsy, a nie żeby efekt był "naturalny" pffff).
Cień 2 od lewej jest odcieniem fioletowo-różowym, więc po 1 warstwie wyglądam jakbym miała siną skórę wokół oczu ;) Dopiero po 3-4 nałożeniach staje się jasne, że taki kolor jest zamierzony a nie jest efektem bójki czy choroby. (kupiłam na Allegro w cienie 45 zł).

****************************
* krem z lekkim podkładem - Bielenda - jestem w trakcie testów i obserwacji. Będzie o nim osobny wpis :)
****************************
Wyprzedażowe cienie Inglot:
* AMC nr 62 - czarny z różowo-złotym brokatem (cena: 11,50 zł)
* wkład do paletki nr 115 - na zdjęciu wyszedł zbyt zielono, w rzeczywistości ma domieszkę niebieskiego(cena: 5 zł)

piątek, 21 stycznia 2011

Styczniowe zakupy - cz.1

Ledwo rozpoczął się nowy rok, a ja już zaszalałam zakupowo :o Mam ambitny plan ograniczyć swój zbiór, a więc więcej zużywać a mniej kupować, ale coś mi marnie wychodzi. Zgodnie z moim założeniem taką ilość kosmetyków powinnam kupić w ciągu 2-3 miesięcy a nie w pół miesiąca :wstyd:
Co gorsza - to nie wszystko. Wszystko co mi już zdążyło wpaść do zbioru podzieliłam na 2 notki, abyście oczopląsu nie dostały a i przy tym na zawał nie padły.
Dodam jeszcze, że i tak ja na mnie to nie są spore zakupy, ale jak już się słowo rzekło - chcę, aby mój duuuuży zbiór choć troszkę zmalał.
Z prawie wszystkiego jestem w stanie się wybronić :D

* Ziaja - kuracja lipidowa, fizjoderm - żel - zakup spontaniczny, żel owszem mi się przyda, ale jeszcze nie w najbliższym czasie. Zainteresował mnie jednak na tyle, że od razu kupiłam (cena 10,99)

* Ziaja - kuracja lipidowa, fizjoderm - balsam - był w dwupaku z:
* Ziaja - płyn do higieny intymnej i tym razem tych kosmetyków nie potrzebuję "na już", no ale ... Skusiła wizja treściwego balsamu, coś a'la emolium czy z Iwostinowskiej serii Lipidia. Moja skóra kocha takie mazidła, a jak będzie z Ziają ... to się okaże (cena niecałe 17 zł)
Za Ziaję przepłaciłam: Shpilka wyszperała, że zamawiając w aptece internetowej Dbam o zdrowie miałabym taniej, a i odebrać mogłabym w stacjonarnej aptece DoZ. I co ciekawe, ja o tym też pomyślałam w chwili oglądania tych kosmetyków, zwłaszcza, że było to właśnie w aptece DoZ ;) Ale jednak zakupy na żywo i przy tym spontaniczne potrafią przyćmić zdrowy rozsądek, bo chce się "tu i teraz". Nie bez znaczenia jest też fakt, że apteka była w remoncie i po zakończeniu okazało się, że teraz jest samoobsługowa. No raj na ziemi :D

* Oriflame - maseczka na zimę - długo mi zeszło z odbiorem, bo zamawiałam ją jeszcze w grudniu. Niezbyt po drodze było mi do jej odbioru, ale w końcu udało się. Niestety, zbiegło się to w czasie z odwilżą i jak na razie nie miałam okazji przetestować jej w warunkach do jakich jest przeznaczona. A tak mi się marzyło: powrót z nart, gorąca herbata, gorąca kąpiel i maseczka :D Na szczęście śnieg zaczął sypać, więc i wizja wyjazdu na narty jest baaaardzo realna.
Wypróbowałam ją w trakcie cieplejszej aury i spisała się całkiem fajnie. Mimo, iż trzeba ją zmyć, to skóra zostaje nawilżona i gładka, miękka. (cena w promocji 9,90)

********************************
* Pierre Rene - Cuticle remover - żel do usuwania skórek - postanowiłam na nowo zaprzyjaźnić się z takim sposobem usuwania skórek. Nie potrafię w 100% zrezygnować z wycinania (szybciej, mniej zabawy), ale zauważyłam, że po kilku użyciach żelu skórki łatwiej się wycina i rzeczywiście wolniej odrastają. Planuję osobny post na jego temat, więc wtedy napiszę więcej (cena 10,99 albo 11,99)

* Essence - Nail art - Sealing top coat - niby przeznaczony do utrwalania ozdób na pomalowanych paznokciach. Ozdób nie używam, ale top coat kupiłam, bo i tak byłam na kupnie. Nadaje genialny połysk lakierom!! Naprawdę widać różnicę. Leciutko rozjaśnia lakier, ale nie mając równoczesnego porównania z lakierem bez top coatu to nawet się nie zauważa. Rzeczywiście przedłuża trwałość lakieru. POLECAM. (cena 8,99)

* Celia - kuracja mineralna - baza pod lakier. Ma nawilżać, zwiększać przyczepność lakieru i przedłużać jego trwałość. Rzeczywiście nawilża (po zmyciu lakieru paznokcie nie są takie suche jak wcześniej, bez tej bazy). Czy zwiększa przyczepność i trwałość lakieru? Nie wiem :o Nie używam lakieru bez bazy, więc nie mam porównania. Ale wydaje mi się, że z tą trwałością to trochę przesadzone i lakiery trzymają się podobnie jak np. na 10 in 1 miracle nails z Essence. (cena 6,99)

Zakupy paznokciowe absolutnie potrzebne i konieczne :)

********************************
* Bioderma - Sensibio H2O - zakup i potrzebny i nie ;) Potrzebny, ponieważ ten micel jest GENIALNY!! Długo nie rozumiałam zachwytów, aż sama nie kupiłam. Micel rzeczywiście świetnie zmywa, nie podrażnia, a przy tym nie klei się na twarzy i jest wydajny. Wszystkie inne "zmywacze" jakie miałam mogą się schować. Żadne dwufazy awokado Bielendy (a fuj, napiszę to jeszcze raz, a co :p), micele z Ziaji czy Vichy. Zakup usprawiedliwia też świetna promocja w Superpharm - dwupak w cenie 41,99! (dla porównania: w innej aptece 1 butelka 250 ml kosztowała 47 zł). Wzięłam zatem 1 dwupak dla siebie, a drugi dwupak na spółkę z koleżanką (Imago :*), która tez już zdążyła go polubić :D
A niepotrzebny, ponieważ niedawno zaczęłam używać płynu micelarnego Orchidea z Eveline (na pewno lepszy od Vichy Purete Thermale, co prawda gorszy od Sensibio, ale i tak miło mnie zaskoczył), a w zapasie czeka jeszcze micel z Barbry.
Oprócz genialności Biodermy i świetnej ceny usprawiedliwia mnie fakt, że u mnie nie ma SP a istne przeznaczenie sprawiło, że w trakcie trwania tej promocji całkiem niespodziewanie nadarzyła się okazja na wypad do Krakowa. Przez ten zakup (i w takiej liczbie) nie czuję najmniejszych wyrzutów sumienia.
* Avene - Cleanance - żel - akurat w dzień, w którym go kupiłam zużyłam inne myjadło do twarzy, więc inaczej zostałabym bez niczego hahaha. O właśnie, może tu napisać, że zawsze mam w użyciu 2 produkty do mycia twarzy - na rano coś delikatnego np. do cery suchej i na wieczór mocniejsze, antybakteryjne itp.
Żel już kiedyś miałam, byłam bardzo zadowolona. Do tego udało mi się go kupić w cenie 28 zł :D W zwykłej, stacjonarnej, niesieciowej aptece :)
Od razu zaczęłam go używac i kurcze ... nie wiem, ale wydaje mi się, że on kiedyś był bardziej gęsty (??). Może rzeczywiście, a może zdążyłam zapomnieć a ubzdurać sobie że był gęsty?
* Yves Rocher - Fruits Noel - ehhhh a jeszcze dzień wcześniej obiecywałam sobie, że do kwietnia nie kupię żadnego żelu (powód .... w poście poprzednim .... taaaaa mam już za dużo żeli, no niby się je używa i zużywa, ale mimo wszystko o minimum 5 szt za dużo). Niejako usprawiedliwieniem może być boski zapach, okazja zakupu (podobnie jak SP, tak i YR nie ma u mnie) i cena: 6,90 (niby oferta dla posiadaczy karty, ale nie miałam problemów żeby kupić - miałam kartę kiedyś dawno dawno temu i równie od dawna już nie ważna). Tego zakupu mogę jednak trochę żałować, ponieważ miałam kiedyś kilka kosmetyków z YR (w tym też żele z różnych serii) i nie zachwyciły mnie niczym, dodając jeszcze do tego ceny, których nie są warte wg. mnie.


Jutro lub pojutrze ciąg dalszy. I takie pytanie: wolicie, żebym dawała tylko zdjęcia + podpis co to dokładnie jest (czyli: krótkie posty) czy w takiej formie jak teraz?

czwartek, 20 stycznia 2011

Wielka noworoczna inwentaryzacja - cz. 3 - pielęgnacja

Zdjęcia robiłam na początku stycznia - to, co zużyłam od tego czasu skreśliłam na zdjęciach. A to co kupiłam zobaczycie lada dzień :)
Maska Biovax - odłożona dla koleżanki (dla mnie katastrofa).








Zapasy: 

wtorek, 18 stycznia 2011

lakier Essence - Multi Dimension - Most wanted

Most wanted - grzybowy brąz, czyli faktycznie "najbardziej chciany" kolor ostatniego czasu. Być może już nieco szał opadł, ale ja dopiero kilkanaście dni temu zdecydowałam się na jego zakup.

W rzeczywistości odcień jest troszkę bardziej ciepły.
Nakłada się bezproblemowo, szybko schnie, bez bąbli itp.
Lubię lakiery Essence :) I ten również :)

(na paznokciu małego palca - eksperyment ;) )

niedziela, 16 stycznia 2011

Wielka noworoczna inwentaryzacja - cz. 2 - makijaż

Dalsza część inwentaryzacji :)
Po lakierach pora na pozostałą kolorówkę:
(zdjęcia robione w różne dni, stąd różne oświetlenie)

paletka podróżna Dior (z angielskiej bezcłówki); Sleek - Original; Avon: Pink Sands, Purple Haze
Isa Dora - Retro Chrome; Essence - Metallics - Steel me; Clinique: Kittycat, Sweet Blackberry; Ingrid
Essence: Party all night, LE Bohemia - Good old times, Inglot: Sprit nr 78, Sprint nr 82, nr 36; Vollare - Calypso nr 11
Inglot - Vertigo nr 81; Manhattan - On black; Deborah - Quartz

Deborah - Maxi Terra nr 02; Estee Lauder - Platinum Illuminator (PI); Essence - All Over Highligter (AOH)
Avon; Everyday Minerals - Happiness bronzer; L'Oreal - Candy Cane Pink; Deborah - Mystic brown
Everyday Minerals - Truly Tiger; Pierre Rene - Bronzing face

Guerlain - Meteorites: Beige Chic, Pink Fresh, Gold Temptation
Nacres des mers, Beige lumineux

Oriflame - Giordani Gold - Light; Oriflame - Urban Shield - Natural beige, L'Oreal - Minerals - korektor nr 40
BU - puder perłowy; mieszanka puder bambusowy + jedwabny + kaolin + jakiś podkład mineralny
SebaMed - korektor; Lumene - baza pod cienie
Max Factor - False lash effect; Elizabeth Arden  - Double density

Bell: Precision: nr 010 (czarna z brokatem), nr 05 (brązowa)
Essence: Metallics - Metal battle; Into the wild - Zulu; Asia Glam - Blue kimono;
Kajal pencil: Behind the scenes, Cool breeze
Sensique: Inspired by earth: nr 126, nr127
Avon: SuperSHOCK - Steel, Arabian glow - Deep purple, Wrapped in cashmere - Gold wrap,
 Big Color: Chocolate, Berry (kocham!!), Professional kohl - Black (malutka końcówka to też ta kredka)
Essence - Returned to paradise - nr 02
My secret - Evening passion: nr 7 (kocham!!), nr 8

Avon: Pro-to-go: Perfect Pink, Provocative Plum
[nie pamietam jaka to seria] Nude gold, Pink Diamond, Razzle Dazzle
powiększajaca usta: Frozen Rose, Naked Truth
Frozen Berry

Bourjois - Gloss menthol
Avon: Purple Gleam, Natural Glow, Natural Peck, Icy Nude, Rose Foil
Essence - Into the wild: Heart Chakra (kocham!!), 40 degree
Joko - Chocolate - nr 204
Avon - Color Trend - Sweet shine: Cotton Candy, Desire (kolor przekłamy, to odcień ciemnego różu a nie złocisty brąz)

"zapasy":
BU - puder bambusowy + jedwabny (do 12.2010 ale zużyję); Puder perłowy
Benefit - brązer Hoola
Bell - lakier Glam Wear nr 407
Avon: ukochana kredka Berry i czarna Professional khol
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...