poniedziałek, 31 października 2011

Eveline - Glicerin - krem-maska do rąk Kozie Mleko

Krem do rąk to kosmetyk, bez którego się nie obejdę. Używam go kilka razy dziennie, w pracy w szufladzie też mam 1 tubkę. Jest to również kosmetyk, co do którego mam określone wymagania i są one podobne do tych, jakie stawiam balsamom czy innym smarowidłom do ciała - nie może się zbyt szybko wchłaniać, a zarazem nie może zostawiać lepkiej warstwy.
Od jakiegoś czasu testuję krem do rąk z kozim mlekiem firmy Eveline.

/Opis od producenta, ze strony www.eveline.eu/


GLICERYNOWY SUPERSKONCENTROWANY KREM – MASKA DO RĄK I PAZNOKCI 5 w 1
BIO KOZIE MLEKO + WITAMINA E, MASŁO KARITE

• intensywnie nawilża
• głęboko odżywia
• regeneruje
• rozjaśnia przebarwienia
• wzmacnia paznokcie
48h
doskonale wchłaniająca się formuła
NATURALNE SKŁADNIKI AKTYWNE
Glicerynowy krem-maska do rąk kompleksowa ochrona 5w1 intensywnie nawilża, odżywia regeneruje dłonie i pomaga zachować ich młodzieńczy wygląd. Rozjaśnia przebarwienia oraz sprawia, że nawet bardzo zniszczone i przesuszone dłonie stają się niezwykle miękkie i satynowo gładkie. Wyjątkowa formuła doskonale chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Bogactwo składników o wielokierunkowym działaniu to komfort dla dłoni, które na długo pozostaną odżywione, zregenerowane i aksamitnie gładkie w dotyku. Dodatkowo krem wzmacnia paznokcie i pielęgnuje skórki wokół nich.
KOZIE MLEKO – zwiększa elastyczność i gładkość skóry, długotrwale nawilża i regeneruje.
WITAMINA E – „witamina młodości”, przywraca skórze dłoni młodzieńczy wygląd.
MASŁO KARITE – intensywnie nawilża i zmiękcza skórę dłoni.
GLICERYNA – utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia najgłębszych warstw skóry do 48h.
KOLAGEN I ELASTYNA – uelastyczniają i zapobiegają utracie jędrności delikatnej skóry dłoni.
OLEJ Z KIEŁKÓW PSZENICY – niweluje suchość i szorstkość oraz zapobiega pękaniu naskórka.
D-PANTHENOL I ALANTOINA – działają łagodząco i kojąco.


Pierwsze użycie kremu było nieprzyjemną niespodzianką - chwyciłam go w biegu przed wyjściem, z zamiarem posmarowania rąk w samochodzie. Ochoczo odkręciłam, użyłam jak zwykle i jednak to był błąd ;) Krem należy do tych o lekko klejącej konsystencji, których wyciska się malutko.


Człowiek uczy się na błędach, więc kolejne użycia okazały się przyjemniejsze.
Krem odpowiednio nawilża skórę, przestaje być ona napięta i szorstka. Przez chwilę warstwa na skórze się lepi, ale po wchłonięciu uczucie to znika, a dłonie są gładkie.
Zapach kremu jest słodkawy, ale na szczęście nie mulący.
Myślę, że nie każdemu przypadnie do gustu, ale tym z Was, które nie lubią wodnistych kremów i które po nałożeniu wchłaniają się ekspresowo i dłonie nadal są suche (miałam taki krem, z Oriflame, tragedia ... ) polecam wypróbować.
Jeśli o mnie chodzi to zużyję do końca z przyjemnością, pamiętając o wyciskaniu niewielkiej ilości (lepiej posmarować 2 razy niż kleić się do wszystkiego ;) )

niedziela, 30 października 2011

Kosmetyczne zakończenie października

W ostatnie dni października jeszcze kilka nowych kosmetyków pojawiło się w mojej kolekcji. Mimo, iż często wygrywa rozsądek (jak np. w przypadku powstrzymania się od zakupu dwupaku Ziai, o czym wspomniałam wczoraj), to jednak nadal zbyt dużo mnie kusi.

W paczce z kosmetykami Avon dla mnie był mus lawendowy do ciała z serii Planet Spa i maseczka mleko+miód Naturals. Maseczkę użyłam wczoraj i niestety nie jest to ta sama maseczka, która była w ofercie kilka lat temu :( A tak ją lubiłam, że użyłam ok 5 opakowań.

Tonik Iwostin Sensitia - zupełny spontan. Kupując go nie miałam zielonego pojęcia, czy jest polecany czy nie, ani nie byłam na kupnie toniku. Znacie to kuszące: "- 20%" :D Więc kupiłam i za butlę o pojemności 330ml zamiast 34,50zł zapłaciłam ok 27,60 zł :) Recenzje są raczej pozytywne a i pierwsze użycia wskazują, że się polubimy i to bardzo :)

Tusz Bell - Bomb Lashes - też spontan, lecz mniej udany :/

Lakier Barbra Colour Alike nr 462 - dostałam jakiś czas temu, ale chyba nie pokazywałam na blogu.


Dotarła do mnie przesyłka z próbkami nowości kosmetycznych - firmy BioClin nie znałam, ale dzięki próbkom żelu i kremu do twarzy mam okazję to zmienić. Kosmetyki pochodzą z serii złuszczającej, a'la Effaclar z La Roche Posay.
Testy w toku :) 


sobota, 29 października 2011

Nowości Ziaja

Dawno nie zerkałam za kosmetykami Ziai, przestałam też śledzić ich nowinki sama nie wiem dlaczego. Dla tych z Was, które także są lekko na bakier z nowymi propozycjami tej polskiej firmy mam krótką ściągawkę z tego, co wypatrzyłam w drogeriach.

Oliwki do ciała
Ziaja miała kilka już w swojej ofercie - LipoCell, witaminową, oliwkową i ReBuild. Ofertę rozszerzyła o oliwki w żelu i w tradycyjnej formie - relaksujące, rozgrzewające, ujędrniające, wyszczuplającą i antycellulitową.







 Mleczka do ciała
Do mleczka oliwkowego i Kozie Mleko dołączyło kakaowe i pomarańczowe.


Balsamy do ciała
Serię Blubel na pewno znacie. Teraz oprócz żeli, kremów i balsamów do ust można pokusić się także na balsam: jagoda porzeczka albo żurawina poziomka.
Nie miałam nic z tej serii, jakoś mnie nie "kręci".


 Peeling
W serii kakaowej pojawił się peeling gruboziarnisty :D Skusiłam się na niego kilka dni temu.


 Seria Ulga 
2 produkty do mycia ciała i twarzy dla skóry wrażliwej - olejek i kremowy żel.


Po szczegóły zapraszam na stronę Ziai: www.ziaja.pl 

Nowe mleczka do ciała pierwszy raz widziałam wczoraj - były w dwupakach z żelami o tym samym zapachu. Cena - 14 zł z groszami. Już miałam kakaowy zestaw w koszyku, ale jednak odłożyłam. Przed oczami stanęła wizja zapasu żeli i smarowideł do ciała. Wygrał rozsądek!!


Próbowałyście już tych nowości?

poniedziałek, 24 października 2011

Chanel z Lidla?

Coco Chanel - Mademoiselle. Znacie te kultowe perfumy? Myślę, że większość z Was tak :) Nie wszystkie jednak siedzimy w tematyce perfum (np. ja - mania perfumowa mi nie grozi, nigdy szczególnie mnie nie pociągała ta kategoria, choć kilka perfumowych ulubieńców znalazło się w moim zbiorze - m.in. Dior Addict czy T. Mugler Alien), więc nie każda z nas napotkała informację, że może pachnieć łudząco podobnie to wspomnianych wyżej perfum wydając jedyne 16,99 :D
Ja również nie wiedziałam - do piątku, kiedy to koleżanka (Asia :D Pozdrawiam ;) ) powiedziała mi o tym fakcie. Na drugi dzień pojechałam do Lidla po perfumy Suddenly - bo to one właśnie są odpowiednikiem Mademoiselle.


Na kilku blogach przeczytałam później ochy i achy na ich temat. Owszem, zapach identyczny, ale wydaje mi się, iż wyniki  testu, o którym też jest na nich mowa (miał on wykazać, iż częściej wybierana była sporo tańsza wersja) jest jednak chwytem marketingowym. Nie sądzę, aby Chanelowa wersja utrzymywała się jeszcze krócej niż Lidlowa. No chyba, że aspektu trwałości nie brano pod uwagę w tych badaniach - wówczas zwracam honor ;)
Nie mniej jednak polecam jako codzienne psikadełko - tanie a przy tym ładnie pachnące :)

niedziela, 23 października 2011

Essence - Fix & Matte! - puder utrwalająco-matujący

Często robicie spontaniczne zakupy? Nie jesteście na kupnie danego kosmetyku, ani też nie czytałyście nic na jego temat i nie wiecie czy jest polecany czy nie, ale mimo to coś Was kusi i ląduje u Was? Takie zakupy kończą się różnie - u mnie wywołują albo kaca moralnego, albo rozczarowanie, że kosmetyk się u mnie nie spisuje, najgorzej, gdy kac łączy się z bublem. Czasami jednak taki zakup okazuje się strzałem w dziesiątkę :D
Tak się stało całkiem niedawno, w pierwszych dniach października. Będąc w Naturze moją uwagę przykuł produkt w szafie Essence, którego nie kojarzyłam - puder utrwalająco-matujący Fix and Matte.


Fortuny nie kosztował (ok 15 zł, o ile dobrze pamiętam), a że za kilka dni był mój ślub i malowałam się sama to stwierdziłam, że przydałby mi się taki puder, o ile oczywiście działa ;)
Nie dopuszczałam możliwości nałożenia go dopiero w sobotę, zatem korzystając z wcześniejszego urlopu przetestowałam go, jak i cały makijaż.
O działaniu napiszę później, teraz nieco spraw natury "technicznej" ;)
Opakowanie nie powala - ot, zwykłe odkręcane przezroczyste pudełeczko ze srebrną nakrętką. Jeśli nakrętka nie będzie pękać, to będzie fajnie. W środku dozownik z dziurkami, przez które wylatuje za dużo pudru. Puder jest biały i nie całkiem przejrzysty ("translucent") - mnie wybiela, zatem konieczny jest brązer, do tego bardzo się pyli.


Używam go na zwykły puder dla przedłużenia matowości skóry i spisuje się świetnie! Zastosowany od razu krem wdaje się być lekko perłowy, może to tylko złudzenie, ale na pewno lepiej go użyć do wykończenia makijażu. Po nałożeniu pudru skóra jest wygładzona i bardzo przyjemna w dotyku.

Mat utrzymuje się bardzo długo, a na wszelkich cudach typu baza i podkład wręcz zachwyca! Na ślub malowałam się ok 9.30 - na krem nałożyłam bazę Virtual, podkład matujący Bell, odrobinę sypkiego pudru mineralnego Catrice i na to utrwalająco-matujący Essence + brązer i mimo emocji, tańców i momentami przygrzewającego słońca na sesji zdjęciowej bibułkę matującą użyłam dopiero ok 22 a i tak nie było to bardzo konieczne.

O kilku wadach wcześniej napisałam, chcę do nich dodać uczucie lekkiego napięcia skóry, które po ok 30 minutach mija.

Jak się domyślacie, mimo tych kilku minusów jestem bardzo zadowolona z pudru i polecam go wypróbować. Może u Was spisze się równie dobrze jak u mnie :)

sobota, 22 października 2011

Październikowe zakupy :)

Dawno nie było relacji z zakupów kosmetycznych, zatem czas najwyższy to nadrobić :)
* sypki puder utrwalająco-matujący Fix & Matte Essence - jutro recenzja :D
* cień Catrice - C'mon Chameleon - w zależności od kąta padania słońca jest bardziej brązowy, lub zielony
* zachwalana swego czasu szminka Gosh w cielistym kolorze - Darling - dla mnie jest za jasna, ale używam pod inne szminki uzyskując inny odcień. Na zdjęciu wyszła zbyt ciepło
* lakier Joko z kolekcji Hollywood - Amelie's Fairy Tale - śliwkowy fiolet ze złocistym pyłkiem. Uroczy *.*

Gdy nadarzyła się okazja wzbogaciłam się jednak o paletkę Sleek & PPQ - Me, Myself & Eye. Brak tu logiki, bo na zdjęciach mnie nie zachwyciła, no ale ...
Widząc paletkę na żywo i po przetestowaniu 2 czy 3 kolorów podtrzymuję brak zachwytu. Paletka jest NIBY kolorowa, a jednak delikatna, cienie na powiece są blade i to mi się nie podoba. Znajdzie inną właścicielkę, a ja czekam na kolejną propozycję Sleeka.

Typowa zachcianka: peeling do ciała czekoladowy z Ziaji w dwupaku z balsamem do ust. Peeling pachnie smakowicie, nawet balsam jest obrzydliwy ... fuj ... Ma pseudo czekoladowy, lekowy smak - były kiedyś tabletki na ból gardła, nie pamiętam nazwy, ale miały być czekoladowe, a jednak niezbyt udało się to producentowi. Ten balsam ma bardzo podobny smak i zapach do tych właśnie tabletek do ssania.
Do zbioru dołączyła także oliwka do ciała Synesis - nie ma żadnego konkretnego zapachu.

Gdyby nie oferta wiązana w Avonie i sms od koleżanki - "chcę jedne perfumy z tej promocji, może się przyłączysz?" nie pokusiłabym się o nie. Znalazłam starsze katalogi i jednak zdecydowałam się na zapach Live without regrets :) Ładny kwiatkowy dzienniak. Nie żałuję.


czwartek, 20 października 2011

Eveline - Hydra Expert 25+ - krem na dzień i na noc

Kremy to kategoria, która niebezpiecznie mi się rozrosła w ostatnim czasie. Muszę popracować nad regularnością używania, bo o ile rano nie mam z tym problemu, tak wieczorem różnie bywa.

Otrzymany krem Eveline z serii Hydra Expert idealnie trafia w mój przedział wiekowy (25+), nie miałam więc oporów przed natychmiastowym rozpoczęciem testów.
Zacznę jak zawsze od opisu od producenta.

 /zdjęcie i opis ze strony ww.eveline.eu/


Hydra Expert 25 +


UDOSKONALONA FORMUŁA
KREM NA DZIEŃ I NA NOC 25+
do każdego rodzaju cery, również wrażliwej
• ekstremalne nawilżenie we wszystkich warstwach
• efektywna ochrona przed powstawaniem zmarszczek
Innowacyjna seria kosmetyków do pielęgnacji twarzy z kwasem hialuronowym łączy intensywne i głębokie nawilżanie z terapią przeciwzmarszczkową dostosowaną do indywidualnych potrzeb skóry. HYDRA EXPERT krem po 25 roku życia to unikalna formuła z kwasem hialuronowym, która utrzymuje wewnętrzne nawilżenie głębokich warstw skóry na optymalnym poziomie i stwarza wyjątkową ochronę przed nadmierną utratą wody.
Kwas hialuronowy występuje naturalnie w skórze, lecz jego ilość z wiekiem drastycznie spada. Formuła z wysoką zawartością kwasu hialuronowego to idealne rozwiązanie dla młodej skóry, które nie dopuści do drastycznego spadku ważnego składnika, chroniąc przed pojawieniem się zmarszczek.
Hydromanil® zapewnia skórze ekstremalne nawilżenie przez 24 godziny. Wyjątkowa dbałość o nawilżenie skóry na każdym poziomie znacznie opóźnia moment pojawienia się pierwszych zmarszczek. Skóra na dłużej zachowuje młodzieńczy blask i jest odporna na działanie agresywnych czynników zewnętrznych.
Wyciąg z zielonej herbaty wraz z witaminą E, silne antyoksydanty, tworzą linię obrony przed wolnymi rodnikami.
Masło shea i skuteczne filtry UV chronią przed fotostarzeniem i utratą jędrności skóry. Każdego  dnia skóra ma zapewnioną maksymalną ochronę i intensywne nawilżenie, dzięki czemu pozostaje jedwabiście gładka i wyjątkowo sprężysta.
POTWIERDZONA SKUTECZNOŚĆ:*
poprawa nawilżenia i wzmocnienie bariery ochronnej skóry u 89% kobiet po 2 tygodniach.

*test samooceny kliniczno-kosmetycznej przeprowadzonej na grupie 40 kobiet przez okres 4 tygodni.

Słoiczek, w którym umieszczono krem cieszy oko estetycznym wykonaniem i wyglądem, z kolei przyjemny zapach umila stosowanie. Te 2 aspekty nie są dla mnie na tyle ważne, aby przesądzały o opinii na temat kosmetyku, aczkolwiek lubię, gdy oprócz walorów pielęgnacyjnych produkt wygląda i pachnie ładnie :)
Krem ma bardzo przyjemną konsystencję - nie jest ani za lekki, ani za ciężki. Wchłania się dosyć szybko, co powoduje, że nakładanie pudru czy podkładu jest bezproblemowe.

Stosowany na dzień spisuje się bardzo dobrze, choć na zimne, mroźne dni może okazać się zbyt delikatny.
Dla mojej skóry także na noc jest za lekki, nakładam go więc grubszą warstwą i wówczas jest dobrze. Rano nie czuć już warstwy kremu, ale skóra nie jest napięta, ani wysuszona.

Na pewno z przyjemnością zużyję go do końca, lecz nie będzie to już w tym roku - na zimę muszę wyciągnąć coś treściwszego.


sobota, 15 października 2011

Eveline - BioHyaluron 4D - liftingujący roll-on pod oczy

Kilka tygodni temu z zainteresowaniem rozpoczęłam testy roll-onu pod oczy z Eveline.Co prawda nie mam obsesji na punkcie skóry wokół oczu, ale lubię co jakiś czas ją nawilżyć i odprężyć. 

/zdjęcie i opis ze strony producenta www.eveline.eu/

 BioHyaluron 4D 
liftingujący roll-on pod oczy

do każdego typu cery, również wrażliwej

Perfekcyjne wypełnienie zmarszczek
Intensywne nawilżenie 24h + Redukcja cieni i obrzęków
Liftingujący roll-on pod oczy bioHyaluron 4D to innowacyjna formuła z biokwasem hialuronowym oraz roślinnymi komórkami macierzystymi. Przynosi ulgę przemęczonym oczom oraz daje natychmiastowy efekt odświeżenia. Pobudza mikrokrążenie, zmniejszając cienie i obrzęki. Intensywnie nawilża, błyskawicznie ujędrnia i wygładza zmarszczki. Redukuje zarówno oznaki upływającego czasu, jak i symptomy zmęczenia, stresu i przepracowania. Rozświetla skórę wokół oczu sprawiając, że spojrzenie odzyskuje promienny blask. Unikalny i innowacyjny roll-on z metalową kulką, potęguje działanie chłodzące żelu, a delikatny i relaksujący masaż wykonywany podczas aplikacji skutecznie wspomaga redukcję opuchnięć.
SUPER EFEKT 4D – odmłodzenie w czasie
Nowy wymiar w walce ze zmarszczkami
Spektakularna redukcja ilości, długości, szerokości i głębokości zmarszczek.
ZAAWANSOWANE SKŁADNIKI NAJNOWSZEJ GENERACJI:
biokwas hialuronowy, roślinne komórki macierzyste, kofeina, wyciąg ze świetlika i kasztanowca, Matrixyl 3000™, witamina E, algi laminaria, kolagen i elastyna, wyciąg z jedwabiu. NIEZWYKŁE EFEKTY ODMŁADZAJĄCE
Potwierdzona skuteczność działania** natychmiastowe efekty
Obniżenie temperatury skóry o 3° C
*Badania aparaturą termowizyjną
Potwierdzona skuteczność działania* po 30 dniach
Redukcja cieni i obrzęków 84%
Zmniejszenie oznak starzenia, zmęczenia, stresu i przepracowania 86%
**Test in vivo przeprowadzony na docelowej grupie kobiet, pod kontrolą lekarza dermatologa.

Produkt mogę podsumować jednym krótkim: fajny bajerek :)
Metalowa kulka bardzo przyjemnie masuje i chłodzi skórę wokół oczu, co jest zbawienne po długim dniu, niekoniecznie przed komputerem. Kosmetyk ma płynną postać przez co bardzo szybko się wchłania. Lepi się tylko przez chwilę - dopóki nie zostanie zaabsorbowany przez skórę.
Nawilża całkiem dobrze, jednak lepiej mi ze świadomością, że używam kremu.
Problemu ze zmarszczkami na razie nie mam, lekkie pojawiają się wieczorem, gdy jestem zmęczona, zatem działania liftingującego nie ocenię.
Warto mieć ten roll-on w swoich zbiorach :)


P.S. dopiero dziś się zorientowałam, że od tygodnia jest włączone ogrzewanie w bloku.

wtorek, 11 października 2011

Eveline - emulsja do demakijażu BioHyaluron 4D

Od dłuższego czasu makijaż zmywam płynem micelarnym, a numerem jeden jest dla mnie z serii Sensibio firmy Bioderma. Niemniej jednak z ciekawością zabrałam się za testy emulsji Eveline.

/zdjęcie i opis ze strony producenta www.eveline.eu/


DELIKATNA EMULSJA DO DEMAKIJAŻU
- do każdego typu cery, również wrażliwej
- doskonale usuwa nawet wodoodporny makijaż

Delikatna emulsja do demakijażu 3w1 bioHyaluron 4D to innowacyjna formuła bogata w substancje bioaktywne, która łączy właściwości mleczka, toniku oraz płynu do demakijażu oczu. Niezwykle delikatnie i skutecznie oczyszcza skórę twarzy i oczu, doskonale usuwa nawet wodoodporny makijaż.
SUPER EFEKT 4D – odmłodzenie w czasie
Spektakularna redukcja ilości, długości, szerokości i głębokości zmarszczek
 ZAAWANSOWANE SKŁADNIKI NAJNOWSZEJ GENERACJI:
biokwas hialuronowy, roślinne komórki macierzyste, witamina E, alantoina, olej z avocado
bioKWAS HIALURONOWY - potrójna dawka kwasu hialuronowego w wyjątkowym połączeniu 3 rozmiarów cząsteczek, zapewnia nowatorskie efekty odmładzające oraz działanie na powierzchni i w głębi skóry.
ROŚLINNE KOMÓRKI MACIERZYSTE - przywracają skórze biologiczną młodość
Roślinne komórki macierzyste, naturalnie pozyskiwane z odmiany jabłoni szwajcarskiej, są szeroko stosowane w kosmetologii w celu poprawy witalności i żywotności komórek macierzystych skóry. Pobudzają naturalne procesy regeneracji, dostarczają niezbędnej energii.

 Emulsja ma ciekawe opakowanie - buteleczka z pompką. Początkowo bardzo spodobał mi się ten pomysł, jednak napotkałam małe problemy z wydobyciem kosmetyku - jest trochę za gęsty. Skupiłam się więc na właściwościach zmywających.
Z makijażem twarzy (puder, róż itp) radzi sobie naprawdę dobrze. Dokładnie zmywa, bez podrażnień, nie zostawia klejącej warstwy.
W przypadku makijażu oczu nie jest już tak kolorowo - aby zmyć ciemne cienie i mocno wytuszowane rzęsy trzeba się trochę napracować. Dodatkowo pojawia się pieczenie i lekkie podrażnienie oczu.
Zredukowania zmarszczek nie zaobserwowałam.

Otrzymaną emulsję na pewno zużyj, ale jedynie do demakijażu twarzy.

czwartek, 6 października 2011

Nieskomplikowany makijaż z użyciem paletki Sleek - Curious i niewielkim akcentem Au Naturel

Niesamowita chwila - zamieszczam makijaż oczu (właściwie oka ;) )!
Jest on prosty, niewymagający jakiś szczególnych umiejętności. Pokazuję go dlatego, iż jest zrobiony inaczej niż malowałam się do tej pory - poziomo a nie pionowo. Przyznam, że o wiele bardziej mi się podoba ten sposób nakładania cieni i wbrew pozorom jest łatwiejszy do wykonania.


Na powiekę nałożyłam bazę Hean Stay on , następnie pędzelkiem Essence ciemnoszary cień z paletki Sleek Curious i roztarłam go fioletowym z tej samej paletki. Bez bazy, szary cień jest jaśniejszy.
Tytułowym akcentem z paletki Au Naturel są cienie Nubuck i Cappuccino nałożone pod łukiem brwiowym i w wewnętrznym kąciku powieki.
Na dolnej górnej i powiece zrobiłam kreskę czarną kredką z Avonu (nie pamiętam już, kiedy rozbiłam kreski kredką a do tego czarną), na dolnej dodatkowo roztarłam gąbeczką.


sobota, 1 października 2011

A zbiór się rozrasta ...

Przygotowując się na wieczór panieński (łaaaa do ślubu jeszcze tydzień !!)  trochę nadrobię zaległości blogowe i pokażę Wam co nowego znalazło się w moim zbiorze. Część już pokazałam wcześniej.
Sleekomania w pełnym wymiarze:

Większość znana paletka z kolekcji Nude - Au naturel i róż Scandalous :D Oba kosmetyki kupiłam na http://www.shoko.pl/ .


Wypełniając ankietę na Wizażu załapałam się na testy balsamu i kremu Physiogel 

W tamtym tygodniu odebrałam zamówioną u koleżanki płukankę malinową z Yves Rocher. Dostałam też malutki upominek - miniaturkę mleczka do demakijażu.

Dotarła do mnie także paczuszka ze sklepu Helfy.pl a w niej balsam czekoladowy olejek do włosów.

Zaległości recenzjowe nadrobię - obiecuję :) Od czwartku mam wolne, więc mam nadzieję, że coś dla Was skrobnę.

Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...