sobota, 31 grudnia 2011

Zakupowy grudzień cd.... + krótkie recenzje :)

Czwarta część "spowiedzi" nt. o co wzbogacił się mój zbiór kosmetyczny w ostatnim czasie (poprzednie - zakupy z The Balm  (klik)  , Helfowe nabytki, przesyłki od firm z którymi współpracuję). Teraz wszystko pozostałe. No, prawie wszystko, bo nadal nie doczekałam się na spray do włosów i podwójną kredkę z Avonu.
W notce z zakupami The Balm pisałam, że na tym zakończę zakupy i tak się stało :) Wszystko powyższe kupiłam wcześniej, tylko ze zdjęciami trochę mi się opóźniło.

Avon:
- Planet Spa - Biała Herbata (krem, maseczka i żel)


Widząc ten zestaw w promocyjnej cenie 29,90 nie wahałam się ani chwili - żel znam i miałam już 2 buteleczki, podobnie jak maseczkę. Bardzo je lubię, więc przygarnęłam :) Kremu nie znałam. Niestety nie jestem aż tak zachwycona jak pozostałymi kosmetykami z tego zestawu.

Avon:
- Naturals i Naturals Herbal (szampony)


Szamponów nigdy dość, więc też nie miałam większych oporów przed zakupem. Na razie wypróbowałam ziołowe Narurals Herbal i pokrzywowy zapowiada się całkiem fajnie :)
 
Avon:
- Foot Works - Cynamon i pomarańcza (peeling i krem)
- Planet Spa  - Minerały z Morza Martwego (maseczka)
- Planet Spa  - Lawenda i jaśmin (maseczka)


Niedawno zamawiałam peeling, krem i kąpiel do stóp z tej serii Foot Works. Spodobały mi się na tyle (ten zapach :love: i działanie też całkiem dobre), że zamówiłam "na zapas" :)

Nie lubię promocji na maseczki Planet Spa :p Widząc ofertę np. 3 za 29,90 albo cenę 9,90 nie mogę się oprzeć. Maseczkę z Minerałami z Morza Martwego miałam już chyba 3 razy czy więcej i chętnie do niej powracam (więcej w osobnej recenzji, którą planuję niedługo). Maseczkę z lawendą i jaśminem opisałam tutaj .

Czarna kredka z gąbeczką (Professional kohl) - pogubiłam się w liczbie zużytych kredek. 5? 6? Zużywam ją bardzo szybko, ponieważ nie wyobrażam sobie makijażu bez pociągnięcia wewnętrznej strony powiek czarną kreską. Oczy nabierają tajemniczości, bez niej są zupełnie "bezpłciowe" - przynajmniej moje ;)

Łowy w Naturze:
- Herbamedicus - Rozmaryn (płyn do kąpieli)
- Essence (cień)
- Essence (pędzel do pudru)
- Essence - Gel look (top coat)
 - My secret (cień) 

Eukaliptusowy płyn Herbamedicus bardzo przypadł do gustu mojemu Mężowi, sama zdążyłam go użyć może 3 razy. Trzeba było kupić kolejny :) Mąż wybrał tym razem rozmarynowy, który z wyjątkiem koloru (jest różowo-czerwony) nie różni się niczym od eukaliptusowego. Nawet zapach mają bardzo podobny, rozmarynowy jest ciut delikatniejszy, ale w podobnym tonie.

Od długiego czasu chodził za mną beżowy cień, ale nie byle jaki ;) Większość takich cieni była/jest na moich oczach:
- za biała
- za złota
- za transparentna
Marzył mi się kryjący, najlepiej satynowy beż, czy raczej krem. Sądziłam, że taka będzie kremowa końcówka podwójnej kredki SuperShock z Avonu Chocolate Melt + Cream Dream (zdjęcia są już gotowe, recenzja lada dzień, więc dzisiaj mały przeciek ;)). Cóż, okazała się być zbyt błyszcząca. Nie to, że nie lubię błysku na oczach, bo lubię, ale efekt jest nie taki, jakiego chciałam kładąc kremowy kolor na powieki. Będąc w Naturze wybrałam 2 cienie. O ironio ... Chciałam satynowy beż, a zdecydowałam się na maty :cojest: To jest właśnie typowo babska natura ;) Pierwszy z nich to Essence nr 22 Blockbuster, a  drugi: My Secret nr 505. Są bardzo do siebie podobne, My Secret jest odrobinkę ciemniejszy. Solo nie dają efektu jaki chciałam, pomijając już to, że przecież są matowe ;) Słabo kryją ... Nie poddałam się i zaczęłam eksperymentować ... Wyniki eksperymentu na pewno zobaczycie na moim blogu :)
Z pędzla do pudru Essence nie jestem zadowolona - jest za płaski i za rzadki :/ Kupiłam go z myślą o nakładaniu pudru Fix & Matte , ale kiepsko się do tego nadaje.
Top coat Gel Look kupiłam dosyć dawno temu, ale chyba go nie pokazywałam.

Isana
Winter Dusche  (żel pod prysznic)

Gdy pierwszy raz wąchałam ten żel szybko odłożyłam go na półkę. Po kilkunastu dniach ponowna próba zakończyła się zakupem :D Za pierwszym razem mój zmysł powonienia musiał spać, bo to przecież taki "mój" zapach :D W trakcie kąpieli z zimowym żelem Isany od razu nasuwają mi się na myśl karmelizowane prażone migdały kupowane w trakcie studiów (czyli daaaawno temu :/ ) na świątecznym kiermaszu na krakowskim rynku. Żel pachnie niesamowicie mocno, a przy tym nie jest mdły od słodkości, zapach utrzymuje się jeszcze jakiś czas po kąpieli. Skóra pachnie tak smakowicie, że Mąż chce mnie zjeść, gdy się kładę spać (on przeważnie bierze wcześniej kąpiel i grzeje mi łóżko :D). Kilka lat temu kupiłam inny zimowy żel Isany, z orzechami. Nie wspominam go dobrze, więc trochę się obawiałam tegorocznej edycji. Na szczęście ten nie jest aż tak rzadki ani tez nie wysusza skóry w takim stopniu jak orzechowy.
Zużyję z przyjemnością, zwłaszcza, że w zasadzie tylko on wprowadza zimową atmosferę. Za oknem raczej jesiennie, niż zimowo, a pomyśleć, że w tamtym roku dzień przed sylwestrem byłam już po kilkunastu wypadach na narty :/

Ostatni dzień wyprzedaży w Marionnaud!



Jeśli przygotowania sylwestrowe Wam na to pozwolą, wybierzcie się koniecznie i rozejrzyjcie się np. za marką The Balm, o której pisałam TUTAJ .
Szczególnie polecam:
- rozświetlacz Mary-Lou Manizer - daje cudowną jednolitą taflę, nie rozbielając przy tym skóry, bije na głowę wszelkie rozświetlacze. Jeszcze o nim nie pisałam, ale przygotowuję się do tego
- palety cieni: Meet Matt(e), Shady Lady vol. 2 i Nude'Tude - można powiedzieć, że każda z nich jest z innej bajki, więc można coś z nich wybrać odpowiedniego dla siebie :)
- ciekawy jest też korektor w kremie Time Balm - dobrze kryje, nie ściera się i nie robi placków

W ramach tej promocji chciałam się skusić na zestaw: róż Sexy Mama, brązer Bahama Mama i tint do policzków i ust (normalna cena to 99 zł, zatem w promocji: 74,25 zł), ale jednak wygrał rozsądek, bo inaczej na sam koniec roku poszłabym z torbami ;)

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Ziaja - antyperspirant Activ

Zauważyłam, że najczęściej piszę o kosmetykach, które dobrze u mnie działają i z których jestem zadowolona. Warto jednak nie tylko polecać, ale także odradzać niektóre z dostępnych specyfików. Właśnie z takim dziś przychodzę.

Ziaja - antyperspirant Activ

[opis i zdjęcie ze strony producenta www.ziaja.com ]

dwukierunkowe działanie przeciw poceniu
działanie antyhydrotyczne:
Skutecznie ogranicza wydzielanie potu.
działanie deodoryzujące:
Neutralizuje zapach potu i zapewnia długotrwałe uczucie świeżości.
Łagodny dla skóry. Bez konserwantów. Bezalergenowa ilość kompozycji zapachowej. Nie zawiera parabenów, alkoholu i barwników. Nie pozostawia śladów na ubraniu.
SPOSÓB UŻYCIA: Stosować na czystą i suchą skórę pod pachami.
Substancje aktywne: SOLE GLINOWE
Opakowanie: 60 ml
 
O ile z blokera byłam i jestem zadowolona tak z tej wersji niestety nie.

Recenzja nie będzie długa, bo wybitnie pasuje tutaj metoda wypunktowania wad i zalet:

- słabo chroni przed potem - zarówno przed uczuciem wilgoci jak i zapachem
- bardzo wysusza skórę pod pachami - staje się nieprzyjemnie ściągnięta, szorstka, łuszczy się i czasami swędzi (nie po aplikacji jak po blokerze)
- zapach - kojarzy mi się z landrynkami, jest słodki i drażniący

+ nie zostawia śladów na ubraniach - bardzo istotna zaleta, jednak szkoda, że nie idzie w parze ze skutecznością :(
+ dosyć szybko się wchłania

I to w zasadzie tyle.
Miałam jeszcze wersję SOFT, ale nie pamiętam jak się spisywała :D

niedziela, 25 grudnia 2011

Helfy Helfy Helfy :D

Korzystając z promocji na naturalne kosmetyki w sklepie Helfy zrobiłam "małe" zakupy, na które miałam ochotę już od dłuższego czasu. Nic tak nie mobilizuje do podjęcia ostatecznej decyzji jak hasła: "promocja" i "wyprzedaż" :)

Mimo czasu przedświątecznego zamówienie zostało spakowane błyskawicznie i już dzień po wpłynięciu wpłaty wysłane a kolejnego - kosmetyki były już u mnie :D
A co dokładnie?

* Hesh - szampon Amla 200 ml - 18 zł
* Hesh - szampon Neem 100 ml - 10 zł
* Dabur - olej Amla Gold 200 ml - 21 zł
* Dabur - olej kokosowy Vatika 150 ml - 13 zł
* Ban Lab - olej Sesa Plus - 90 ml - 34 zł
* Royal Alepp - mydło Mydło Oliwkowo – Laurowe z Aleppo 40% - GHAR - 21 zł
* Alepia - Mydło Alep Premium Karotka - 16 zł
* Alepia - Unikatowe Mydło Alep Premium z Błotem Morza Martwego - 19 zł
Jako gratis dostałam próbkę szamponu i odżywki Organicum

 * Ayur - maseczka Neem 100g - 7,50 zł

W paczce był jeszcze szampon dla mężczyzn Sesa wzmacniający cebulki (mąż znalazł go pod choinką) oraz 100% olejek arganowy, na który skusiła się moja koleżanka.

Więcej zdjęć:



W pudełeczku z olejem Sesa ukryła się próbka maseczki do twarzy z oliwą z oliwek i paczulą i to ona jest w saszetce na powyższym zdjęciu :D

Tak jak się obawiałam - nie znalazłam miejsca na te cuda :/ Kuferki, w których trzymam zapasy pękają w szwach (co bardziej dobitnie zobaczyłam robiąc w piątek zdjęcia wszystkich kosmetyków pielęgnacyjnych), więc wylądowały w pudełku Marionnaud, w którym był zapakowany zestaw Armani Code.


Do używania wyciągąnełam tylko mydełko Alepp z marchewką. Jestem bardzo niezdecydowana, wahałam się, czy najpierw otworzyć właśnie to, czy może zwykłę, a może z minerałami z Morza Martwego. Niezastąpiony okazał się tu mój mąż, który podjął iście męską decyzję wybierając marchewkowe :)

Na szczęście w tym roku pod choinką nie znalazłam nic kosmetycznego :D Z racji remontowania mieszkania i konieczności zakupu WSZYSTKIEGO, dostaliśmy z mężem bardzo potrzebne prezenty: mikser Zelmer Mix Robi (biały), czajnik, tarka, zestaw okrągłych szklanek, komplet ceramiczny solniczka+pieprzniczka, duża kwadratowa salaterka/miska i zestaw ceramicznych małych miseczek kwadratowych na przekąski. Powoli wyposażenie się kompletuje ;)

sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych!

Wszystkim Czytelniczkom bloga oraz Bloggerkom pragnę życzyć
spokojnych i radosnych Świąt, spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze :)



piątek, 23 grudnia 2011

Paczki, paczki

W  mijającym roku podjęłam wiele ciekawych współprac, dzięki którym miałam (i mam) możliwość wypróbować kosmetyki, o których wcześniej nie słyszałam, lub które były dla mnie trudno dostępne. Koniec roku obfitował w kolejne paczki.

Od firmy Kemon otrzymałam trzecią już przesyłkę z kosmetykami do włosów:

Tym razem jest to krem zwiększający objętość Hi Density, który także lekko utrwala fryzurę oraz produkt do stylizacji - guma Neon. Testów jeszcze nie rozpoczęłam, ale co się odwlecze ... :)

W paczce była również maskotka - Nomek, który wspiera akcję Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Mam pod opieką drugiego Nomka, którego możecie wylicytować na TEJ aukcji 

Od firmy Bewell dostałam próbki balsamu końskiego. Ma być on lepszy od powszechnie dostępnych "końskich" specyfików przez zawartość cenniejszych składników niż tańszych odpowiedników typu mentol czy kamfora.


Od LaMode otrzymałam niespodziewany prezent w podziękowaniu za dotychczasową współpracę (mam nadzieję na dłuższą ;)). Z tego co zaobserwowałam, to Bloggerki dostały różne zastawy. W moje ręce trafiły kosmetyki MAC - lakier Festive Finery (trudno było uchwycić odpowiedni kolor przy sztucznym świetle) oraz błyszczyk Dazzleglass Spanking Reach.


Dzięki portalowi Ambasada Piękna mogę przekonać się, czy produkty BioSilk są faktycznie takie dobre :) W paczuszce znalazłam bowiem 4 produkty tej marki: szampon i odżywka z serii wygładzającej, odżywka  Silk Therapy 17 oraz jedwab do włosów. Dostałam też maseczkę rozświetlającą do twarzy Dermaheal.

Jak widzicie mam sporo to wypróbowania :D Jakby tego było mało, dotarła do mnie paczka z zamówieniem z Helfy.pl :o
Żeby wpis nie był zbyt długi zakupy te pokażę osobno, tak samo jak wcześniejsze "normalne" zakupy.

czwartek, 22 grudnia 2011

Lakierowy Nomek może być Twój :)

Nomek, uroczy chłopiec, 20 cm wzrostu, chętnie trafi w dobre, troskliwe ręce, wspierając przy tym powszechnie znaną akcję Jurka Owsiaka
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, 
której już 20 (!) finał odbędzie się 08 stycznia 2012.



Maskotka jest wynikiem współpracy marki Kemon i fryzjerów z WOŚP a dochód z licytacji przekazany będzie oczywiście WOŚP.

Postanowiłam wesprzeć tą ciekawą inicjatywę i objęłam patronatem jednego chłopczyka :)
Gorąco zachęcam Was do licytacji Lakierowego Nomka a przez to do pomocy chorym dzieciom.




/na zdjęcie w aukcji to nie ja ;)/

środa, 21 grudnia 2011

Tag: Tag lakieromaniaczki :)

Bardzo dziękuję Antii za otagowanie :D Bardzo chętnie biorę udział w tej zabawie- co prawda mania lakierowa jest w stanie głębokiego uśpienia, ale temat nadal jest mi bliski.


1.Ulubiona marka lakierów
Virtual, Essence (choć niektóre są trudne w obsłudze)
2.Lakiery brokatowe czy kremowe?
kremowe
3.OPI,China Glaze czy Essie?
Essie nie mam, OPI i ChG są poprawne
4.Jak często zmieniasz kolor lakieru do paznokci?
ostatnio dosyć rzadko, co kilka dni, zdarzają się także bezlakierowe dni
5.Jaki jest Twój ulubiony kolor?
róże, fuksje, wszelkie dziwne niejednoznaczne kolory
6.Ciemne czy jasne pazurki?
ciemne lub intensywne kolory
7.Co masz aktualnie na paznokciach?
arganową odżywkę Joko
8.Czy lubisz matowe wykończenie?
jako urozmaicenie - tak
9.Czy jesteś fanką frenchu?
bleeeee
10.Ulubiony zimowy kolor?
zgaszone granaty, brudne fiolety
11.Za lakierami jakiej marki szczególnie nie przepadasz?
 nic mi nie przychodzi teraz do głowy
12.Czy używasz lakieru nawierzchniowego?Jaki jest Twój ulubiony?
czasami tak, ulubionego nie mam - obecnie używam top coatu nabłyszczającego z Bell. daje bardzo fajny efekt :)
13.Jakiego koloru lakieru nigdy (lub prawie nigdy) nie nosisz?
jasnych, mlecznych, beżowych, żółtych i zielonych
14.Czy używasz preparatów podkładowych?Jakie sprawdziły się najlepiej?
przeważnie używam do tego odżywki
15.Ulubione wykończenie lakieru?
kremowe, z drobinkami
16.Wzorki czy prosty,monochromatyczny manicure?
prosty
17.Czy lubisz pękające lakiery (kraki ;) )?
lubię, ale nie używam często
18.Jakie lakiery znajdują się aktualnie na Twojej wishliście?
nie mam takiej listy
19.Jaki lakier kupiłaś ostatnio?
Essence Vampire's Love - Gold old duffy (cudo!), Into the dark (*.*), True love, The dawn is broken
20.Lubisz dostawać lakiery w prezencie czy kupować je sama?
to i to
21.Kiedy zaczęłaś malować paznokcie?
pod koniec podstawówki - tylko bezbarwny lakier, następnym krokiem były zamiennie 2 lakiery - Ivory i Rose z Constance Caroll (teraz nie lubię takich mlecznych kolorów)

TAGUJĘ:
Barwy Wojenne , Atinę , Em , Viollet i Balleoleum


wtorek, 20 grudnia 2011

Odżywki nowej marki - Joko Laboratory


Do rodziny odżywek JOKO dołączyły cztery nowe preparaty do pielęgnacji paznokci. Trzy z nowej serii BIO oraz jedna z popularnej serii Odżywki Szybkiego Reagowania. Wprowadzenie nowych odżywek jest połączone z wprowadzeniem nowej marki JOKO Laboratory.
 
Nowe odżywki z serii BIO zawierają składniki roślinne, które pochodzą z certyfikowanych BIO-źródeł przyjaznych środowisku. Odżywki BIO zostały wzbogacone o formułę przepuszczającą tlen. Dzięki temu paznokcie mają naturalny dostęp do powietrza i stają się zdrowsze.
 


Multiwitamina – zdrowe paznokcie
Multiwitamina to odżywka z najnowszej serii BIO z formułą przepuszczającą tlen. Odżywka dostarcza paznokciom witamin niezbędnych do zachowania zdrowego wyglądu. Ma intensywnie odżywiające właściwości oraz regeneruje słabe i zniszczone paznokcie.




Arganowe odżywienie – ochrona i wzmocnienie
Odżywka z najnowszej serii BIO z formułą przepuszczającą tlen. Zawiera naturalny olejek arganowy, który chroni paznokcie przed wysychaniem i widocznie wzmacnia płytkę paznokcia. Odżywka regeneruje, utwardza i poprawia elastyczność delikatnych i rozdwajających się paznokci.




 

Ultra utwardzenie – utwardzacz paznokcia
Ultra utwardzenie to trzecia z odżywek z najnowszej serii BIO z formułą przepuszczającą tlen. Aktywnie odbudowuje komórki, wzmacnia i utwardza płytkę paznokcia. Dzięki swoim właściwościom zapobiega pękaniu, łamliwości i rozdwajaniu się płytki paznokcia.




 
Diamentowy pył – wzmocnienie paznokcia
To najnowsza odżywka z serii Odżywki Szybkiego Reagowania, która zawiera prawdziwe cząsteczki diamentów. Dzięki zawartości tego znanego ze swoich właściwości minerału preparat intensywnie wzmacnia i poprawia kondycję płytki paznokcia. Dodatkowo chroni płytkę paznokcia przed promieniami UV i zapewnia poprawę kondycji słabych cienkich i łamliwych paznokci.

Otrzymałam do testów te odżywki - w bardzo dobrym momencie :) Nie mogę dojść do ładu z paznokciami, więc mam nadzieję, że odżywki spełnią swoje zadanie :)



W jakiej kondycji są Wasze paznokcie? Podzielcie się swoimi metodami pielęgnacji, aby były zdrowe, nawilżone i zachwycały wszystkichi wkoło :)

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Eveline - lakier nr 634

Lakiery, nawet w obrębie jednej firmy (czy jeszcze bardziej zawężając: w obrębie jednej serii), tak bardzo potrafią się różnić od siebie, że aż dziw bierze. Eveline nie jest tu wyjątkiem. Ogólnie lubię ich lakiery i bardzo się cieszę, że po okresie "labowania" wypuścili nowości - 6 kolorów w obrębie Colour Show, które testuję (ze złotymi zakrętkami) i wspomniane już pachnące lakiery.
Jakże inny niż nr 634.
Kolor jest świetny - niby jasny granat, ale jednak nie do końca.







W zależności od oświetlenia przebija w nim odcień chabrowy, lub domieszka .... szarości :) Kolor jest więc bardzo ciekawy i niejednoznaczny. Zmienia się także intensywność: od stonowanego, przybrudzonego i zgaszonego granato-chabro-szarości, po mocniejszy, bardziej chabrowy odcień.
Kolor-rewelacja, ale już z resztą gorzej :/

Po pierwsze - lakier jest bardzo wodnisty! "Wodnisty" jest też odcień pierwszej warstwy. Miałam nieodparte wrażenie, że moczę pędzel w wodzie zabrudzonej granatową farbą. Przez konsystencję trzeba uważać na skórki - o pobrudzenie ich nie jest tak trudno.
Na tej pierwszej warstwie, druga łapie już lepiej i nakłada się grubszą warstwą. Trzeba jednak nakładać ostrożnie, żeby nie powstały prześwity.
Patrząc pod pewnym kątem widać, jakby lakier zlał się na końcówkach i w tych miejscach jest ciut inny odcień, bardziej niebieski.
Trzeba przyznać, że ten kolor jest trudny w nakładaniu. Na szczęście trochę nadrabia dosyć szybkim schnięcie.
Czy polecam? Pod względem koloru - na pewno tak.

sobota, 17 grudnia 2011

Początek nowej mani - The Balm-mania i prezenty ode mnie dla mnie

Czasem lubię zaszaleć, wtedy pieniądze potrafię wydać bez mrugnięcia okiem. Dobra passa w pracy + zakupowy nastrój + promocja -23% (do poniedziałku) spowodowały, że zupełnie niespodziewanie wczoraj i dzisiaj zostawiłam sporo gotówki w Marionnaud - perfumerii, do której chodzę raczej tylko pooglądać, choć zdarzyło mi się tam kupić cień i kredkę Clinique czy meteoryty Pink Fresh Guerlain.

Wczoraj, od razu od wejścia w oczy rzucił mi się stand nowej dla mnie firmy, którą kojarzyłam jedynie z kilku zagranicznych blogów.


W ofercie firmy The Balm  znajdziemy podkłady, korektory, cienie sypkie i prasowane, paletki, błyszczyki, szminki, balsam do ust, róże, brązer, rozświetlacz i pewnie coś jeszcze. Wszystko to w uroczych, kartonowych opakowaniach w stylu retro, kojarzących się z Benefitem. Od razu podbiły moje serce :) Ceny - jak na ofertę Marionnaud kosmetyki należą do tanich, ale ogólnie można je uznać za "wyższą średnią półkę" .
Spodobało mi się wiele rzeczy (m.in. paletki), ale na pierwszy rzut wybrałam tańsze kosmetyki postanawiając o reszcie poczytać i ewentualnie wrócić po nie.sypki cień Overshadow (cena: 43 zł; w obecnej promocji: 33,11 zł) w kolorze If you're rich I'm single (genialna nazwa) oraz korektor Time Balm (cena: 49 zł; w obecnej promocji: 37,73 zł).


Po pierwszych Balmowych zakupach zagłębiłam się w dokładniejszą lekturę nt. tejże firmy - opinie były bardzo zachęcające, więc dzisiaj ponownie wybrałam się do Marionnaud, zostawiając kolejną porcję pieniędzy. Sprawiłam sobie takie oto 2 paczki:


W małej paczuszce - The Balm :D


Jestem bogatsza o 2 paletki cieni i rozświetlacz:
(skończyło się niestety dobre światło, więc czas robić zdjęcia przy sztucznym oświetleniu :/)




 Shady Lady vol.2
 cena: 107,00 zł; ze zniżką 23% - 82,39zł



Meet Matt(e)
cena: 100,00 zł; ze zniżką 23% - 77,00 zł



Mary-Lou Manizer
cena: 61,00 zł; ze zniżką 23% - 46,97 zł


Choć jestem nimi zauroczona i nie mogę się już doczekać, aby je wypróbować przyznam, że bez tej promocji nie skusiłabym się na nie tak spontanicznie - decyzja o kupnie dojrzewałaby kilka tygodni.

Znacie już kosmetyki tej firmy? Co sądzicie o opakowaniach - urocze czy kiczowate?

Drugi "prezent" wpadł mi oko, gdy już kierowałam się do wyjścia z perfumerii. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na półeczki z zestawami świątecznymi - byłam zbyt zaaferowana Balmem ;)




A w środku kryje się ...

 

Zestaw upominkowy G. Armani - Code - woda perfumowana 30 ml + balsam 75 ml.


Zapach ten chodził za mną od dłuższego czasu, więc jak zobaczyłam ten zestaw, który dodatkowo był w promocji (wszystkie zestawy są tańsze o 30%) to nie było wahania :D Kosztował 158,90 zł.

W poniedziałek wracam po jeszcze jedną paletę The Balm i koniec zakupów!! Chciałoby się rzec, że aż do końca roku ;) Niestety musi tak być nieco dłużej.

Pisząc o dzisiejszych i wczorajszych zakupach pominęłam wcześniejsze zakupy i paczki, które do mnie dotarły. O tym będzie osobny post, tak samo jak z pierwszymi wrażeniami z używania kosmetyków The Balm.

:)

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Hesh - Bhringraj Hair Oil

Nie sądziłam, że powrót do stosowania olejów  uda mi się z takim powodzeniem :) Przygodę z tym sposobem dbania o włosy rozpoczęłam jakieś 2 lata temu, ale dopiero niedawno nastał istny szał na oleje.
Olej kokosowy na pewno wiele z Was zna, więc nie będę zanudzać na jego temat. Za to chcę Wam pokazać niezwykle bogaty olej, a właściwie mieszankę olejów, które rewelacyjnie wpływają na moje gęste, a przy tym sztywne i matowe włosy.

Hesh - Bhringraj Hair Oil

( Opis ze strony helfy.pl)

Bhringa oznacza włosy. Olejek Bhringaraj został przygotowany w oparciu o zioło eclipta alba w połączeniu z innymi cennymi wyciągami z ziół na bazie olejku kokosowego.
Polecany jest w przypadku wypadających włosów, łysienia i siwienia włosów.
Działa odżywczo na skórę głowy.
Zapobiega rozdwajaniu się końcówek i sprawia, że włosy są miękkie i podatne na układanie. Olejek posiada właściwości chłodzące, uspokajające układ nerwowy, ma kojący zapach ziół i kokosa.
STOSOWANIE:
1.Masuj z odrobiną olejku skórę głowy i włosy 10-15 minut przed snem. Rano umyj włosy dobrym szamponem np. Shikakai (rewelacyjnie zmywa wszelkiego rodzaju olejki).
2. Masuj olejkiem skórę głowy  włosy 10-15min. ,pozostaw przez godzinę, następnie umyj włosy.
3. Olejek ma właściwości chłodzące, osoby wrażliwe mogą stosować olejek podczas gorących kąpieli.  Najlepsze efekty osiągniesz używając 2 razy w tygodniu.
UWAGA: Przed aplikacją olejku w celu uzyskania jednolitej konsystencji umieść buteleczkę pod strumieniem ciepłej wody (olejek kokosowy w temp. pokojowej przyjmuje postać stałą, pod wpływem ciepła rozpuści się i możliwym będzie dokładne rozmieszanie olejku z pozostałymi składnikami) Po użyciu umieścić buteleczkę w kartoniku (chronić przed dostępem mocnego światła).
SKŁAD:  Cocos Nicifera (Coconut oil), Eclipta Alba (Maka), Emblic Myrobalan (Amla), Herpestis Monniera (Brahmi), Lawsonia Alba (Mehendi), Menthe Piperta (Pudina Phool),  Psoralea Corylifolia (Bawchi), Santalum Album (Chandan), Bailospermum Montanum (Dantimool), Callicarpa Macrophyllavah (Ghwala), Vytex Nirgundi Trifolia (Ghodawaj), Nordostachys Jatamasi (Jatamasi), Tandrobium Macraei (Jivanti Patra), Hedychium Spicatum (Kapoorkachli), Cinnanmomum Camphora (Kapoor), Trigonella Foenumgraecum (Methi), Rosa Alba (Rose), Evolyulus Echinoids (Shankhawali), Adropgan Muricatus (Wala).
Uwaga! W niskiej temperaturze olejek ma postać stałą i się krystalizuje:
Widoczny w olejku ciemny osad to efekt naturalnego wytrącenia się ziół. Dla uzyskania konsystencji cieczy należy umieścić olejek w ciepłym miejscu lub skierować pod strumień ciepłej wody.
200ml - 39 zł

Zacznę od tego, że olejku używam gdy mam na to czas - nakładam sporą ilość na suche, lub lekko zwilżone włosy i trzymam jak najdłużej jest to możliwe, zazwyczaj są to 2-3 godziny. Po tym czasie zmywam szamponem (obecnie jest to Nivea dla dzieci, bez SLS - dodam, że szampon bez SLS dobrze służy mi tylko w tym celu, natomiast "normalne" mycie nie wchodzi w rachubę - włosy są jeszcze gorsze niż zazwyczaj, czyli jeszcze bardziej sztywne i matowe).
W zasadzie nie mam do czego się przyczepić, ponieważ olejek świetnie wpływa na moje włosy - stają się miękkie, lekkie, błyszczące i przy tym bardzo dobrze się układają. Jedynie co, to dziwnym trafem mąż nie lubi przebywać w tym samym pomieszczeniu co ja, gdy mam na włosach ten olejek ;) Nie da się ukryć - zapach ma bardzo intensywny i nie każdemu się spodoba.

Czy hamuje wypadanie włosów? Szczerze przyznam, że trudno mi to wychwycić. Włosy nie lecą mi garściami, ale też szczotka ani sitko w wannie nie są od nich wolne ;)

Mimo dosyć wysokiej ceny myślę, że zagości u mnie znowu :)

Ciekawostka: głównym (po oleju kokosowym), a przy tym ciekawym składnikiem jest Eclipta Alba - przyspiesza wzrost włosów i przyciemnia je- akurat coś dla mnie :)

Znacie ten olejek? Jesteście z niego zadowolone? A może macie inne typy godne polecenia?


niedziela, 11 grudnia 2011

Essence - Vampire's Love - lakier 03 True Love

Tydzień temu pokazałam pierwszy lakier z Essencowej limitki Vampire's Love - 01 Gold old buffy , która obecnie jest w sprzedaży w Naturach.
Dzisiaj prezentuję 03 - True Love. Same oceńcie, czy jest on prawdziwą miłością, czy nie ;)



Bez wątpienia lakier ma "coś" w sobie. Jest elegancki, szykowny - oprócz fioletu, czy bardziej śliwki z łatwością wychwycimy w nim ciepłe, różowe tony. Szalenie podoba mi się gładka warstwa, jaką tworzy na paznokciach. Drobinki są niewyczuwalne a jest ich mnóstwo. Są zdecydowanie inne niż te pływające w Gold old duffy - są mniejsze i typowo "drobinkowe" a nie w formie płatków.

Nakłada się bardzo łatwo, bez smug, choć 2 warstwy są konieczne. Co prawda jedna też może być, ale jednak druga pogłębia kolor i daje ciekawszy efekt. Plusem jest szybkie schnięcie.

Gold old buffy i True love niestety do trwałych lakierów nie należą :/ Szybko pojawiają się odpryski.Inny pod tym względem jest 02 Into the dark - jest bardziej trwały, ale o nim poczytacie za kilka dni ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...