poniedziałek, 31 grudnia 2012

Kulinarnie cz.19 - Ziemniaki w waflu, czyli ziemniaki inaczej

Uwielbiam ziemniaki, lecz czasami przydaje się odmiana od klasycznie podanych, lub aż prosi się o ich "wykwintniejszą" postać, np. gdy zapraszamy znajomych, rodzinę.
Świetnym i smacznym pomysłem będą smażone ziemniaki w waflu.


SKŁADNIKI:


- 0,5 kg ziemniaków
- 1 wafel
- ser żółty
- przyprawa do ziemniaków
- margaryna
- 2 jajka
- bułka tarta
- olej (do smażenia)

 

PRZYGOTOWANIE:


Ziemniaki gotujemy do miękkości, z niewielką ilością soli. Po ugotowaniu rozgniatamy, dodajemy margarynę (ilość zależy od ziemniaków - jeśli są suche, to dajemy więcej) i przyprawę do smaku.
Gorące ziemniaki nakładamy na wafel a następnie ser (starty lub w plastrach).
Dociskamy i czekamy chwilę, aby wafel zmiękł pod wpływem gorąca. Gdy zmięknie zawijamy w roladę wzdłuż dłuższego boku wafla. Przekładamy tak, aby brzeg wafla był od dołu i dociskamy roladę.



Kroimy na kawałki, moczymy w roztrzepanym jajku, obtaczamy w bułce tartej i smażymy (krótko, tylko do przyrumienienia panierki).

Ze składem rolady można eksperymentować - można dodać szynkę czy pieczarki.

Tak przygotowane ziemniaki zarówno pasują do dań mięsnych jak i są samodzielną przekąską - polecam wówczas podanie ich z sosem czosnkowym.


SMACZNEGO :)

niedziela, 30 grudnia 2012

Catrice - SpectaculART - skromne zakupy

Od dłuższego czasu nie śledzę na bieżąco limitowanek Essence i Catrice. Zapewne jest to po części spowodowane znudzeniem się, ale nie da się ukryć, że kosmetyki są coraz mniej odkrywcze. Dawno nic mnie nie zachwyciło, nie czekałam z niecierpliwością na pojawienie się kolejnej edycji, a jeszcze 2-3 lata temu prawie spać nie mogłam oczekując na nowiny ;)

Wczoraj w Naturze natknęłam się na SpectaculART Catrice, a w niej jest coś, co jakiś czas temu wpadło mi w oko na blogu Maus - CIENIE!!

Wybrałam te same kolory co Maus:  04 Artfully Lustrous i 02 Bombay Bauble.


Jasny, to piękny błyszczący szampański beż (na materiałach promocyjnych wyraźnie wpada w róż, ale nic różowego w sobie nie ma), ciemny - nasycony, ciemny szary/grafit. W ofercie są jeszcze 2: oliwkowy/khaki i jasny szary/srebrny.

Pierwsze co rzuca się w oczy to wytłoczona cudna faktura - pleciony wzorek z wgłębieniem jakby po palcu. Tłoczenie jest bardzo wyraźne i aż żal je psuć.


Cienie mają cudowną konsystencję - są miękkie, łatwo się nakładają i rozcierają. Są przy tym trwałe i nie zauważyłam rolowania się.

Większość cieni z limitownek Catrice jest dla mnie słabo napigmentowana i blada, natomiast te są wyraziste i pięknie się mienią. Polubimy się :)

Cena: 16,99 zł

Oprócz cieni kupiłam 1 szminkę: 01 Artfully Lustrous:


Nie daje konkretnego koloru, jedynie lekko rozjaśnia usta, nadając im również delikatny połysk.

Jak i inne szminki Catrice z limitowanek, jest miękka i łatwo się rozprowadza.

Na mrozie lekko wysuszyła usta, w cieplejszej porze roku da większy komfort.

Cena: 16,99 zł

sobota, 29 grudnia 2012

Essence - baza pod lakier Peel off

Czy jest ktoś, kto lubi zmywać lakiery z brokatem? Nie sądzę ;) Co prawda można stosować metodę z folią aluminiową, czy choćby przykładać na ok. 1 minutę płatek ze zmywaczem na paznokcie zamiast pocierać, ale i tak czynność tą trudno nazwać przyjemną. Nic zatem dziwnego, że zainteresowała mnie baza peel off z Essence.


Po nałożeniu na paznokieć baza jest biała, wysychając staje się przezroczysta.
Baza ma powodować, iż lakier będziemy mogli ściągnąć w całości, w postaci płatka, nie używając zmywacza do paznokci. Świetna opcja i perspektywa w przypadku lakierów brokatowych.
Czy spełnia swoje zadanie?
Tak, ale tylko jeśli nałożymy ją grubą warstwą. Wówczas faktycznie po podważeniu krawędzi lakier odejdzie bez żadnych problemów.


Jeśli warstwa będzie cieńsza, to i zdjęcie trudniejsze. Lakier schodzi kawałkami i usuwanie zajmuje sporo czasu.


Trzeba przyznać, że preparat jest bardzo przydatny i warto go mieć, jeśli używa się lakierów z brokatem. Jednak częste stosowanie raczej nie jest dobrym pomysłem, ponieważ wraz z lakierem może odejść też warstewka płytki paznokcia.


Co myślicie o takich wynalazkach? Mają rację bytu, czy raczej są zbyteczne?

czwartek, 27 grudnia 2012

lakier Golden Rose - Jolly Jewels nr 106

Nie przepadam za brokatowymi lakierami - wyglądają dla mnie tandetnie i bazarowo, ale muszę przyznać, że nr 106 serii Jolly Jewels Golden Rose mnie zauroczył. Jest pełen fioletowego, złotego i zielonego brokatu, który pięknie się błyszczy w świetle (niestety aparat tego nie uchwycił).



Na zdjęciach są 2 warstwy lakieru.
Brokat jest duży, przez co lakier jest gęsty i dosyć trudno się nakłada.
Schnie szybko, a warstwa, którą tworzy jest chropowata, nawet po nałożeniu top coatu.


Trwałość jest bardzo dobra - mam go na paznokciach trzeci dzień, a odprysnął w niewielkim stopniu na 3 paznokciach.

Pod lakierem testuję bazę peel-off z Essence, więc niedługo jej recenzja.





Lubicie lakiery z tak dużym brokatem?

wtorek, 25 grudnia 2012

Zimowe aromaty

Uwielbiam ciepłe, typowe zimowe zapachy kosmetyków - cynamon, wanilia, miód i mleko i wszelkie korzenne aromaty.
Do kosmetyków do ciała serii Naturals z Avonu podchodzę z rezerwą (choć żele pod prysznic uwielbiam), ale same rozumiecie ... Ulubione zapachy + fajne ceny + ładne opakowania nie pozwalają na przejście obok nich obojętnie.
I tym sposobem stałam się posiadaczką peelingu waniliowego, musu waniliowego i miodowo-mlecznego.



Zapachy mnie nie rozczarowały. A jak z działaniem? Sprawdzanie w toku :)


poniedziałek, 24 grudnia 2012

NOWOŚĆ: Bell - Glam Night Sparkle

Zbliża się Sylwester, więc brokatowe kolekcje pojawiają się jak grzyby po deszczu.
Oto propozycja Bell.

 BELL


GLAM NIGHT SPARKLE













Kolekcja dostępna jest m.in. w drogeriach Natura. Skusiłam się na 2 lakiery: czerwony i fioletowy.


Cienie są dosyć słabo napigmentowane, więc odpuściłam. A szkoda, bo mają bardzo ładnie połyskujące malutkie drobinki.


niedziela, 23 grudnia 2012

Kulinarnie cz.18 - Ciasteczka serowe

Ciasteczka serowe - dawno ich nie robiłam. Proste i pyszne. Tak mnie naszło, spontanicznie. Mąż już stał się ich wielbicielem.


SKŁADNIKI:


- 250g półtłustego sera białego
- 1 jajko
- 2 szklanki mąki
- kostka margaryny/masła


PRZYGOTOWANIE:


Ser rozdrobnić na stolnicy. Dodać mąkę, jajko i pokrojone masło/margarynę.
Szybko zagnieść, uformować kulę, odłożyć do lodówki na godzinę.

Po godzinie rozwałkować ciasto i wykrawać ciasteczka.

Posmarować na wierzchu roztrzepanym jajkiem i posypać cukrem kryształem lub brązowym.

Piec w temperaturze 160 stopni do uzyskania złotego koloru.

Uwaga: ciasteczka "bierze" nagle, więc łatwo je przypalić.

sobota, 22 grudnia 2012

Kulinarnie cz. 17 - Piernik

Nie wyobrażam sobie świąt bez piernika. I nie wyobrażam sobie piernika w innym okresie roku. 

Od kilku lat robię piernik wg. jednego przepisu - zawsze wychodzi, jest miękki, lekko wilgotny, więc po co szukać innego?





SKŁADNIKI:


Ciasto:

- 1 3/4 szklanki mąki
- pół szklanki drobnego cukru
- 200g płynnego miodu
- 125g masła/margaryny
- 3 jajka
- 3 czubate łyżki kwaśnej śmietany
- 1,5 łyżki przyprawy do piernik

 - 1,5 łyżki ciemnego kakao
- 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
 

Masa dżemowa:  

[jeśli przekładamy 1 raz]

- 290g dżemu wiśniowego
- 290g powidła
- galaretka, np. brzoskwiniowa

[jeśli 2 razy, to więcej składników, niekoniecznie x2] 

Polewa czekoladowa:

- 50g czekolady gorzkiej
- 50g czekolady mlecznej
- 50g masła/margaryny


  

PRZYGOTOWANIE:


Ciasto:

Miękkie masło/margarynę utrzeć z cukrem, dodawać po 1 żółtku ucierając, aż powstanie puchata jasna masa. Dodawać porcjami miód, mąkę z przyprawą, kakao i sodą, śmietanę.
Wyłożyć do wysokiej formy wyłożonej papierem do pieczenia albo posmarowanej margaryną i obsypaną bułką tartą (osobiście wolę ten sposób; piekąc z papierem nie dopieka się spód i boki)
Piec w 165 stopniach około 50-60 minut.

Cisto ostudzić, przekroić na 2 lub 3 blaty.


Masa dżemowa:

Dżem i powidło zagrzać do zagotowania. Zdjąć z palnika, wsypać galaretkę, rozmieszać i ostudzić, ale nie do końca (zgęstnieje za bardzo).
 
Blaty posmarować masą i złożyć w całość.

Polewa czekoladowa:

Tłuszcz rozpuścić, dodać czekoladę podzieloną na kostki, wymieszać, aż się rozpuści. Po chwili można już polewać (tak przygotowana polewa jest gęsta i nie trzeba czekać aż zgęstnieje).

Ciasto oblewamy czekoladą i ... gotowe :D




Bez jakiego ciasta nie wyobrażacie sobie świąt?

Zmiany ciągle w toku

http://commackpubliclibrary.org/

Prace nad wyglądem bloga trwają. Wypadałoby mi porządnie przysiąść nad szablonem, ale czas na to niezbyt pozwala, więc dlatego tak po trochę możecie obserwować modyfikacje. Jestem laikiem jeśli chodzi o HTML - niektóre rzeczy znajdę sama w kodzie, a za innymi zmianami muszę poszperać w internecie.

Mam nadzieję, że nowy wygląd ułatwi i uprzyjemni Wam korzystanie z bloga :)

wtorek, 18 grudnia 2012

Lipidowy śmierdziuch z Ziaji

Drugie rozczarowanie Ziajową serią "Kuracja lipidowa" - po żelu niezadowolenie wywołał balsam.


Opis producenta:

Kuracja lipidowa
Fizjoderm balsam

Klinika zdrowej skóry

- bogata bio-emulsja nawilżająca na bazie fosfolipidów, tworząca multi-lamelarną strukturę naśladującą budowę naskórka.
- bio-dostępna i skuteczna
- formuła o wysokiej tolerancji
- bez kompozycji zapachowej
- bez parabenów
- bez olejów mineralnych
- bez silikonów
- bez barwników

PROBLEM: zaburzone funkcje bariery ochronnej skóry.

WSKAZANIA: skóra alergiczna, atopowa, odwodniona

EFEKT MED:
•  Uzupełnia ubytki fizjologicznych składników skóry.
•  Intensywnie nawilża oraz zmniejsza transepidermalną utratę wody.
•  Wyraźnie redukuje podrażnienia.
•  Nie narusza ciągłości warstwy lipidowej naskórka.

Substancje aktywne:
WITAMINA E, SKWALAN, OLEJ MAKADAMIA, OLEJ BAWEŁNIANY, NATURALNY EMULGATOR, MASŁO SHEA, KONCENTRAT LIPIDOWY CERAMID 1,3,6II – FITOSFINGOZYNA - CHOLESTEROL, GLICERYDY KOKOSOWE

Opakowanie: 400 ml

Produkt hypoalergiczny.
Dostępny tylko w aptekach.


Moja opinia:

Kupując ten balsam spodziewałam się czegoś na wzór Emolium, lub balsamu Lipidia (Iwostin). Już sama konsystencja mnie rozczarowała - nie jest to puchaty, treściwy balsam, a trochę klejący, mało kremowy produkt.
Wchłania się ekspresowo po chwilowym mazaniu się po skórze - to też jest dla mnie wada, ponieważ lubię, jak balsam zostawia miękką powłoczkę na skórze i czuć, że jest posmarowana.
Nawilżenie jest jednak przyzwoite, choć też nie powala. Natłuszczenia brak - dla mnie minus, dla wielu osób będzie to plusem.
Byłoby ok, używałabym go nawet chętnie, gdyby nie "zapach". Kosmetyk "pachnie" jak zepsuty klej - heh, nie wiem czy to porównanie jest trafne, bo nie wąchałam zepsutego kleju, ale w każdym razie jest duszący, zatykający i bardzo nieprzyjemny. Tutaj aż prosi się o dodanie choć niewielkiej ilości substancji zapachowej.


Znacie ten balsam?
Jakie balsamy/masła/kremy są Waszymi faworytami?

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Zmiany na blogu

Już mi się opatrzył dotychczasowy wygląd bloga.
Znalazłam nowy szablon i zaczęłam lekko go modyfikować.

Niestety nie wszystko potrafię zrobić sama (nie znam się na kodzie HTML), więc jeśli któraś z Was mogłaby mi pomóc w następujących zmianach:

- brak zniekształcenia zdjęć w skrótach postów na stronie głównie
- przesunięcie paska nawigacyjnego na samą górę strony (niestety ręcznie nie da się przesunąć)
- przesunięcie na sam dół bloga napisu "Technologia Blogger"
- zwężenie paska bocznego

będę bardzo wdzięczn.

Jak widzicie w poście nie ma żadnego zdjęcia, a mimo to na stronie głównej pojawiło się jakieś - nie wiem skąd. Jak to usunąć?


EDYCJA:

Wybrałam jednak inny szablon, który bardziej mi odpowiada inie potrzebuje aż tylu modyfikacji.
Blogrolla nie ma na stronie głównej, ale jest na podstronach z poszczególnymi postami.

piątek, 14 grudnia 2012

Alterra - brzoskwiniowy krem brązujący

Przeglądając wpisy znalazłam jedną recenzję w postach roboczych - brzoskwiniowy krem brązujący z Alterry, marki dostępnej w Rossmannie.


Opis producenta:

Krem na dzień z wartościowym olejem z pestek brzoskwini oraz odświeżającym ekstraktem z arbuza nadaje cerze lekkiego kolorytu posiadając dodatkowo właściwości matujące. 
Dzięki starannie opracowanej kompozycji roślinnych substancji aktywnych krem pielęgnuje skórę. 
Zestaw pigmentów identycznych z naturalnymi nadaje skórze delikatny koloryt i pozwala pokryć jej niedoskonałości. 
Wartościowe połączenie oliwy z oliwek (z kontrolowanej biologicznie uprawy), oleju z jojoby z woskiem pszczelim nadaje skórze sprężystości. 
Roślinna gliceryna dostarcza jej dobroczynnego nawilżenia. 
Delikatny, owocowy zapach zapewnia uczucie przyjemnej pielęgnacji. 
Gwarantowane cechy produktu: - nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących, - bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych, - tam, gdzie to tylko możliwe, zastosowane składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów, - dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.


Moja opinia:

Zacznę od tego, że nie jest to krem brązujący a tonujący - warstwa koloryzują zmywa się przy demakijażu a nie zostaje dłużej, jak przy używaniu kremów brązujących.

Mimo, iż jest do skóry mieszanej, to na mojej suchej spisuje się bardzo dobrze. Nie wysusza jej, nie czuję nieprzyjemnego ściągnięcia.

Zaskoczyła mnie konsystencja - jest niby gęsty a suchawy i szybko schnie (tak właśnie, nie tyle wchłania się, co schnie) przez co trzeba go sprawnie i szybko nakładać.

Skóra jest matowa, ale jak wspomniałam wcześniej nie jest napięta, a wręcz czuję komfort.

Wyciskając krem z tubki przestraszyłam się koloru, ale okazał się być bardzo delikatny i w zasadzie robi jedynie tyle, że delikatnie wyrównuje koloryt. Nie ma co się obawiać pomarańczowej maski, chyba, że ma się bardzo jasną, bladą skórę.




Dużym plusem jest jego trwałość

Nie zauważyłam szybszego przetłuszczania się skóry pod koniec dnia ani zapychania.

Używam go z przyjemnością zwłaszcza, gdy nie wychodzę z domu i chcę wyglądać "po ludzku" bez makijażu.



Znacie ten krem?

wtorek, 11 grudnia 2012

[*]


Bardzo proszę o modlitwę za mojego małego Aniołka 
dzisiaj o godzinie 14.


[a było już tak blisko ...]

poniedziałek, 3 grudnia 2012

3.12.2012 - Dzień Darmowej Dostawy 2012

Podobnie jak w tamtym roku, tak i w tym zorganizowano Dzień Darmowej Dostawy.

Dzisiaj, 03.12.2012 


W porównaniu z rokiem ubiegłym, tym razem nieco mniej sklepów zgłosiło się do akcji.
Spis wszystkich znajdziecie TUTAJ.


Skorzystacie z tej okazji?


czwartek, 29 listopada 2012

Avon Naturals - różany żel i krem do twarzy ... bądź świadoma przed zakupem

Lubię kosmetyki z Avonu - tak mogę ogólnie powiedzieć, bo wiadomo, że jak w każdej firmie tak i tu znajdzie się sporo bubli.
Bardziej od niezgodności koloru kosmetyków do makijażu w katalogu a na żywo irytuje mnie niedokładność opisów. Np. - stosunkowo niedawno zaczęto zaznaczać, które maseczki są peel-off, a to przecież jedna z podstawowych cech produktu.

W jednym z ostatnich katalogów pokusiłam się na zestaw różany z serii Naturals - krem rozświetlający i żel. No to zobaczmy, jak sugestia rozświetlenia wynikająca z zawartości dzikiej róży C ("Dzika róża - bogata w witaminę C, ma właściwości rozświetlające skórę" - katalog nr 16) i "żel" jak czytamy w katalogu mają się do rzeczywistości.





KREM RÓŻANY ROZŚWIETLAJĄCY:


No dobra, za wiele tej witaminy C na pewno nie ma, co by spowodowało efekt "rozświetlenia" (Flavo C to to nie jest ;)), ale żeby tak naprawdę pakować rozświetlające drobinki? Ok, niech będą, ale czemu nie ma o tym ani słowa w katalogu? Podany wcześniej opis "Dzika róża - bogata w witaminę C, ma właściwości rozświetlające skórę" sugeruje coś innego, a przecież można by napisać coś w stylu: dzięki rozświetlającym drobinkom skóra będzie promienna.
Efekt jest bardzo delikatny, nie ma mowy o "bombce", ale klientka została i tak zrobiona  w bambuko.



ŻEL RÓŻANY: 
Jak wyobrażacie sobie kosmetyk do mycia twarzy nazwany w katalogu "żelem"? Jak taki kosmetyk powinien być używany? Myślę, że macie podobne wyobrażenie do mojego: konsystencja faktycznie żelowa, a po nałożeniu kosmetyku na twarz i umyciu zmywamy ją wodą. Avon ma swoją definicję żelu: 
 

Tak, "żel" to tak naprawdę mleczko, które używane ma być tak jak mleczko: nakładamy na twarz, masujemy i ścieramy wacikiem. Do zmycia wodą się nie daje - zostawia tłustą powłoczkę nie do zmycia (tak, przed użyciem nie przeczytałam instrukcji i użyłam jak żel :]).
I znowu pytanie: dlaczego w katalogu nie ma o tym informacji? Już zastąpienie błędnego "żel" prawidłowym "mleczko" powiedziałoby wiele o produkcie.

Ktoś powie, że to drobnostki. Wg mnie właśnie nie, bo to jest wprowadzanie klienta w błąd. Skoro kupując mamy do dyspozycji przede wszystkim katalog, nie mamy możliwości sprawdzenia etykiety jak to robimy w sklepie, to jak najwięcej PRAWDZIWYCH informacji powinno być zawartych w opisie produktów.


Miałyście podobne niespodzianki?

środa, 28 listopada 2012

Kredki Glimmerstick z Avonu - Black Ice, Smokey Diamond i Burgundy Shock

Dosyć długo opierałam się wysuwanym kredkom do oczu z Avonu, głównie z powodu niezbyt korzystnej relacji gramatury do wagi. Wolałam tradycyjne kredki, jak choćby z serii SuperShock. No ale w końca przyszła pora ogłupienia i jak pamiętacie jakiś czas temu zamówiłam pierwsze wykręcacze Twilight Sparkle i Golden Diamond. Ostatecznie jednak je oddałam, ale zachęcona jakością i dobrą promocją w katalogu nr 15 (cena 12,99 zł!) skusiłam się na 3 inne: Diamentową Smokey Diamond i Black Ice oraz Opalizującą Burgundy Shock.

Powiem jedno: nie żałuję! Zarówno pod względem koloru, efektu, nakładania jak i jakości spełniają moje oczekiwania.

Smokey Diamond to grafit z drobinkami, Black Ice - czerń z drobinkami, a Burgundy Shock - połyskujący średni fiolet, nie "biskupi" jak to widać w katalogu.
Drobinki w kredkach diamentowych nie są tandetnym brokatem i jeśli ktoś obawia się ich używać na dzień to uspokajam - efekt jest delikatny, wg mnie zdecydowanie lepszy niż w przypadku kresek zrobionych matową ciężką czernią czy grafitem.


Kreska jest bardzo łatwa do zrobienia, ponieważ kredki są odpowiednio miękkie - nie drapią powieki, ale jednocześnie nie "paćkają" się i nie mażą (jak np. SuperShock Blackberry, a ciekawe, bo Golden Fawn jest zupełnie inna i świetnie mi się nią maluje).

Kolory są intensywne i kryjące- nie trzeba kilkukrotnie poprawiać, aby uniknąć prześwitów. To zdecydowany plus zwłaszcza w związku z ich małą gramaturą (0,28g). Pozwala to mieć nadzieję, że kredka nie zniknie zbyt szybko.

bardzo trwałe - nie rozmazują się ani nie znikają z powieki.

W katalogu 16 były w jeszcze lepszej promocji: 9,99 (oprócz Opalizujących) - jeśli macie jeszcze możliwość, koniecznie się rozejrzyjcie za katalogiem.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Powrót

Zacznę od dobrej wiadomości – od czwartku jestem na L4, powinnam więc powrócić do regularnego prowadzenia bloga zanim znowu nie braknie czasu od stycznia, kiedy to pojawi się dzidziuś i to on będzie w centrum uwagi.

Ten wielki powrót zaczynam od pokazania, co mi przybyło kosmetycznego w ciągu ok. miesiąca.

* Avon - peeling do stóp z najnowszej limitowanej serii Foot Works z jagodą i wanilią - lubię kosmetyki do stóp tej firmy i często skuszam się na nie, najczęściej na peelingi (niektóre kremy są za rzadkie)

* Avon - 3 kredki wysuwane:
Diamentowa Glimmerstick diamonds - Black Ice, opalizująca Glimmesrstick chromes - Burgundy Shock i diamentowa Glimmerstick Diamonds - Smokey Diamond (pokażę jutro)


* Barwa Ziołowa - szampon tataro-chmielowy - miałam go już kiedyś, później trudno mi było go dorwać, ale w końcu się udało :)

* Avon - szampon i odżywka z żurawiną i miodem - zapach genialny!! Na włosach, ku memu zaskoczeniu, spisuje się bardzo dobrze. Poużywam jeszcze trochę i na pewno podzielę się opinią

* Avon - oczyszczacz do twarzy i krem z serii różanej - źródło zaskoczenia, o tym pojutrze.


  Efekt wymiany z Wizażową Shpilką:

* E.L.F. - paletka Eye Transformer - fajna zabawka, dopiero zaczęłam z nią przygodę, ale chyba się polubimy


Niespodzianka od Golden Rose:

 * 2 lakiery z serii Jolly Jewels: nr 103 i nr 106 


Niespodzianka od Virtual:

 * lakier z jesienno-zimowej kolekcji Fashionmania  nr 195 Wonder woman (nie taki blady jak na zdjęciu)
* eyeliner nr 159 - ładny granat z drobinkami
* 2 tusze: Secret trick (pogrubiająco-podkręcający) i Mission extension (wydłużający)
* 2 szminki z nowej kolekcji  Creamy lipstick


Promocja -40% na kolorówkę w Rossmannie:

 Na pewno słyszałyście o tej promocji. Początkowo zupełnie nie wywarła na mnie wrażenia, ale dzisiaj wstając z łóżka pomyślałam, że przejdę się i rozglądnę - a nóż mi coś wpadnie w oko. Po zakupach w Biedronce (od dzisiaj fajna waga łazienkowa w cenie 39,99 - musiałam ją mieć) mąż podwiózł mnie do Rossmanna i wrócił do domu a ja zaczęłam rozpoznanie szaf z kolorówką.
Skusiłam się tylko na 2 kosmetyki formy Manhattan - jakoś do tej pory niezbyt mi było po drodze z ich ofertą, więc to dobry sposób na sprawdzenie jakości. Wybrałam:
- puder 2 w 1 - także z funkcją podkładu po użyciu na mokro
- cień Intense Effect - Dim Brown - szaro-brązowy, pięknie się mieni


A czy Was zainteresowała promocja w Rossmannie?

wtorek, 20 listopada 2012

NOWOŚĆ: lakiery Virtual Fashionmania na jesień i zimę

VIRTUAL

FASHIONMANIA
jesień/zima 2012/2013

Jesień nie musi być nudna i szara ...



... zwłaszcza gdy na paznokciach królują niezwykłe, nasycone kolory. Szlachetny burgund, zmysłowy fiolet, zimny kobalt, czy ekskluzywna zieleń to baza jesienno-zimowej garderoby i najważniejsze odcienie sezonu, doskonale podkreślające tajemniczość i kobiecy szyk. Nadal niezwykle modne są paznokcie 

w kuszących odcieniach czerwieni, a także dodające energii pomarańcze – doskonałe na jesienną szarugę.

Najnowsza kolekcja lakierów do paznokci marki Virtual – Fashionmania – to aż 20 najmodniejszych kolorów na sezon jesień/zima 2012. To propozycja dla przebojowych kobiet, które lubią eksperymentować ze swoim wizerunkiem i nie obawiają się odważnych kolorów. Bazę kolekcji stanowią uwodzicielskie odcienie głębokiego błękitu, granatu, wyrazistego fioletu i purpury, które zdobią paznokcie niczym olśniewająca biżuteria. Na uwagę zasługują też nieśmiertelne czerwienie i eleganckie bordo, a także niezwykłe i bardzo modne w tym sezonie oranże oraz cieszące się nieprzemijającą popularnością naturalne nude.


Winylowa baza lakierów Fashionmania zapewnia nasycony, długotrwały kolor oraz lustrzany połysk już po pierwszej aplikacji. Dzięki elastycznej formule, mocno przylegającej do płytki paznokcia, kolor jest odporny na odpryskiwanie i ścieranie. Lakiery są hipoalergiczne
i całkowicie bezpieczne w stosowaniu, nie zawierają szkodliwego toluenu oraz formaldehydu.

Kolekcja Fashionmania to bogata paleta kolorów o oryginalnych i zabawnych nazwach:




[Zdjęcia i tekst: materiały prasowe producenta]



Jak Wam się podobają nowe lakiery Virtual? Ja bym przygarnęła kilka :)

piątek, 9 listopada 2012

NOWOŚĆ: karnawałowe lakiery Golden Rose Jolly Jewels

GOLDEN ROSE
JOLLY JEWELS


jedyna biżuteria jakiej potrzebujesz...

http://goldenrose.pl/art-o_jjw.html

Nowa seria lakierów JOLLY JEWELS sprawi, że malując paznokcie, staniemy się 
jednocześnie posiadaczkami najpiękniejszej biżuterii...

Receptura lakierów JOLLY JEWELS zawiera bowiem mnóstwo mikroskopijnych 
cząsteczek specjalnie spreparowanego brokatu i miliony lśniących brylantowo drobinek 
przypominających drogocenne kamienie szlachetne. Połyskują one na paznokciach niczym 
brylanciki, sprawiając, że biżuteria staje się zupełnie zbędnym dodatkiem. Do wyboru mamy 
wszystkie najmodniejsze kolory karnawału – w wersji jednolitej albo wielobarwnej,
harmonijnie łączącej w jednej buteleczce drobinki w różnych tonacjach.


http://goldenrose.pl/art-o_jjw.html



Co powiecie na tę nowość? :)

niedziela, 4 listopada 2012

Nowość Sleek - paleta Sparkle 2

Po 2 nowych wrześniowych paletkach Respect i Supreme:



firma Sleek przygotowała kolejną nowość: paletkę Sparkle 2:
5 grudnia ma wejść do Superdrugów i pokazać się na stronie producenta, a już możecie oglądnąć swatche pod linkiem: http://www.britishbeautyblogger.com/2012/10/sleek-makeup-i-divine-sparkle-2-palette.html


Pierwsza paleta Sparkle pokazała się w 2010 roku. Po wielu trudach udało mi się ją upolować na Allegro, ale niestety okazała się nie być warta zachodu - mało kryjące kolory, osypujący się brokat skłoniły mnie do puszczenia jej dalej w świat.

Na szczęście dla mojego portfela, żadna z tych 3 palet mnie nie kusi :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...