sobota, 29 września 2012

Kulinarnie cz. 15 - wuzetka

Przy sobocie - post kulinarny :D Coś na słodko ale nie muląco - pyszna wuzetka z bitą śmietaną i czekoladą jak lody na patyku.


SKŁADNIKI:

Ciasto:
- 20  łyżek mąki
- 15 łyżek cukru - jeśli ktoś preferuje bardziej słodkie ciasto to więcej cukru
- 4 jajka
- pół kostki margaryny
- 4 płaskie łyżeczki sody
- 2 łyżki kakao
- 0,5 słoika  dżemu - ja do wypieków używam wiśniowego
- 18 łyżek mleka

Masa:
- 0,5l śmietanki - jest dostępna fajna śmietanka Łaciata "do ubijania" - nie trzeba dodawać do niej Śmietanfixu ani żelatyny, jeśli macie zwykłą śmietankę, to trzeba dodać "wspomagacz"
- cukier waniliowy, lub zwykły cukier - ilości nie podam, dosładzajcie, aż będzie Wam smakować

Polewa:
- 60g czekolady gorzkiej
- 60g czekolady mlecznej
- 50g margaryny

 + dżem do posmarowania ciasta


PRZYGOTOWANIE:

Ciasto:
Ucieramy żółtka z cukrem na pulchną masę, po czym stopniowo dodajemy mąkę, sodę, kakao na przemian z mlekiem. Nadal ucierając dodajemy dżem i roztopioną margarynę.
Białka ubijamy na sztywną masę - mieszamy delikatnie drewnianą łyżką z masą.
Blachę smarujemy margaryną i posypujemy bułką tartą, lub wykładamy papierem do pieczenia.
Pieczemy w temp. 180 st. przez ok. 35 minut.
Kiedy ciasto całkowicie wystygnie kroimy na 2 blaty.

Śmietana:
Śmietanę ubijamy (jeżeli używamy śmietan-fixu to dodajemy go w trakcie ubijania), dodajemy cukier, wykładamy na blat ciasta wcześniej posmarowany dżemem i przykrywany drugim blatem. Odkładamy do lodówki.

Polewa:
Margarynę roztapiamy, ściągamy z palnika i dodajemy czekoladę (najlepiej podzielić na kostki). Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia się.

Po wystygnięciu polewamy czekoladą ciasto i odkładamy do lodówki do stężenia.

Czekolada z tego przepisu jest gruba, twarda i pęka jak ta na lodach np. Magnum.
Jeśli wolicie delikatniejszą polewę, bardziej miękką, to dajcie więcej margaryny.


Wuzetka jest przepyszna - nie za słodka i przełamana kwaskowatością dżemu.
Pychotka :D

piątek, 28 września 2012

Będę testować - Farmona Blue Lagoon

Gdy tylko seria Farmony Blue Lagoon ukazała się w sklepach (ok. 3 lata temu) korciło mnie bardzo, żeby po nią sięgnąć, a mimo to, zawsze kończyło się na innym wyborze.
Jak to się mówi - co się odwlecze to nie uciecze .... Dzięki Agencji Werner i Wspólnicy mam teraz okazję zaspokoić swoją ciekawość.


Niedługo rozpocznę stosowanie Eksluzywnego Bioserum nawilżająco-rozświetlającego pod oczy i na powieki oraz Eksluzywnego toniku nawilżająco-odświeżającego. Czy okażą się rzeczywiście "eksluzywne"?



Znacie kosmetyki z serii Blue Lagoon?

środa, 26 września 2012

Maraton kremowy - od którego zacząć? (ankieta)

Uzbierało mi się kilka kremów, które używam, lub używałam a odłożyłam z powodu już np. za lekkiej konsystencji.
 Używam je długo (2 będą się niedługo kończyć), mam wyrobioną opinię i chętnie się podzielę spostrzeżeniami, tylko ...

OD KTÓREGO KREMU ZACZĄĆ?




Zamotka

(dziwna ta sonda ... nie mogę zmienić rozmiaru i dlatego wygląda jak wygląda :/ )

poniedziałek, 24 września 2012

Physiogel - balsam do ciała

Mam spore zaległości w blogowaniu - wybaczcie. Postaram się nadrobić i poprawić :)
W ramach nadrabiania zaległości (i to jak widzę sporych) - recenzja balsamu Physiogel. Krem nawilżający do twarzy (także Physiogel) jest moim jesienno-zimowym niezbędnikiem (RECENZJA). Jak jest z balsamem?


Informacja ze strony producenta www.physiogel.pl :


Hipoalergiczne kosmetyki Physiogel z linii nawilżającej przeznaczone są do codziennej pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i alergicznej.
W skład tej linii wchodzą krem do twarzy oraz balsam do ciała, mające unikalną strukturę DMS (Derma-Membrane-Structure), naśladującą budowę naskórka. Dzięki temu zawarte w kremie i balsamie lipidy oraz ceramidy wiążące wodę oraz zabezpieczające skórę przed utratą wody, wnikają głęboko, dając efekt długotrwałego nawilżenia.
Zarówno krem jak i balsam są hipoalergiczne, nie zawierają substancji zapachowych, konserwantów i barwników.
Bardzo dobrze rozprowadzają się na skórze i szybko wchłaniają. Systematycznie stosowane w codziennej pielęgnacji dają bardzo dobre efekty.
SKŁADNIKI: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Pentylene Glycol, Cocos Nucifera, Palm Glycerides, Butyrospermum Parkii, Olea Europaea, Hydrogenated Lecithin, Hydroxyethylcellulose, Caprylyl Glycol, Xanthan Gum, Squalane, Carbomer, Sodium Carbomer, Ceramide 3.
 
Zachwycona działaniem kremu wiele obiecywałam sobie po balsamie. Przekonałam się jednak, że podoba mi się on w mniejszym stopniu niż krem - balsam nie został moim ulubieńcem, tudzież niezbędnikiem. Ot, przyzwoity balsam do ciała, jak te, które możemy kupić w drogerii. Po balsamie "aptecznym" spodziewałam się jednak czegoś więcej.

Konsystencja balsamu jest rzadsza niż kremu - nie jest on puchaty i gęsty jak krem a zdecydowanie bardziej lekki.
 


Wchłania się szybko (co średnio lubię). Owszem, czuć nawilżenie, skóra nie jest napięta i ściągnięta, ale ... no nie wiem, spodziewałam się czegoś więcej ;) Nie ulega jednak wątpliwości, że jak na lekki balsam (a takich nie lubię) nawilża naprawdę dobrze.

Jak widać, mam mieszane uczucia co do tego kosmetyku - z jednej strony rozczarowanie, a z drugiej pozytywne zaskoczenie, że taka konsystencja nie zaszkodziła mojej skórze (nie swędziała, nie była sucha na wiór). Mimo wszystko pozostanę przy tej jednej butelce i zakupu drugiej nie planuję.


Czy macie takie kosmetyki, które niby Wam się podobają, ale jednak coś nie do końca w nich gra?

niedziela, 16 września 2012

Sierpniowo-wrześniowe zakupy

Niezmiernie cieszy mnie fakt kupowania kosmetyków w zdecydowanie mniejszych ilościach niż wcześniej. Same zobaczcie:


* tonik Corine de Farme - tonik Iwostin Sensitia dogorywa, hydrolat ylang-yland niezbyt polubiłam i rzadko używam, musiłam się więc rozglądnąć za czymś nowym

* szampon Avon Naturals z mandarynką i kiwi - wpadł z przypadku

* żel Avon Anew Reversalist - żel Aqua Youth niedługo się skończy, a przy okazji była dobra promocja na żele.

* maseczka Avon Planet Spa z masłem Shea - nie kusiła mnie do czasu aż wypróbowałam jej próbkę w saszetce. Kilka lat temu była już w ofercie maseczka z tej serii, ale przez konsystencję mi nie podeszła (kleista, żelowa), więc sądziłam że "nowa" to ta sama co wtedy. Na szczęście nie :)

* peeling do stóp Avon Foot Works z solą morską

* serum Auriga Flavo C z 8% wit. C - dopiero zaczęłam stosować i bardzo ciekawią mnie efekty



* lakier Essence z odświeżonej serii Colour & Go - Stuck on you - uważajcie z nim, bo kolor na paznokciu jest inny i ciemniejszy niż w buteleczce

* kredka Avon SuperSHOCK - Golden fawn kupiona po raz drugi :D Bardzo ją lubię zarówno solo jak i w połączeniu z ciemnym cieniem.

wtorek, 11 września 2012

Farmona - kokosowy sorbet do mycia ciała

Jakiś czas temu dostałam od agencji Werner i wspólnicy 2 kosmetyki Farmony - peeling waniliowy do ciała i sorbet kokosowy. Recenzja peelingu już jest , pora wiec na sorbet.

www.farmona.pl



Sorbet ma konsystencję mleczka, w którym zanurzone są drobinki. Zastanawia mnie ich przeznaczenia, ponieważ ani nie peelingują (jest ich mało i są bardzo słabo wyczuwalne), ani nie masują jakoś szczególnie. Więc chyba tak dla urozmaicenia się tam znalazły.

Nie będę ukrywać, że bardzo obawiałam się zapachu tego kosmetyku i przez kilka dni bałam się go powąchać ;) Ale jak już powąchałam to zaskoczył mnie - zamiast przewidywanego "słodkiego klejucha" poczułam wcale nie słodki zapach ze zdecydowaną przewagą banana.
Podczas mycia zapach kojarzy mi się ze znanym z dzieciństwa syropem bananowym - sporo w nim goryczy. Nuta kokosa momentami jest zupełnie niewyczuwalna.
Po myciu skóra nie pachnie nawet minimalnie.

Niestety sorbet mocno ściąga mi skórę zanim jeszcze wyjdę z wanny. Za to duży minus - nie wymagam  nawilżenia, ale chociaż nie wysuszania. Niestety też produkt tego mi nie gwarantuje.

Nie przypadł mi do gustu ten produkt, ani pod względem zapachu (rzecz gustu) ani komfortu użycia.



Znacie ten sorbet? Jakie macie o nim zdanie?


czwartek, 6 września 2012

Kemon - 2 kosmetyki zwiększające objętość włosów

O kosmetykach firmy Kemon pisałam już kilkukrotnie. Ostatnio przeanalizowałam co mam z tej firmy + ofertę na ich stronie i doszłam do wniosku, że szeroki asortyment jest dosyć złudny - kosmetyki dublują działanie i tak np. powielają się te mające na celu zwiększenie objętości. Kiedyś pisałam już o fluidzie Macro z serii Hair Manya, teraz pora na 2 inne kosmetyki mające mieć to samo działania: fluid z serii AND i fluid Hi Density z serii Hair Manya. Recenzja będzie łączna, ponieważ nie ma tu nic do nadmiernego rozpisywania się.


Oba fluidy mają zwiększać objętość włosów, pogrubiać je, sprawiać, że włosy będą miękkie i ogólnie cud-miód ;) Czy tak jest faktycznie?

Fluid AND

satysfakcjonuje mnie swoim działaniem - włosy rzeczywiście mają większą objętość, a przy tym są miękkie, ładnie się układają. Nie zauważyłam obciążania. Wszystko pięknie-ładnie, ale ten ... "zapach". Od "zawsze" nawet na nazwę perfum "Angel" reaguję odruchem wymiotnym, tak teraz będąc w ciąży tym bardziej. Tak, ten fluid od razu przywodzi mi skojarzenie z tymi perfumami :/ Zatem używanie fluidu przeze mnie odpada i nie przekonają mnie jego fajne właściwości, zwłaszcza, że zapach utrzymuje się długo, za długo.


Fluid Hi Density

jaka miła odmiana, zapach ma bardzo przyjemny - dla mnie to truskawki ze śmietanką, ale nie jest bardzo mocny. Bez problemu mogę go nakładać. Tylko pytanie po co? Po to, żeby już na drugi dzień musieć myć włosy? Fluid znacznie obciąża włosy, które już na drugi dzień wyglądają nieświeżo i nieciekawie. Z resztą jako świeże także zachwytu nie wywołują - nie widzę tej objętości, a już tym bardziej miękkości - wręcz na odwrót, włosy są szorstkie, lekko sianowate.

Niestety tym bardziej produkty Kemon nie przypadły mi do gustu.

Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...