poniedziałek, 30 września 2013

Kosmetyczne podsumowanie września cz. 1 - co nowego?

Czy Wam też wrzesień przeleciał tak szybko? Ledwo się rozpoczął, a tu już pora na pokazanie zakupów i zużyć z całego miesiąca.

Na pierwszy rzut - zakupy:



Podobnie jak w sierpniu skupiłam się głównie na odświeżeniu kolorówki (cały zbiór zobaczycie TUTAJ, no prawie cały bo bez lakierów - muszę się zebrać i obfocić ;)) :

- uległam kolejnym paletkom Avon: Purple Haze (1) i Berry Love (2). Obie paletki pokazałam już TUTAJ. Używane na bazę są o niebo lepsze niż bez bazy, chyba, że ktoś lubi bardzo subtelny makijaż.

- weekend darmowej dostawy w sklepie internetowym Hean pokusił mnie o małe zakupy - paletkę High Definition Grey Glam (5), pojedynczy cień 502 (6) i świeżą bazę pod cienie (8). Turkusowy lakier dostałam jako gratis (13).
Paletką jestem zachwycona, pojedynczy cień to dubelek szarego cienia z paletki (ale co tam :D piękny jest więc wybaczam ;)), bazę znałam już wcześniej i okazała się być lepsza od bazy z Avonu (porównanie obu baz - KLIK).

- wspomnienia z późnej podstawówki i wczesnego liceum sponsorują ... białe lakiery do paznokci - Art de Lautrec nr 11 (7), Pierre Rene Pure White nr 16 (10) i Ados nr 502 (11). To wtedy byłam fanką białych lakierów i ostatnio "jakoś tak" z ciekawości sięgnęłam ponownie.

- lubię szminki i błyszczyki z Avonu, ale same wiecie jak to z takimi katalogowymi zakupami kolorówkami bywa. Po zupełnym rozczarowaniu szminką Idealny Pocałunek Naturally Nude, skusiłam się na szminkę z serii Ultra Color w kolorze Ripe Papaya (9). W tym przypadku byłam dobrze poinformowana co to za kolor, jakie ma wykończenie, więc nie zamawiałam w ciemno. Bardzo trafiła w mój gust, podczas, gdy niewypał Naturally Nude został już odesłany do zwrotu.

- nowości Catrice i Essence w końcu są w Naturach. Kupiłam jedynie grubą kredkę Stays no matter what w kolorze Blazing Black. Już kilka dni temu chciałam Wam pokazać, ale zdjęcia zupełnie nie wyszły. Nadrobię :) Zdradzę tylko, że nie do końca jestem z niej zadowolona.

Jak pamiętacie ze zdjęć pielęgnacji (KLIK) żeli pod prysznic mi nie brakuje, ale wiecie ... PROMOCJA :o Nie mogłam się oprzeć cenie 7,99 zł za 2 żele Palmolive (3, 4), zwłaszcza, że obok Nivei są to moje ulubione żele. 

Podobnie lubię maseczki z Avonu z serii Planet Spa. Tym razem zamówiłam maseczkę peel-off z żeń-szeniem (12).

Byłyby tu jeszcze 2 kosmetyki - wspomniana baza pod cienie z Avonu i szminka tej samej firmy, ale szybko poleciały do zwrotu ;).


Udało się Wam kupić we wrześniu coś fajnego i godnego polecenia?



sobota, 28 września 2013

Wspomnienie lata - pomadka Sun Care FlosLek

Otrzymując pomadkę ochronną Sun Care obawiałam się, że nie zdążę jej zużyć przed upływem daty ważności, a tu proszę. Z pomocą męża kilka dni temu wymaziałam pomadkę do końca.


W tegoroczne lato ze słońca korzystał w zasadzie tylko mój mąż, więc zaopatrywałam go w tą pomadkę. Nie wzbraniał się, więc musiał polubić. Chwalił pomadkę za lekkie natłuszczenie i naturalny efekt na ustach. Po opalaniu nie skarżył się na wysuszoną czy spieczoną skórę ust.

Ja używałam jej w domu i też się spisała, choć w sumie trudnego zadania nie miała ;) Zauważyłam jedynie, że nie można jej nakładać za dużo, bo ma się wrażenie ciężkich ust, co nie jest komfortowe. Moje usta lekko rozjaśnia, ale nie ma mowy o białej warstwie. Usta lekko połyskują, ale bez drobinek.

Zapach kojarzy mi się z toffi, w posmaku czuć wyraźnie wazelinę, z resztą nic dziwnego:


Sztyft jest dosyć miękki, trzeba więc uważać i raczej nie nosić w kieszeni ani nie zostawiać na pełnym słońcu.

Podsumowując: 

pomadka miło mnie zaskoczyła - po przygodach z Bebe Sun obawiałam się bielenia ust (miałam ją kilka lat temu, może teraz coś zmienili w formule) a z FlosLekiem nic takiego się nie dzieje. Usta są miękkie i dobrze chronione przed słońcem i myślę, że w zimie też się sprawdzi.
Pomadka kosztuje ok 6-7 zł, więc cena nie jest wygórowana. Warto wypróbować.


Używacie pomadek ochronnych? Czy może wolicie kolorowe usta z błyszczykiem lub szminką?

 


czwartek, 26 września 2013

Balsam, który ostatnio bardzo polubiłam - AA Beautiful Body multifunkcyjny balsam z olejem arganowym

Smarowanie ciała balsamem nie należy do moich ulubionych czynności i jak już się zmuszę, to przeważnie ograniczam się do łydek.

Od około 2 miesięcy mam jednak balsam, po który sięgam z przyjemnością i którego używam niemal codziennie i co więcej - nie koniecznie tylko na łydki ;) Coraz częściej rozpieszczam nim całe ciało.


Na butelce balsamu AA z serii Beautiful Body czytamy o balsamie 10 w 1 - informacja ta wywołała u mnie lekko ironiczny uśmiech. Odwracając opakowanie wszystko się wyjaśnia - producent w ten sposób pisze o 10 efektach, jakie ma dawać balsam, jest to więc m.in. odżywienie, regeneracja, zapobieganie suchości, nadanie miękkości, łagodzenie podrażnień, czyli jak dla mnie w zasadzie to co, każdy dobry, a nawet bardzo dobry balsam powinien robić.

Bardzo spodobała mi się konsystencja balsamu, zobaczcie same:


Balsam jest gęsty i treściwy na tyle, że nie zmienia kształtu po wyciśnięciu.

Wbrew pozorom wchłania się dosyć szybko, nie zostawiając klejącej się ani tępej warstwy na skórze, która za to staje się miękka, gładka, przyjemna w dotyku i naprawdę dobrze nawilżona. Znika uczucie ściągnięcia, swędzenia i napięcia skóry. Sprawdza się także po depilacji - co za ulga :)

Na mojej skórze spisuje się świetnie (jak może kojarzycie, bo piszę o tym często - moja skóra jest kapryśna i nie każdy balsam/masło jej odpowiada, wręcz trudno mi znaleźć odpowiednie smarowidło) i jak wspomniałam, chętnie po niego sięgam i o dziwo jeszcze mi się nie znudził :)

Na moje oko laika skład jest całkiem przyzwoity:


Olej arganowy, tak modny od jakiegoś czasu, wysoko w składzie, oprócz niego inne oleje, brak parabenów, "parfum" na końcu - chyba całkiem przyjemnie?

Dokładając do tego pojemność (400 ml) i cenę (niedawno w Naturze balsamy z tej serii były w promocyjnej cenie ok 13 zł) robimy bardzo dobry i korzystny finansowo zakup.

Do 2 rzeczy mogę się przyczepić - na szczęście nie jest to działanie, bo jemu nie mam NIC do zarzucenia!
- zapach: słodko-kwaśny, nie kojarzy mi się z niczym konkretnym, nie odpycha, ale też nie odbieram go jako szczególnie przyjemny
- opakowanie: balsam widziałabym bardziej w tubie niż butelce.W opakowaniu mam 1/2 zawartości (może trochę mniej) a już mam problemy z wydobyciem - muszę wstrząsać butelką, albo trzymać ją do góry dnem.


 Znacie ten balsam lub inny z tej serii?



wtorek, 24 września 2013

Białe zakupy

Jak to się mówi - tylko krowa nie zmienia zdania ;)

Jeszcze niedawno na którymś blogu pisałam, że nie podobają mi się białe lakiery, że przypominają mi za to czasy późnej podstawówki, kiedy tylko takimi lakierami malowałam paznokcie. Pamiętam, że kiedyś, dokładnie po mszy w niedzielę (!)  pan w kiosku wcisnął mi nie do końca lakier jaki chciałam - miał być biały kremowy, a kupiłam leciutko perłową biel z opalizującymi drobnymi paseczkami - cudny się okazał.

No i co? Dzisiaj zupełnie spontanicznie cofnęłam się o te 16-17 lat chcąc się przekonać co teraz tak naprawdę myślę o białych paznokciach.

Z kosza z lakierami wygrzebałam te trzy:

Art de Lautrec nr 11 / Pierre Rene nr 16 Pure White / Ados nr 502

W ręce miałam jeszcze biały piasek Ados, ale odłożyłam - nie ma co aż tak szaleć na początek ;)

Z ciekawości pomalowałam paznokcie jednym z tych lakierów (pierwsze wrażenie - zdecydowanie bardziej mi się podobają białe paznokcie niż z frenczem - są wyraziste i rzucają się w oczy). 

Z pokazaniem na blogu powstrzymam się kilka dni - przedwczoraj obcięłam paznokcie na całkiem krótko, a na takich króciutkich żaden lakier jak dla mnie nie pokazuje w pełni swoich możliwości.




Co myślicie o białych paznokciach?


sobota, 21 września 2013

Cały zbiór kosmetyków do makijażu

Stan kosmetyków do pielęgnacji już znacie (KLIK), więc wczoraj, korzystając z dobrej pogody zrobiłam zdjęcia kosmetyków do makijażu. Są na nich również te kupione we wrześniu (na początku października pokażę je jeszcze raz w kosmetycznym podsumowaniu miesiąca).

Porównując ze zdjęciami z początku tego roku (KLIK) można zauważyć, że nieco odświeżyłam zbiór - pozbyłam się kosmetyków, których już nie używałam (np. z palet Sleek, czy innych cieni) i doszło za nie trochę świeżych. Jestem zadowolona z obecnego stanu, jak dla mnie ani za dużo, ani za mało. Kosmetyki mnie nie przytłaczają i nie mam wyrzutów sumienia kupując coś nowego :)

Lakierów do paznokci tu nie ma, bo dla mnie to osobna kategoria. Będę polować na ładną pogodę w tygodniu, żeby Wam także je pokazać.



CIENIE



1. Manhattan - Professional smokey eyes kit -Gorgeous night blue
2. The Balm - Shady Lady vol. 2
3. Catrice - SpectaculART - Artfully lustrous
4. Catrice - SpectaculART - Bombay bauble
5. Hean - High definition - Grey Glam
6. Hean - High definition - Smokey eye
7. FM - Vintage gold
8. FM - Ruby pink
9. Paese - Magnetic - nr 919
10. Paese - Kaszmir - nr 605
11. Manhattan - Intense effect - Rich aubergine
12. Manhattan - Intense effect - Dim brown
13. Virtual - Desire
14. Essence - Metallics - Copper rulez
15. Joko - Universe - J 312
16. Hean - Colour stay on shine - nr 502


 Paletki z Avonu



1. Pink Sands
2. Stone Taupes
3. Unrestrained
4. Purple Haze
5. Berry Love


 Paletki Sleek



1. Ultra Matte Darks
2. Graphite
3. Bad Girl
4. Curious
5. Au Naturel

 

KREDKI

 

 Avon:



1. Wrapped in cashmere - Gold wrap
2. Podwójna kredka SuperShock Chocolate melt + Cream dream, zostawiłam sobie jaśniejszą część
3. Czarna kredka z gąbeczką
4. SuperShock - Golden fawn
5. Opalizująca Glimmerstick chromes - Burgundy shock
6. Klasyczna Glimmerstick - Saturn grey
7. Diamentowa Glimmerstick diamonds - Sugar plum
8. Diamentowa Glimmerstick diamonds - Smokey diamond
9. Diamentowa Glimmerstick diamonds - Brown sugar
10. Diamentowa Glimmerstick diamonds - Black ice
11. Samotemperująca Always on point - Lavender grey

 

 Golden Rose:



1. nr 307
2. nr 311
3. nr 315
4. nr 404
5. nr 407
6. Emily - nr 103
7. Emily - nr 118


 Starocie z Essence




1. Eyeliner I love Berlin - Buddy bear
2. Eyeliner I love Berlin - Berlin story
3. Metallics - Metal battle
4. Metallics - Copper rulez
5. Asia Glam - Blue kimono

 

 PUDRY, KOREKTORY, TUSZ ...


 


1. Podkład Bell - Skin matte control - natural
2. Puder Bell - Multi mineral - nr 032
3. Korektor Virtual
4. Korektor Virtual
5. Bibułki matujące Wibo
6. Puder Manhattan - 2 in 1 perfect teint - beige
7. Żel koloryzujący do brwi Eveline - Art Scenic
8. Tusz Bell - Wow
9. Korektor w pędzelku Avon - light
10. Korektor w sztyfcie Avon - fair
11.Puder sypki Manhattan - Soft mat loose powder - natural
12. Baza pod cienie Hean Stay on (porównanie z bazą z Avonu KLIK)


Meteoryty Guerlain



1. Pink Fresh
2. Beige Chic
3. Beige Lumineux
4. Nacres de Mers

 

 

PUDRY BRĄZUJĄCE, ROZŚWIETLAJĄCE, RÓŻE



1. Puder brązujący Essence - wersja dla blondynek Natural
2. Puder Joko - Mineral - J 02
3. Puder rozświetlający The Balm - Mary-Lou Manizer
4. Róż Catrice - Light burgundy
5. Perełki brązujące Avon - wersja podstawowa Warm
6. Róż Sleek - Scandalous
7. Róż Sleek - Coral
8. Róż Catrice - Raspberry ice cream
9. Róż L'Oreal - Blush delice - Candy cane pink
10. Róż Deborah - Mystic brown

 

  SZMINKI

 

 Avon



1. Idealny Pocałunek - Caressing coral
2. Idealny Pocałunek - Peach peck
3. Idealny Pocałunek - Pink wink
4. Idealny Pocałunek -Kiss me pink
5. Ultra Color - Ripe papaya

Porównanie Caressing coral, Pink wink i Kiss me pink


 Virtual



1. nr 158 Carmen  (+ KLIK)
2. nr 163 Victoria
3. nr 164 Alice
4. nr 165 Danielle
5. nr 166 Betty
6. nr 167 Kate


Pozostałe



1. Catrice - SpectaculART - Artfully lustrous
2. Joko - Wet lips - nr J 53
3. Isa Dora - Jelly kiss - nr 51 Bare bliss
4. Pierre Rene - Color balm - nr 14 Fuchs

 

 BŁYSZCZYKI



1. Eveline - 3D Glam effect - nr 343
2. Virtual - City chic - nr 35
3. Virtual - Juicy explosion - nr 32 Hot kiss
4. Avon - Idealny pocałunek - Butter me up
5. Avon - Idealny pocałunek - Sweetly peach
6. Avon - SuperShock - Melon madness
7. Avon - SuperShock -Tickled pink
8. Avon - błyszczyk + szminka Perfect Nude

   

ZAPASY



1. Bibułki matujące Wibo
2. Korektor w pędzelku Avon - light
3. Kredka Avon SuperShock - Black
4. Kredka Avon SuperShock - Golden fawn
5. Kredka Avon Diamentowa Glimmerstick diamonds - Brown sugar
6. Czarna kredka z gąbeczką Avon



Podobnie jak z pielęgnacją tak i teraz widzę dokładnie, czego Wam nie pokazywałam :) Sukcesywnie będę nadrabiać zaległości.


Które z nie pokazywanych do tej pory kosmetyków ciekawią Was najbardziej?



czwartek, 19 września 2013

Hean - paletka High Definition - Grey Glam i cień Stay on shine - nr 502

Wczoraj na szybko pokazałam zakupy w sklepie internetowych Hean (KLIK), a dziś pokażę cienie z bliska.

High Definition - Grey Glam



Paletka Grey Glam jest bardzo ciekawa kolorystycznie - perłowa biel, mocno opalizujący jasny różo-łosoś, szaro-srebrzysty połyskujący na różowo-złoto (w paletce wygląda na brązowy, ale taki nie jest) i ciemny szary.



Cienie są dobrze napigmentowane oprócz białego, choć ten w wewnętrznym kąciku oka jest bardziej widoczny niż na zdjęciu powyżej.

Kolor z lewej strony dolnego rzędu jest nieco podobny do mojego ukochanego szaro-złotego cienia z innej paletki Hean - Smokey Eye (KLIK). Co prawda jest trochę ciemniejszy i oprócz złotawego połysku można dopatrzeć się też różowego, ale na oku różnica jest bardzo subtelna. Na pewno będzie w częstym użyciu, podobnie jak najciemniejszy kolor, bo po opalizujący róż raczej sięgać nie będę ;)

Mam właśnie na oczach prosty makijaż z użyciem paletki - jaśniejszy szary na całej powiece, ciemny na dolnej i jako kreska na górnej i się zachwycam :D Mimo połysku idealne jak dla mnie na dzień, nie wyglądają tandetnie. Chciałam pokazać Wam na zdjęciach, ale pogoda nie rozpieszcza :/

Interesuje mnie jeszcze paletka Lavender Glamour i Coffee Twist.


Stay on shine - nr 502


Pojedynczy cień nr 502 z serii Stay on shine okazał się dublem jaśniejszej szarości z paletki, więc pokazuję go tylko w opakowaniu.


To zdublowanie niezbyt mnie martwi, bo już kolor zdążył mnie zachwycić jak ten podobny z paletki Smokey Eye, w którym jest już spore dno.





Znacie cienie Hean? Lubicie?


środa, 18 września 2013

Zakupy dotarły :D

W weekendowej akcji firmy Hean (darmowa wysyłka) skusiłam się na skromne zamówienie :)



Okazało się, że zdublowałam kolory cieni - pojedynczy cień jest identyczny jak lewy z dolnego rzędu w paletce :/ Poza tym ten cień nie jest najświeższy (termin ważności to sierpień 2014), więc to najpierw on będzie w życiu solo lub z innymi kolorem z paletki.Na zdjęciu wydają się brązowe a są szare z połyskiem :) Jutro wstawię dokładnie zdjęcia :)

Bazę mam drugi raz (porównałam ją ostatnio z bazą z Avonu KLIK).

Lakier dostałam gratis - miło :)


A Wy zrobiłyście zakupy? Dotarły już?


Baza bazie nie równa - baza z Hean vs baza z Avonu

O zaletach bazy pod cienie na pewno przekonane są osoby z tłustymi powiekami, na których cienie szybko się rolują i nie są trwałe.
Nie mam takich problemów i po bazę sięgam naprawdę rzadko, w zasadzie wtedy gdy kupione cienie okazują się za mało kryjące i za delikatne, jak np. zamówione ostatnio poczwórne cienie z Avonu: Unrestrained, Stone Taupes, Berry Love i Purple Haze. Baza jest niezastąpiona, chyba, że ktoś lubi delikatny makijaż oczu.

Moja baza Hean Stay on przeterminowała się zanim zdążyłam zużyć choćby 1/4 opakowania :/ Korzystając z promocji zamówiłam więc bazę z Avonu - nie wahałam się, bo czytałam o niej same pozytywne opinie.


No i powiem tak: gdybym nie znała bazy Hean, to też bym się nią zachwycała ;) Nie jest zła, no ale ...
Pokażę Wam i napiszę, co działa na korzyść bazy z Hean, a z czym baza Avonu radzi sobie gorzej.


Różnice "techniczne"


Estetyką opakowania zdecydowanie wygrywa Avon i jest to jedyny aspekt, w którym ma przewagę - szklany słoiczek, bez zbędnych napisów, z wytłoczonym logo wygląda bardzo elegancko. Baza Hean - sam plastik, na wieczku naklejka z nazwą, po bokach też sporo się dzieje.



Bazy różną się konsystencją i kolorem: baza z Avonu jest bardziej miękka, nie jest klejąca, a aksamitna a'la podkład, natomiast z Hean jest trochę twardsza (ale nadal zaliczam ją do miękkich), bardziej się klei przez co wymaga lekkiego przypudrowania.



I najważniejsza techniczna różnica - relacja ceny do pojemności.

Na zdjęciu jest błąd, za który przepraszam - baza Hean ma 14g, nie 15g. Nie mam już oryginalnego zdjęcia i nie mogę zmienić.
Malutki szklany pojemniczek z Avonu zawiera jedynie 3g bazy, podczas gdy z Hean ma 14g. A cena? W promocji bazę z Avonu można kupić w za 12,99 zł, a tyle samo kosztuje prawie 5 razy większa baza Hean (link do sklepu Hean).
Biorąc to pod uwagę o bazie z Avonu nie da się powiedzieć, że jest tania - z prostego liczenia: cena za 15g bazy z Avonu to 65 zł.
Można doszukiwać się plusu, że przynajmniej się nie przeterminuje, ale jeśli ktoś bazy używa codziennie, to ta z Avonu zdecydowanie nie jest ekonomicznym rozwiązaniem.

  

A jak z działaniem?


Pokazywałam wcześniej zdjęcia cieni z paletek Avonu bez użycia bazy (UWAGA: nakładane przyciskając aplikatorem, a pędzelkiem są mniej widoczne) i z bazą z Avonu:



Avon vs Hean


Do porównania działania baz użyłam cienia nr 3 z paletki Avonu Purple Haze. Wybór jest prosty - jest to chyba najbardziej problematyczny cień jaki mam - trudno się nakłada i jest mało trwały.

[na żywo odcienie są trochę cieplejsze, a kolor cienia bez bazy nie wpada ąż tak bardzo w szarość - jest bardziej fioletowy]

Różnicę widać od razu!
Tym razem cień nakładałam pędzelkiem.

* Bez bazy jest to fioletowo-szare "coś", jedynie poświata koloru, który na zdjęciu i tak wyszedł bardziej kryjący. Na bazach zdecydowanie zyskuje na kryciu, kolorze i połysku - co prawda w różnym stopniu, ale jednak pokazuje, że baza jest konieczna.
Jak widać baza Hean najlepiej podbiła kolor cienia oraz połysk (to akurat na zdjęciu nie jest za bardzo widoczne). Plus dla bazy Hean!

* Różnica jest również w nakładaniu cienia - na bazie z Avonu trudniej się rozprowadza niż na tej z Hean i łatwo o prześwity. Natomiast na Heanie pędzelek z cieniem sunie gładko, bez żadnych trudności.
Kolejny plus dla Heana!

* I kolejna przewaga bazy Hean - trwałość! W przypadku bazy z Avonu nadal cień blaknie w ciągu dnia i lekko zbiera się w załamaniu (niezbyt widocznie, ale mając na jednym oku jedną bazę, a na drugim drugą różnicę zauważałam), a na Heanie? Nadal nietknięty mocny, intensywny, błyszczący efekt :)


Baza z Avonu poleci do zwrotu, a nad bazą Hean zachęcam pomyśleć (jeśli jeszcze nie znacie), zwłaszcza, że jeszcze tylko dzisiaj można skorzystać z darmowej wysyłki w sklepie Hean.




Obowiązkowo kliknęłam bazę :) A oprócz niej paletkę High Definition Grey Glam i pojedynczy cień Stay on shine nr 502.



Jaka baza pod cienie jest Waszą ulubioną?

 

A może jest nią baza z Avonu lub Hean?



sobota, 14 września 2013

Cały zbiór kosmetyków do pielęgnacji

Byłam przekonana, że od czasów pokazania całej pielęgnacji minęły wieki, a tu się okazuje, że nie :) Poniższe zdjęcia możecie porównać ze stanem z początku stycznia 2013 (KLIK). Jest mniej, ale dalej za dużo.

Taki przegląd pozwolił mi się zorientować o których kosmetykach zapomniałam, co mi się skończy w najbliższym czasie (w ciągu 1-2 miesięcy powinnam wykończyć ok 20 kosmetyków) i co jest warte zrecenzowania na blogu.

Jeśli już pisałam o danym kosmetyku, to pod zdjęciem znajdziecie link do recenzji.

Z góry przepraszam za jakość niektórych zdjęć - pogoda była fatalna: chmury, za chwilę słońce, kombinowałam więc ze światłem i ustawieniem aparatu zwłaszcza, że mam wszystkie szyby przyciemniane.

Te kosmetyki, które słabo widać podpisałam.

Jeśli macie pytania to pytajcie w komentarzach :)







 

* Oceanic AA - Beautiful Body - balsam z olejem arganowym
* FlosLek - Natural Body - masło do ciała acerola i cherry berry 
* FlosLek - Natural Body - masło do ciała karite i olej babassu



* Joanna - Solankowa kąpiel jodowo-bromowa o zapachu róży
* Farmona - peeling do ciała Sweet Secret - czekolada i pistacja
* Farmona - peeling do ciała Secret Secret - wanilia i daktyle



* Oriflame - szampon Milk & Honey Gold
* Green Pharmacy - balsam łopianowy (druga butelka)
* Biosilk - odżywka w sprayu Silk therapy
* Kemon - Hair Manya - fluid Bye bye split end 
Kemon - Hair Manya fluid Macro
* Pervoe Reshenie - maska łopianowa 
* Oriflame - maska Milk & Honey Gold 

 

* Korana - Grecka oliwka - krem do rąk
* Sally Hansen - odżywka Maximum Growth

 

* FlosLek - Emoleum - olejek myjący 
* AA - Creme brulee

 

* Green Pharmacy - eliksir do włosów 
* FlosLek - Sun Care - pomadka ochronna do ust
* Gosh - Instant Tan Gel - żel natychmiast brązujący 
* Oriflame - uniwersalny krem Tender Care, wersja kokosowa
 



ZAPASY:

O opinie nt. tych kosmetyków nie pytajcie ;) 
W większości są one mi nieznane, a tylko kilka z nich mam po raz kolejny: te, do których podałam linki do recenzji, oraz: 
- micel Bioderma, 
- olejek do kąpieli Bielenda, 
- antyperspirant Nivea,
- żel pod prysznic Karite Palmolive (kupiony we Włoszech, w Polsce niestety wycofany wiele lat temu, a szkoda, bo to mój żelowy faworyt)
- żel pod prysznic Happy time Nivea
 

* Decubal - nawilżająca pianka do mycia twarzy






* Sally Hansen - odżywka Maximum Growth



* Avon - Naturals - migdał + mleko
* Luksja - Refresh - mięta + trawa cytrynowa











Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...