poniedziałek, 31 marca 2014

Lakierowa wyprzedaż - dokładka!

Dołożyłam kilka lakierów

 

Zapraszam :)


http://lakierowo.blogspot.com/2014/03/lakierowa-i-pytkowo-stempelkowa.html


http://lakierowo.blogspot.com/2014/03/lakierowa-i-pytkowo-stempelkowa.html

niedziela, 30 marca 2014

Kosmetyczne podsumowanie marca cz. 1 - zużycia

Wytrwale zużywam i chciałoby się napisać - kupuję zgodnie z wcześniejszym założeniem, ale niestety start akcji nie powiódł się. Zakupy spoooro przekroczyły dopuszczalne 4 sztuki (a zapowiadało się dobrze) - pokażę je jutro lub pojutrze. A dziś to, co zużyłam w marcu.



1. Bielenda - Powitanie z Afryką - Daktylowy olejek do kąpieli
Nie mam pojęcia, która to zużyta butelka *.* 4? 5? Została jeszcze jedna. Zrobiłam zapas jakieś 3 lata temu, gdy w Biedronce był dwupak w cenie 9,90.
Cudny zapach, otulający, typowo jesienno-zimowy, ale w cieplejsze dni też lubię jego relaksujący zapach.
Olejek podobał się też mojej mamie, która preferuje raczej leśne zapachy płynów do kąpieli. Gdy byłam dzieckiem, czyli daaaawno temu na wannie zawsze stała 5litrowa butla z płynem sosnowym - oj dawał po nosie! Był bardzo mocny, a przy tym tani jak barszcz. Nie udało mi się spotkać obecnie równie mocnego leśnego/sosnowego itp. zapachu.

2. Decubal - Olejek pod prysznic i do kąpieli
Kolejne rozczarowanie kosmetykiem Decubal. Przetestowałam wszystko i nie znalazłam nic, o czym mogłabym napisać w pełni pozytywną recenzję i rozważać kupno. 
Olejek był mocno nijaki - bez balsamu się nie obyło (a na to po cichu liczyłam; to mam np. po żelach Dove), zapach niby grejpfrutowy (olejek może pozostać bezzapachowy, ale wolę pachnące kosmetyki, więc od razu wlałam do niego dołączony olejek zapachowy - jedynie to oceniam na plus jako ciekawe rozwiązanie), a mi się bardziej kojarzył z morelą. Jest bardziej wodnisty niż olejkowaty, na skórze tworzy białą emulsję.
Wlany do wanny pachnie bardzo delikatnie i kończy się ekspresowo.
Nie polecam.

3. Yves Rocher - malinowy żel pod prysznic i do kąpieli
Najgorszy żel ever. Już wolę glutowate Luksje z serii cream.
Zapach okropny - chemiczny, jak jakiś syrop pseudomalinowy, wysuszenie skóry w gratisie. Męczyłam się z nim kilka miesięcy, nawet mąż niechętnie po niego sięgał (choć go błagałam, żeby go wykończył za mnie ... - to świadczy o "genialności" żelu, bo on często lubi zapachy których ja nie lubię i na odwrót). Wlewałam go więc do wanny jako płyn do kąpieli - zapach nic na tym nie zyskał, ale przynajmniej zobaczyłam w końcu pustą butelkę.
A fe ... Nigdy więcej tego żelu. Nigdy więcej kosmetyku Yves Rocher (miałam kilkanaście i wszystkie to dla mnie buble - żele, maseczki, kremy do rąk, lawendowa seria do stóp, tonik rumiankowy, mleczko, coś z kolorówki też miałam, chyba kredkę).

4. Vichy - Normaderm - płyn micelarny
Fajny produkt dla skóry z wypryskami. Dobrze oczyszcza, podsusza wypryski. Lubiłam go używać, gdy była taka potrzeba (na co dzień dla mnie był za silny). Lubił go też mój mąż używając jako tonik. Zażyczył sobie drugą butelkę :)
/recenzja/

5. Uroda - Melisa - balsam do ciała
Odkrycie roku! Polskie, tanie, idealne na dzień! Na pewno zawita u mnie ponownie.

/recenzja/

6. Avon - Planet Spa - maseczka Tajski kwiat lotosu
Lubię maseczki Planet Spa, choć składy pozostawiają wiele do życzenia (jak to u Avonu - wszystko co dobre na szarym końcu. To chyba druga zużyta tubka tej maseczki. Przyjemnie oczyszczała, bez podrażnienia. Zostawiała skórę przyjemną w dotyku, nie wysuszoną, a odświeżoną i gładką. Już jej nie ma w sprzedaży, a szkoda.
Zapach - wyraźnie czułam kokos, przełamany lotosem.

7. Palmolive - żel pod prysznic z masłem kakaowym
Żel kupiłam na Słowacji - z butelki pachniał identycznie jak mój ukochany z masłem shea (niedostępny już w Polsce), jednak na ciele wybijała jakaś inna nuta. Dosyć  fajny, ale z shea był o wiele lepszy.

8. Green Pharmacy - balsam do włosów łopianowy
Druga zużyta butelka. Trzeciej raczej nie kupię, może kiedyś, bo trochę mi się "przejadł".
/recenzja/

9. Fitomed - odżywka do włosów suchych i normalnych
Fajna odżywka, jednak dla włosów normalnych może okazać się za mocna i przyspieszać nieświeżość włosów.
/recenzja/ 

10., 11. Johnson's Baby - mleczko i płyn dla dzieci
W zużyciach nie pokazuję próbek ani miniaturek, ale o tych 2 chciałam napisać kilka zdań.
U mojego syna zupełnie się NIE SPRAWDZIŁY te kosmetyki, wręcz zaszkodziły. Kacper miał po nich bardzo suchą i szorstką skórę. Natłuszczenie po mleczku było krótkotrwałe i złudne. Odłożyłam po 2 użyciach i od czasu do czasu sama je używałam.
Mleczko dla mojej skóry okazało się całkiem fajne. Ma w składzie oliwkę co powoduje, że mimo, że mleczko jest lekkie, to jednocześnie tłustawe i aksamitne.

12. Neoviderm - emulsja
Dostałam kiedyś do testowania, ale recenzji się nie doczekał, bo za bardzo nie wiedziałam jak się do niej zabrać.
Emulsja jest głównie do oparzonej skóry, więc nakładałam go gdy się czymś sparzyłam, a w lecie smarowałam nią ramiona męża spalone przez słońce.
Jak dla mnie produkt nijaki i zupełnie zbędny.

13. Bell - tusz do rzęs Wow
Z pierwszego opakowania byłam bardzo zadowolona, efekt był naprawdę wow, dlatego do niego wróciłam. Niestety ten był już słabszy ... Dlaczego? Dlatego, że kupiłam go w Biedronce?


Zgodnie z akcją 2 zużycia - 1 zakup mogę kupić 5 kosmetyków (miniaturek nie liczę i liczbę zużyć zaokrąglam w dół), ale chciałabym nie kupić NIC. Trzymajcie kciuki :)

piątek, 28 marca 2014

-40% na zapachy w Rossmannie podejście drugie i trzecie

Na jednym skorzystaniu z perfumowej promocji -40% w Rossmannie się nie skończyło (rejestracja kodów trwa do jutra, a zakupy można zrobić do 30.03). Po skromnym starcie (KLIK) w Rossmannie byłam jeszcze dwukrotnie, wzbogacając się o kolejnych 7 buteleczek:



* Coty - Pret-a-porter - edt 50ml, 41,99zł, ze zniżką: 25,19zł
Zapach stary jak świat. Świeżo-elegancki, cytrusowo-pieprzny, przyjemnie chłodny. Warto sprawdzić :)

* Diesel - Plus plus - edt 75ml, 99,99zł, w CND 49,99zł, ze zniżką: 29,99zł
Mleczny, kremowy z bardzo subtelną kokosową nutą , "inny". Zakup w ciemno, a jaki udany!

* Naomi Campbell - edp 30ml, 128,99zł, ze zniżką: 77,39zł
Turkusoowa zachęciła mnie na tyle, że sięgnęłam po tester, a potem z półki do koszyka ;)

* Naomi Campbell - At night - edp 30ml, 128,99, ze zniżką: 77,39zł
Zapach bardzo podobny do innych fioletowych i czarnych flakonów, które często skrywają wanilię, tonkę, jaśmin, znacznie delikatniejszy, ale kojarzący się z Addictem czy Alienem. Wieczorowo-nocny, tajemniczy.

* Sarantis - C-Thru - Emerald Shine - edt 50ml - 34,99, ze zniżką: 20,99zł
Typowo letni, radosny, owocowo-kwiatowy, aż wibruje od tych owoców.

* Sarantis - C-Thru - Lovely garden - edt 50ml - 34,99, ze zniżką: 20,99zł
Następca Pearl Garden (zapach ten sam) i ta nazwa była bardziej trafna. Czuję w nim głównie świeże słodko-kwaśne jabłka, przełamane kwiatowymi nutami. Letni, radosny i ... perłowy.

* Coty - Beyonce - Rise - dns 75ml - 33,99zł, ze zniżką: 20,39zł
Nie tak słodki jak inne zapachy sygnowane przez Beyonce, owocowo-kwiatowy. W pierwszym momencie uderza we mnie ... ananas, którego podobno nie ma :p Ma to być  morela, no nie wiem ... w takim razie trochę ananasowa ta morela ;)


Dzięki akcji Rossmanna nadrobiłam zaległości zapachowe, byłam z tym baaardzo do tyłu - nie mam w zwyczaju wąchać perfum w sklepach, ten temat niezbyt mnie interesuje.
Poznałam wiele interesujących, a tanich zapachów, wiem już  mniej więcej jak pachnie Rihanna, Celine Dion czy Halle Berry.
Uzupełniłam moją niezbyt dużą "kolekcję", w której króluje Avon - pójscie na łatwiznę - powąchać w katalogu, ew. zamówić wcześniej próbkę, bez chodzenia po drogeriach/perfumeriach, wąchania, wybierania, choć czasem mam ochotę na coś innego i bardziej uznanego (teraz też mam kilka typów, ale o nich kiedy indziej)


Jesteście ciekawe, jakich perfum używam? 
 
Pokazać wszystkie jakie mam?

poniedziałek, 24 marca 2014

Mało bzu w bzie - żel pod prysznic Le Petit Marseillais

Zapewne czytałyście na blogach, że na polskie półki wkracza francuska marka kosmetyczna Le Petit Marseillais. Od początku kwietnia kosmetyki będą dostępne w Rossmannie, a pewnie później "wszędzie" (jak to było np. z żelami Original Source czy lata temu z szamponami i odżywkami Herbal Essences).

Do przewidzenia było, że oferta będzie bardzo okrojona - z  blisko 30 wersji zapachowych żeli pod prysznic i do kąpieli, w Polsce będzie ich kilka (Kwiat pomarańczy, Mandarynka i limonka, Mleczko waniliowe, Biała brzoskwinia i nektarynka, Słodkie mleczko migdałowe, Miód lawendowy, Kwiat wiśni, Morela i orzech laskowy oraz Oliwa z oliwek i kwiat tilii. ), 3 mleczka do ciała, a produktów do włosów nie będzie w ogóle. Standard.

W Polsce nie będzie m.in. żelu pod prysznic o zapachu bzu, o którym napiszę kilka słów.


Żel przywiozłam z Francji - jako jedyny spodobał mi się na tyle, aby go kupić (byłam wtedy w ciąży i wrażliwość na zapachy była ogromna).
Wącham go i wącham i nie mogę dowąchać się tego bzu. Nasza polska Joanna tak mnie rozpieściła swoimi bzowymi kosmetykami (peeling, kąpiel, balsam), że naprawdę trudno będzie ją przebić. Poprzeczka jest postawiona baaardzo wysoko.
Bzu tu nie czuję, raczej jakieś delikatne nie-bzowe kwiatki z gałązkami. Zapach jest bardzo subtelny, ładny no ale to nie bez.


Żel ma konsystencję mleczka, pieni się obficie, przy czym jest to inna piana niż np.w żelach Dove. Dove dają gęstą, kremową i zbitą pianę, a LPM rzadszą i dosyć luźną.

Po kąpieli skóra pachnie ledwo wyczuwalnie i nie jest za bardzo wysuszona.

Opakowanie mi się nie podoba - masywne, kojarzy mi się bardziej z męskimi żelami, niż mającymi skrywać apetyczny i kuszący zapach wanilii czy moreli. Trochę broni się tym, że kończąc żel bez problemu postawi się butelkę "do góry nogami, żeby resztki spłynęły. 
Ciekawostka: mój żel ma pojemność 300ml, a dostępne u nas będą butelki 250ml i 400ml, a żeli pod prysznic i do kąpieli 650ml.

Jak dla mnie to żelowy przeciętniak, głównie przez mało, a nawet w ogóle nie bzowy zapach.

Żeli mam więcej niż w niejednej osiedlowej drogerii (balsamów z resztą też), więc na razie wstrzymam się z zakupem jeśli któryś z zapachów mi się spodoba.

Ciekawią Was te kosmetyki? Planujecie zakup?

niedziela, 23 marca 2014

Codzienny zwyklak - krem rzepakowy, ups ... krem z masłem kakaowym Avon Care Cocoa Butter

Mam do pokazania tyle fajnych i mniej fajnych kosmetyków, a tymczasem ostatnio najwięcej jest tu notek zakupowych i innych nie-recenzowych.
W ramach nadrobienia zaległości chcę dzisiaj zapoznać Was z kremem do twarzy z masłem kakaowym firmy Avon (linia Care).

Linia Care to tanie, podstawowe kosmetyki pielęgnacyjne takie jak kremy do twarzy, rąk, balsamy do ciała i ust, żele do mycia twarzy, antyperspiranty. Kiedyś były także maseczki. 
O ile kremów do rąk Care używam namiętnie, tak do reszty miałam zawsze stosunek obojętny. Lata temu miałam m.in balsam witaminowy (w różowej, okrągłej butli - pamiętacie? pachniał mi piwem), potem ujędrniający (w niebieskiej, nieco kanciastej butli; uwielbiałam go! może nie ujędrniał, ale miał świetną konsystencję i super nawilżał), mamie podkradałam maseczki (ogórkową peel-off i oczyszczającą).

Gdy jakiś czas pojawiła się seria z masłem kakaowym oczy mi zabłysły, bo uwielbiam je zarówno w czystej postaci jak i jako składnik kosmetyków. Wybrałam krem do twarzy i krem do rąk.

Regenerująco-odżywczy krem do twarzy.
Bogata formuła z masłem kakaowym i witaminą E nawilża skórę i dodaje jej zdrowego blasku. Szybko się wchłania. Odpowiedni dla skóry normalnej i suchej.
Pojemność: 100ml
Cena: 7,00-8,00zł w promocji


Gdybym miała jak najkrócej go określić byłoby to: codzienny zwyklak. Krem jest tak podstawowy w działaniu, że bardziej być nie może. Nie oznacza to jednak, że krem jest zły - na pewno zachwyci nie jedną osobę pod warunkiem, że ma skórę normalną nie wymagającą dużego nawilżenia.
U mnie spisuje się poprawnie - są dni, kiedy bez problemu radzi sobie z nawilżeniem, a są takie, kiedy muszę nałożyć go grubszą warstwę, dosmarować po chwili lub stuningować nakładając pod niego serum Hydrain3  Dermedic (*.*).

Kupując go obawiałam się efektu, jaki dają u mnie kremy z serii Naturals, czyli, że oklei skórę jak było np. z kremem rumianek+mak (nie mam tu na myśli że krem się klei, tylko wrażenie nieoddychającej pod nim skóry) ale spotkała mnie miła niespodzianka. Krem ma podobną do nich konsystencję (lekki krem, delikatny, mający również coś z żelu), ale wchłania się bardzo szybko do całkowitego matu, bez klejenia, bez błyszczenia, bez tego uczucia nieoddychania skóry. Jednocześnie jednak, gdy przetrę twarz ręką czuć warstewkę kremu, co jest dla mnie plusem.


Skład, jak to u Avonu - co wartościowe na samym końcu długiej wyliczanki (34 pozycje), natomiast najwyżej z olejów jest olej ... rzepakowy (na 6 miejscu). Sugeruję zmianę nazwy na krem rzepakowy ... 
Po oleju rzepakowym długo, długo nic, dopiero na 21 miejscu olej z pachnotki, potem na 23 z makadamii i teraz rzekomo główny bohater - masło kakaowe, po nim olej z winogron (25 miejsce), awokado (27) i oliwek (30)

 Zapach przypadł mi do gustu, lecz nie liczcie na zapach prawdziwego masła kakaowego ;) Jest słodkawy, mocny i na pewno nie każdemu się spodoba.

Krem jest przyzwoity, lecz osób, które od kremu wymagają czegoś więcej niż lekkie nawilżenie (obiecanego blasku nie zauważyłam) nie usatysfakcjonuje.

Sądzę, że nie wrócę do niego, zwłaszcza, że zainteresowałam się już (a raczej "dopiero")  kremami o działaniu przeciwzmarszczkowym.


 

Jakiego kremu obecnie używacie na dzień? Znacie ten "kakaowy" z Avonu?

 


sobota, 22 marca 2014

-40% na zapachy w Rossmannie

W Rossmannie do końca marca trwa promocja -40% na zapachy - wystarczy kupić cokolwiek, aby otrzymać kupon z kodem, który po zarejestrowaniu na stronie Rossmanna daje nam zniżkę właśnie 40% na jednorazowe zakupy. Kupując perfumy czy dezodorant dostajemy kolejny kupon, jednak możemy go zarejestrować z innego konta na Rossnecie - jedno konto = jedna zniżka.

Maniaczką perfumową nie jestem, ale chętnie skorzystałam wybierając niezbyt drogie psikadełka o świeżych zapachach mimo, że jestem zwolenniczką ciężkich i mocnych i to właśnie takie zdecydowanie u mnie przeważają.
Wybrałam też coś dla męża.


- Puma - Flowing (DNS) - 75ml  38,99zł, ze zniżką: 23,40zł
Zapach dosyć popularny, pudrowo-słodki z nutą świeżości. Podobała mi się kilka lat temu i dopiero teraz sobie o tym przypomniałam ;) Być może po skończeniu zdecyduję się na edt. Podobała mi się również szara Woman, szkoda, że jest już niedostępna (na Allegro owszem, ale ceny kosmiczne ...)

- Adidas - Pure Lightness - 50ml 49,99zł, ze zniżką: 29,99zł 
Zapach orzeźwiający, morski, z delikatnym dodatkiem cytrusów, ale na szczęście nie kojarzy mi się z odświeżaczem do WC :p
W Wispolu obecnie wody Adidasa 75ml są po 19,99zł, więc przepłaciłam nawet ze zniżką ...

- dla męża Mexx Pure - 30ml 64,90zł, ze zniżką: 38,94zł
Lubi świeże zapachy, niestety. Gdyby preferował cięższe wybrałabym dla niego Mexx Black.


Zniżka -40% robi wrażenie, jednak przed zakupem sprawdźcie ceny w innych sklepach, ponieważ nie zawsze w Rossmannie wyjdzie taniej. I w drugą stronę - nie zawsze w sklepie internetowym po doliczeniu kosztów przesyłki zapłaci się mniej, więc to też warto sprawdzić.


Skorzystałyście z tej promocji? Co kupiłyście, lub co macie zamiar kupić?

wtorek, 18 marca 2014

O tym, jak z akcji Dwa zużycia - jeden zakup nic nie wyszło w tym miesiącu (promocje, wyprzedaże: Rossmann, Biedronka, SP)

Moją akcję Dwa zużycia - jeden zakup diabli wzięli ... Szło mi tak ładnie, więc oczywiście sklepy wymyśliły takie promocje, jakim nie mogłam się oprzeć, choć przecież powinnam.


Rossmann - Cena Na Dowidzenia:


- peeling uwielbiam, mój mąż też, więc kupiłam 2 opakowania - 7,49 zł/szt.
- olejek do kąpieli wanilia i makadamia Wellness & Beauty - 2,49 zł

 

Biedronka

W Biedronce wyprzedaż m.in. żeli Dove. Pojedynczy 250 ml kosztuje 3,89 zł, a dwupak 5,99 zł. Niestety nie ma pełnego wyboru.
Są jeszcze musowe żele w cenie 4,99 zł.


Otworzyłam wersję shea + wanilia i jestem oczarowana zapachem (niekoniecznie to shea i/albo wanilia) i działaniem na skórę. Kiedyś nie lubiłam żeli Dove, ale po wypróbowaniu tego postanowiłam dać im jeszcze jedną szansę ;)

 

SuperPharm

Dziś i jutro w Superpharm jest wiele ciekawych promocji w związku z Dniem Lifestyle. Mnie zainteresowały:


 -  ... taaa znowu żele i znowu Dove - butle o pojemności 500 ml kosztują 7, 99zł, więc no wiecie ...
W Tesco są również w promocji - 8,99 zł, też dobra cena jeśli nie macie dostępu do SP.



- emulsja Emolium - 9,99zł (zakup raczej dla synka)
- zachwalany micel Garnier 400 ml w cenie 9,99zł


Skorzystałyście lub macie zamiar skorzystać z którejś okazji?

sobota, 15 marca 2014

Joanna - Z apteczki babuni - peeling o zapachu bzu i nowości Joanny

Po świetnej kąpieli i cudownym balsamie z bzowej serii firmy Joanna przyszła pora na peeling do ciała, który dosyć długo czekał na swoją kolej na łazienkową półkę.


Skutecznie oczyszczający i wygładzający peeling z ekstraktem z bzu zawiera gruboziarniste drobinki zapewniające efektywne złuszczanie zrogowaciałego naskórka, pobudzające mikrokrążenie i odnowę wierzchniej warstwy skóry.

Cena: 10-13zł
Pojemność: 300g



Opis producenta jest dosyć lakoniczny, ale w zasadzie o czym więcej pisać? Peeling ma wygładzać, ścierać "zużyty", suchy naskórek i ten to robi.

Peeling wygląda dosyć niepozornie i początkowo obawiałam się rozczarowania, ponieważ wygląda tak jak nie lubię - jest lekko galaretowaty i dosyć rzadki (ale nie bardzo). Taką galaretką był lata temu biedronkowy peeling oliwkowy, potem winogronowy, tego typu jest też migdałowy Farmony.


Na szczęście na tym podobieństwa się kończą, ponieważ  drobinki są inne i świetnie ścierają - co prawda nie tak jak mój ukochany peeling waniliowy z Farmony, ale mocno i szybko rozcierając go po skórze uzyskuję satysfakcjonujący efekt. W trakcie peelingowania tworzy się ... hmmm no nie jest to piana, bardziej biała "powłoka" na skórze.

Skóra jest gładziutka, miękka, aż chce się ciągle dotykać i co ważne - nie jest wysuszona.

Na koniec krótko o zapachu - podobnie jak pozostałe kosmetyki z tej serii pachnie CUDOWNIE!  W łazience i na skórze czuję prawdziwy świeży bez. Intensywny, ale bez chemicznych i duszących akcentów. Bajka! Nie znam innych kosmetyków, w których zapach bzu byłby choć w części tak dobrze oddany (żel i perfumy z YR są daaaaleko w tyle za Joanną).


Peelingowym nr 1 nadal jest waniliowy z Farmony (obecnie w CND w cenie 7,49), a na drugim miejscu czekoladowy też z Farmony (też w CND) na równi z bzowym Joanny, choć zapachowo ten zdecydowanie wygrywa.

Dla miłośniczek bzowej Joanny - niedawno pojawił się również olejek pod prysznic/do kąpieli (analogiczny do truskawkowego, waniliowego i kawowego) oraz żel pod prysznic o tym zapachu:

olejki: oliwka, bez, olej arganowy

żele: oliwka, bez, banan
Olejki mi się niezbyt podobały (miały wodnistą konsystencje, daleko im do olejku), więc bzowy pewnie odpuszczę, ale na żel się kiedyś skuszę (w Wispolu kosztuje ok. 5 zł).


Lubicie kosmetyki o zapachu bzu? Znacie te z Joanny?

czwartek, 13 marca 2014

Lakierowa i płytkowo-stempelkowa wyprzedaż!!

Przejrzałam swoją kolekcję lakierów i z ciężkim sercem postanowiłam pożegnać się z niektórymi z nich. Kompletnie nie mam ostatnio czasu na malowanie, a i paznokcie są w kiepskim stanie, więc po co mają u mnie zalegać? Może jak wrócę do pracy pod koniec czerwca (po ponad roku wolnego!) coś się ruszy w tej kwestii.

Z uwagi na liczebność zbioru, lakiery są bardzo mało używane - maksymalnie 3 razy, a niektóre w ogóle (to zaznaczę w opisie).

Rozstaję się też z płytkami do stempelkowania Essence i Konad - nie pamiętam kiedy ich ostatnio użyłam, na pewno nie w ciągu ostatnich 2 lat. Na pewno komuś lepiej posłużą niż mi :) Na blogu znajdziecie zdjęcia z ich użyciem.


ZASADY:

- pierwsza i oczywista - kto pierwszy ten lepszy

- przy każdym lakierze/płytce podaję cenę, do niej należy doliczyć koszt przesyłki, który zależy od wagi wszystkich kosmetyków (czyli im więcej, tym wysyłka bardziej opłacalna) i będzie podany wg. cennika PP. Koperta gratis ;)

- lakiery/płytki wysyłam po wpłynięciu pieniędzy na konto - to chyba oczywiste :)

- najlepiej piszcie w komentarzu swoje typy, a dane do wysyłki na mail: kamilans@poczta.fm. W mailu zwrotnym podam dane do wysyłki



Lakiery Virtual:
1. Street Fashion - nr 48 Diamond Gloss - NIEUŻYWANY - 5zł
2. Street Fashion - nr 83 Sweet Kiss - 4zł
3. Street Fashion - nr 107 Crazy cha cha - 4 zł
4. Fashion Mania - nr 184 Rock and roll - NIEUŻYWANY - 5zł
5. Fashion Mania - nr 195 Wonder Woman - 4zł
6. Mini - bez numerka NIEUŻYWANY - 2 zł
7. Mini - bez numerka NIEUŻYWANY- 2 zł
8. Mini - bez numerka NIEUŻYWANY - 2 zł
 *****


Lakiery Mollon Pro:
1. nr 14 - 8zł
2. nr 7 - NIEUŻYWANY - 9zł

Lakiery IsaDora:
1. Wonder Nail - nr 703 Petrol Posh  - 13zł
2. Wonder Nail - nr 611 Muddy Water - 13zł

Lakiery Eveline:
2. Colour Show - nr 633 - 4zł
1. Colour Show - nr 632 - 4zł
*****


Lakiery Golden Rose:

1. piaskowy Holiday - nr 53- NIEUŻYWANY -7zł
2. piaskowy Holiday - nr 61 - NIEUŻYWANY - 7zł
3. Paris - nr 204 - 3zł

4. Lovely - Color Mania - nr 88 - 2zł
5. Wibo - Express Growth - nr 345 - 2zł
6. Wibo - Gel Like - Blue lake - 2zł
*****

1. Avon - Wicked - 4zł (ważny był do 11.2012, ale jest płynny)
2. Pierre Rene - nr 207 - NIEUŻYWANY - 5zł
3. Ados - nr 579 (na zdjęciu nie widać jego uroku, pięknie się mieni) - 3zł
4. Arte de Lautrec - nr 11 - NIEUŻYWANY - 4zł
5. Bell - Glam Wear - nr 513 - 5zł
6. Misa - Bubble Pop - 12zł
7. Color Club - Ms. Socialite - 23zł
8. Hean - Colour obsession - bez nr - 3zł
9. Miss sporty - nr 420 - 3zł (kupiłam go w Anglii, nie wiem, czy jest w Polsce w sprzedaży)

*****


Lakiery Essence:
1. Multi Dimension - nr 74 Fall from me - 4zł
2. Show your feet - nr 01 Carribean sea - 4zł
3. I love Berlin - Buddy bear - 3zł
4. Colour & go - nr 25 Glisten up - 3zł
5. Colour & go - nr 21 Fabuless - 3zł
*****


Lakiery Golden Rose - wypróbowane na 1 paznokciu
1. 3D Glaze - nr 03 - 6zł - SPRZEDANE
2. 3D Glaze - nr 12 - 6zł
3. Carnival - nr 02 - 6zł
4. Carnival - nr 04 - 6zł
5. Carnival - nr 09 - 6zł
*****

Płytki i stemple są używane. Płytki są porysowane od używnia, ale w odbijaniu wzorków to nie przeszkadza



Zestaw Essence - stempel, ścierak i płytka - 8zł

DOKŁADKA:
4.05.2014


Lakiery:
1. Golden Rose - RICH COLOR - nr 36 (miałam na paznokciach 1 raz) - 6,00zł
2. Paese - nr 144 - NIEUŻYWANY - 7,00zł
*****


Mgiełki Bath & Body Works 88ml, psiknięte 2-3 razy
1. Warm Vanilla Sugar - 14,00zł - SPRZEDANE
2. Moonlight Path - 14,00zł
3. Cashmere Glow - 14,00zł -SPRZEDANE
4. Amber Blush - 14,00zł - SPRZEDANE
5. Japanese Cherry Blossom - 14,00zł - SPRZEDANE

*****


Avon - Incandessence Blossom - edt - użyt ok. 3 razy - 15,00zł

*****


Cienie:
1. Manhattan - Intense Effect - Rich aubergine - użyty ok. 3 razy - 7,00zł
2. Hean - Stay on - nr 502, d.w. 08.2014 - użyty kilka razy (mam taki sam w paletce)

3. Pierre Rene - Matt - nr 54 Purple angel - ok. 3 razy - 2,00zł


*****



Kredki Golden Rose:
1. nr 311 - użyta kilkanaście razy - 4,00zł
2. Emily - nr 103 - użyta ok. 3 razy - 3,00zł

*****


Szminki:
1. Ingrid - Wonder Shine Full Color - nr 298 - tylko wypróbowana - 5,00zł
2. Joko - Wet Lips - nr 53 - użyta kilka razy - 10,00zł

środa, 12 marca 2014

Balsam Uroda Melisa - tania perełka :)

Synek śpi, mąż śpi, więc korzystając z chwili dla siebie (nie wiadomo, jak długo potrwa) chcę się z Wami podzielić balsamowym odkryciem :)


Działanie: silnie nawilża, lekko ujędrnia.
Składniki aktywne:
Wyciąg z melisy regeneruje, łagodzi, uspokaja i odświeża. Chroni przed działaniem wolnych rodników i promieni słonecznych. Wyciąg z zielonej herbaty spowalnia efekt starzenia się skóry, pobudza jej mikrokrążenie, uelastycznia. Chroni przed wolnymi rodnikami. Olej z orzechów makadamia zawiera minerały, takie jak: potas, fosfor, wapń oraz witaminy B1 i B2.



Balsam poznałam dzięki współpracy z firmą Uroda. Gdyby nie to, myślę, że nie pojawiłby się u mnie i byłaby to wielka szkoda. 

Balsam okazał się bardzo fajnym produktem, po który lubię sięgać rano (tak bardzo, że jutro lub pojutrze go wykończę nie czując znużenia). Obawiałam się jego dosyć lekkiej konsystencji, upodabniającej balsam do mleczka, ale niesłusznie - na skórze nabiera delikatnej tłustości, ale wchłania się szybko (lecz nie bardzo szybko - dla mnie to plus), nie zostawiając niekomfortowej lepkiej czy przeciwnie - szorstkiej i tępej skóry. Uwielbiam to uczucie, kiedy skóra odzyskuje "właściwy rozmiar" - to dobre określenie, ponieważ czasami rano, lub po wysuszającym żelu pod prysznic (np. ostatnio wykończonym malinowym Yves Rocher - o fuj) mam tak napiętą skórę, jakby była za mała ;) i to ten balsam mi gwarantuje. Skóra jest dobrze nawilżona, miękka, przyjemna w dotyku i odświeżona. 

Odpowiednie wchłanianie powoduje, że szybko mogę się ubrać bez obawy, że połowa balsamu wchłonie się w spodnie zamiast skórę.

Kluczową rolę gra również zapach. Jest dosyć intensywny (na kilku blogach przeczytałam, że delikatny - odbieram go zgoła inaczej), mocno ogólno-roślinny (nie jest to zapach typowo ziołowy, czy np. trawiasty), niemal identyczny jak zapach toniku z tej serii. Budzi mnie rano lepiej niż kawa, naprawdę działa ożywczo :)

Dużym udogodnieniem jest wygodna pompka - mogę użyć go szybko (w każdej chwili dziecko może się przecież obudzić taaaaakie głodne), nie tracąc sekund na wyciąganie z półki i otwieranie (pompka zawsze odkręcona, gotowa do użycia).

Buteleczka wygląda bardzo ładnie i estetycznie - zmiana opakowań tej serii była zdecydowanie dobrym pomysłem.

Balsam jest tani - kosztuje 7,99zł w Naturze, do dzisiaj był w promocji w cenie 5,99zł. Cena fajna, ale zwracam uwagę, że balsam ma 200ml - z prostej proporcji wynika, że w standardowej pojemności 250ml kosztowałby 10zł.

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że spodoba mi się ten balsam. Zużyłam go dosyć szybko (ok 3 tygodnie przy stosowaniu w zasadzie codziennie - lubiłam smarować nim całe ciało, nie tylko nogi (choć tak też się zdarzyło z braku czasu) jak to przeważnie u mnie bywa i nie widziałabym problemu z użyciem pod rząd jeszcze jednego opakowania, albo żeby miało np. 400ml czy 500ml pojemności :D

Balsam jest moim porannym hitem, wieczorem wolę jednak użyć czegoś treściwszego, np. dobrego masła. Do skóry bardzo przesuszonej może okazać się za słaby - moja od jakiegoś czasu jest w dosyć dobrej kondycji (jestem tym zaskoczona), ale to też nie oznacza, że przyjmie wszystko z zachwytem ;) 


Znacie ten balsam? 



niedziela, 9 marca 2014

Koniec z żelomanią ... Akcja "Dwa zużycia - jeden zakup" zawężona

W styczniu pokazałam wszystkie żele pod prysznic jakie mam (KLIK) i od tamtej pory trochę się zmieniła "kolekcja", w "gorszą" stronę, czyli więcej nowości niż zużytych.
 
Poniżej aktualny stan - powtórzyłam zdjęcia ze stycznia skreślając żele zużyte przez ten czas, listkiem zaznaczając te w użyciu, no i dodałam zdjęcia z dokupionymi żelami (pokazałam je w podsumowaniu zakupów lutowych KLIK).

Z takim arsenałem (ok 20 litrów ... sic!) powinnam mieć spokój na ... licząc na szybko ... ok 5 lat (i po raz drugi: sic!).





(zanim zdążyłam użyć żelu Le Petit Marseillais, który przywiozłam 2 lata temu z Francji jako ciekawostkę niedostępną w Polsce, Rossmann zapowiada wprowadzenie ich do sprzedaży ...)










 


Niniejszym informuję, że moja akcja "Dwa zużycia - jeden zakup" w obrębie żeli pod prysznic zostaje zawężona tylko do tej kategorii i nie wlicza się do ogólnego rozrachunku,
czyli
jeśli w danym miesiącu wykończę żel (-e) to nie wpływa to na liczbę kosmetyków, jakie będę mogła kupić w następnym miesiącu, a tylko żelu "kiedyś tam"



Mam już upatrzonych kilka żeli - dzielnie się trzymam i nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła je mieć u siebie.



A czego u Was jest najwięcej?

piątek, 7 marca 2014

Kosmetyczne podsumowanie lutego - zużycia (akcja Dwa zużycia - jeden zakup)

Po nieco nieudanych ostatnich miesiącach, w końcu coś się ruszyło z pustymi opakowaniami. Oby tak dalej :)



1. Neutrogena - Głęboko nawilżająca kremowa emulsja Creamy Oil
Niezbyt lubię się z kosmetykami Neutrogeny, ale mąż o tym nie wiedział kupując mi ten balsam (i to jeszcze o pojemności 400ml ...). Pierwsze wrażenie było jednak, o dziwo, bardzo pozytywne - urzekła mnie konsystencja: miękka, rzeczywiście trochę olejkowa i bardzo przyjemny zapach (kolejne zdziwienie). Nie podobało mi się natomiast klejenie i spływanie pod wpływem ciepła. Okazał się nieziemsko wydajny (wystarczy odrobina), zużyłam więc jako balsam pod prysznic i świetnie się sprawdził w tej roli.
2. Pharmaceris - A - łagodny tonik nawilżający
Nie mam za bardzo nad czym się rozwodzić. Całkiem przyjemny tonik, ale nie przewiduję powrotu do niego.

3. Avon - Naturals - żel pod prysznic kwiat wiśni
Zdecydowanie lepszy od poprzedniego Naturalsa, który ostatnio zużyłam (KLIK). Dobrze się pieni, przyjemnie odświeża, nie wysusza skóry, jednak w zapachu coś mi nie do końca pasowało.
 
4. Nivea - antyperspirant w kulce Invisible
To chyba moje trzecie zużyte opakowanie. Bardzo mi odpowiada pod względem ochrony przed potem, do tego szybko wysycha i faktycznie nie zostawia śladów, jednak zauważyłam, że zaczął wysuszać skórę pod pachami.
5. Essence - zmywacz do paznokci
Nie polubiłam go - średnio radził sobie z mocnymi kolorami, do tego śmierdzi i nie jest wygodny w użyciu - po odkręceniu korka ukazuje się nam wielki otwór, przez który łatwo wylać za dużo zmywacza. Nie kupię go ponownie, wolę zieloną Isanę z Rossmanna.

6. Green Pharmacy - olejek łopianowy do włosów
Byłam przekonana, że pisałam o nim na blogu, a okazuje się, że nie. 
Mania olejkowa już dawno za mną, zużywam co nagromadziłam wcześniej. Ten olejek niestety jest jednym ze słabszych, jakie stosowałam na włosy. Zamiast miękkich, lejących się włosów miałam na głowie zbyt puszyste siano, nie dające się za bardzo ujarzmić. Gdybym miała się kiedyś zdecydować na ponowny zakup oleju, na pewno nie byłby to ten, a Bhringraj 

7. Cleanic - antybakteryjne chusteczki do rąk
Robią co mają robić, czyli odświeżają, przez chwilę dłonie się kleją. Nie używam na co dzień tego typu produktu, ale na jakiś wyjazd mogą się przydać.


8. L'Orient - Savon noir z różą damasceńską
Ciekawy produkt, który dokładnie oczyszcza skórę. Byłam zadowolona z niego, ale nie jest to dla mnie niezbędnik.
/recenzja/

9. L'Oreal - róż Delicieux kolor Candy Cane Pink
Mój pierwszy "lepsiejszy" róż, który ma już ... hmm nawet nie wiem ile lat - 5? 6? Kolor jest świetny - przybrudzony, stonowany róż, niezbyt błyszczący. Widać spore dno - rzeczywiście go lubiłam. Decyzja o wyrzuceniu go była dla mnie trudna do podjęcia, ale że odcień nieco się zmienił po tylu latach i trochę trudno się nabiera rozsądek wziął górę. Możliwe, że go kupię ponownie (nie, nie "odkupię" - kolejny błąd po myleniu "bynajmniej" z "przynajmniej" i końcówki "ą" z "om", który przetacza się przez blogi, a ten ostatni nawet w świecie politycznym ...).
 
10. Pharmaceris - A - krem ratunek Sensilium
 Całkiem fajny krem łagodzący podrażnienia, lecz dla skóry suchej jest niewystarczająco nawilżający.
 /recenzja/

11. Avon - Foot Works - mydło peelingujące do stóp
 Zupełne nieporozumienie. Fajnie wygląda, ale jest zupełnie niepraktyczne.
/recenzja/


Luty jest tym samym początkiem akcji Dwa zużycia - jeden zakup (KLIK) - od liczby zużyć zależy liczba kosmetyków, jakie mogę kupić w marcu. 
Z lutowych zużyć nie biorę jednak pod uwagę zużytego żelu pod prysznic (w tej kategorii obowiązuje wewnętrzna akcja Dwa zużycia - jeden zakup ;)) i różu (nie została zużyty do końca), zatem w marcu mogę pozwolić sobie na maksymalnie 4 kosmetyki. Trzymajcie kciuki!



A Wam jak poszło w lutym?


 

niedziela, 2 marca 2014

Kosmetyczne podsumowanie lutego cz. 1 - co nowego?

Luty miał upłynąć pod znakiem kupienia maksymalnie 5 sztuk kosmetyków, a skończyło się jak zwykle porażką na całej linii. Przesadziłam i to stanowczo. Zdjęcia zrobiłam ponad tydzień temu, aby uchronić się przed dalszymi zakupami i niestety nie zadziałało ...

Zakupy pokazywałam w miarę na bieżąco, jednak nie wszystko - teraz zebrałam wszystko do kupy i się chwyciłam za głowę, zaraz Wy to też zrobicie.


PIELĘGNACJA



Avon:

 



* Mimo, że w tym roku wkroczę w przedział wiekowy 30+ dopiero teraz pierwszy raz farbowałam włosy!  Uwierzycie? Wcześniej dwa razy miałam do czynienia z szamponem koloryzującym - przed studniówką (kolor kasztanowy wyszedł na moich włosach mocno czarny, bez żadnego kasztanowego połysku na którym mi zależało) i przed ślubem, kiedy chciałam wyrównać kolor włosów naturalnych z doczepianymi (dzień przed poznaniem męża obcięłam włosy i nie zdążyły urosnąć do wybranej fryzury).
Nie zmieniałam drastycznie koloru, a jedynie chciałam pokryć siwe włosy (fuj) i pogłębić, ocieplić naturalny kolor. Wybrałam 2 odcienie - Średni brąz i Ciemny złoty brąz, po 2 opakowania. 
Ciemny złoty brąz mam teraz na włosach i jestem zachwycona! Uzyskałam to, co chciałam zarówno teraz jak i lata temu przed studniówką - pogłębienie koloru z nadaniem kasztanowego połysku. Farba lekko przyciemniła kolor, ale nie do czerni, w zależności od światła wydają mi się czasem nawet jaśniejsze.

* Kupiłam farby, więc musiałam (no dobra, nie musiałam ...) kupić także szampon i odżywkę do włosów farbowanych. Zawsze mnie zastanawiało, czy używanie produktów do włosów ma faktycznie sens, czy to tylko pic na wodę. Mam okazję się przekonać.

* Z zakupu żelu nic mnie nie rozgrzesza, nie powinnam kupić, ale że kosztował mnie 2,99 zł to .... same wiecie ;) Okazja ....

* Zawsze traktowałam stopy nieco po macoszemu, ale w sumie nie miałam z nimi większych problemów. Ostatnio, prawdopodobnie przez mydło peelingujące z Avonu (KLIK) stały się bardzo przesuszone, prosiłam Was o typy sprawdzonych kremów do stóp (KLIK), wybrałam jeden z nich plus jeszcze 3 z Avonu: nowy balsam lawendowy, krem lawendowy do masażu (miałam go już kiedyś) i kojący z masłem shea. Jak zwykle zakupy hurtowe ;)

* Nowość kupiona w ofercie dla konsultantek (wcześniej o 1 katalog): masło z olejkiem jojoba SSS.

 

Żele, żele ... znowu:

 


Nawet nie liczę,  ile ich mam ... Dobra promocja i tak jest w stanie mnie skusić:
- Palmolive 750ml - 11,99zł, 500ml - 8,99,
- Luksja z balsamem, wersja Masło Shea 500ml - 6,99zł (tym samym mam wszystkie 4)
- Green Pharmacy Oliwka i Mleczko ryżowe oraz Shea i Zielona Herbata 500ml też po 6,99zł (w Wispolu - btw: przez przypadek odkryłam, że mają  sklep internetowy KLIK).

Same duże pojemności :o
Z marcowego rosmannowskiego Skarbu kuszą duże Nivea (7,99zł) i będzie całkowity ban na żele!!

 

Cena Na Dowidzenia:

 



CND to moja zmora ;)
Zakupy pokazywałam już wcześniej: KLIK i KLIK. Tym samym namnożyło mi się smarowideł do ciała :o Na szczęście codzienne smarowanie weszło mi w nawyk, więc nie będą zalegać.

 

Różności:




* Kąpiele solankowe Joanny uwielbiam (KLIK). Tym razem wybrałam ziołową. Zdecydowanie umilają kąpiel za śmieszną cenę  - w lutym w promocji w Wispolu jedynie 5,99zł za 700ml.

* 2 peelingi - Paloma Body Spa z olejem arganowym i Green Pharmacy Shea i Zielona Kawa (bardzo spodobał mi się ten zapach). Czy któryś przebije waniliowy Farmony albo bzowy Joanny? :)

* Żeby specjalistycznie zadbać o brzuch po porodzie wybrałam masło Ziai z linii Mamma Mia

* Arganowa seria firmy CeCe Med skusił mnie jedynie masłem do ciała

* Znowu hurtowe zakupy - nie mogłam się zdecydować na jedną serię kremów 30+ firmy AA więc kupiłam obie - Energia Młodości i Hial+ Collagen

* Po Waszych rekomendacjach (KLIK) kupiłam krem do stóp Lirene z 30% mocznika - jestem ciekawa efektów :)

* Peeling enzymatyczny Eveline Argan jest zakupem zupełnie spontanicznym. Zobaczyłam w promocyjnej cenie 7,49zł w Intermarche wrzuciłam do koszyka. Nie żałuję :)


I jeszcze rzutem na taśmę zakupy z najnowszych gazetek Rossmanna i Natury:

 
 

* Wspomniane wcześniej żele Nivea (500ml za 7,99zł, są teraz w zasadzie "wszędzie"w promocji, ale drożej - 9,99zł). Nowy, granatowy żel ma zapach klasycznego kremu Nivea  - od dawna zastanawiałam się, dlaczego nie pomyśleli o żelu o tym zapachu. Lepiej późno niż wcale.
Przy okazji: czy tylko mi się nie podoba nowe, okrągłe logo? Całkowicie rozwala design opakowań. A nowe butelki są fajne (szersze na dole i przez to niższe niż poprzednie, niemal całkiem płaskie), tzn żeli, bo balsamów nie :p

* Wiele dobrego czytałam o masłach Green Pharmacy. Już jakiś czas temu chciałam sięgnąć po wersję shea i zielona kawa (podoba mi się ten zapach :D mam żel i peeling w tej wersji, no i teraz masło), ale mądrze wstrzymałam się i doczekałam dobrej promocji - 7,99zł w Naturze. Ostatnio był w Rossmanne też w promocji, ale drożej - kosztował ok 9 zł

 

Otrzymane:

 



W zestawie był jeszcze krem półtłusty z linii Kwiaty Polskie Melisa, ale testuje je mama :)
Kosmetyki nie są drogie. Czy są wśród nich perełki? O tym wkrótce :)



KOLORÓWKA


Nie za dużo, nie za mało, lecz w sam raz.

Avon:





* Na kulki rozświetlające z diamentowej edycji ostrzyłam pazurki odkąd się pojawiły, za każdym razem jednak rezygnowałam. Avon kusił ceną i kusił, cena sukcesywnie spadała, aż spadła do 9,99zł - noooo, teraz to już nie było mowy o rozmyśleniu się ;) I nie żałuję! Dają delikatny, szampański glow, nie rozjaśniają, nie koloryzują ... fajowe są ;) Popiszę o nich osobno.

* Błyszczyk Idealny Pocałunek w kolorze Mauve Kiss dołączył do dwóch kupionych wcześniej - Sweetly Peach i Butter Me Up. Kolejny, który nie ma drobinek (jupi :D). Lubię te błyszczyki, tylko szkoda, że zakrętka dziadowska - szybko pęka wokół (te 2 pierwsze opakowania mam już zaklejone taśmą :/). Też go pokażę dokładniej.


Essence - LE Love letters




Z limitkami Essence (Catrice z resztą też) jestem zupełnie do tyłu, nie śledzę zapowiedzi. Na szminki w kredce skusiłam się zupełnie spontanicznie, nie czytając wcześniej opinii. Pokażę je, o ile uda mi się uchwycić ich delikatne, pastelowe kolory (wolę intensywne usta, ale do ciemnego makijażu oka fajnie wyglądają).


Lovely:

 




Dawno nie kupowałam lakierów do paznokci. W zasadzie to nie wiem dlaczego zwróciłam na nie uwagę zwłaszcza, że równie dawno nie miałam pomalowanych paznokci ;)


Otrzymane:





Drugie, po sławetnych miniaturkach L'Occitane, współpracowe rozczarowanie. Miałam dostać coś innego, coś, co sama sobie wybrałam. Podobno nie było już tego co chciałam .... Ok, powiedzmy że tak było, ale nie zostałam poinformowana o tym fakcie, nie poproszono mnie o wybór innych kosmetyków, czy choćby dobranie odpowiedniego koloru pudru i szminki (skoro już sami wybrali je za mnie ...). I tak cała w uśmiechach otwierając przesyłkę z niedowierzaniem wpatrywałam się w puder w zupełnie nie "moim" kolorze i w szminkę - również fatalnie wybraną.
Nie wiem, jak je zrecenzuję ... Zostaje mi jedynie używanie w domu.


Spoko, mnie też powaliło ;) Od marca będzie o wiele lepiej - rozpoczęłam akcję Dwa zużycia - jeden zakup, która pomoże mi ogarnąć mój mega zbiór. Jeśli macie ochotę się przyłączyć - zapraszam :D Będzie raźniej :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...