sobota, 29 listopada 2014

Podkład Revlon Colorstay - swatche 9 kolorów

Nie mogąc dobrać odpowiedniego koloru podkładu Revlon Colorstay, zamówiłam próbki 8 kolorów mając nadzieję, że spokojne testowanie w domu i obserwacja w trakcie dnia da jakiś skutek.
Podkłady kupicie np. w drogerii internetowej Ezebra, Ekobieca czy Kosmetykomania.
Podkład Revlon Colorstay

czwartek, 27 listopada 2014

Fitomed - Masło shea i porównanie z kakaowym

Wspominam już wielokrotnie, że masło kakaowe i masło shea są jednymi ze składników, które lubię w kosmetykach (inne to aloes, makadamia, olej z migdałów i awokado). O czystym maśle kakaowym firmy Fitomed juz kiedyś pisałam (KLIK), dzisiaj pora na masło shea od tej samej firmy. Łatwiej mi będzie zrecenzować je w oparciu o porównanie z masłem kakaowym.

Obecne w nim kwasy tłuszczowe (oleinowy, stearynowy, palmitynowy i linolenowy) są niemal identyczne z kwasami tłuszczowymi znajdującymi się w warstwie rogowej naskórka, dlatego karite jest dobrze tolerowane przez skórę. Długotrwałe stosowanie kosmetyków na bazie tego naturalnego masła czyni skórę widocznie delikatniejszą i gładszą. Poza tym masło shea wykazuje działanie filtrujące szkodliwe promienie UV (naturalny filtr przeciwsłoneczny o faktorze 3-4), chroni skórę od wiatru i zimna, a także uszczelnia naskórek, zmniejsza parowanie wody i podnosi poziom nawilżenia.
Masło karite działa korzystnie na każdą skórę. Nie jest komedogenne, działa łagodząco i kojąco również na cerę trądzikową i tłustą. Szczególnie korzystnie działa na skórę suchą, ubogą w tłuszcz i słabo nawilżoną, łuszczącą się, pękającą, spierzchniętą i starzejącą się.
Masło karite jest dobrze tolerowane przez alergików oraz osoby z dermatozami, egzemą oraz atopowym zapaleniem skóry. Goi drobne ranki i pęknięcia naskórka, łagodzi zaczerwienienia i oparzenia, w tym posłoneczne. Kobietom ciężarnym zaleca się stosowanie masła karite jako naturalnego balsamu uelastyczniającego skórę. Taki balsam nie zawiera konserwantów, substancji zapachowych, barwników i in. składników niepożądanych dla kobiet w ciąży.
Cena: 10zł
Waga: ~ 50g


Zasadniczą cechą obu maseł jest świetne nawilżenie i natłuszczenie skóry. Masło shea jest lżejsze niż kakaowe, jednak nadal pozostaje tłuste. Nie każdy to lubi, ale w zimie po mroźnym dniu są rewelacyjne. Koją podrażnioną zimnem i wiatrem skórę twarzy i przywracają jej komfort.
Oba lubię stosować także na łydki, do smarowania stóp czy dłoni oczywiście na noc, bo na dzień nie byłoby to zbyt prakyczne rozwiązanie.

Masła różnią się postacią. Kakaowe jest bardzo twarde, trudno jest ułamać odpowiednią ilość, a shea jest bardziej miękkie, ale nadal jednak twarde. Niemniej, shea jest łatwiejsze do nałożenia.
Dodam w tym miejscu, że nie rozpuszczam maseł w mikrofalówce czy suszarką, tylko ogrzewam w dłoni, albo smaruję skórę kawałeczkiem, który topi się pod wpływem ciepła skóry.


Zapach - zdecydowanie wygrywa masło kakaowe! Ma piękny, mocno kakaowy zapach, bardzo apetyczny, absolutnie nie słodki i nie mulący. Shea pachnie tak delikatnie, że mogę pokusić się o stwierdzenie, że nie pachnie w ogóle.

Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, które masło polecam bardziej. Kakaowe pięknie pachnie, cudownie odżywia, ale z kolei shea jest wygodniejsze w użyciu i jest lżejsze. Jednym zdaniem - warto mieć to i to :D

Maseł używam zamiennie, najczęściej do twarzy po zmyciu makijażu po powrocie z pracy i na noc smarując stopy, czasem też dłonie.
Ubytku nie widzę, bo wystarczy naprawdę niewielka ilość (od czasu do czasu lubię jednak nałożyć na twarz dosyć sporą ilość, że aż skóra wygląda na mokrą :D).

Zapchania jak do tej poy nie zauważyłam, myślę jednak, że skoro kakaowe jest bardziej tłuste może stwarzać więsze ryzyko niż shea. Tak czy siak i tak je polecam, nie trzeba ich przecież używać codziennie.

Ceny są atrakcyjne, zastosowań wiele (można pokusić się też o nakładanie na włosy), do tego brak innych składników, czysta natura. Na zimę warto się w nie zaopatrzeć.


Znacie masło kakaowe i shea? Które wolicie?

niedziela, 23 listopada 2014

A poszłam tylko po podkład dla siostry ... [-40% na kolorówkę w Naturze]

Już byłam o krok od odpuszczenia promocji w Naturze, jednak obiecałam siostrze, że kupię jej podkład Pierre Rene Skin Balance (cena w promocji: 16,19zł). Nie udało mi się oprzeć kilku drobnostkom.


Wybrałam:
- puder prasowany Compact Powder Pierre Rene - kolor Bronzing Face już miałam i jest świetnym brązerem. Nie jest pomarańczowy, a ma ciekawy, delikatny odcień, który jest dosyć chłodny i momentami widzę w nim domieszkę ... szarości. Pięknie, ale subtelnie opalizuje. Obecne opakowanie jest dobrym posunięciem. Poprzednie pudełeczko było odkręcane, więc używanie doprowadzało mnie momentami do szału. Pod częścią z pudrem jest schowane lusterko i gąbeczka - dla mnie zbędne.
Cena w promocji: 11,39zł

- sypki puder ryżowy Pierre Rene - używam sypkieg pudru Manhattan i niekiedy jest za ciężki. Spodziewam się mocnego pylenia jak w przypadku pudru bambusowego (miałam z Biochemii Urody), ale powinien być przy tem lżejszy niż Manhattan
Cena w promocji: 10,79zł

- sypki puder transparentny Pierre Rene - pudrów sypkich nigdy za wiele ;)
Cena w promocji: 10,79zł  

- podkład Pierre Rene Advanced Lift - kolejny podkład, który miałam na liście do wypróbowania.
Cena w promocji: 16,79zł  

-  szminka Bell Royal Glam nr 073 - szminka z aloesem, ma przyjemną, miękką konsystencję i super kryje. W sklepie wydawała mi się bardziej różowa, a tymczasem wpada w lekki, stonowany pomarańcz. Powinna pasować do ciemnego makijażu (z takim zamiarem ją kupiłam).
Cena w promocji: 10,19zł  


Poza promocją kupiłam słynne gąbeczki do mycia twarzy Calypso - jestem bardzo ciekawa tego wynalazku.


Kupiłyście coś w Naturze?

piątek, 21 listopada 2014

Avonie, nie lubię mieć cię na głowie - szampon Advanced Techniques z olejem arganowym i do włosów farbowanych

Był czas, że szampony z Avonu z serii Advanced Techniques kupowałam i używałam często. Szampon nabłyszczający 3w1, obecnie 2w1od wielu lat gościł i nadal gości w moim rodzinnym domu.

Nie wiem co się stało. Czy to moja skóra głowy zaczęła się buntować, czy coś namieszali z szamponami czy akurat trafiłam na te rodzaje, które mi nie służą.

Zachęcona stałymi zamówieniami na szampon z olejem arganowym wzięłam i dla siebie. Wszak olej arganowy od kilku lat jest porządany w kosmetykach, zwłaszcza tych do włosów ze względu na swoje odżywcze właściwości.


skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide Mea, Sodium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycol Distearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Sodium Chloride, PEG-12 Dimethicone, Disodium Edta, Sodium Hydroxymrthylglycinate, Citric Acid, Quaternium-80, Creatine, Argania Spinosa Kernel Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Hydrolyzed Wheat Protein, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Hydrolyzed Wheat Starch, Laminaria Digitata Extract, Pelvetia Canaliculata Extract, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene.


Co z tego, że moje włosy po jego użyciu są miękkie, dobrze się układają, nie są sianowate a też nie oklapnięte, skoro potwornie swędzi mnie po nim skóra głowy? Dodatkowo sypie się z niej wysuszona na proszek skóra i to już po 1-2 użyciach. 

Dokładnie to samo miałam po szamponie do włosów farbowanych z tej serii. Arganowy jakoś, sama nie wiem jak zużyłam (zwłaszcza, że to też była butla 400ml ...), ale z arganowym poddałam się i dałam siostrze męża, która często go kupuje.

I nie, nie jest to kwestia zawartości SLS, bo inne szampony z tym składnikiem tak nie działają.

Tak się zastanawiam, czy rzecz nie jest w substancji zapachowej. Te dwa powyższe szampony pachną typowo dla serii AT (zapach nie kojarzy mi się z niczym konkretnym), natomiast teraz używam szamponu z keratyną i swędzenia nie zauważam! Szampon z keratyną ma inny zapach, miętowo-eukaliptusowy (podobny, ale delikatniejszy niż szamponu oczyszczającego, który był kiedyś dostępny). Może jest coś na rzeczy?


Czy Wy lubicie szampony z serii Advanced Techniques?

czwartek, 20 listopada 2014

-40% na dermokosmetyki w Super-Pharm

Promocja 1+1 w Rossmannie już za nami (i całe szczęście, jeśli jesteście ciekawe co kupiłam to zapraszam ZAKUPY #1 i ZAKUPY #2) , -40% w Naturze startuje dzisiaj (szczegóły TUTAJ), Dzień Darmowej Dostawy przed nami (szczegóły TUTAJ), Joy wydał świetny Joy Box (szczegóły TUTAJ) a tu jeszcze Super-Pharm kusi dermokosmetykami.

Posiadając kartę Lifestyle (można założyć ją bezpośrednio przed zakupami) dermokosmetyki kupimy 40% taniej do 24.11. Bez karty: -30%


Na szczęście SP jednocześnie dba o nasze portfele i na 1 kartę możemy kupić tylko 3 dermokosmetyki.


Rozmyślam nad kremowym żelem do mycia twarzy Dermedic z serii Hydrain 3 (przy ostatniej promocji -50% na Dermedic nie udało mi się kupić, bo już nie było).



Kusi jeszcze krem La Roche Posay Hydraphase Intense Serum - miałam kilka próbek i mnie zachwycił. Cena zaporowa (w Gemini kosztuje 69zł, więc w SP znacznie więcej), a pojemność mała (30ml) więc w tej promocji staje się do przełknięcia. 


Warto zerknąć na:
- serum Hydrain 3 - świetnie nawilża, jest wydajne. Mam jeszcze sporo, wiec tym razem też odpuszczę.  
Cena w SP to 47-48zł



- krem Bioderma Hydrabio Riche - genialny na zimę. Jest puchaty, otulający, ale nie tworzy tłustej i lepkiej warstwy. Bardzo dobrze nawilża, lekko natłuszcza i chroni przed zimnem, wiatrem. Jak najbardziej nadaje się tez na noc. Niestety nie znam ceny w SP.



 - płyn micelarny Bioderma Sensibio - bardzo zachwalany. Zużyłam kilka buteleczek, ale ostatnio przestał mnie zachwycać i nie domywa całkiem mocnego makijażu oczu.

- krem z kwasami SVR Lysalpha active - najlepszy krem z kwasami jaki miałam. Co prawda wcześniej miałam go w poprzedniej wersji, ale mam teraz w nowej i różnicy żadnej nie widzę. Nie pamiętam ceny w SP.

 

- antyperspiranty w kulce Vichy - swego czasu zużywałam je na potęgę, bo spisywały się świetnie czy to w lecie czy w zimie. W pewnym momencie zauważyłam, że uodporniłam się na nie (o ile to możliwe) i przestałam używać. Miałam przerwę ok 5 lat, może wrócę?





Macie jakieś typy? Jakie są Wasze ulubione dermokosmetyki, którym warto się przyjrzeć?

wtorek, 18 listopada 2014

Nowe pudełko - Joy Box

Wszelkie kosmetyczne pudełka od których roi się na blogach zniechęcały mnie niewiadomą co jest w środku i brakiem wpływu na zawartość (poniekąd wyjątkiem jest Face&Look Box, którego zawartość jest znana).
Nowością w tym temacie jest Joy Box (nazwa nie jest przypadkowa - pudełko jest dzieckiem magazynu Joy):


Co je wyróżnia? Nie dość, że wiadomo, co jest w pudełku to jeszcze 3 pozycje (z 9), po jednej z kategorii: semi-selektywne, selektywne i prezent wybieramy sami :D Przewidziane są także pudełka z edycji specjalnej, bez możliwości wyboru.
Zachęca mnie jeszcze brak subskrypcji. Kupuje się pudełko, które interesuje, a te mniej atrakcyjne można odpuścić, lub pominąć gdy na koncie pustka ;)

W pierwszym, grudniowym pudełku z góry ustalone kosmetyki to: 
  •  Original Source Żel pod prysznic 328 tropical Coconut 250ml
  •  Bielenda Maseczka Professional Formula  (w saszetce 2x5g)
  •  Eveline Luksusowy krem-serum do rąk Argan& Vanilla 30ml
  •  Bell Błyszczyk do ust Permanent MakeUp Lip Tint 5,5g
  •  Vaseline Wazelina Pure Petroleum Jelly 50ml
  •  Signal Pasta do zębów White now Gold! 50ml

A wybieramy:
semi-selektywne: 
  • IsaDora Tusz do rzęs Build-Up Mascara Extra Volume 3ml
  • Annabelle Minerals Cienie mineralne do powiek 3g
  • APIS Masło do ciała z minerałami z Morza Martwego 200g
  • APIS Maseczka do twarzy intensywnie nawilżająca 100ml
  • Kneipp Olejek do ciała Kwiat migdała Jedwabna skóra 20ml
selektywne:
  •  Esotiq Balsam ujędrniający do ciała 225ml
  •  Organique Balsam do ciała z masłem Shea Len z grejpfrutem 100ml
  •  Pat & Rub Olejek rozświetlający do ciała i twarzy 30ml
  •  Shiseido Tonik łagodząc Benefiance 75ml
  •  Esotiq Peeling do biustu Push Up 150ml
  •  Stenders Musująca kula do kąpieli "Sex" 130g
  •  Giorgio Armani Tusz do rzęs Black Ecstasy 2ml
  •  Lolita Lempicka Perfumy Perfumy Elle L'aime 2x7ml
  •  Mary Kay Konturówka do Oczu 0,28g
  •  Smashbox Baza pod podkład Photo Finish Pore Minimizing Primer 7ml
  prezent:
  • Balmi Balsam do ust  7g
  • Yankee Candle Mini-świeczka z kieliszkiem Yankee Candle 
  •  By Dziubeka Bransoletka z zawieszką
Niespodzianki jak w przypadku innych boxów nie ma, ale nie ma też rozczarowania zawartością.  
Cena: 49zł

Ja już swoje pudełko zamówiłam :D
 


Jak Wam się podoba pomysł Joya?

Całkiem maślane masło - Green Pharmacy masło shea i zielona kawa

Masło shea, obok masła kakaowego jest moim ulubionym składnikiem w kosmetykach, nie mówiąc już, że oba masła bardzo lubię także w czystej postaci.

Nie mogło być inaczej - seria z masłam shea Green Pharmacy musiała być moja. Peeling do ciała niedawno zużyłam (KLIK), żel czeka w zapasach, a tymczasem wykończyłam także masło.


Aromatyczne, lekkie masło do ciała wspaniale pielęgnuje skórę, przywraca jej miękkość i elastyczność. Skóra staje się gładsza i miękka w dotyku. Egzotyczne masło shea ma właściwości wygładzające, nawilżające, odżywcze i regenerujące, jest naturalnym filtrem UV, działa na skórę odmładzająco. Ekstrakt z zielonej kawy , bogaty w fitosterole i kwas linolowy, posiada zdolność zatrzymywania wilgoci w skórze, czyni ją jędrną i sprężysta, działa przeciw wolnym rodnikom, co opóźnia proces starzenia się skóry. Masło nadaje skórze przyjemny, delikatny zapach.

Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Ethylhexyl Stearate, C12-15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate, Coffea Arabica Seed Extract, Tocopheryl Acetate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum, Triethanoloamine, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Benzyl Benzoate, Coumarin, Linalool, CI 15985, CI 19140, CI 42090
Maslo  kupiłam w Rossmannie w ofercie CND za ok. 7zł. cena marzenie, zwłaszcza, że masło totalnie podbiło moje serce, a moja skóra je pokochała.
Zacznę od tego, że masło jest faktycznie masłem. Żaden mus, krem czy balsam, a masło.


Na pierwszy rzut oka wydało mi się twarde, ale jednak nie. Konsystencję ma idealną - jest odpowiednio miękkie, aby dobrze i łatwo je rozprowadzić (zapewne przyczyniają się do tego silikony), ale też odpowiednio gęste, aby się nie mazać po skórze. 


Tak, jest gęste i zwarte, ale nie ma mowy o klejeniu czy tworzeniu tępej warstwy. Wchłania się szybko, a nawilżenie i ulga dla skóry są zdecydowanie wyczuwalne. Co więcej, jeszcze rano skóra była przyjemna w dotyku, gładka, nawilżona i pachnąca. Używając go regularnie zapomniałam czym jest swędzenie łydek. Za to ogromny plus!
Na lato może okazać się za ciężkie, za to jesienią i zimą pomoże suchej skórze.

Łatwość nakładania i właściwości nawilżające czynią z masła wydajny kosmetyk - nie trzeba wielkich ilości, aby dobrze nawilżyć skórę.

Masło shea na drugim miejscu - brawo! W składzie nie ma parafiny - mi akurat parafina nie przeszkadza, ale wiem, ze wiele z was jej unika. Natomiast jeśli unikacie parabenów, to braw dla masła już nie będzie, ponieważ masło nie jest od nich wolne.


Zapach jest słodkawy, ale nie duszący, typowo jesienno-zimowy i utrzymuje się na ubraniach.

Jak dla mnie jest jednym z odkryć 2014 roku :)


Znacie masła Green Pharmacy?
Które jest Wasze ulubione? 

niedziela, 16 listopada 2014

Wybrać się z synem na spacer ... czyli Rossmannowej promocji ciąg dalszy

Na poniedziałkowych zakupach miało się zakończyć (KLIK), jednak podczas spaceru z synem wstąpiłam do Rossmanna. Efekt poniżej.



Róże L'Oreal znam i lubię. Wybrałam Candy Cane Pink (już go kiedyś miałam) i Nude Brown. Zachęciła mnie cena w ramach CND (słynna oferta Cena Na Dowidzenia) 29,39zł, a że promocja 1+1 gratis obejmuje też takie kosmetyki, to w tej cenie kupiłam oba.


Jak nie używałam podkładów, tak teraz nadrabiam. Mam spore zaległości, a tego typu promocja jest świetną okazję do ich nadrobienia i odkrycia najlepszego dla siebie.

Podkłady Bourjois również zachęciły głównie tym, że były w CND - BB Cream (kolor Golden Beige) kosztował 37,79zł, a Healthy Mix Serum (kolor Light beige) 37,19zł. Co ciekawe, na etykietkach z niższymi cenami widniały tylko jedne kolory, jednak okazało się, że wszystkie odcienie kosztują mniej.
HMS już mam w jaśniejszym kolorze Vanilla.


Podkład L'Oreal True Match - kolor Golden Natural. Wiem, że opinie ma skrajne. Muszę więc sprawdzić na sobie.
Cena: 58,79zł

Tusz L'Oreal Lash Architect Black laquer - wahałam się nad nim i nad Teleskopic. Wzięłam jednak architekta, bo bardziej opłacał się w tej promocji (cena Teleskopic'a 64zł).
Cena: 58,49zł


I to już naprawdę wszystko :D Obiecuję nie wejść do Rossmanna do 19.11 (do tego dnia trwa promocja).


Pochwalcie się zakupami - link do Waszych wpisów na blogach mile widziane.

sobota, 15 listopada 2014

Kremy Floslek Anti Aging kuracja hialuronowa (?)

Dopiero w tym roku, mając lat 30+ postawiłam na ochronę przeciwzmarszczkową - może późno, a może w sam raz. W zasadzie nie znam żadnych kosmetyków przeciwzmarszczkowych, jest to dla mnie nowa kategoria, więc tym chętniej podjęłam się przetestowania kremów z serii Anti-Aging kuracja hialuronowa FlosLeku.

 
Krem przeciw zmarszczkom przeznaczony jest do skóry dojrzałej, pozbawionej jędrności. Krem przecizmarszczkowy pobudza proces odnowy komórek, dzięki czemu w znaczący sposób poprawia wygląd, koloryt oraz ogólną kondycję skóry.
Dzięki użyciu kremu przeciwzmarszczkowego FLOSLEK uzyskujemy gładką, aksamitną skórę o zniewalającym blasku i znacznie młodszym wyglądzie. W kremie zawarte są składniki, które są sprawdzone w walce z oznakami starzenia się skóry. Głównym sprzymierzeńcem młodości jest zawarty naturalnie w skórze kwas hialuronowy, którego z wiekiem zaczyna ubywać. Zawarty w kremie fizjologiczny kwas hialuronowy wiąże cząsteczki wody w skórze, co zapobiega jej przesuszaniu.
Krem przecizmarszczkowy przeznaczony jest dla dojrzałej skóry po 35 roku życia. To krem doskonały pod makijaż. Dzięki regularnemu stosowaniu kremu przeciwzmarszczkowego FLOSLEK skóra pozostanie jędrna, napięta i gładka. Składniki aktywne kremu każdego dnia wnikają w głąb skóry odżywiając ją i pielęgnując.
Ponadto krem zawiera filtr SPF 15, dzięki czemu skóra nie jest narażona na szkodliwe promieniowanie UV.

Krem na dzień:
Krem przeciwzmarszczkowy pobudza proces odnowy komórkowej, poprawia wygląd, koloryt i kondycję skóry.
Skóra gładka, jędrna, miękka i aksamitna w dotyku, o promiennym blasku i młodszym wyglądzie.
Skład:
Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Pentylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Ethylhexyl Stearate, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Glyceryl Stearate SE, Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol, Decyl Glucoside, Propylene Glycol, Xanthan Gum, Cyclomethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Potassium Cetyl Phosphate, Argania Spinosa Kernel Oil, Glycerin, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Arctostaphylos Uva Ursi Leaf Extract, Betula Alba Leaf Extract, Morus Alba Leaf Extract, Carum Petroselinum Extract, Alchemilla Vulgaris Extract, Calluna Vulgaris Flower Extract, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum, Bifida Ferment Lysate, Lactic Acid, Hyaluronic Acid.

Krem na noc:
Krem widocznie wygładza skórę, zmniejsza ilość płytkich zmarszczek i głębokość utrwalonych. Drobnocząsteczkowy kwas hialuronowy natychmiast wypełnia zmarszczki i bruzdy.
Skóra odzyskuje blask oraz jednolity i naturalny koloryt. Jest elastyczna, sprężysta i miękka w dotyku.
Skład:
Aqua, Pentylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Ethylhexyl Stearate, Glyceryl Stearate SE, Cyclomethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Glycerin, Olea Europaea Fruit Oil, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Argania Spinosa Kernel Extract, Sodium Cocoyl Glutamate, Carbomer, Tocopheryl Acetate, Bifida Ferment Lysate, Phenoxyethanol, Parfum, Ethylhexylglycerin, Lactic Acid, Hyaluronic Acid
 
Oprócz kremu na dzień i na noc mam także krem pod oczy, jednak ten jeszcze czeka na użycie (wykańczam inny krem).

Na blogach trafiłam na same pozytywne opinie na ich temat (do tego krem na dzień został nagrodzony tytułem "Najlepszy produkt 2014"), a mi te kremy nie do końca służą. Zwłaszcza wersja na dzień jest dziwadełkiem.

Pierwsze co mnie uderza to to, że krem na dzień jest cięższy i treściwszy niż na noc. Wolałabym i z resztą bardziej sensowne mi się wydaje gdy jest na odwrót.


Krem na dzień jest dosyć trudny do nałożenia - w trakcie rozprowadzania tworzy się tępa warstwa, nie dająca praktycznie poślizgu. Jeśli nie chcemy rozmsmarować kremu do końca to jest ok, taka warstwa się nie tworzy. Przez ok. 10-15 minut twarz się lepi i delikatnie błyszczy. Po tym czasie skóra staje się przyjemna w dotyku - miękka, gładka i odpowiednio nawilżona. Początkowo nie czuję żadnego dyskomfortu, jednak po jakimś czasie jeśli nie mam podkładu/pudru muszę nałożyć jeszcze jedną warstwę, ponieważ zaczynam czuć napięcie skóry.
Producent zapewnia, że krem jest świetny pod makijaż. Tu mam wątpliwości. Wypróbowałam 4 podkłady i niestety spod każdego po ok. 2 godzinach zaczyna wybijać błyszcząca warstwa jakby spływającego kremu. Na innym kremie jest ok pod tym względem, więc to nie wina podkładu i pudru, że za słabe czy coś.

Krem na noc jak wspomniałam jest lżejszy, ale wbrew temu słabiej się wchłania zostawiając delikatnie błyszczącą twarz. Niestety nie daje mi odpowiedniego nawilżenia. Rano skóra jest lekko ściągnięta - nie lubię tego uczucia.

Nie da się nie zauważyć, że jak na kremy posiadające w nazwie serii hasło "kuracja hialuronowa" tego kwasu hialuronowego mają co najmniej mało. Ostatnie miejsce? Już bardziej adekwatna byłaby nazwa "kuracja arganowa". Słabo.

Oba kremy mają przyjemne, śmietankowe zapachy - nie męczą i to na plus. Czerwone plastikowe pudełeczka niby ładne, ale przez ten plastik tracą na urodzie. Lepiej prezentowałyby się jako szklane.


Używacie już kremów przeciwzmarszczkowych?

Jakie polecacie?







piątek, 14 listopada 2014

Rossmannowe zakupy - niby skromne a nie skromne

Z promocji w Rossmannie oczywiście skorzystałam (już pierwszego dnia) i na tym zakończę zakupy.
Tym razem wpadło 6 kosmetyków - niby mało, ale celowałam w te droższe, więc portfel wyraźnie szczuplejszy.


Z poprzedniej promocji mam jeszcze 3 czy 4 tusze, ale jest to kosmetyk, którego używam codziennie, więc zapasy mi nie straszne. Tym razem postawiłam na tusze L'Oreal - Volume Million Lashes w wersji So Couture i Extra Black. Nie miałam ich, więc trudno mi cokolwiek więcej napisać niż to, że mam nadzieję, że w końcu będę w pełni zadowolona z tuszu (teraz wykańczam Clump Defy Max Factora i to jakaś porażka jest :/).
Cena:  każdy jest w cenie 59,99zł.
 
Puder sypki to mój niezbędnik - zdecydowanie wolę taki niż prasowany (oczywiście jeśli chodzi o używanie w domu, sypki w torebce to nie jest zbyt trafiony pomysł). Zastanawiałam się nad tym i nad Bourjois, ale jednak wybrałam Max Factora (a kuku ;)).
Cena: 54,99zł


W temacie podkładów raczkuję, więc tego typu promocja jest dla mnie świetną okazją do nadrobienia zaległości. Spędziłam mnóstwo czasu przed szafami starając się dobrać kolor. Kolorem porównawczym był Bourjois Healthy Mix Serum Vanilla, który mam, a który jest odrobinę za jasny.
Miałam kilka typów, m.in. rozświetlający Rimmel Wake me up czy matujący MF Lasting Perfomance, ale wszystkie odcienie (nawet te, które na pierwszy rzut oka wydawały się ok) wpadały w róż.
Ostatecznie wybrałam:
Max Factor Skin Luminizer - Sand
Cena: 59,99zł

Max Factor Face Finity - Sand (tu na zdjęciu wydaje się być różowy, ale w rzeczywistości nie jest taki)
Cena:59,99zł
Bourjois 123 Perfect - Light Beige. O mały włos się machnęłam i wzięłabym Beige, który jest dużo za ciemny. Light beige też jest ciut ciemnawy, ale z kolei jaśniejsza Vanilla jest za jasna :/ Odłożę go na lato, bo niby w sztucznym świetle jest teraz ok, ale w naturalnym świetle już widać, że mógłby być odrobinę jaśniejszy. Zdecydowanie przydałby się kolor pośredni miedzy Vanilla a Light beige.
Cena: 50,99zł


Z tańszych kosmetyków zastanawiałam się nad żelem do brwi Wibo, ale dobrze że nie kupiłam. Wypatrzyłam dziś mój ulubiony żel Delia w cenie, w której kilka lat temu go kupowałam - ok 7zł :) W innych sklepach obecnie cena sięga 17-18zł. Rozbój w biały dzień. Niestety brązowego nie było, muszę poczekać ok. 2 tygodnie.


A Wy co kupiłyście lub planujecie kupić?

czwartek, 13 listopada 2014

02.12. - Dzień Darmowej Dostawy 2014

Promocja w Rossmannie, promocja w Naturze, a tu szykuje się kolejny (czwarty?) Dzień Darmowej Dostawy.


Podobnie jak w tamtym roku dniem tym będzie 2 grudnia.

Jak na razie do akcji przyłączyło się dokładnie 631 sklepów z różnych branży. Listę zobaczycie TUTAJ.

Ucieszyłaby mnie obecność apteki Gemini :D Do akcji jeszcze 3 tygodnie, może akurat się zdecydują, bo tak na co dzień darmową wysyłkę mają od zamówienia na min. 300zł, a to spora kwota, więc zawsze zbieram jeszcze zamówienie od rodziny czy znajomych.


Macie jakieś konkretne plany zakupowe na ten dzień?

środa, 12 listopada 2014

Drogerie szaleją! Tym razem -40% na kolorówkę w Naturze!

Wszyscy o Rossmannie, a ja dzisiaj o Naturze.

Jeśli nie chciałyście na siłę dobierać drugiego kosmetyku do makijażu w Rossmannie, żeby skorzystać z obecnej promocji 1+1 gratis (do środy 19 listopada) lub jeśli interesują Was kosmetyki Bell lub Pierre Rene, których w Rossmannie nie ma, zajrzyjcie do Natury.

W dniach od 20 do 26 listopada kosmetyki do makijażu firm 
L'Oreal, Astor, Maybelline, Rimmel, Bell i Pierre Rene 
będzie można kupić z 40% zniżką!


źródło: http://wizaz.pl/forum/showpost.php?p=48892199&postcount=3355

Zdecydowanie brakuje mi tu Essence i Catrice, ale może to i lepiej dla mojego portfela ;)
W Rossmannie zostawiłam już majątek (pochwalę się jutro), jednak do szafy Bell i Pierre Rene chętnie zaglądnę.


Macie jakieś niezbędniki z Bell i Piere Rene?

wtorek, 11 listopada 2014

Kosmetyczne podsumowanie października cz.2 - co nowego?

Pod względem zużytych kosmetyków październik był bardzo udany (KLIK) a zakupowo ... już mniej. Gdyby nie promocja w SP (choć znowu Rossmann dał ciut lepszą cenę na te promocyjne kosmetyki, np. szampony Dove niż wychodziły w -50% w SP) byłoby całkiem nieźle.


1. Cienie Avon - Ravishing Ruby. Zachciało mi się różowo-bordowego cienia, więc bez oporów zamówiłam. W tygodniu pokażę Wam tą paletkę bliżej.

2. Zmywacz Isana z acetonem. To mój niezbędnik. Najlepszy zmywacz jaki miałam, w zasadzie stale obecny na półce w łazience. Kilka razy zdradziłam go, ale jednak nie będę już eksperymentować, bo nie wychodzi to na dobre.

3. Peeling do ciała Avon Planet Spa Indulgent SPA Ritual. Pamiętacie słynny kiedyś peeling PS z brązowym cukrem? Jeśli tak i go lubiłyście to świetna wiadomość - to jest dokładnie ten sam produkt! W katalogu opisany jako czekoladowy, jednak ja nic czekoladowego w nim nie widzę. Pachnie identycznie jak ten dawny z shea i ma takie samo działanie. Brawa dla Avony za zdecydowanie praktyczniejsze opakowanie - poprzednia twarda buteleczka nie była dobrym pomysłem

4. Bogaty krem Avon Anew Nutri Advance. Z serią Anew mam w zasadzie średnie doświadczenie, kremy które miałam okazywały się dla mnie za lekkie. Próbka bogatej wersji Nutri Advance zachęciła mnie do zakupu płenowymiarowego kremu.

5. Tesori d'Oriente Muschio Bianco. Chodził za mną od dłuższego czasu, w końcu uległam jego mydlanemu zapachowi. Uwielbiam go i razem z proszkowym Glow Jennifer Lopez są to obecnie moje ulubione zapachy, po które sięgam najczęściej. Tanie (100ml za ok 30zł) a są zadziwiająco trwałe.

6. Puma Flowing. Cena zbójecka (ok 33 zł za 20ml - to najniższa cena jaką udało mi się znaleźć stacjonarnie), no ale ;) W wersji DNS jestem zakochana, a zapach wody toaletowej odbieram ciut inaczej.

7,8,9 - NYX Jumbo eye pencil - milk, yoghurt i black bean. Od kilku lat natykałam się na zachwyty zwłaszcza nad białą, więc w końcu uległam im w Douglasie. Niestety dla białej nie znalazłam zastosowania (roztarta na górnej powiece daje świetny efekt, jednak mi on nie do końca pasuje; czytałam też o użyciu jako baza), czarna okazała się dla mnie za miękka. Te dwie kredki znajdziecie na mojej WYPRZEDAŻY. Zapraszam.




Zakupy w ramach Dni Lifestyle w Super-Pharm
1. SVR Lysalpha
2. krem pod oczy Tołpa Futuris 30+
3- 9. szampony i odżywki Dove
10-12. Dermedic Hydrain3 krem na noc, na dzień i maseczka
I zapomniałam o żelu go golenia z masłem shea Gillette. 
Więcej przeczytacie TUTAJ.

I na koniec co dostałam:



Kolejna paczuszka (jakże uroczo przygotowana :)) od Golden Rose. A w niej wybrane przeze mnie lakiery o jesiennych kolorach z serii Rich Color (górny rząd: nr 120, 124, 125, 126; dolny rząd: 127-jest ciemniejszy niż na zdjęciu, 132 i 134), a także 2 z serii Matte satin - nude 01 i nude 03.

Od siostry dostałam za ciemny dla niej podkład Bourjois Healhy mix serum. Kolor Vanilla jest z kolei dla mnie odrobinkę za jasny, ale ogólnie mi pasuje, ponieważ nie jest zbyt żółty. Sam podkład spisuje się bez zarzutów. Na pewno coś więcej o nim napiszę.


A co u Was nowego kosmetycznego w październiku?

piątek, 7 listopada 2014

Wyprzedaż! Zapraszam!

Zanim pochwalę się zakupami październikowymi, postanowiłam wcześniej zrobić mini wyprzedaż blogową. Pogrzebałam w pudle, odłożyłam kilka kosmetyków, które z jakiś względów nie do końca mi odpowiadają. Nie są to buble, a jedynie np. nie trafiony kolor. Jednak większość to kosmetyki NOWE i NIEUŻYWANE!

Jeśli coś Was zainteresuje piszcie w komentarzu lub na mail. W Nowym Sączu możliwy jest bezpłatny odbiór osobisty, tak to wysyłam listem poleconym lub paczką. Cenę za przesyłkę podam w zależności od wagi wybranych kosmetyków.

DOKŁADAM!

NIEUŻYWANE
* Avon - balsam perfumowany Luck 
cena: 8,00zł

* Avon - woda perfumowana Luck
cena: 35,00zł

Zestaw: 40,00zł



NIEUŻYWANE
* Avon - balsam perfumowany Sensuelle
cena: 8,00zł

* Avon - woda perfumowana Sensuelle
cena: 35,00zł
* Avon - perfumetka Sensuelle
cena: 7,00zł

Zestaw: 44,00zł


NIEUŻYWANE:
* Avon - woda perfumowana Little Black Dress
cena: 30zł


NIEUŻYWANE:
* Avon - krem na noc E-Defence 30ml
cena: 29,00zł
* Avon - krem na dzień E-Defence 30ml
cena: 29,00zł

Zestaw: 52,00zł


UŻYWANE
* Paleta magnetyczna GlamBox mała
kupiłam używaną, sama używałam krótko, bo jednak nie odpowiada mi trzymanie cieni w jednej kasetce
Widać ślady używania
14cm x 12,5cm x 1,5cm
Cena: 15,00zł  SPRZEDANE



UŻYWANE:
* My Secret - 3 podkłady:
Perfect Matt nr 2 (użyty 2 razy) i nr 3 (zużycie ok 1/3, trudno ocenić)
Ultra Light nr 2 (użyty 1 raz)
Dają bardzo fajny efekt, ale są dla mnie za jasne i trochę za różowe
Zestaw: 10zł

UŻYWANE:
* Catrice - róż Raspberry Ice Cream i Light burgundy
Zestaw: 15zł

---

NIEUŻYWANE:
 

* Avon - woda toaletowa Celebre Ice - 50ml, wyprodukowana w sierpniu 2014.
cena: 21zł/szt.
2 sztuki SPRZEDANE



* Avon - tusz pogrubiający Luxe czarny
cena: 15zł  SPRZEDANE


* Avon - tusz Luxe Extravagance kolor caviar black
cena: 15zł  SPRZEDANE

* Avon - szminka Luxe High style coral
cena: 15zł



* Avon - masło do ciała Planet Spa z kolumbijską kawą - 200ml
cena: 12zł  SPRZEDANE

* Avon - serum do szyi i dekoldu Planet Spa z kolumbijską kawą - 50ml
cena: 10zł

* Avon - olejek do kąpieli i ciała Planet Spa Amazonian Treasures Amazońskie skarby acai - 150ml
cena: 12zł  SPRZEDANE



* Avon - perfumowany spray Perceive - 75ml
cena: 12zł SPRZEDANE

* Avon - perfumowana roletka Perceive
cena: 7zł


UŻYWANE: 
 

* Avon - woda perfumowana Outspoken by Fergie - 50ml
użyta kilka razy
cena: 30zł  SPRZEDANE

* Avon - woda perfumowana Sensuelle - 50ml
uzyta 2-3 razy, mniej niż Outspoken
cena: 25zł  SPRZEDANE



* Revlon - podkład Colorstay do cery normalnej i suchej, kolor Natural Beige
użyty 5 razy
Podkład jest kapitalny, bardzo podoba mi się jaki daje efekt, jednak zupełnie źle dobrałam odcień, ponieważ jest różowy. Nie wiem, gdzie miałam oczy :/
Sprawdzałam wczoraj pozostałe odcienie i niestety wszystkie są dla mnie różowe, nawet Buff (w obu wersjach) który podobno jest żółty (na początku owszem jest, ale po chwili wpada w róż na mojej skórze)
cena: 22zł

* Joko - puder sypki Matt your face, nr 23
Pisałam o nim ostatnio KLIK
Jestem z niego zadowlona, jednak podobnie jak podkład Revlona ma nie taki odcień - jest różowawy.
Zużyłam połowę
cena: 10zł




* NYX - grube kredki Jumbo czarna 601 Black Bean i biała 604 Milk
Kupione ok 3 tygodnie temu w Douglasie.
Bardzo zachwalane, jednak ja się nie mogę coć do nich przekonać. Czarna jest dla mnie za miękka, a dla białej nie widzę zastosowania.
Czarną użyłam raz (przypadkowo wbiła się zatyczka przy zamykaniu i ukruszył się kawałek kredki), białą użyłam 3 razy.
Cena: 16zł/szt.


wtorek, 4 listopada 2014

Kosmetyczne podsumowanie października cz. 1 - zużycia

Październik był chyba najlepszym w tym roku miesiącem pod względem liczby zużytych kosmetyków. 19 sztuk to dla mnie istne szaleństwo ;)


1. Sesa - olej do włosów
Ostatni olej wymęczony! Mania olejowania mi przeszła i z ulgą wyrzuciłam tą ostatnią buteleczkę. Efekt na włosach był gorszy niż po oleju  Bhringraj. Włosy były tak lekkie, że aż prawie latały ;) Jeśli kiedykolwiek przyszłaby mi ponowna ochota na olej, to wybiorę właśnie Bhringraj.

2. Gosh - Instant tan - żel natychmiast brązujący
Był już niewiele po terminie ważności, więc wyrzuciłam resztki. Całkiem prawdopodobne, że bliżej lata kupię go znowu, tym razem jednak wersję do ciemniejszej skóry (teraz miałam do jasnej i efekt był bardzo delikatny). Zdecydowanie lepiej się u mnie spisuje i wolę go używać niż samoopalacza czy balsamu brązującego.

3. BeBeauty - płyn micelarny
Nie rozumiem zachwytów na jego temat. Zupełnie przeciętny micel, który z braku pieniędzy może wpaść w ręce, ale na kolana nie rzuca. Z mocnym makijażem niezbyt dobrze sobie radzi, a że taki noszę na co dzień, męczenie się tym micelem jest uciążliwe.
Nie wrócę do niego.

4. Ziaja - Intima - płyn do higieny intymnej z kwasem mlekowym
Dobry płyn o dużej pojemności i niskiej cenie. Odświeża, nie powoduje podrażnień, duża butla wystarczyła mi na ok 9 miesięcy codziennego stosowania. Na pewno kupię inne płyny Ziai, ale na razie jednak odpoczywam od nich (to druga półlitrowa butla ziajowego płynu pod rząd)

5. Bielenda - Powitanie z Afryką - dwufazowy olejek do kąpieli
Nie pamiętam, które to opakowanie. 4? 5? Świetny zapach, intensywny, nie znikający po wlaniu do wanny. Zdecydowanie umiał kąpiel, bez wysuszania skóry.

6. Uroda - Kwiaty polskie - tonik
Przeciętny tonik, któremu zdarzało się spinać skórę. Wolę tonik Melisa tej samej firmy.

7., 8. Luksja - Creamy - żel pod prysznic z awokado i żel z oliwką i aloesem
Już kiedyś zadawałam to pytanie, ale teraz powtórzę: co miał producent na myśli nazywając te żele Creamy? Zamiast kremowej konsystencji mamy tu rzadko-gęstego gluta, który bardzo szybko się kończy (i całe szczęście). Któryś z nich miał ciut lepszą konsystencję, ale nie pamiętam który ;) Już na pewno nie pokusi mnie na nie Biedronka oferując trójpak w cenie 9,99. Nie chcę nawet za darmo. Co ciekawe, mój mąż, który nie jest wybredny jeśli chodzi o żele też nie chciał ich używać (mydła Luksja bardzo lubi).

9. Nie_pamiętam_firmy - zmywacz do paznokci
Zmywacz dostałam w paczce od Golden Rose, więc to pewnie któraś z serii tej firmy. Nie dość, że był dosyć słaby, to jeszcze miał pompkę, czego w przypadku zmywaczy nie lubię. W użyciu zupełnie się nie sprawdzała i musiałam ją każdorazowo odkręcać. Ze zgrozą obserwuję, że coraz więcej firmy daje pompkę do zmywaczy. Mam nadzieję, że Isana nie wpadnie na ten "genialny" pomysł.

10. Ziaja - Mamma mia - masło ujędrniające brzuch
Masło nie miało zbytniego pola do popisu, bo po porodzie nie straszyłam i nie straszę sflaczałą skórą. Nie zauważyłam żadnego działania (poza nawilżeniem), więc dla mnie okazał się zbędnym zakupem.

11. Avon - Clearskin - peeling do twarzy
Najlepszy peeling jaki miałam! Kupowałam go jeszcze w poprzdnich opakowaniach. Dawniej był niebieski, teraz zielony i choć wydaje mi się, że jest minimalnie łagodniejszy to i tak porządnie ściera. Ma mnóstwo malutkich, ale ostrych drobinek, które świetnie wygładzają. Daje lekkie uczucie chłodu. Mój mąż też go polubił, więc używamy razem.
Używam na zmianę z enzymatycznym Eveline z olejkiem arganowym i na pewno kupię jeszcze niejedną tubkę.

12. Avon - Planet spa - maseczka do twarzy z białą herbatą
To kolejna tubka tej maseczki jaką zużyłam. Pierwszą kupiłam jak tylko seria z Białą herbatą pokazała się jako nowość ok 10 lat temu. Lubiłam, jednak ostatnio moja skóra źle na nią reagowała. Po ściągnięciu (jest to maseczka peel-off) skóra była zaczerwieniona i podrażniona.

13. Avon - Planet spa - peeling do twarzy z minerałami Morza Martwego
Peelingowy niewypał stulecia. Drobinek jest zdecydowanie za mało, zwłaszcza w porównaniu do peelingu Clearskin. Za mało drobinek, a za dużo "bazy". Jak dla mnie jest za słaby.

14.,15. Avon - Clearskin - toniki do twarzy
Sięgałam po te toniki nieregularnie, a od czasu do czasu dla dokładnego oczyszczenia skóry. Zdecydowanie bardziej spodobał mi się fioletowy - silniej działa niż zielony, ale też bardziej śmierdzi denaturatem. Sporadyczne używanie nie spowodowało wysuszenia skóry - nawet zaraz po aplikacji nie czułam niekomfortowego ściągnięcia. 
Szkoda, że mają tak małą pojemność (100ml) co w relacji do ceny (8-10zł w promocji) nie czyni go zbyt tanim zakupem.

16. Korana - Rajska oliwka - krem do rąk
Bardzo dobry krem - kupiony spontanicznie a tak pozytywnie mnie zaskoczył. Jedyny minus jaki zauważyłam to to, że staje się rzadki gdy stoi nieużywany. Trzeba więc używać zwłaszcza, że warto ;)

17. Avon - On duty - antyperspirant w kulce
Po raz kolejny przekonałam się, że tanie antyperspiranty z Avonu są dla mnie skuteczne. Lubiłam z serii Senses, polubiłam też te. W zapasie mam z serii Care - ciekawa ich jestem.

18. Avon - Care - mydło z wit. E
Wbrew słowom producenta, że jest super do mycia twarzy i ciała u mnie zupełnie nie spisał się w tej roli. Myć myje, ale przy tym bardzo wysusza skórę. Zużyłam jako mydło do rąk. Bardzo spodobał mi się delikatny migdałowo-mydlany zapach *.*

19. Biały Jeleń - mydło słonecznikowe
Całkiem przyjemne, lekko tłuste mydło o słodkawym zapachu. W przeciwieństwie do avonowego, lubiłam używać go do mycia twarzy. Nie powodował dużego ściągnięcia skóry i nie wołała ona od razu o krem.


Spodziewam się, że listopad będzie skromniutki.



sobota, 1 listopada 2014

Mineralny podkład Supernatural vs puder sypki Matt your face Joko ---> 0:1

Od dłuższego czasu co rano używam i skrupulatnie obserwuję dwa kosmetyki do makijażu od naszego polskiego Joko - podkładu mineralnego Supernatural i pudru Matt your face (pudru dłużej).



Często zdarza się Wam sytuacja, że czytając recenzje kosmetyku, który Wam nie do końca odpowiada albo jest wręcz totalnym bublem trafiacie na jego pochwały? U mnie ma to miejsce m.in. właśnie teraz.
Jej wysokość NATURALNOŚĆ!
Podkład w 100% mineralny, oparty na formule sproszkowanego szafiru zapewnia perfekcyjny makijaż, a dzięki zawartości naturalnych minerałów:
  • Nie podrażnia skóry,
  • Nie zatyka porów,
  • Nie wysusza,
  • Jest dobrze tolerowany przez alergików

Lekki, delikatnie kryjący podkład zawiera kompleks 5 alg, nie zawiera talku. Bogaty w witaminy A, E i F, odżywia skórę i wyrównuje jej koloryt. Posiada właściwości łagodzące oraz chroniące skórę przed niekorzystnymi zjawiskami atmosferycznymi.

Dostępny w pięciu odcieniach.
Pojemność: 30 ml
Sugerowana cena: 35,00 zł

Doświadczenie z podkładami mam minimalne, jednak nie uniemożliwia mi to dostrzeżenia, co mi się w podkładzie podoba a co nie.

Mineralny podkład, jaki znalazłam w paczce od Joko bardzo mnie ucieszył, jednak dosyć szybko przekonałam się, że nie jest on dla mnie dobry (mimo, że czytałam pozytywne opinie na jego temat). Pomijam tu kwestię koloru (dostałam kolor najjaśniejszy - Ivory, który nawet po zejściu opalenizny jest dla mnie za jasny i muszę ratować się brązerem), bo to było do przejścia posiłkując się właśnie brązerem, lub kupując odpowiedni kolor. Niestety podkład nie współgra z moją cerą.

Niby nie kryje mocno, a jednak wydaje mi się, że twarz wygląda szuczni. Pierwsze co rzuca się w oczy tuż po aplikacji to widoczność na włoskach. I nie, nie nakładam go za dużo (wyznaję zasadę, także w gotowaniu, że lepiej użyć małej ilości i później dołożyć, niż przesadzić). Mimo, że jest delikatny i nie robi maski, to jednak daje efekt zmęczonej skóry, z uwidocznionymi porami. 
Mimo użycia pudru sypkiego (też z Joko, który na innych podkładach dobrze się spisuje, więc to nie wina pudru) skóra się błyszczy. Nie miałabym nic przeciwko subtelnemu rozświetleniu dającemu efekt świeżości jak zauważam to po Colorstayu do cery suchej. Połysk jest nieestetyczny, tłusty i nawet chwilę po zrobieniu makijażu skóra wygląda jak po całym dniu bez dodatkowego pudrowania.

Nie czuję komfortu, gdy mam go na twarzy, a tego nie lubię.

Jeszcze kilka słów o opakowaniu, które bardzo mi się spodobało. Prostokątna buteleczka z matowego szkła jest niezwykle estetyczna i elegancka, a pompka ułatwia aplikację.


Podkład dałam siostrze. Kolor powinien jej lepiej pasować, może cała reszta też.


Z sypkim pudrem jest o wiele lepiej :)

Zdradzamy sposób na MAT. Od świtu do zmierzchu...

Matujący puder sypki skutecznie matuje i utrwala makijaż. Absorbuje nadmiar sebum, nie obciążając jednocześnie cery. Nie zatyka porów, pozwala skórze oddychać i w naturalny sposób chroni ją przed promieniowaniem UV. Odpowiedni do każdego typu skóry.

Dostępny w czterech odcieniach.
Pojemność: 11 g
Sugerowana cena: 24,00 zł
Podobnie jak podkład, nie jest dobrze dopasowany kolorystycznie do mojej skóry, ponieważ dostałam nr 23, który jest jasny i ma różowawy odcień. O ile na ciemniejszym podkładzie róż się gubi, tak na jaśniejszym niestety jest bardziej widoczny.

Pomijając kolor, jestem zadowolona z tego pudru. Jest bardzo delikatny, nie podkreśla włosków i zostawia na skórze subtelną mgiełkę, która nadaje naturalny mat i gładkość. Krycie ma średnie, świetnie uzupełnia podkład, ale też dobrze spisuje się także solo.

Zapach ma intensywny - nie każdemu będzie to odpowiadało. Gdy zaczęłam go używać, nie mogłam sobie przypomnieć skąd znam ten zapach. Ale rzeciez tak! Ok 8 (?) lat temu miałam prasowany puder mapkę z Joko i pachniał on identycznie :)

Zdecydowanie mi się podoba i chętnie wybiorę lepszy dla mnie kolor :)
 


Jaki podkład jest Waszym faworytem? 
Znacie te dwa kosmetyki Joko?

Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...