poniedziałek, 27 lipca 2015

Moc naturalnych dobroci od Kasi

Było o szalonej Naturalnej Duszy a okazuje się, że Kasia też jest szalona :D W końcu udało mi się wygrać w organizowanym przez nią konkursie, w którym do wygrania były o ile pamiętam 3 kule do kąpieli, kostka do masażu i wybrany przez siebie kosmetyk (padło oczywiście na mydło :D) a zobaczcie co jeszcze wyciągnęłam z koperty.


Żeby nie było wątpliwości - Kasia te cudeńka zrobiła własnymi ręcami :D Kasię poznałam jakieś 10 lat temu (pamiętasz spotkania w Krakowie pod COKiem? :D) i nawet nie pomyślałam wtedy, że zajmie się takim hobby :) Podziwiam, bo przecież sporo czasu i serca trzeba do takich naturalnych dobroci. Kasiu, nie wiem jak to robisz przy dwójce brzdąców, ja przy jednym zapominam jak się nazywam :D


Nie wiem Kasiu co Ty na to, ale wbijam kiedyś do Ciebie z moją familią - Kacper polata z Twoimi dziećmi, Panowie wypiją piwko, a ja pobuszuję w Twoich cudeńkach a może też coś sama zrobię :D ;)


piątek, 24 lipca 2015

Rexona w Sopocie - Rexona Fresh Party i Rexona Stay Dance

Uwielbiam morze, tylko dlaczego, żeby do niego dotrzeć muszę przejechać całą Polskę? Za dziecka każde wakacje właśnie tam spędzałam i brakuje mi plaży, szumu wody, beztroski. Przemęczenie ostro daje mi się we znaki, kolejni lekarze wysyłają na urlop, ale no cóż, nie bardzo mogę. Uwierzycie, że zostało mi jeszcze 15 dni wolnego do wykorzystania z tamtego roku i wszystkie 26 z tego roku?
W to lato naszym planem wakacyjnym był krótki wypad na Węgry przez pewniejszą pogodę niż w Polsce (no i dla nas o wiele bliżej niż Bałtyk), ale niestety nic z tego nie wyszło - jak wiecie 1.05 maja mąż złamał nogę i jak była w gipsie tak jest nadal i do połowy sierpnia na pewno nic się nie zmieni. 
Jednak nad morze na pewno "kiedyś" pojedziemy, jak syn będzie większy i coś z wyjazdu zapamięta. Jeśli  ktoś z Was będzie nad Bałtykiem wcześniej niż my, bo już w następny weekend to warto zahaczyć o Sopot, gdzie Rexona przygotowuje dwie imprezowe atrakcje: Rexona Fresh Party i Rexona Stay Dance.


W piątek 31.07.  miłośnicy klubowego brzmienia będą mogli bawić się w Zatoce Sztuki podczas imprezy Rexona Fresh Party w rytmach muzyki serwowanej przez światowej klasy DJ’ów: Neevald, Mibro, Pequeno, Matush, Jordy Jay, Milkwish, Mibroto. Gwiazdą wieczoru będzie DJ Jerry Ropero, który na swoim koncie ma takie hity jak: Coracao, the Storm czy Gipsy Woman. Na imprezie nie zabraknie również gwiazd – swoją obecność zapowiadają: Rafał Maślak, Marcelina Zawadzka czy Natalia Siwiec. Natomiast drugi dzień, 1.08 upłynie pod znakiem plażowych zmagań z tańcem: laureaci You Can Dance – Brian Poniatowski i Natalia Gap zaproszą plażowiczów i gwiazdy do wspólnej zabawy podczas treningu Rexona Stay Dance zaaranżowanego w strefie Fit & Family na sopockiej plaży.

Zatańczycie w Sopocie z Rexoną?
Jeśli tak, dołączcie do wydarzenia na Facebooku:



Sympatyczne spotkanie z Ekozuzu.pl

Na początku lipca poznałam bardzo pozytywnie zakręconą i roześmianą Anię, od niedawna prowadzącą sklep internetowy Ekozuzu.pl. Mamy wspólną koleżankę Asię i to ona nas skojarzyła ze sobą. Ania ciekawie poopowiadała o swoim sklepie, o asortymencie, o tym, jak przekonała do naturalnych kosmetyków Bema żeńską część rodziny, tzn. w zasadzie same się przekonały podbierając je Ani ;) Bo właśnie uznane naturalne włoskie kosmetyki Bema można kupić w Ekozuzu.pl, ale nie tylko. Asortyment sukcesywnie się powiększa i ostatnio dołączyły do niego kosmetyki do makijażu i akcesoria Couleur Caramel. 

Dzięki Ani mam możliwość zapoznania się z tymi kosmetykami - w uroczo przygotowanej torebce czekała na mnie maska do włosów Bema i różowy lakier CC, a także próbka i foldery.
Jakby tego było mało, mogłam pobuszować w kosmetyczkach pełnych innych wspaniałości Bema i CC. Nie wiedziałam co oglądać jako pierwsze :) 

Obecnie trwa promocja -10% oraz darmowa dostawa, więc warto skorzystać.

czwartek, 23 lipca 2015

Szalona Naturalna Dusza

Wiedziałyście, że naturalna dusza może być też duszą szaloną? :D Ano tak. Od Magdy z bloga Naturalna Dusza miałam dostać samoopalacz Lavera a tymczasem zobaczcie co jeszcze znalazłam w paczce!

Oprócz samoopalacza znalazły się trzy kawałki naturalnych mydeł - Beekman 1802, Heyland & Whittle i Handmade by Ilona. Jako mydłomaniaczka bardzo się cieszę, że będę miała okazję je poznać :) To dla mnie ogromna niespodzianka i wiele uśmiechu :)
Jakby tego było mało, Magda włożyła do paczki także odlewki naturalnych dobroci. Szalona, same to przyznajcie :D Żelu Alteya Organic od razu użyłam, nie mogłam się oprzeć zapachowi :D

Magdo, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję :* A Was zapraszam na blog Naturalna Dusza, gdzie pełno naturalnych pokus :)
 

środa, 22 lipca 2015

Be organic - polska naturalna nowość

Co prawda dopiero raczkuję w tematyce naturalnych kosmetyków, ale wszelkie nowinki chłonę jak gąbka. Zainteresowanie naturalnymi kosmetykami rośnie, więc i przybywa firm, które chcą zaspokoić zmieniające się potrzeby klienta, który co raz częściej interesuje się tym, co w kosmetyku piszczy.
W maju (premiera marki miała miejsce dokładnie 28 maja) na przeciw im wyszła nowa polska marka: Be organic, stawiająca na 100% naturalne składy oparte na cenionych olejach (m.in. arganowy, z orzechów makadamia) i ekstraktach roślin długowiecznych (m.in z jagód acai, szałwii muszkatołowej) a pozbawione olejów mineralnych, silikonów, pegów, parabenów, edta, barwników czyli wszystkiego, co niepotrzebnie zaśmieca wszelkie słoiczki i tubki, których pełno na drogeryjnych półkach.

[źródło: BeOrganic.com.pl]


Aktualnie oferta firmy jest dość skromna i obejmuje siedem kosmetyków do pielęgnacji skóry twarzy i ciała nie poddawanych testom na zwierzętach, pełnych naturalnych dobroci (niektóre z surowców posiadają certyfikat ECOCERT).
Zdjęcia pochodzą ze strony Be organic:

http://beorganic.com.pl/sklep/maslo-do-ciala-2.html
http://beorganic.com.pl/sklep/peeling-do-ciala-1.html
http://beorganic.com.pl/sklep/peeling-myjacy-do-twarzy.html
http://beorganic.com.pl/sklep/serum-pod-oczy.html
http://beorganic.com.pl/sklep/krem-do-twarzy.htmlhttp://beorganic.com.pl/sklep/mleczko-do-demakijazu.htmlhttp://beorganic.com.pl/sklep/organiczny-olej-kokosowy-7.html

Najbardziej zaciekawił mnie peeling do ciała i krem do twarzy. Serum pod oczy w zasadzie również. Z pewnością będę śledzić rozwój firmy i poszerzanie asortymentu, bo kilku produktów takich jak do pielęgnacji włosów (szampon, odżywka, maska), tonik, żel pod prysznic czy krem do rąk zdecydowanie brakuje :) A może jeszcze mydło? :D Najlepiej duuuuży wybór mydła (tak, wiem, to moja mania).

Kosmetyków Be Organic należy szukać w aptekach (bo to naturalne kosmetyki apteczne), można je też kupić na stronie Be Organic w cenach 42 - 56 zł.

Znacie Be Organic?

wtorek, 21 lipca 2015

Pszczela Dolinka i wiśniowa pokusa - naturalne mydło ręcznie robione wiśniowe

Niedawno pokazałam zbiorcze zakupy genialnych mydeł z Pszczelej Dolinki, jakie poczyniłam wraz z koleżankami z pracy (KLIK) a dziś konkrety. 
Naturalne mydło wiśniowe z linii mydeł masełkowych kupiłam w pierwszym zamówieniu (KLIK), kilka razy użyłam całej kostki, ale potem odcięłam ok 1/3 i tak mi lepiej :) Pozostała część czeka i nie namaka niepotrzebnie.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Trzy świetne kosmetyki Dove do pielęgnacji ciała

Wspominałam już kiedyś, że kosmetyki Dove przez wiele lat nie należały do moich ulubionych, ale wraz z pojawieniem się nowej odsłony żeli pod prysznic przekonuję się do nich coraz bardziej.
Pokażę Wam dziś trzy kosmetyki, będące podstawą pielęgnacji, a które świetnie trafiły w mój gust i bardzo dobrze się spisują.

Antyperspirant w kulce Original, żel pod prysznic Deeply nourishing i balsam Essential nourishing do skóry suchej, wszystkie trzy kosmetyki o klasycznym zapachu Dove zdecydowanie są godne polecenia, więc trochę nimi pokuszę :)
Antyperspirant o klasycznym, dosyć mocnym zapachu skutecznie chroni nawet w niedawne upały. Jeśli skóra pod pachami robi się lekko wilgotna (no cudów nie ma, w takie skwary nie ma innej opcji, to wręcz zdrowe zjawisko) nie czuć nieprzyjemnego "zapachu" potu. Ma fajną, lekko kremową konsystencję, dzięki której nie wysusza i nie podrażnia skóry, nie ma mowy o jakimkolwiek swędzeniu (co mi zafundowała kulka Nivea). Nie brudzi pach, ani ubrań. Opakowanie zawiera standardowe 50ml kosmetyku, ale jest bardzo wydajny! Używam codziennie od 1,5 miesiąca i nadal jest go sporo (przykładowo kulki z Avonu zużywam w równy miesiąc; mając rzadszą konsystencję, może to przez to).

Żele Dove bardzo lubię!! Lata temu (ponad 10) miałam je kilka razy ale nie lubiłam, bo się mazały po skórze i dawały uczucie niedokładneigo umycia ciała, a teraz to cudna, pielęgnacyjna poezja :) Zauważalnie pielęgnują skórę otaczając je kremową, gęstą pianą. Lubię sięgnąć po ten żel po opalaniu, bo przyjemnie koi skórę delikatnie myjąc i nawilżając ją.

Balsam jest dla mnie mega zaskoczeniem. W tamtym roku miałam wersję z shea i jak kosmetyki z tym składnikiem lubię, tak balsam nie przypał mi do gustu bo bardzo się kleił. Wersja, którą teraz mam jest delikatniejsza - tzn. bardzo dobrze nawilża, ale nie zostawia klejącej warstwy! Świetnie się wchłania, a skóra staje się gładka i przyjemna w dotyku. W ciepłe noce nie spływa ze skóry, nic się nie przykleja, dzięki czemu nadaje się także na obecną porę roku.


Lubicie kosmetyki Dove?

niedziela, 19 lipca 2015

Kosmetyczne podsumowanie czerwca - zużycia

Z lekkim poślizgiem pokazuję, co udało mi się wykończyć w czerwcu. Szału nie ma, ale i tak poszło mi lepiej niż w maju.

1. Fruit Kiss - żel pod prysznic o zapachy acai
Podobnie jak zużyty w maju o zapachu kwitu lotosu (o ile dobrze pamiętam) ten też bardzo wysusza skórę. Na szczęście zapach miał przyjemniejszy. Został mi jeszcze trzeci, ostatni zapach z tej serii. Ufff.

2. Avon - peeling do ciała Planet Spa z brązowym cukrem
Świetny peeling, jeden z moich faworytów. Kolejne tuby czekają w pudle (pudłach?) z zapasami.

3. Bielenda - nawilżający krem do depilacji Golden Oils 
Nieśmierdzący i skuteczny krem, który zupełnie nie wysuszał mi skóry. Teraz używam wersji odżywczej i w niej już niestety czuję charakterystyczny zapach kremów do depilacji.

4. Halle Berry - perfumowany balsam Exotic Jasmine
Zaskakująco dobry balsam o przyjemnym, acz nie jaśminowym zapachu. Bardzo dobrze nawilżał.

5. Tesori d'Oriente - woda toaletowa Muschio Bianco
Mój niezbędnik!!! Tani jak barszcz, a trwały jak wysokopółkowe perfumy. Długo szukałam mydlanego zapachu i taki jest właśnie piżmowy Tesori. Co prawda zapach nieskomplikowany, prosty i oczywisty, ale taki ma być. Teraz mam drugą buteleczkę.

6. Avon - maska do włosów Planet Spa z masłem shea
Dobra maska, lecz nie idealna dla moich włosów. Warto wypróbować, bo czytałam o niej wiele dobrego.

7. GoCranberry - krem do rąk
Nie taki naturalny na jakie kreuje producent swoje kosmetyki, ale bardzo dobrze działający. Zużyłam z przyjemnością - bardzo dobrze nawilża, lekko natłuszcza i fajnie pachnie.

8. Avon - antyperspirant w kulce On Duty
Pisałam nie raz i nie dwa, że bardzo lubię te taniutkie kulki. Dobrze chronią, nie plamią ubrań. Jedynie wersja kwiatowa nie przypadła mi do gustu, bo gorzej chroniła i brudziła.
Mimo delikatnego i chwilowego pieczenia po nałożeniu polubiłam ten krem. Nawilżał odpowiednio dobrze, rano nadal czułam pełny komfort.
Dla mnie okazała się dosyć nijaka. Nie zauważyłam, aby jakoś szczególnie działała na moją skórę. Mam jeszcze jedną saszetkę, może jednak dopatrzę się jakiegoś efektu ;)

Kolejna nijaka maseczka. Nawilżała dobrze, acz nie idealnie. Nie wywołała efektu wow, jakiego oczekiwałam.

12. Essence - kredka Stays no matter what czarna
Kredkę niestety musiałam wyrzucić, bo tak się niefortunnie złamała, że nie dałam rady dalej jej używać - "rysik" latał luźno w oprawce i sklejenie nic nie dało. A szkoda, bo fajna była :/

Genialne cudeńko!! Zapach tak realistyczny, że aż miałam ochotę go zjeść. Działanie też niczego sobie :)
Trudno powiedzieć mi cokolwiek po jednym użyciu (na tyle wystarczył pojemniczek).
Peeling okazał się fajny, natomiast maseczka to raczej krem do stóp. Nie zauważyłam, aby robiła cokolwiek więcej niż krem.


sobota, 18 lipca 2015

Zbiorcze, pracowe zakupy w Pszczelej Dolince czyli Pszczela Dolinka podbija kolejne serca

Przy okazji ostatniej darmowej dostawy w Pszczelej Dolince bezlitośnie kusiłam koleżanki z pracy tymi cudownymi mydłami. Podesłałam linki, przypomniałam, jak zachwycały się moimi poprzednimi zakupami i oto rezultat:

Liebster Blog Award - Nominowana razy 3

Miałam nie odpowiadać na nominacje, ale otrzymując trzecią postanowiłam jednak zmienić zdanie :) W związku z weekendem, będzie to dobra okazja na luźny wpis.

W ramach Liebster Blog Award od każdej z dziewczyn otrzymałam 11 pytań i nominuję 11 osób, które odpowiedzą na moje 11 pytań. Tzn mam nadzieję, że odpowiedzą ;)


  
Pytania od Sylwii z bloga Zadbana Mama:

Czym zajmujesz się poza pisaniem bloga i mazianiem się różnymi specyfikami?
Pracą, mieszkaniem, dzieckiem, mężem :D

Gdybyś mogła wybrać, jaki produkt/kosmetyk chciałabyś dostać?
Myślę i myślę i nic mi do głowy nie przychodzi. Gdy coś chcę to po prostu kupuję.

Na jaki temat najchętniej przygotowujesz wpisy?

Lubię pisać o kosmetykach, o których mogę coś konkretnego napisać, bo czasami jest tak,  że kosmetyk jest zupełnie nijaki i wtedy klops.

W dzieciństwie chciałam zostać…

O ile pamiętam nie snułam takich planów. A nie przepraszam, podobno chciałam "pracować w reklamie" :p

Czy się spełniło? Patrz punkt wyżej
No i się spełniło, ale pod nieco innym kątem.

Jaką sławną osobę chciałabyś spotkać na żywo?
Fazę fascynacji sławnymi osobami mam za sobą, więc nie mam takich marzeń

Co byś zrobiła, gdybyś wygrała 1 mln zł?
Kupiłabym działkę w mieście (tak w mieście, codzienność na wsi nie jest dla mnie), wybudowała dom (i wcale nie ogromny!). Zapewne wybrałabym się na długie wczasy. Coś by pewnie zostało, więc zostawiłabym na czarną godzinę.

Ulubiona piosenka?
Lubię wiele piosenek, z różnych gatunków muzycznych, z różnych lat, ale takiej ulubionej nie mam.

Z takich nowszych lubię Podsiadło No, Capital Cities Safe a sound, ze starszych Farben lehre Pozytywka, z jeszcze starszych Don Henley Boys of summer. Z mniej znanych np. Silverchair Paint Pastel Princess czy Die Toten Hosen Raisenfieber (i wiele innych ich piosenek).
Temat rzeka.

Co najszybciej/najlepiej poprawia Ci nastrój?
Odpoczynek. Po prostu. Bardzo mi go od ok 3 miesięcy brakuje co odbija się na moim zdrowiu, więc nawet 5 minut możliwości spokojnego poleżenia jest dla mnie wybawieniem.

Czego boisz się najbardziej?
Poważnych chorób i śmierci najbliższych osób, a zwłaszcza syna. No i swojej też.

Co zabrałabyś ze sobą na bezludną wyspę?
Nic mi nie przychodzi do głowy :D A wiem :D Pewnie stosy mydeł, które chomikuję :D


Pytania od autorki bloga Smarowidła:



Bez użycia jakiego kosmetyku pielęgnacyjnego i makijażowego nie wyobrażasz sobie wyjścia z domu?
Pielęgnacyjny, czy może bardziej higieniczny - antyperspirant, a makijażowy - nie ma takiego bez którego bym nie wyszła z domu, bo np. do sklepu potrafię wyjść bez niczego :p

Gdybyś musiała jednym słowem określić swojego bloga, jakie byłoby to słowo?
Mój :D

Czy masz kosmetyczną listę życzeń? Jeśli tak, to zdradź proszę co się na niej znajduje.
Nie mam, nie robię takich list. Kupuję na bieżąco co chcę.

Jakie czasopisma/portale czytasz regularnie?
Czasopism nie czytam (dawniej było to głównie Cosmpolitan - masakra, wiem :D). Portal - wizaż, ale korzystam praktycznie tylko z forum. Artykuły czytam bardzo rzadko.

Czym zajmujesz się zawodowo?

Wieloma ciekawymi rzeczami  - m.in organizacją imprez, spotkań, sprzedażą miejsc reklamowych



Czy gdyby prowadzenie bloga mogło zastąpić z powodzeniem Twoja obecną pracę, zdecydowałabyś się poświęcić tylko temu zajęciu?
Z całą pewnością nie. I nie chodzi wcale o to, że tak bardzo mi się podoba moja praca, tylko blog jest dla mnie odskocznią. Jeśli mam z niego jakieś korzyści to super, nie mam nic przeciwko, ale jako jedyne moje zajęcie nie wyobrażam sobie blogowania.

Co jest największym złodziejem Twojego czasu? Tym pozytywnym i negatywnym.
Najwięcej czasu spędzam w pracy  no i blog też sporo czasu zajmuje (przygotować zdjęcia, obrobić, napisać coś sensownego ...) :p Czy to negatywne złodzieje czy pozytywne? Zależy jak na to popatrzeć :p Internet w domu zdecydowanie ograniczyłam, TV rzadko oglądam.

Jeśli  masz ochotę zrobić sobie domowe SPA, to jak będzie wyglądał Twój rytuał?
Kąpiel z muffinką z Pszczelej Dolinki (:D), peelingi, maseczki itp

Jakie produkty kosmetyczne znalazłyby się na Twojej liście Top 10?  
- MYDŁA MYDŁA MYDŁA!! Naturalne, z pięknymi składami - żadne Białe Jelenie, Fa czy Nivea. Działają cuda!
- Maska Kallos - Botox/Protox - cudnie działa na moje włosy, idealnie je dociąża, nie puszą się nawet w upale. Miazga :D
- Peelingi Planet Spa z Avonu - z brązowym cukrem, oliwkowy i z minerałami Morza Martwego - są cudowne! Jakbym masowała się piaskiem - uwielbiam to uczucie.
- Tusz L'Oreal Milion Lashes So Couture - co on robi z moimi lichymi rzęsami!!! Cudo normalnie!!
- Płyn micelarny Biolaven - nie sądziłam, że naturalny micel może tak skutecznie zmywać nawet mocny makijaż, bez rozmazywania go wokół oczu
- Lakiery żelowe z Avonu - świetna jakość, świetny połysk, jedne z lepszych! TU pokazałam biały Iceberg White *.*
- Bzowa seria Joanny - płyn do kąpieli, peeling i balsam mają boski zapach, soczystego świeżego bzu a i działanie rewelacyjne

I nie wiem co jeszcze, więc zostaje 7 :D

Włosy długie, średnie, krótkie? Proste, kręcone? Jakie posiadasz i czy spełniają Twoje oczekiwania?
Raczej średnie, falujące się i nie, nie spełniają moich oczekiwań :p

Jaki jest Twój ulubiony blog?
Nie mam ulubionego bloga, no chyba, że swój ;) Żartuję oczywiście.
Jest kilka blogów, na które chętniej wchodzę niż na inne, to np. te, które nominuję do zabawy :D


Pytania od Angeliki z bloga Andżelikowo:

Twój ulubiony kosmetyk, bez którego nie wyobrażasz sobie wyjścia z domu?
Odpowiedziałam wcześniej na podobne pytanie :)
 
Jaki lubisz zapach? Chodzi tu o zapachy w kosmetykach, świeczkach, napojach itp. 
Zapach w napojach?? :D Ok, pomińmy ten podpunkt ;)
Lubię zapach bzu, róży (ale niezbyt mocny), konwalii, migdałów, wanilii, cynamonu, mleka, mięty, piżma. Na pewno coś by się jeszcze znalazło.
Jaki styl ubioru najbardziej lubisz? Sportowy, elegancki? I dlaczego właśnie taki? 
W zasadzie to ani taki ani taki. Nie chodzę ubrana stricte na sportowo (adidasy, trampki, podkoszulki, bluzy itp) ani na elegancko (sukienka, szpilki). To raczej "sportowa elegancja".
W jakim stylu masz urządzone swoje mieszkanie, pokój? 
Bez konkretnego stylu, dominuje beż, szarość, fiolet, nie mam segmentów/meblościanek (nie podobają mi się zupełnie), nie mam firanek i zasłon (powód ten sam co wcześniej), jest w miarę luźno, bez dywanów/wykładzin (jedynie małe dywaniki w strategicznych miejscach).

Jaki zestaw kosmetyków zabierasz zawsze ze sobą w podróż?
Na pewno żel pod prysznic, balsam, żel do higieny intymnej, micel, tonik, krem do twarzy, krem do rąk, szampon, odżywkę, a do makijażu pełny arsenał.

Jakiego kosmetyku unikasz zwłaszcza latem kiedy jest bardzo gorąco i dlaczego? 
Nie mam takiego kosmetyku (perfum także), którego bym unikała latem. Używam tego samego co i w innych porach roku.
Twoje TOP10 ulubionych kosmetyków. 
Odpowiedziałam wcześniej :)
Co lubisz najbardziej u siebie podkreślać? Czy są to oczy, włosy, usta, a może inna część ciała i dlaczego właśnie ta część Ciebie? 
Oczy i usta - bez ich wyraźnego pomalowania nie czuję się dobrze.
 
Jak spędzasz najchętniej swój wolny czas? 
Jaki wolny czas? :D

W jaki sposób się motywujesz, kiedy masz trudny okres w swoim życiu? 
Zależy co kryje się pod pojęciem "trudny", dla każdego co innego będzie trudnością - bzdurami się nie przejmuję, a naprawdę trudne momenty staram się JAKOŚ przetrwać w myśl zasady "co mnie nie zabije to mnie wzmocni". Może to utarty frazes, ale jakże prawdziwy.
 
Czego z całą pewnością byś nie kupiła, nawet gdybyś miała dużo pieniędzy? Głównie chodzi o kosmetyki i ubrania.
To nie kwestia pieniędzy, ale nie kupiłabym już więcej np. cieni Chanel (miałam jedne i dziękuję ... Nic a nic nie było ich widać na oczach).
Z ubrań/butów obecnie dostępnych w sklepach przeważnie mało mi się nie podoba. Nie podobają mi się np. buty melissa (melisa?), czy takie wyglądające na ortopedyczne na szerokim obcasie. Nie kupiłabym też szerokich spodni jak za duża piżama (w tamtym roku istna plaga była), garsonki, żakietu, czapki (tak!) i wielu wielu innych rzeczy.



Moje pytania:
1. Jak sądzisz, czy mając lat 50+ będziesz nadal prowadziła blog? Jesteś w stanie sobie to wyobrazić?
2. Co robisz z kosmetykiem, który zdecydowanie Ci nie służy lub się nie podoba? Zużywasz na siłę, wyrzucasz, dajesz komuś/sprzedajesz czy próbujesz zużyć w inny sposób?
3. Czy okryłaś już w tym roku perełkę kosmetyczną lub totalnego bubla?
4. Kupiłaś ostatnio coś pod wpływem przeczytanych opinii na blogach?

5. Jeśli tak, to jesteś zadowolona z zakupu?
6. Wolisz czytać blogi, czy oglądać filmiki na YT?

7. Czy jest jakaś kategoria kosmetyków, której nie używasz wcale?

8. O jakim kosmetyku marzysz, a na który żadna firma jeszcze nie wpadła?

9. Jakie są Twoje ulubione składniki w kosmetykach, które sprawiają, że chętniej kupisz właśnie ten kosmetyk, a nie inny?
10. Czy gdybyś dopiero teraz zaczęła prowadzić blog zrobiłabyś coś inaczej niż na początku?
11. Gdybyś zdecydowała się na otwarcie swojej firmy, czym by się ona zajmowała? Chyba, że już masz swoją firmę, to może jakaś inna branża wchodziłaby w rachubę?


O odpowiedzi proszę :D:

1. Anulę http://naturalnazakupoholiczka.blogspot.com/ (na Twój ekshibicjonizm odpowiem lada dzień :D)
2. Żanetę http://usmiechnieteoczy.blogspot.com/
3. Kasię http://mineralnyswiatkasi.blogspot.com
4. Cherry Bell http://chbelleap.blogspot.com/
5. Karolinę http://feel-the-beauty-everywhere.blogspot.com/
6. Żanetę http://babskikacik.pl
7. Marzenę http://turkusoowa.blogspot.com/
8. Naturalną Duszę http://naturalnadusza.blogspot.com/
9. Agnieszkę http://www.infallible.pl/
10. Anię http://kosmetykoholizm.pl
11. Kornelię http://www.zakatekrudej.pl/

piątek, 17 lipca 2015

DLA ... mnie :)

Kosmetyki DLA nie są dla mnie całkowitą nowością. Co prawda sama nic do tej pory nie używałam, ale na Wizażu natykałam się na nie, szczególnie na serię Niszcz Pryszcz. Czytałam o nich wiele dobrego, więc propozycję przetestowania wybranego kosmetyku przyjęłam z przyjemnością i padło na krem na dzień Dar Piękna.

Oprócz kremu w paczuszce znalazłam woreczek z suszonymi kwiatami lipy, idealnymi do sporządzenia naparu do przemywania twarzy. Zaskakujące było dla mnie również wnętrze pudełka z przyklejonymi kwiatami lipy. Niestety pudełkiem zaopiekował się synek, przez co nie zdążyłam zrobić zdjęcia. Miłe gesty :)

Co wyróżnia te kosmetyki to zastąpienie wody naparami ziołowymi, które mają dobroczynne działanie na skórę i dodają walorów pielęgnacyjnych. W kremach Dar Piękna wykorzystano napar z jarzębiny, a także min. olej z czarnuszki, mleczko pszczele i masło shea.
Skład: Infusion of Sorbus Aucuparia, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Isostearate, Glycerin, Glyceryl Stearate, Titanium Dioxide, Ceteareth-18 Simmondsia Chinensis Oil, Cetyl Alcohol, Nigella Sativa Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Linolenic Acid/Oleic Acid/Linoleic Acid/Palmitic Acid/Stearic Acid/BHT, Royal Jelly Powder, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Panthenol, Ascorbic Acid, Parfum, Sodium Borate, Retinyl Palmitate, Aluminum, Simethicone, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid.

Pierwsze użycia już za mną, ale na pełną recenzję musicie cierpliwie poczekać.

Znacie kosmetyki DLA?

czwartek, 16 lipca 2015

Mięta Kringle Candle

Miętę w lecie uwielbiam, pisałam już to z resztą przy okazji recenzji miętowych mydeł. Jakiś czas temu skusiłam się więc na świeczkę Fresh Mint Kringle Candle. Produkty Kringle Candle kupicie np. na Goddies.pl

Świeczka wygląda jak podgrzewacz, ale jest znacznie większa (52g) i ma praktyczne wieczko, które znacząco ułatwia przechowywanie i znalezienie zapachu, na który mamy w danym momencie chęć.

Zapach mięty jest bardzo subtelny, czuję go w zasadzie tylko z nosem tuż nad płomieniem. Nie ma uczucia chłodnego, orzeźwiającego powiewu, które jest tak pożądane w lecie, niestety.

Miętowych Kringle Candle nie ma w tym momencie na Goodies.pl, ale jest mnóstwo innych wariantów do wyboru (KLIK).

Macie swoje ulubione zapachy z Kringle Candle?

poniedziałek, 13 lipca 2015

Kosmetyczne podsumowanie czerwca - co nowego?

Z lekkim poślizgiem prezentuję nowości w moich i tak sporych już kosmetycznych zasobach.

KUPIŁAM:

Paletki z Avonu lubię, są zdecydowanie lepsze niż poprzednie wersje. Kupiłam jedno z nowych zestawień - Precious Shell (1). Zdjęcia już mam, więc niedługo pokażę. Woda także z Avonu to nowość - Perceive Oasis (2). Dla mnie zapach delikatny, kwiatowy, mający coś w sobie, a przez otoczenie odbierany jako "ostry". Oliwkowy peeling Planet Spa z Avonu (3) to jeden z moich ulubieńców. To typ dający efekt masowania piaskiem, który od jakiegoś czasu najbardziej mi odpowiada. Korzystając z darmowej dostawy na Goodies zamówiłam bardzo polecaną odżywkę do włosów z olejem arganowym Dr. Organic (4). Musi poczekać na swoja kolej. Cudownie pachnące puffnki do kąpieli z Pszczelej Dolinki (5-7). Kusiłam nimi w TYM wpisie.

Nie mogło zabraknąć mydeł :D A jakże. Część mydeł z iHerb, część z TK Maxx (#1, #2), a jedno z Pszczelej Dolinki:
8. South of France Figue - iHerb,
9. Truly Argan - TK Maxx,
10. Nubian Heritage Mango Butter - iHerb,
11. Nubian Heritage Goat's milk & Chai- iHerb,
12. Olivia Care Detox - TK Maxx,
13. Olivia Care Mandarin - TK Maxx,
14. Plantlife Lemongrass - TK Maxx,
15. Plantlife Vanilla Orange - TK Maxx,
16. Shea Moisture - iHerb,
17. Zum Bar Minty-pine - iHerb,
18. Zum Bar Almond - iHerb,
19. Pszczela Dolinka z rumiankiem, macierzanką i bzem,
20. Out od Africa Peppermint - iHerb,
21. Kat Burki - TK Maxx,
22. Tierra Mia Cinnamon Vanilla - iHerb,
23. Primal Elements - TK Maxx.

W czerwcu przybyło mi sporo Kallosów! 8 masek - Omega, Milk, Algae, Cherry, Hair Pro-tox, Banana, Aloe i Blueberry (24-31) oraz ...

4 szampony - Algae, Keratin, Cherry i Blueberry (32-35). Szaleństwo :D Jak pamiętacie, zrobiłam rozdanie z odlewkami, mam nadzieję, ze dziś uda mi się je zrobić i wysłać osobie, która wygrała.

DOSTAŁAM:

Greckie mydła Kalliston lawendowe (36), drzewo sandałowe (37),  mały żel pod prysznic (38) i różany balsam do ust (39)  dostałam od Aniołka z Rogami - jeszcze raz bardzo Ci dziękuję.

Uppss, zapomniałam o jednym zdjęciu :o
 
Robiłam większe zakupy w aptece Gemini (jak z resztą zawsze) i dorzuciłam trzypak żeli do higieny intymnej z Tołpy (40-42) w cenie ok 25zł! Świetna cena, daty ważności w porządku (2016, 2017), więc super okazja zwłaszcza, że regenerujący właśnie używam i bardzo przypadł mi do gustu. Dwie dodatkowe buteleczki plus jedna drugiego rodzaju będą jak znalazł.
Bardzo lubię wykręcane kredki z Avonu, kupiłam więc nowość: kredkę Big & daring w kolorze Taupe (43). Kolor ma rewelacyjny - idealnie wyważona ilość szarości i brązu *.*



niedziela, 12 lipca 2015

Brokaty, brokaciki - dwa lakiery Sensique: Sweet Heart i Fireworks

Posty lakierowe cieszą się Waszym dużym zainteresowaniem. Dzisiejszy jest jedynie poglądowy, jak prezentują się dwa brokatowe lakiery nawierzchniowe Sensique: Sweet Heart i Fireworks.
Jak się orientujecie nie przepadam za takimi lakierami i zdecydowanie wolę na paznokciach sam lakier, najchętniej bez drobinek, więc pozostawię do oceny jedynie to, jak wyglądają na paznokciach.

Bazą jest lakier Joko - po zrobieniu mu zdjęć chciałam sprawdzić, jaki efekt dadzą te dwa z Sensique.
Fireworks jest drobnym kolorowym brokatem, w lekko fioletowej, transparentnej bazie, która lekko zmieniła kolor lakieru podkładowego. 
Sweet Heart to mniejsze i większe błyskotki w ciekawym odcieniu różu, opalizującym na inne kolory.

Gdybym musiała wskazać na ten, który bardziej mi się spodobał to byłby to Fireworks. Jednolity, drobny brokat bardziej mi odpowiada niż dodatki w różnych rozmiarach.


Lubicie brokat na paznokciach?

Szminka w kredce - coś co lubię :)

Uwielbiam szminki, a jeszcze bardziej uwielbiam te w formie grubiej kredki. Nie pytajcie dlaczego bo nie wiem :D Obiegowa opinia głosi, że mają w sobie coś z balsamu do ust czy błyszczyka, że są miękkie, ale ja znam zarówno takie szminki w formie standardowego sztyftu jak i szminki w kredce twarde, nie mające nic wspólnego z balsamem.

Szminka w kredce Joko nr 02 należy do tych lepszych - miękka, daje soczysty kolor i nie wysusza. Pięknie kryje, łatwo się nią maluje i podoba mi się, jak wygląda na ustach. Często jej używam i nieprędko się to zmieni.
Kolor jest trochę ciemniejszy niż na poniższym zdjęciu. To średni róż, z maleńką kroplą czerwieni.

Mam porównanie z pomarańczowym kolorem tej szminki. Niestety on niezbyt mi się spodobał - o ile kolor jak najbardziej, tak jakościowo była gorsza. Była sucha i niezbyt estetycznie wyglądała na ustach. Do "dwójki" zastrzeżeń żadnych nie mam :)
Wszystkie dostępne kolory na mocno poglądowym zdjęciu:

Lubicie szminki w kredce?

sobota, 11 lipca 2015

Szampon z certyfikatem Ecocert - Cattier z ekstraktem z bambusa

Przeróżnych szamponów ostatnio u mnie dostatkiem, więc dziś o kolejnym z nich - szampon do włosów suchych z ekstraktem z bambusa Cattier.


Szampon do włosów suchych, intensywnie odżywia i nawilża suche włosy, dzięki czemu stają się mocniejsze i delikatniejsze. Bogata w proteiny pszenicy formuła wzmacnia włosy i sprawia że są one łatwiejsze w rozczesywaniu. Ekstrakt z Bambusa i oleju z Makadamii chroni włosy przed osłabieniem. Selektywnie wybrane oleje nadają włosom delikatny zapach.
Skład (INCI):
Aqua, Lavandula Angustifolia Extract*, Ammonium Lauryl Sulfate, Sodium Cocoamphoacetate, Macadamia Ternifolia*, Parfum, Cocamidopropyl Betaine, Phospholipids, Glycolipids, Soybean (Glycine Soja) Oil, Soybean Sterols, Vinegar, Glycerin, Lavandula Angustifolia Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Thymus Vulgaris Extract, Xanthan Gum, Bambusa Vulgaris, Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Chloride, Phytic Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Lactic Acid, Limonene.

*31% wszystkich składników pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych.
99% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego.

Produkt posiada znak ECOCERT. Oznacza to, że jest kosmetykiem ekologicznym i biologicznym. Minimum 95% składników produktu stanowią naturalne surowce mineralne i roślinne, minimum 50% wszystkich składników roślinnych pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych. Produkt nie zawiera surowców z roślin modyfikowanych genetycznie, surowców z martwych zwierząt, olejów, silikonów, parafiny, syntetycznych środków zapachowych i barwiących, syntetycznych konserwantów. Produkt nie był testowany na zwierzętach.

Pojemność:250ml

Cena: 28.9 zł 
Zacznę od zapachu, bo niezwykle przypadł mi do gustu. Niby ziołowy, ale delikatny i orzeźwiający, wyczuwam w nim szałwię. Pieni się całkiem nieźle - nie tworzy mega piany, ale jak dla mnie jej ilość jest wystarczająca do dokładnego umycia włosów. 
Na włosach zachowuje się trochę dziwnie. Z jednej strony czuję działanie olejów, których jest sporo w składzie, włosy są jakby pokryte warstwą ochronną, ale jednak szybko odczucie nawilżenia znika i włosy stają się trochę sianowate. Bez odżywki jednak się nie obejdzie. 
Nie uważam, że jest zły, bo nie jest. Robi co ma robić i to skutecznie, poza tym skład jest bardzo dobry.


Znacie szampony Cattier?

piątek, 10 lipca 2015

Moje pierwsze kosmetyki Kobo - puder matujący i tusz Ideal Volume + synkowy bonus

Uwierzycie, że do tej pory nie miałam NIC z Kobo? Markę znam, mogę wymienić, które kosmetyki są bardzo chwalone i które uznawane za niezbędniki, ale jakoś tak się zdarzyło, że nie czułam pociągu do tej Naturowej marki. I teraz mam dwa kosmetyki, do tego udane i które rozbudziły moją ciekawość do pozostałej oferty.

Przez wiele lat (15?) używałam pudrów prasowanych, od czasu do czasu przerzucając się na sypkie, przewinęło się przez moje ręce mnóstwo pudełeczek różnych firm i z przekonaniem mogę powiedzieć, że matujący puder transparenty z Kobo jest jednym z lepszych, jakie miałam/mam. Co prawda tak do końca transparenty nie jest, lekko rozjaśnia moją skórę - zimą różnica była niewielka, ale teraz, gdy jestem lekko opalona to jednak  bardziej ją widać.
Za to działanie jest naprawdę warte sprawdzenia na sobie. Nie daje płaskiego matu, choć dobrze matuje, optycznie wygładza i wygląda bardzo naturalnie. Jak nie raz pisałam wolę lekki połysk na twarzy przez co przeważnie nie nakładam nic na podkład. Z tego pudru jednak chętnie korzystam nakładając go na konkretne partie twarzy (środek czoła, brody i policzki między nosem a kością policzkową), które w trakcie dnia lubią nabierać większego połysku (a tego już nie lubię), najlepiej ... palcem. Z resztą od jakiegoś czasu wszystkie pudry, jeśli ich używam, sypkie także nakładam właśnie palcem, delikatnie rozcierając je na skórze). Jest dosyć suchy i delikatny i próbując nakładać go pędzlem zauważyłam, że łatwo przedobrzyć a to skutkuje podkreśleniem np. włosków na twarzy. Warto więc nakładać go z umiarem, a twarz będzie świeża i jedwabista. 
Ciekawy jest skład pudru. Obok matującego talku jest tutaj mąka ryżowa, owsiana i ekstrakt z aloesu: 
Talc, Mica, Dimethylimidazolidinone Rice Starch, Caprylic/Capric Triglyceride, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Zinc Stearate, Phenoxyethanol(and)Ethylhexylglycerin, Avena sativa (Oat) Meal Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Aloe Barbadensis Leaf Extrac, CI 77492, CI77491, CI 77499, CI 77711, Al.Oxide. 
Skład pochodzi ze strony Kobo i nie wiem czy to nie pomyłka, że Caprylic/Capric Triglyceride jest zdublowany. Poza tym producent pisze o obecności mąki kukurydzianej, której w podanym składzie nie widzę.
Opakowanie jest estetyczne i solidne, ale brakuje mi w nim lusterka, które ułatwiałoby poprawki w ciągu dnia (jeśli ktoś je robi).
Bez promocji kosztuje 20 złotych i nie uważam jej za wygórowaną.

Z tuszami nie jest u mnie łatwo. Nie zadowolę się byle jakim, "dziennym" efektem, bo gdybym taki chciała, to bym tuszu nie używała bo i po co. Od tuszu wymagam pogrubienia, lekkiego wydłużenia, zagęszczenia, ogólnie efektu WOW :D Prawie taki efekt daje właśnie tusz Ideal Volume. Świetnie rozdziela rzęsy, które z tuszem wyglądają na elastyczne (a nie na suche), wydłuża, nie skleja. Satysfakcjonujące pogrubienie osiągam po dwóch warstwach tuszu - po jednej jest dla mnie nie wystarczające.
Kosztuje ok. 25 złotych i jest to cena w sam raz jak na bardzo dobry tusz.


I bonus. Tak mój 1,5 roczny synek pomaga mi w robieniu zdjęć:

Nooo... gotowe :D Taka kompozycja może być, łącznie z bananem. Otrzepał rączki, sapnął zadowolony i ... poszedł :D

czwartek, 9 lipca 2015

Nocna pielęgnacja twarzy - krem z nasionami strelicji

Czy Wy też zauważacie, że co jakiś czas pojawiają się nagłe trendy na jakiś składnik w kosmetykach? Ostatnio coraz głośniej o nasionach chia, także w kontekście kulinarnym. W zasadzie nic dziwnego - zawierają sporo białka, błonnika, antyutleniaczy, a w kosmetykach mają działanie m.in. nawilżające. Z chia chętnie skorzystał m.in. Avon, zawierając je w jednej z linii nowej serii Nutra Effects. Nie tylko nasiona chia znalazły tu swoje zastosowanie, ale także nasiona granatu, czy strelicji. I to właśnie o kremie na noc z tymi ostatnimi nasionami chcę Was dzisiaj zapoznać.

Regenerująco-nawilżający krem na noc
Regeneruje i nawilża skórę w ciągu nocy, by rano zachwycała promiennym wyglądem. Odpowiedni dla kazdego typu skóry
[informacja  katalogu nr 10/2015]

Pojemność: 50ml
Cena: regularna 26,00 zł, w promocji ok 13 zł

Avon jak to Avon ze składem na bakier (ekstrakty na szarym końcu, ale wiecie co, wspomniałam kiedyś o tym na ich FB i wiecie co odpisali? Że to aby uniknąć podrażnień i alergii, aby kremy były dla każdego. No powiedzmy, że ziarenko słuszności w tym może być, ale jednak nie do końca mnie to przekonuje), choć na pochwałę zasługuje brak parabenów i sztucznych barwników w całej serii Nutra Effects. W tym kremie nawilżają głównie gliceryna, glikol butylenowy, parafina i peg 100, więc no .... :D
Ale jak działa? Całkiem nieźle. Nie jest bardzo ciężki, więc nawet na ciepłe noce jest odpowiedni, jest jednak treściwszy niż klasyczne kremy na dzień, ale jednocześnie delikatny. Nie roluje się na twarzy, nie błyszczy jakoś okrutnie, ale co najważniejsze nawilżenie jest porządne. Nie czuję żadnego dyskomfortu, skóra jest przyjemna w dotyku, miękka i nie muszę nakładać go w dużej ilości, aby tak było. Rano skóra nadal jest dobrze nawilżona, nie jest ściągnięta ani też zmęczona (po jakimś kremie takie właśnie miałam odczucia, jakby był zbyt mocny i ciężki dla mojej skóry), a wręcz przeciwnie. 
Zużyłam już prawie cały słoiczek i nie robiłam tego na siłę - używałam go z przyjemnością.

Przegląd kosmetyków My Secret - paletki cieni, podkład, korektor i lakier

Kolejny przeglądowy wpis - polubiłam taką formę recenzji i mam nadzieję, że Wy także:) Od razu wiadomo na co warto zwrócić uwagę a na co niekoniecznie. Tym razem kilka kosmetyków Naturowej marki - My Secret.


Paletki Hot Colors w wręcz papuzich, a przy tym matowych kolorach poraziły mnie zwartością. Revolt against the nude i Shake colors to iście wiosenno-letnie barwy dla dziewczyn lubiących zabawę makijażem i może na jakąś szaloną dyskotekę? :D

Próbowałam, kombinowałam, ale nie .... Jednak nie są dla mnie. Owszem, lubię wyraźny makijaż, ale niekoniecznie w takich żywych, radosnych kolorach. Którąś miętę miałam nawet na całej powiece, szaleństwo. Niby ciekawie, ale dawała taki pudrowy, kredowy efekt.
Na swatchach wydają się być dobrze napigmentowane, ale mocno przyciskałam aplikatorem, żeby były dobrze widoczne. Na oczach, bez bazy są dosyć delikatne i trzeba się namachać, aby było je widać. Z tego samego powodu niezbyt spisały się do zrobienia kreski. Czytam teraz o nich na innych blogach i wszędzie zachwyty nad pigmentacją. Może mam zły pędzel? Na palcu - tak, są mocne, ale na oczach, nakładane pędzelkiem wiele tracą. Jedynie niebieski i pomarańczowy są wyraźniejsze. Miętowa zieleń w obu paletkach jest identyczna.
Dive into the ocean i Paradise iceland z tej serii byłyby dla mnie lepszym rozwiązaniem - mocne, ale spokojniejsze koloy, w jakich dobrze się czuję na co dzień.


Podkład Beauty Elixir pozytywnie mnie zaskoczył. Krycie ma średnie, ale z drobnymi zaczerwieniami wystarczająco sobie radzi. Estetycznie wygląda na twarzy, która wygląda na wypoczętą i świeżą. Nie daje płaskiego, suchego matu bo tego bym nie zniosła :D Rzadko sięgam po puder, podoba mi się lekki, naturalny połysk, ale osoby wolące czy tez potrzebujące matu nie obejda się bez dodatkowego pudru.
Odcień, który mam (numerek niestety się starł) jest obecnie dla mnie za jasny, ale podoba mi się jego tonacja - nie jest różowy, ani zbyt żółty. Z przyjemnością wrócę do niego jesienią lub zimą :)

Korektor nazwany właściwie kamuflażem, w sztyfcie wydaje się ciemny, jednak okazuje się, że jest jasny, dla mnie aktualnie za jasny. Kryje co ma kryć, o ile nie jest to zbyt dużo wymagający defekt. Warto go obejrzeć :)

Lakier nawierzchniowy z białymi małymi kropeczkami, kwiatuszkami i niebieskimi małymi i większymi heksami Blue Mist w buteleczce wygląda uroczo, trochę zimowo, ale zachęcająco. Z takimi lakierami zawsze mam problem - nie umiem równo ich nałożyć, w wyniku czego na jednym paznokciu mam więcej ozdóbek, a na innym mniej i puste placki. Polowałam na te białe kwiatuszki i trudno było mi na nie trafić. Chyba najlepiej byłoby je wyciągnąć pęsetą i nałożyć na paznokieć.
Preferuję gładkie paznokcie, ale jeśli lubicie takie ozdobniki, to warto sprawdzić ofertę My Secret. Z tego się orientuję, jest kilkanaście lakierów nawierzchniowych do wyboru, kosztują ok 7zł.


Zainteresowało Was coś z tych kosmetyków My Secret?

Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...