niedziela, 30 sierpnia 2015

Co kupiłam w Biedronce?

Przedwczoraj wzięłam syna na wieczorny spacer i przeszliśmy się m.in. do Biedronki.W związku z aktualnymi inspiracjami tygodniowymi poczułam ochotę na zapoznanie się  z legendarną już wcierką do włosów i skóry głowy Jantar. Przez kilka lat wiele o niej czytałam, więc miałam utrwaloną świadomość o jej cudownych właściwościach, a dla upewnienia się, że nic mi się nie pomyliło przeszukałam kilkanaście blogów i tym oto sposobem wylądowała w moim zakupowym koszyku. 


Jestem ciekawa, czy za jej pomocą uda mi się przywrócić gęstość włosów sprzed lat, kiedy to z trudem można było objąć kucyka jedną dłonią.

Chciałam jeszcze kupić płyn do płukania ust Listerine Cool Mint, ale niestety w dwóch Biedronkach do których weszliśmy niestety już nie było.

Całą aktualną gazetkę z inspiracjami tygodniowymi znajdziecie TUTAJ.


Skusiłyście się na coś w Biedronce?

sobota, 29 sierpnia 2015

Krem na dzień Dar Piękna firmy DLA

Ponad miesiąc temu pokazałam Wam przesyłkę od dziewczyn z polskiej firmy DLA. O serii Niszcz Pryszcz sporo czytałam w wielu wizażowych wątkach i szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że firma oferuje też inne kremy, choć w sumie byłoby to dziwne, wszak nie każdy boryka się z trądzikiem. Ze skromnej, przynajmniej na razie, oferty wybrałam krem na dzień z serii Dar Piękna.

Zdjęcie podpisane poprzednim adresem bloga, powtórzyłam je
Stosując krem każdego dnia:
  • zapobiegasz  przedwczesnemu starzeniu się Twojej skóry
  • chronisz przed szkodliwym działanie czynników zewnętrznych – wolnych rodników
  • pobudzasz naturalną odnowę komórkową
  • pozostawiasz skórę gładką, delikatną oraz doskonale nawilżoną
  • doskonały pod makijaż
Receptura opracowana specjalnie dla osób z cerą wrażliwą z pierwszymi oznakami starzenia. Bogata formuła kremu oparta na zestawie specjalnie dobranych składników, uzupełnia zawartość składników odżywczych w skórze , pomagając przywrócić jej jędrność i gładkość w delikatnych miejscach.
Wszystko to dzięki zastosowaniu uzupełniającej się wzajemnie kompozycji poniższych składników:
Mleczko pszczele - zawiera ponad 30 aminokwasów (m. in. alaninę, glicynę, histydynę) cukry i witaminy (B1, B2, B6, B12, E, PP, kwas pantotenowy, kwas foliowy, biotynę), dzięki czemu jest doskonałym środkiem odmładzającym i odżywczym tzw. „eliksir młodości”.
Świeży napar z jarzębiny – jest cennym źródłem witaminy C i P, uszczelnia i wzmacnia naczynia krwionośne, ma działanie odżywcze
Olej z czarnuszki– naturalne źródło kwasu linolowego (ok. 58%) należącego do rodziny kwasów omega-6, kwasu oleinowego (ok. 24%) należącego do rodziny kwasów omega-9, oraz 15 aminokwasów łącznie z 8 niezbędnymi (egzogennymi) i innych aktywnych substancji takich jak witaminy i minerały. Dzięki czemu utrzymuje skórę w dobrej formie oraz zapobiegają jej przedwczesnemu starzeniu.
D-pantenol - zmniejsza stan zapalny, łagodzi podrażnienia
Optymalny kompleks witamin (A+ E + C+ F) , który pobudza naturalne procesy zachodzące w skórze, poprawiając elastyczność skóry, skutecznie przeciwdziała procesom starzenia genetycznego.
Krem zawiera filtry UVA/UVB zapewniając ochronę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.
Skład: Infusion of Sorbus Aucuparia, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Isostearate, Glycerin, Glyceryl Stearate, Titanium Dioxide, Ceteareth-18 Simmondsia Chinensis Oil, Cetyl Alcohol, Nigella Sativa Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Linolenic Acid/Oleic Acid/Linoleic Acid/Palmitic Acid/Stearic Acid/BHT, Royal Jelly Powder, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Panthenol, Ascorbic Acid, Parfum, Sodium Borate, Retinyl Palmitate, Aluminum, Simethicone, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid.
[źródło: DLA


Kosmetyki DLA cechuje prostota opakowań, jak dla mnie aż przesadna. Brakuje mi na opakowaniu informacji o kremie - lubię czasem wracać do opisu producenta, bo kartoniki szybko wyrzucam. Sam typ buteleczki - airless jest świetnym rozwiązaniem, które sprawdza się najlepiej. 
Krem jest gęsty, nieco trudny do nałożenia, bo nie daje poślizgu, ale co mnie zdziwiło szybko się wchłania zostawiając matową skórę, która zarazem jest bardzo dobrze nawilżona, gładka i bez efektu ściągnięcia. Spodziewałam się czegoś bardziej tłustego i zostawiającego delikatną ochronną powłoczkę. Mimo braku tłustości i klejenia okazał się zbyt ciężki na gorące dni. Miałam wtedy wrażenie, że skóra mi się pod nim poci i nieprzyjemnie czułam go na twarzy. W chłodniejsze dni spisuje się rewelacyjnie, nie spływa, nie wywołuje dyskomfortu. Obecnie w buteleczce mam ok połowę zawartości, którą zostawiam na jesień.
Zapach odbieram jako specyficzny, ale neutralny, nie utrudniający używania.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Pszczela Dolinka w kawałku - naturalne mydło banan i kokos || tochę prywaty - czas przystopować

Pamiętacie moje Pszczele lipcowe zakupy z dziewczynami z pracy, w których znalazło się kilka naturalnych mydeł i którymi się podzieliłyśmy? Wybrałam po kawałku mydeł: cytrynowa pietruszka, banan-kokos, brzoskwiniowe mango i nagietek z konwalią. Zachęcam do zerknięcia do wpisu pokazującego zakupy z Pszczelej Dolinki):

środa, 26 sierpnia 2015

Blogerki idą do kina

Pogodną sobotę miło jest spędzić w blogerskim towarzystwie i tak też wyglądał dzień 22.08. Spotkałyśmy się wtedy w pięć w Browarze Trzy Korony w Nowym Sączu: ja, Dorota, Agnieszka, Karolina i Marzena

(zdjęcia pożyczone od Doroty, Agnieszki  i Marzeny)

Umówiłyśmy się na godzinę 12 i nie miałyśmy zbyt wiele czasu na rozmowy, za chwilę dowiecie się dlaczego.

Karolina, Marzena i ja:

Dorota:
Zamówiłyśmy coś do picia i z Dorotą, drugą organizatorką rozdałyśmy dziewczynom prezenty od firm, które wywołały wiele uśmiechu i radości :)

A później ... Poszłyśmy do kina :D W Heliosie oglądnęłyśmy film twórców Monty Pythona "Czego dusza zapragnie". Po seansie miałyśmy mieszane uczucia - były śmieszne scenki, ale ogólnie jak dla mnie film był dziwny. Angielskie poczucie humoru, co więcej w wykonaniu Monty Phytona jest mocno specyficzne, więc nie każdy zrozumie przesłanie filmu.


 Marzena i ja:

Karolina i Agnieszka:

Po kinie nie mogłyśmy z Marzeną odmówić sobie lodów u Argasińskich :D

Wróciłyśmy do Browaru, dziewczyny dokładniej przeglądnęły upominki, na spokojnie porozmawiałyśmy i ok godziny 16 zakończyłyśmy spotkanie, bo mnie czekały jeszcze imieniny teścia, Agę grill a Marzena umówiła się na kolejne spotkanie :)


Bardzo dziękuję firmom za dołączenie do organizacji spotkania przekazując upominki:



W zestawie były jeszcze sztuczne paznokcie, ale dałam je Dorocie.



Jedno mydło dostałam od Doroty w zamian za kosmetyk od Produktów Benedyktyńskich


Były dwa kosmetyki, ale wymieniłam się jednym za mydło z Pszczelej Dolinki :)



Wybrałam jeszcze akcesoria dla dziewczynek, ale dałam mojej koleżance, dokładniej jej córce.
W bransoletce z kolcami niestety już jeden element odpadł :/

Od firmy Ajurvedik wcześniej dostałam krem Kailas.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Otul się ciepłą bawełną Kringle Candle

Poszukiwania perfum o zapachu świeżego prania, a w zasadzie bardziej proszku zakończyłam rok temu, bo znalazłam idealny typ, natomiast trudno trafić mi na taki aromat w świecach zapachowych. Z Yankee Candle wypróbowałam Clean Cotton i Fluffy Towels i coś nie do końca mi w nich odpowiada, to nie do końca to, czego szukam. Warm Cotton od Kringle Candle musiałam wypróbować, bo może akurat ...?

Delikatny, kwiatowy i lekko słodki aromat, który zachwyca swoim ciepłem i subtelnością. Bardzo zmysłowy zapach, który pasuje niemalże do każdego pomieszczenia. Delikatnie orzeźwiający i bardzo uwodzicielski. Cytrusy, kwiat bawełny i piżmo tworzą rozgrzewającą kompozycję zapachową, która przypadnie do gustu każdemu z Twoich gości.
[opis: Goodies.pl]

Niestety. Miękka bawełna to kolejny fałszywy trop. Nie zaprzeczę, to ładny i subtelny zapach zdecydowanie mogący się podobać, ale mnie nie satysfakcjonuje. W tym wosku wyraźnie czuję cytrusy, a to nie ich szukam bo to nie one są dla mnie synonimem czystości. Za to pożądanego piżma mój nos nie jest w stanie wychwycić.

Porównując do wosków YC o których wspomniałam wcześniej, ten od KC jest subtelniejszy, ale samym zapachem nie kojarzy mi się z żadnym z nich. Clean Cotton to świdrujący w nosie zapach świeżo otwartego proszku do prania - byłoby super, gdyby był ciut łagodniejszy. Fluffy Towels to zapach faktycznie świeżego prania, czyli proszku z delikatną nutą płynu do płukania i to ten najbardziej przypadł do gustu. W żadnym z nich nie wyczuwam cytrusów, które są w Warm Cotton.

Woski Kringle Candle co prawda są droższe niż woski YC, ale mają kilka zalet tłumaczących cenę - są większe (mają 40g a YC 22g), mają wygodne opakowanie z wieczkiem przez co nie trzeba przekładać do woreczków strunowych a odnalezienie odpowiedniego wosku jest bardzo proste no i są przygotowane do połamania - nic się nie kruszy jak w przypadku niektórych wosków YC.


Na Goddies.pl znajdziecie wiele innych zapachów Kringle Candle (KLIK). Ostatnio przez krem z Tołpy choruję na zapach hibiskusa, więc pewnie to kwestia czasu jak zamówię taki właśnie wosk.

Jakie są Wasze ulubione zapachy z Kringle Candle?




sobota, 22 sierpnia 2015

5 paczek, 5 powodów do uśmiechu - Ajurvedik, Pszczela Dolinka, Bio-Beauty, BingoSpa i mydlana wymiana

W ostatnim czasie otrzymałam kilka przesyłek czy do testowania i recenzowania czy z kosmetycznymi zachciankami. Każda paczka i koperta niezmiernie mnie cieszą, nawet czekający w paczkomacie karton z kosmetykami z Avou jeśli nic w nim dla mnie nie ma :D

Od firmy Ajurvedik otrzymałam krem Kailas zawierający wyciągi z himalajskich ziół. 
Kremem od razu zaopiekował się mój mąż i to głównie on go używa. Zapraszam na fan page mojego bloga, gdzie możecie wygrać 1 z 3 kremów Kailas - KLIK!

Nie obyło się bez zakupów w Pszczelej Dolince:
Wybrałam mydło rumiankowe z myślą o myciu nim 20 miesięcznego syna, mimo, iż wiśniowe i bananowo-kokosowe krzywdy mu żadnej nie robią. Tak jak poprzednio tak i teraz do zamówienia dołączyły się koleżanki z pracy. Zawartość paczki wyglądała niesamowicie smakowicie:

 Kolejna, trzecia już paczka od sklepu Bio-Beauty z naturalnymi, certyfikowanymi kosmetykami:
Wybrałam relaksującą maseczkę do twarzy Organix Cosmetix i rokitnikowo-pomarańczowe mydło Speick. Dodatkowo w paczce znalazłam krem do twarzy, ciała i rąk Bjobj, który dostałam już wcześniej (RECENZJA) i masę próbek.

Kolejne zamówienie na BingoSpa.eu:
Maska 40 aktywnych składników dołączyła do zbioru włosowego, który od około 3-4 miesięcy zatrważająco się rozrasta. Umilaczy do kąpieli nigdy za wiele, bez oporów wybrałam solankę z kolagenem. Zamówiony na początku sierpnia czysty kolagen w 10ml buteleczce na tyle mnie zachęcił, że kupiłam większe opakowanie.

I na koniec istna wisienka na torcie :D Efekt mydełkowej wymiany z forumową mydłomaniaczką. Ja mam duuuużo, ona ma duuuużo i równie duuuużo nas kusi, więc taka wymiana to świetna okazja do zweryfikowania planów i zaspokojenia mydełkowego głodu.
Od Moniki wybrałam 11 mydeł, ona ode mnie tyle samo i oto wynik:
Łaaaa :D Cuda cudeńka - jedne bardziej inne mniej ;) W torebeczkach zamiast Jana niezbędnego mydełko niezbędne, a dokładniej:

- South of France Almond - pachnie obłędnie *.*
- Dead Sea Minerals Grapefruit & guava - oryginalny zapach, specyficzny, ale nie brzydki
- Alafia Sandalwood Ylang Ylang
- Kat Burki: Wild orchid, Almond &fig i Ginger milk & Janiper berry - pachną delikatnie, elegancko, chyba to ostatnie najbardziej mi się podoba, ale muszę się jeszcze wwąchać :D
- Plantlife Coconut lime - nieco jak odświeżacz do WC
- Nubian Heritage Peppermint & aloe - mięty niemal w nim nie czuję, sądziłam, że Monika błędnie podpisała opakowanie, ale jednak wygląd mydła się zgadza
- Nubian Heritage Coconut & papaya - nie przepadam za zapachem kokosa (smakiem też np. lodów czy cisatek, chyba, że mówimy o świeżym owocu), ale to mydło pachnie cudnie
- Nubian Heritage Shea Butter Soap, With Lavender & Wildflowers - lawenda nie należy do moich ulubionych zapachów, ale w tym mydle jest na tyle subtelny, że mi nie przeszkadza
- Nubian Heritage Raw Shea Butter Soap, With Soy Milk, Frankincense & Myrrh - orientalny, oryginalny i niebanalny aromat
 



sobota, 15 sierpnia 2015

Kosmetyczne podsumowanie lipca - co nowego?

Jak co miesiąc coś ubyło (KLIK), coś przybyło, rotacja musi być. W lipcu sama niewiele kupiłam, co mnie cieszy, za to sporo dostałam, co również mnie cieszy ;)

KUPIŁAM:

Dotarło lipcowe Naturalnie z Pudełka, którego zawartość bardzo mnie ucieszyła. Całe pudełko pokazałam TUTAJ. Rosyjski zmiękczający peeling do stóp kupiłam zachęcona recenzją Żanety. Kawałki mydeł do wynik zbiorczego pracowego zamówienia z Pszczelej Dolinki. Zamówiłyśmy kilka sztuki podzieliłyśmy się (KLIK). Ja wybrałam kawałki: nagietek i konwalia, brzoskwiniowe mango, cytrynowa pietruszka i banan-kokos (na zdjęciu już sporo mydlone, nie mogłam się powstrzymać! pachnie fantastycznie).
I to tyle :D Serio. Jestem z siebie dumna, bo to niezwykle skromne szczególnie jak na mnie zakupy.
 
Dostałam całe mnóstwo cudowności, część od firm, część od blogerek:

Od Elfa dostałam to przetestowania nawilżający balsam ze śluzem ślimaka (recenzja), który mimo wysokich temperatur spisuje się świetnie i pozytywnie mnie zaskoczył. Udało mi się wygrać u Kasi ogrom ręcznie robionych kosmetyków. Kule do kąpieli były trzy, ale jedna nie doczekała do zbiorczych zdjęć ;) Osobny wpis znajdziecie TUTAJ.  Od Naturalnej Duszy dostałam równie sympatyczną przesyłkę: samoopalacz Lavera, a oprócz niego odlewki kilku kosmetyków (dwie już zużyłam) i odkrawki naturalnych mydeł. Wszystko pokazałam TUTAJ. Od Ani z Ekozuzu.pl dostałam maskę do włosów Bema i lakier. Maska już przetestowana (KLIK), lakier dzisiaj wyląduje na paznokciach. Lada dzień przeczytacie też o kremie firmy DLA Dar Piękna. Peeling z Avonu z brązowym cukrem to jeden z lepszych peelingów jakie miałam, otrzymałam go w ramach programu dla konsultantek za złożenie określonego zamówienia. I na koniec spora przesyłka z produktami Rexona, Dove i Vaseline. Całość zobaczycie na zdjęciu poniżej. Mężowi też się coś trafiło do przetestowania :D Piłkę od razu zajął sobie 20 miesięczny syn, a duży miękki ręcznik po wypraniu czeka na półce - na pewno się przyda :)


Co przyniesie sierpień? Coś już przybyło i pewnie to nie koniec.

czwartek, 13 sierpnia 2015

Naturalna regeneracyjna maska do włosów Bema

Kosmetyki do pielęgnacji włosów to kategoria, która w ciągu ostatnich 3-4 miesięcy znacząco mi się rozrosła. Częściej sięgam po odżywki i maski, wcześniej ograniczałam się do szamponu, jedynie co kilka myć dopieszczając włosy dodatkową pielęgnacją. I wychodzi to moim włosom tylko na dobre. Są w lepszej kondycji (choć nadal wypadają), korzystniej wyglądają, choć w jakim stopniu lepiej zależy od tego, co akurat na nie nałożę. Ostatnio regularnie odżywiam je maską Bema, uznanej włoskiej firmy, producenta naturalnych kosmetyków do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, a także kosmetyków dla mężczyzn i dzieci.

Intensywna kuracja zwiększająca połysk farbowanych włosów i posiadająca podwójne działanie: odbudowuje włosy od wewnątrz oraz chroni kolor, utrzymując jego intensywność od nasady po same końcówki. Złączone działanie ceramidów i olejku z nasion annatto dodatkowo ochrania kolor i wzmacnia jego odcień, a także nawilża skórę głowy, zapobiegając podrażnieniom i jej łuszczeniu.

Składniki/Ingredienti/Ingredients (INCI/CTFA): Chamomilla Recutita* (Matricaria) Flower Water, Lavandula Angustifolia* (Lavender) Flower Water, Cetearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis* (Sweet Almond) Oil, Behenamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Aqua/Water, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Extract, Decyl Glucoside, Bixa Orellana Seed Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil, Pentaclethra Macroloba Seed Oil*, Olea Europaea* (Olive) Fruit Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum/Fragrance**, Limonene***
[źródło: Ekozuzu.pl]

Pojemność: 200ml
Cena: 60,75 zł
Dostępność: Ekozuzu.pl

Zwykle nie rozwodzę się na opakowaniem, bo jakie jest każdy dziwi (przy okazji: czy tylko mnie drażnią sformuowania typu: "krem zamknięty jest w żółtej tubce ..."?). Zwracam na nie uwagę tylko jeśli jest w nim coś szczególnego, coś praktycznego albo na odwrót: zastosowane rozwiązania są totalnie nietrafione i nieprzemyślane. W przypadku tej maski podoba mi się zgrabność pudełeczka. Ma pojemność 200ml, ale wizualnie sprawia wrażenie znacznie mniejszego co powoduje, że sprawdza się w podróży bo nie zajmuje dużo miejsca.
Po otwarciu pudełeczka byłam mega zaskoczona zapachem. Żadne zioła czy kwiatki. Maska pachnie jak guma Donald :D Pamiętacie? Zapach nie jest przy tym bardzo intensywny ani nie przytłacza słodkością.


Chciałabym napisać coś w stylu, że z maską połączyła nas miłość od pierwszego użycia, ale niestety tak nie było. Więcej - pierwsze użycie wręcz mnie rozczarowało. Zamiast gładkiej tafli miękkich włosów wyglądały tak, jakbym użyła jedynie przeciętnego szamponu - sianko, antenki i niby miękkie włosy, ale wyglądające jak niezbyt dobrze nawilżone. Od trzeciego użycia jest tylko lepiej! Doskonale widać, że maska faktycznie wpływa na stan włosów, a nie tylko daje takie wrażenie natychmiastowym efektem. Włosy są gładkie, miękkie, odpowiednio dociążone i nie przetłuszczają się szybciej. 
Cena nie należy do najniższych, ale maska broni się składem, świetnym działaniem i wydajnością. Wystarczy niewielka ilość, aby włosy były piękne (mam włosy za ramiona).
Jeśli cenicie sobie naturalne i skuteczne kosmetyki warto zastanowić się nad zakupem tej maski Bema.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Kosmetyczne podsumowanie lipca - zużycia

W końcu coś ruszyło się w zużyciach i po kilku miesiącach posuchy mam się czym pochwalić. Robię wszystko (no prawie wszystko, bo nie lubię zużywać na siłę byle jak najszybciej opróżnić kolejną butelkę czy tubkę), aby za miesiąc znowu móc z dumą zaprezentować puste opakowania.



Niestety duet nie zmniejszył wypadania włosów, a bardzo na taki efekt liczyłam. Co prawda włosy ładnie się prezentowały po użyciu szamponu i ampułki, ale jednak oczekiwałam głównie mniejszego ich gubienia.
W butelce po płynie różanym tej samej firmy ;) Jeden z moich ulubionych hydrolatów, kiedyś zapewne znowu do niego wrócę.

Gdyby zapach żelu w trakcie mycia pozostawał taki jaki czułam z butelki byłoby całkiem sympatycznie. No i gdyby nie wysuszał skóry.

Kąpiel z aromatem Ludwika nie była moim szczytem marzeń. Nie polubiłam się z tym żelem, więcej u mnie nie zagości.

6. Avon - spray chłodzący o opalaniu
Kilka lat temu miałam już ten spray, chyba nawet dwa razy i w zasadzie nie wiem dlaczego znowu go kupiłam. Niby chłodzi i uspokaja skórę po zbyt dużej dawce słońca, ale klei się i nie nawilża zbyt dobrze.

7. Avon - płyn do kąpieli konwaliowy
Niestety to już nie te płyny, które znam sprzed ponad 10 lat - zapachy znacznie straciły na mocy, ten także pachniał bardzo delikatnie i nie do końca konwaliami.

8. Intimea - rumiankowe chusteczki do higieny intymnej
Nie wiem, które to już opakowanie. Produkowane przez Cleanic i równie dobre jak ich chusteczki. Lubię za możliwość przetargania na pół i wrzucenia do WC.

Fajne, niewysuszające mydło.

10. Bielenda - krem do depilacji odżywczy
Okazał się gorszy niż wersja nawilżający z tej serii. Słabiej usuwał włoski i w przeciwieństwie do nawilżającego niestety śmierdział typowo dla takich produktów.

11. Pierre Rene - olejek do paznokci i skórek
Nie, nie, nie! Działanie zerowe a komfort używania mocno dyskusyjny. Kleił się, zapach szybko się zmienił na bardzo nie przyjemny, więc to co zostało w buteleczce wyrzuciłam. Tylko dlaczego nie wcześniej?

12. L'Oreal - tusz Volume Milion Lashes So Couture
Moja tuszowa miłość! Robił cuda z moimi marnymi rzęsami, więc na pewno do niego wrócę. Świetnie dodawał objętości, wydłużał i  nie sklejał rzęs. Miałam prawdziwe "firanki" :D Pachniał ciasteczkami :D

13. L'Biotica - odżywka do rzęs
Resztki wyrzuciłam, bo już długo zajmował miejsce wśród innych kosmetyków. Działania nie zauważyłam, przestałam używać i teraz bez żalu wylądowała w koszu.

14. Salea - piwna maseczka do twarzy
Maseczka również przeleżała i końcówka także wylądowała w koszu. Nie zauroczyła mnie swoim działaniem, więc z używaniem różnie było. Miałam opisać ją w osobnym wpisie, ale ciągle szkoda mi było czasu. Okazała się zupełnie nijaka.

15. Mama Mio - masło Tummy rub butter
Miniaturkę dostałam na spotkaniu blogerek. Trudno mi cokolwiek napisać o efektach jakie daje to masło bo pierwsze: nie jestem w ciąży, a po drugie po tak małej tubce i tak trudno oczekiwać cudów. Dobrze nawilża, dosyć szybko się wchłania.
Cudowności wychodzące spod rąk pani Joasi. Obie muffinki pachniały bardzo intensywnie, kąpiele z ich dodatkiem były niezwykle relaksujące :)

18. kula do kąpieli od Kasi
Nie mam pojęcia o jakim zapachu była :D Pachniała delikatnie i lekko natłuszczała skórę. Kula nie rozpuściła się do końca, ale fajnie "pyrkała", jak wapń lub inne tabletki musujące.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Dove Demage Solution Intensive Repair - duet dla włosów potrzebujących solidnego dociążenia || plany na niedzielę

Jestem rozbita. Mam kosmetyczny chaos w głowie bo zupełnie nie wiem, czy polecić Wam te dwa kosmetyki czy nie? Czy kierować się zachwycającym efektem na włosach, czy skreślić ze względu na składy?


Często piszę, że włosy mam wymagające. Trudno je odpowiednio dociążyć, za to fruwające wokół głowy "antenki" są na porządku dziennym, przy czym włosy nie są zniszczone i nie rozdwajają się. Szukałam i szukałam i w końcu w moje ręce trafiają kosmetyki Dove, które mimo kilki minusów dają moim włosom to, czego oczekują, wygląd, jakiego oczekuję.


Szampon do włosów Dove Intensive Repair został stworzony z myślą o włosach zniszczonych. Szampon zawiera Micro Moisture Serum, które chroni i wzmacnia włosy od cebulek aż po końce oraz Fibre Actives, które wnikają w głąb włosów odbudowując je od środka. Pomaga w odbudowie włosów, zapobiega ich łamaniu i rozdwajaniu się końcówek.
Skład: Aqua, Sodium Lauteth Sulfate, Glycol Distearate, Sodium Chloride, Gluconolactone, Trehalose, Adipic Acid, Sodium Sulfate, Glycerin, Dimethiconol, Dimethicone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Amodimethicone, Cetrimonium Chloride, Parfum, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide MEA, TEA-Dodecylbenzenesulfonate, Sodium Lauryl Sulfate, Styrene/Acrylates Copolymer, Mica, Poloxamer 407, Xanthan Gum, Laureth-4, Laureth-23, Trideceth-12, PEG-45M, PEG-9M, Silica, Disodium EDTA, Acrylates/ Beheneth-25 Methacrylate Copolymer, PPG-12, Citric Acid, Sodium Hydroxide, DMDM Hydantoin, Sodium Benzoate, Methylchlorothiazolinone, Methylisothiazolinone, Amyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Buthylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool, Cl 77891
Odżywka do włosów Dove Intensive Repair została stworzona z myślą o włosach zniszczonych. Odbudowuje włosy, zapobiega ich łamaniu i rozdwajaniu się końcówek. Zaawansowana regenerująca technologia Dove zawiera Fibre Actives, które wnika w głąb włosów, żeby odbudowywać je od środka, oraz Micro Moisture Serum, które odżywia włosy, nawilża i pomaga regenerować ich powierzchnię od cebulek aż po same końce.
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Stearamidopropyl Dimethylamine, Behentrimonium Chliride, Parfum, Dipropylene Glycol, Lactic Acid, Trehalose, Gluconolactone, Adipic Acid, Sodium Sulfate, Glycerin, DMDM Hydantion, Amodimethicone, Sodium Chloride, PEG-150 Distearate, Disodium EDTA, PEG-7 Propylheptyl Ether, Cetrimonium Chloride, Phenoxyethanol, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylopropional, Citronellol,Hexyl Cinnamal, Hydroxycitonellal, Linalool, Cl 15985, Cl 19140. 




Składy obu kosmetyków są mocno kontrowersyjne: silikony, pegi i mnóstwo innych niekoniecznie  dobrych i niezbędnych substancji. Jak by nie było efekt na moich włosach jest niesamowity! Włosy są cudownie miękkie, błyszczące, śliskie i idealnie dociążone nie wyglądając przy tym nieświeżo! Ich gładkość jest fantastyczna! Na drugi dzień po myciu nadal wyglądają pięknie, ale kolejnego dnia konieczne jest ich umycie, bo zaczynają zbijać się w strąki co nie wygląda estetycznie. Dla mnie nie jest to problemem bo i tak włosy myję co dwa dnia. Aby jednak uniknąć szybszego przetłuszczania się wystarczy nałożyć mniej odżywki, albo krócej ją trzymać na włosach, ale wtedy z kolei efekt dociążenia jest mniejszy. Seria zdecydowanie nie jest dla posiadaczek włosów tłustych, z tendencją do przetłuszczania czy łatwych do obciążenia przez kosmetyki.

Szampon rewelacyjnie się pieni, doskonale oczyszcza i nie podrażnia mi skóry głowy (a całkiem odporna na to nie jest). Odżywka jest gęsta, nie ścieka z włosów, już w trakcie zmywania czuję doskonałą miękkość. Oba kosmetyki pięknie pachną, kwiatowo-owocowo z nutą typową dla Dove.


Kolejny dzień przepięknej pogody, czekam więc, aż dziecię się obudzi z drzemki i wyruszamy w trójkę na działkę. Przyjemnej niedzieli!


Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...