niedziela, 15 lipca 2018

Shiny Box 6 Years Together || Edycja czerwiec 2018 || Box urodzinowy czy letni?

W czerwcu Shiny Box obchodził już szóste urodziny! Od początku zamysłem twórców było umożliwienie poznanie nowych kosmetyków (w wersji pełnowymiarowej i miniatur/próbek) i marek, któych z różnych względów nie odkrylibyśmy w inny sposób. Przyznam, że nawet dla mnie, rasowej kosmetykoholiczki, niektóre pudełka skrywały prawdziwe perełki i zaskoczyły mnie nowościami, o których nie miałam pojęcia. Tak było np. z markami Kueshi, Naobay czy Nutka, o których istnieniu uświadomił mnie właśnie Shiny Box. Nie zawsze było idealnie, bo np. cienie Vipera czy Joko to nie to co mnie satysfakcjonuje. Nie mówię, że są to kosmetyki złe, bo nie są, ale jednak w pudełku typu Shiny Box szukam większego zaskoczenia.

Mając w pamięci zeszłoroczną urodzinową edycję miałam duże oczekiwania, bo niezwykle mi się podobała. A czy czymś zaskoczył mnie tegoroczny czerwcowy Shiny Box?

środa, 11 lipca 2018

Dove - Balsamy Light Hydro, Essential i Intensive || Pielęgnacja skóry normalnej, suchej i bardzo suchej

Regularne peelingowanie i nawilżanie to jedne z lepszych dobrodziejstw jakie możemy zafundować skórze ciała. Celowo piszę tu o ciele, bo mam wrażenie, że o ile skórze twarzy nie szczędzimy pielęgnacji, tak o reszcie zapominamy. Często czytam na forum, blogach czy Instagramie: "nie lubię się smarować balsamem", "ciągle o tym zapominam", "rzadko robię peeling" i ... ja do niedawna przyłączyłabym się do takich "wyzwań". Kilka miesięcy temu jednak się zawzięłam i co kilka dni peelinguję ciało, a codziennie je nawilżam i efekty są warte tych dodatkowych kilku minut po prysznicu czy kąpieli. Przede wszystkim pozbyłam się problemu ze swędzącą skórą szczególnie na piszczelach, bywała tak sucha, że jak się drapałam to naskórek sypał się jak mąka. Byłam podrapana do krwi, co niestety nie daje o sobie zapomnieć przez widoczne do teraz ślady.
Jeśli nie macie nawyku systematycznego ścierania naskórka i stosowania balsamu po każdej kąpieli i  prysznicu to naprawdę warto go sobie wyrobić. Jest tak ogromny wybór produktów do nawilżania o różnych konsystencjach (od lekkich sprayów, pianek poprzez balsamy, mleczka, kremy po treściwe musy, masła i olejki), zapachach, szybkości wchłaniania, różnych składach ("aptecznych", typowo drogeryjnych, naturalnych), że nie uwierzę, że ktoś nie może czegoś dla siebie znaleźć. Ze mną jest tak, że trudno mi się do czegoś zmobilizować, ale gdy już zrobię coś, czy właśnie nie zrobię (jak np jedzenie całej czekoladki Milka dziennie ;)) jeden raz, potem drugi, trzeci to już samo leci. Byle nie przestać, bo znowu będzie mi trudno wrócić na właściwe tory.
W ostatnim czasie używam trzech różnych balsamów marki Dove -  Balsamy Light Hydra, Essential i Intensive, przeznaczonych kolejno do pielęgnacji skóry normalnej, suchej i bardzo suchej. Od razu założyłam, że najlepiej się u mnie sprawdzi wersja do skóry suchej - Essential Body Milk. Byłam przekonana, że ten do normalnej będzie za lekki, za rzadki i wchłonie się momentalnie, a do bardzo suchej - za treściwy i klejący. Czy słusznie?

piątek, 6 lipca 2018

Toni & Guy - Damage Repair || Regenerujący szampon, odżywka i maska do włosów

Ostatnio dużo pisałam o kosmetykach naturalnych, które od kilku, czy wręcz kilkunastu lat (szczególnie biorąc pod uwagę trend na surowce takie jak oleje czy hydrolaty i samodzielne robienie kosmetyków) cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Wynika to z większej świadomości konsumentów, a także poszukiwania czegoś "innego". Nie da się ukryć - rynek kosmetyków naturalnych kwitnie, manufaktury rosną jak grzyby po deszczu oferując mydła, peelingi czy masła do ciała, coraz więcej pojawia się naturalnych marek na drogeryjnych półkach. Wybór się zwiększa i każdy może wybrać coś dla siebie, niekoniecznie tracąc fortunę na naturalne kosmetyki.
W tym całym szaleństwie na naturę trzeba też rozróżnić kosmetyk nienaturalny, ale z dobrym składem, bo to nie to samo i mieć jeszcze świadomość (bo z tego co zauważam wielu osobom jej brakuje i ślepo idą za składem), że skład to nie wszystko, co często podkreślam. Nawet doskonały skład (czyt. oleje, ekstrakty, bez chemicznych dodatków) nie gwarantuje sukcesu kosmetyku nie tyle jeśli chodzi o zaspokojenie indywidualnych potrzeb i upodobań (z tym nie ma co dyskutować, bo dla mnie będzie super, a dla kogoś beznadziejne, bo np. za mało nawilża), ale o samą jakość kosmetyku. A co w sytuacji, kiedy w kosmetyku nie ma żadnego oleju, żadnego ekstraktu? Czy z góry jest skazany na niełaskę? Kiedyś przeczytałam komentarz dot. jakiegoś kosmetyku: mniej więcej "po składzie widzę, że nie ma prawa działać, bo nie ma nic naturalnego". Czy to nie ślepe podążanie za modą? Ciekawa jestem Waszego zdania.

Majru - Olej z opuncji figowej || Olejowe cudo

Oleje roślinne towarzyszą mi w pielęgnacji od około 10 lat, z niewielkimi przerwami. Odpowiednio dobrane i stosowane potrafią zdziałać cuda wbrew opiniom "ekspertów", szczególnie pewnej pani kosmetyczce która w TV wypowiadała się jak to oleje są złe dla skóry wplatając w między czasie przykład ... olejku do opalania. Takich mamy specjalistów. 
Jednak faktem jest, że olejem można uzyskać efekt odwrotny od zamierzonego, ale rada na to jest prosta - olej nakłada się na wilgotną od toniku lub hydrolatu skórę, nakłada warstwowo lub miesza z kwasem hialuronowym, żelem aloesowym albo chociaż kremem. Inaczej stosując sam olej przez dłuższy czas można wysuszyć sobie skórę w tym sensie, że nawilżenie w głębi skóry będzie coraz słabsze. Wbrew temu co się utarło olej nie ma właściwości nawilżających. Olej tworzy warstewkę na skórze, która chroni i zapobiega utracie wody z naskórka, natomiast nie potrafi wiązać wody w głębszych warstwach skóry, więc i nie nawilża. Warto to zapamiętać.
Majru Olej z opuncji figowej

wtorek, 3 lipca 2018

Kosmetyczne podsumowanie maja - co nowego? || Bielenda, Perfecta, Biotaniqe, AA, Neutrogena, Eveline, EcoLab, Najel, Nacomi, GoCranberry, Orientana, Bingo Spa, Pszczela Dolinka, Majru, La Le, A Jeden, EcoSpa, Botame, Kneipp, 4 Szpaki, Garnier, Manufaktura Dobrych Kosmetyków

Jak zwykle jestem do tyłu z podsumowaniami miesiąca. Zamiast pokazywać teraz nowości kosmetyczne czerwca będą ... majowe. W porównaniu do wcześniejszych miesięcy, kiedy robiłam prawie hurtowe zamówienia w Kontigo, Lawendowej Szafie i później na GrotaBryza (i  też w kilku innych miejscach, które skusiły dobrymi promocjami, maj upłynął dosyć spokojnie. Jak na mnie rzecz jasna. W maju odbyło się też spotkanie blogerek w Nowym Sączu, więc i sporo cudeniek do mnie dotarło.

niedziela, 1 lipca 2018

Letnie spotkanie blogerek w Krakowie || 02.06.2018

Lada chwila minie miesiąc od spotkania blogerek w Krakowie, które odbyło się 2 czerwca, najwyższy czas na moje wrażenia :) Spotkałyśmy się w Castor coffee & lunch - miejsce z klimatem, bez klimatyzacji - dzień był ciepły, parny, a po południu - deszczowy, więc w środku momentami nie było przyjemnie. Natomiast bardzo przyjemnie spędziłyśmy czas na rozmowach nie tylko o kosmetykach i dowiadując się ciekawych rzeczy na prezentacjach dwóch firm, które nas odwiedziły.

sobota, 30 czerwca 2018

KOI - Serum dwufazowe z witaminą C, E i A i przeciwzmarszczkowy krem pod oczy

Ostrzegam, będę kusić, więc jeśli ktoś nie chce lub z jakichś powodów nie może (?) ulec pokusom, to niech lepiej wróci do sprzątania ;) KOI, to kolejna cudowna, rodzinna i przede wszystkim nasza polska naturalna marka oferująca wszystko co najlepsze dla naszej skóry, aby była nawilżona, zadbana i dłużej młoda.
Kosmetyki można kupić pojedynczo, ale także w zestawach. Mam dwa zestawy KOI, a pierwszy, który dostałam zapakowany był w różowe pudełeczko (pokazywałam na Instagramie). W równie pięknym wnętrzu ułożone było dwufazowe serum z witaminą C, E i A oraz przeciwzmarszczkowy krem od oczy. Tego zestawu nie widzę już na stronie, ale są za to inne, w tym zestaw niezwykle uroczych miniatur idealnych na wyjazd.

wtorek, 26 czerwca 2018

Marion - Miód i cytryna - Żel do mycia twarzy, peeling i maseczka || Codzienna miodowo-cytrynowa pielęgnacja skóry twarzy o przyzwoitych składach

Nie znam za bardzo kosmetyków polskiej marki Marion, mam wrażenie, że jest "mało widoczna" nie tylko na blogach (choć akcja z warzywnymi maseczkami w saszetkach zwróciła moją uwagę) ale też w drogeriach czy hipermarketach. Natknęłam się przed chwilą na informację, że między innymi ta linia była dostępna w Biedronce około 2 miesiące, ale miała inne opakowania. Takie, w których ja mam kosmetyki widnieją na stronie producenta, więc domyślam się, że te są aktualne.
Pamiętam, że miałam kiedyś mały peeling do ciała truskawkowo-waniliowy, czy coś jeszcze? Trudno mi sobie przypomnieć. Tym bardziej ucieszył mnie prezent od Marion, który otrzymałam w trakcie spotkania blogerek w Krakowie (relacja "się pisze"). W formowej torebeczce były kosmetyki z trzech nowych linii, między innymi Miód i Cytryna do pielęgnacji twarzy.

czwartek, 21 czerwca 2018

4 Szpaki - mydło Mięta z miętą, mydło peelingujące Melisa z dynią i peeling cukrowy Róża i baobab || Cuda z polskiej manufaktury

Kto raz spróbuje naturalnych kosmetyków powstałych w polskiej manufakturze będzie chciał więcej i więcej. To niesamowite, jak z miłości do natury powstają takie cuda! Tworzą je ludzie z pasją i całym sercem oddają się temu co robią. Podziwiam tych ludzi, tym bardziej, że sama mam dwie lewe ręce i zdecydowanie brak mi cierpliwości. Wszak opracowanie idealnej receptury nie jest rzeczą łatwą i szybką.
Manufaktur tworzących naturalne kosmetyki jest naprawdę sporo i wciąż przybywają nowe. O 4 Szpakach dowiedziałam się około 1,5 roku temu i od razu zwróciłam uwagę na mydła. Jakże inaczej :D Obecnie używam dwóch z nich: mięta z miętą i melisa dynia peeling (dostałam jako prezent od innej uczestniczki spotkania blogerek w Krakowie - relacja na dniach). Mam też peeling Róża i baobab, który dostałam na spotkaniu w Nowym Sączu

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Cuccio - masło do ciała rąk i stóp Kokos z imbirem i Owoce cytrusowe z ziołami || Coconut and white ginger || Tuscan citrus and herb

Dwa lata temu poznałam owocowe i świetnie działające masła do ciała amerykańskiej marki Cuccio, które dzięki zapachom i lekkiej, ale dobrze nawilżającej formule okazały się odpowiednie na letnie, ciepłe dni. Teraz mam kolejne dwa małe masełka - wcześniej miałam granat z figą, a tym razem kokos z imbirem i cytrusy z ziołami. Brzmi apetycznie? Zapewniam, że takie właśnie są. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...