środa, 29 czerwca 2011

Wspołpraca z LaMode i paka pełna kosmetyków Eveline

Jakiś czas temu nawiązałam współpracę z:


Po odesłaniu oświadczenia, w piątek dostałam paczkę od pana Krzysztofa - dziękuję :) . Powinnam raczej napisać: pakę :D Nie spodziewałam się tak dużej liczby kosmetyków. Wszystkie są firmy Eveline.
Czeka mnie sporo testowania i recenzowania :D

O piękne ciało zadba seria Slim Extreme - Superskoncentrowane serum antycellulitowe,  Superskoncentrowane serum modelujące pośladkiSuperskoncentrowane modelujące biust:

 
Ufff, jak dobrze że je dostałam, ponieważ dotąd nie mogłam się zmobilizować do regularnego używania kosmetyków tego typu, a teraz po prostu MUSZĘ :)
Jestem ich ciekawa, ponieważ bardzo sobie chwalę Serum antycellulitowe (biało-zielona tuba) i Serum przeciw rozstępom (biało-różowa tuba) - przy regularnym stosowaniu efekty były rzeczywiście widoczne :)

Balsam do opalania i Olejek do opalania ze złocistym pyłem (oba z serii Sun Care) na pewno się przydadzą w zdobyciu pięknej opalenizny i pielęgnacji skóry po opalaniu:


Piękną, czystą cerę ma zapewnić seria Pure Control SOS: Żel myjący + peeling + maseczka, Antybakteryjny tonik, Antybakteryjny krem nawilżający i preparat punktowy.

Te kosmetyki również otrzymałam w bardzo dobrym momencie: w sobotę szłam na ślub i wesele kuzyna i jak na złość w piątek obudziłam się z kilkoma małymi, ale dosyć widocznymi krostkami. Od razu rozpoczęłam zmasowany atak i ... przekonacie się czytając recenzje, które niedługo zaczną się pojawiać ;)

I na sam koniec coś, na widok czego zaświeciły mi się oczy ... LAKIERY :D Odświeżona seria Colour Show ma złotawe nakrętki i etykietkę (poprzednia miała srebrne). Niestety tak jak ostatnie partie CS, tak i te nie mają nazw kolorów, a tylko numerki :( Szkoda :(


Kolejno numery: 631, 632, 633, 634, 635 i 636
Zastanawiam się, od którego zacząć testowanie .... ;)

wtorek, 28 czerwca 2011

Lakiery Delia

Z otrzymaniem przesyłki od Delii była dosyć długa historia, ale jakiś czas temu w końcu dotarła. Dziękuję Marta :*


O ile mnie pamięć nie myli pochodzą one z niebiesko-szarej kolekcji, która pojawiła się kilka miesięcy temu.
Od lewej: nr 99, nr 102, nr 104, nr 304.

Wylądowały w kosmetyczce, którą Wam pokazywałam wcześniej (tu) i czekają (nie)cierpliwie :)

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Garnier - szampon Mango i Kwiat Tiare (recenzja)

Seria ta świeżynką nie jest, więc zapewne na niejednym blogu czytałyście już recenzję szamponu Mango i Kwiat Tiare firmy Garnier. Ja również czytałam, lecz w chwili sięgania po szampon nie mogłam sobie przypomnieć, czy były to pozytywne opinie czy nie. Koniec końców kupiłam.

Słów kilka (+ zdjęcie) ze strony producenta:

Pragniesz szamponu, który sprawi, że Twoje włosy będą miękkie niczym satyna? 
Odkryj szampon Garnier Naturalna Pielęgnacja z mango i kwiatem tiaré, stworzony, aby nadać Twoim włosom Szampon Garnier Naturalna Pielęgnacja z mango i kwiatem tiaré zawiera mango* znane z właściwości uelastyczniających oraz kwiat tiaré*, znanym ze względu na swój przyjemny zapach. Szampon ma lekką konsystencję, która nie obciąża włosów miękkość i blask.  

Twoje włosy odnajdują swoją elastyczność. Stają się błyszczące, miękkie w dotyku niczym satyna.
Szampon Garnier Naturalna Pielęgnacja z mango i kwiatem tiaré odżywia Twoje włosy i sprawia, że stają się miękkie w dotyku. Świeży, egzotyczny zapach mango i kwiatu tiaré sprawia, że mycie staje się chwilą relaksu.


Skład: Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Coco-Betaine, CI 47005/Acid Yellow 3, CI 14700/Red 4, Cocamide MEA, Cocos Nucifera Oil/Coconut Oil, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Sodium Methylparaben, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Ethylparaben, Salicylic Acid, Polyquaternium-10, Limonene, Linalool, Magnifera Indica Fruit Extract/Mango Fruit Extract, Geraniol, Caramel, Gardenia Tahitensis Flower, Citric Acid, Hexylene Glycol, Hexylene Cinnamal, Parfum/Fragrance (Fil C39186/2). 

Z wielką ciekawością zaczęłam go używać,  zachodząc w głowę, co też może zrobić z moimi włosami. A łatwe w obsłudze one nie są :/ Przeważnie szampony (a już zwłaszcza maski - tak, tak) robią z nich niesamowite siano - matowe, szorstkie i trudne do wygładzenia (np. prostownicą). Wyobraźcie sobie, że po użyciu miałam wątpliwości, czy na głowie mam oby na pewno swoje włosy ;) 
Po pierwsze: były puszyste i lekkie ale absolutnie nie sianowate ani nie wysuszone!
Po drugie: miały lekki połysk - nie do końca taki, jakiego oczekuję, ale wszystko inne wynagradza ten niewielki mankament
Po trzecie: miękkie i przyjemne w dotyku
Po czwarte: łatwe do wyprostowania
Po piąte: nie spodziewałam się, że włosy tak długo zachowają świeżość! Do tej pory myłam włosy co drugi dzień, przy czym tego dnia włosy może nie wyglądały tragicznie, ale jednak umyć wypadało ;) Natomiast po umyciu szamponem Mango i Kwiat Tiare włosy mogę myć co trzeci dzień, ale nawet tego dnia nie widać przetłuszczenia.
Być może za przyjemną lekkością włosów odpowiada olej kokosowy, który ów szampon zawiera. Czytałam, że nie wszystkim olej kokosowy służy, natomiast na moich włosach spisuje się rewelacyjnie - są lekkie, miękkie, nie oklapnięte - takie właśnie jak po tym szamponie.
Gwoli ścisłości - używam samego szamponu, bez odżywki. 

Zaletą szamponu jest bardzo dobre pienienie się, przez co jest wydajny. Tzn. byłby wydajny gdyby nie to, że jest rzadki przez co za dużo się go wylewa, a miękka butelka jeszcze bardziej temu sprzyja.
Z ewidentnych minusów: zapach - mi się nie podoba. Bardziej kojarzy mi się z jakąś bąbelkową słodką cieczą rzekomo zdatną do picia, niż z mango.

Na pewno będę do niego wracać, jednak na chwilę obecną kuszą mnie zachwalane szampony Alterry (do kupienia w Rossmannie).

niedziela, 26 czerwca 2011

Joko - Find your color - Sexy Lady



Sexy Lady to prawdziwie sexy czerwień, z gatunku tych bez domieszki różu, a bardziej w pomarańczowej tonacji. Jest trochę ciemniejszy niż na zdjęciach.
Kremowa konsystencja (nie jest ani rzadki ani gęsty) powoduje, że łatwo się maluje. Niestety nie kryje w 100% - przyglądając się uważnie widać lekko przebijające końcówki - na szczęście tylko osoba bardzo wyczulona na tym punkcie jak ja to zauważy ;)
Schnie bardzo szybko, ściera się równie szybko - na zdjęciach lakier na drugi dzień po malowaniu: lekko starty na końcówkach + mały odprysk. Niedobrze, jednak generalnie jestem zadowolona z lakieru, zwłaszcza z koloru i ładnego połysku jaki daje :)

Co do samych zdjęć: otwierając w Corel Photo Paint zdjęcia mają świetną jakość: są gładkie, czyste, po wrzuceniu na bloggera widzę, że się skiepściły :/

Zgodnie z poradą zamieściłam zdjęcia w formacie PNG. O niebo lepiej, prawda? Dziękuję Fabilove :)Teraz by wypadało zmienić WSZYSTKIE zdjęcia na blogu ;) Niestety nie mam już części lakierów, które pokazywałam.

piątek, 24 czerwca 2011

Coś Wam pokażę

Kilka dni temu postanowiłam przejrzeć swoje lakiery i oddzielić od siebie te, które już używałam i prezentowałam na blogu od tych, których jeszcze nie miałam na paznokciach i/lub nie pokazywałam Wam.
Sama się przeraziłam - stale coś nowego się u mnie pojawia, a mam wielkie zaległości!
Same popatrzcie:

Prawda, że sporo tego?
Teraz przynajmniej wiem, na których lakierach powinnam się skupić w pierwszej kolejności. Tym samym zapowiada się częściowy powrót do zamierzeń tego bloga, ponieważ zdecydowanie zaniedbałam temat lakierowy ;)

czwartek, 23 czerwca 2011

Street Fashion w moim zbiorze :)

Pani Iwona obdarowała mnie kolejnymi nowościami Virtual - tym razem z  prezentowanej tutaj serii Street Fashion.

Po kolei: First Love, Pretty Woman, Sea Story i City Gray.
Na zaostrzenie Wam apetytu zdradzę tylko tyle, że zachwyciły mnie tak samo jak seria Fruit Cocktail <3

środa, 22 czerwca 2011

Nowe Glam Wear od Bell!

Bell szaleje lakierowo  :D Pękacze (nie widziałam ich jeszcze), seria Air Flow (na żywo jednak nie zachwyciły mnie :( mam wrażenie, że wiele z nich ma zdublowane kolory z wcześniejszych Glam Wear) a teraz nowości w serii Glam Wear.
 
Wesołe, soczyste kolory, idealne na lato!  Wpadło Wam coś w oko? Mi morska zieleń (czwarty lakier od prawej) i niebieski (2 od prawej). 


wtorek, 21 czerwca 2011

Nowa współpraca - tym razem z firmą Kemon

W piątek odebrałam przesyłkę z dwoma produktami do włosów włoskiej firmy Kemon.


Muszę przyznać, że pierwszy raz spotykam się z tą firmą. Na stronie internetowej znajdziemy sporo informacji na jej temat, a także na temat produktów.

Na znalezione w paczce dwie kolorowe butelki patrzyłam trochę podejrzliwie. Poszperałam więc w internecie i po znalezieniu informacji na ich temat, oraz cen nagle nabrałam zaufania i już nie boję się ich wypróbować ;)


W butelkach kryje się: Spray utrwalający i Fluid nabłyszczająco-wygładzający.

Niebawem rozpoczynam testy :)

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Znowu pękająco ... Delia i Verona Butterfly

Pokazywałam Wam już pękacze Essence, Golden Rose, Vipery, Bell i Pierre Arthes .

Do firm posiadających w ofercie lakiery pękające dołączyła ostatnio Delia:
 A także firma Verona, producent m.in. marki Butterfly i to właśnie w obrębie tej marki powstała seria Artistic Crackles. Niestety nie znalazłam w internecie żadnego zdjęcia, więc pokażę tylko ten kolor, który kupiłam - fioletowy.

niedziela, 19 czerwca 2011

Barbra - Colour Alike - nr 456 - Nie, bo niebo

Nie, bo niebo pochodzi z serii Wszystko Gra, którą możecie kupić np. w sklepie internetowym Barbry . Z tej serii pokazywałam już Szarą migotkę.

Lakier kusi intensywnie błękitnym kolorem z uroczo błyszczącymi drobinkami. Na tym koniec zachwytów - w przeciwieństwie do Szarej migotki, cala reszta jest fatalna :/ Zresztą popatrzcie same:




Nie wygląda ładnie, prawda? 
Jest gęsty co powoduje, że nałożony dwoma warstwami wygląda "topornie". Zapytacie, dlaczego więc nie malować 1 warstwą? Odpowiedź jest prosta - nie uzyskamy pełnego krycia.
Schnie bardzo długo - nawet po godzinie obawiałam się odgnieceń i jak się okazało - słusznie ...
Do tego dochodzą nieestetyczne bąbelki powietrza. Trwałością także nie grzeszy.
Szkoda, bo kolor jest świetny.

Ciąg dalszy współpracy z Viperą

Dostałam kolejną przesyłkę od Vipery :) Spodziewałam się tylko 2 lakierów - pękających, jako nagroda w konkursie Vipery na FB, a tu taka niespodzianka :) Oprócz nich w kopercie znalazłam 2 lakiery z serii High Life i Top coat.


*  nr 820 - neonowy pomarańcz, z delikatnym dodatkiem różu - jeszcze bardziej dający po oczach niż na zdjęciu
* nr 815 - delikatny różo-fiolet. Przypuszczam, że będzie dawał efekt frencza
* pękacze z serii Salamandra - nr 5 (szary) i nr 2  (fiolet) - w fazie testów :)

sobota, 18 czerwca 2011

Virtualny konkurs na blogu Pauliny

Wzięłam udział w konkursie na blogu Pauliny A place for my nails . Zadaniem było stworzyć manicure z wykorzystaniem lakieru/ów Virtual.


Moje zgłoszenie nie jest wymyślne, głównie miało pokazać świetną pigmentację lakierów z serii Fruit Cocktail (Berry & milk, Blue lagoon i Chic cranberry), a także być propozycją dla osób, które nie mają wprawy w skomplikowanym zdobieniu.

Jeśli się Wam podoba, bardzo proszę zagłosujcie :)

Zakupy czerwcowe

Czerwiec jest dosyć rozsądnym miesiącem pod względem zakupów kosmetycznych :D Może wynika to z faktu, że sporo kosmetyków otrzymałam od firm do testów i czuję się w dużym stopniu nasycona :)

* o pękaczach Golden Rose Graffiti pisałam tutaj. Tak jak sądziłam w saloniku firmowym były tańsze niż w sklepie, w którym widziałam je po raz pierwszy - o ile pamiętam, zapłaciłam 12 zł / sztuka.
Kupiłam czerwony i różowy a przy okazji pokusiłam się na czerwień złamaną różem z serii Paris - nr 124.

  
Na szybko zdradzę, że pękacze mają bardzo dobrą pigmentację :) Natomiast lakier z Paris utwierdza mnie w miłości do tej serii ;)
* w sklepie obok saloniku GR kupiłam cień Paese, z metalicznej serii, nr 919. Kolor jest genialny i ogólnie cień jest świetny! Wypatrzyłam go w katalogu Paese, ale kosztował 17 zł, natomiast w drogerii zapłaciłam za niego 13 zł (czy mniej nawet?). Przedstawię go Wam w osobnej recenzji :)

Zauważyłam, że uspokoiła się moja mania kupowania kosmetyków do pielęgnacji, nawet promocje nie wywołują u mnie szybszego bicia serca jak to było jeszcze niedawno.

 * żel go golenia Gillette kupiłam dosyć spontanicznie - widząc go podczas zakupów z Narzeczonym pomyślałam, że może to będzie sposób na wiecznie swędzącą i podrażnioną skórę nóg. Od długiego czasu nie używałam pianek ani żelów, tylko goliłam nogi maszynką na zwykłym żelu pod prysznic.
Pachnie bardzo delikatnie lawendą, niepotrzebnie więc obawiałam się duszącego zapachu.

* dezodorant Ziaja Soft - blokera nie chcę używać za często, więc chciałam wypróbować delikatniejszą wersję codziennego dezodorantu. Sądzę, że napiszę o nim wspólną recenzję z kulkami z Avonu.

* krem do ciała Balneokosmetyki to zakup nieplanowany. Zachęcona świetną maseczką nie zastanawiałam się zbyt długo. Zaczęłam już go używać, więc możecie spodziewać się recenzji (maseczki także). Zapłaciłąm 29 zł.

czwartek, 16 czerwca 2011

Recenzje rozdanych kosmetyków Joko i Bell

Warunkiem przystąpienia do wcześniejszych rozdań kosmetyków Joki i Bell była deklaracja przetestowania ich i zrecenzowani.

Kosmetyki Joko powędrowały do Yasminelli a recenzje już przeczytacie na jej blogu: http://yasminella-yasminella.blogspot.com/2011/06/recenzja-joko.html

Moje szybkie opinie na temat kosmetyków Bell możecie przeczytać w poście z rozdaniem.
Zestawy wylosowała Farizah i Kawaii-Doll (okazało się, że pomyliłam cienie ;) ) i to One testują dla Was wygrane kosmetyki :)

Na blogu Farizah już są recenzje i zdjęcia wszystkich wygranych malowideł: http://farizah-lubin.blogspot.com/2011/06/recenzja-kosmetykow-bell-od-kamili.html  :)
Z ciekawością przeczytałam opinie Farizah, które okazały się bardzo podobne do moich :) Cóż więc pozostaje? Rozglądać się za kosmetykami Bell w drogeriach!

Kawaii-Doll rozpoczęła od recenzji błyszczyka: http://kawaii-doll-kawaii-doll.blogspot.com/2011/06/recenzja-zelowego-byszczyka-wow-bell.html
Mam 2 kolorowe (na zdjęciu na blogu Kawaii-Doll drugi i trzeci od lewej) i jestem zachwycona! Szczegóły zdradzę w swojej recenzji ;)

Czekamy na opinie o pozostałych kosmetykach z zestawu Kawaii-Doll :)

wtorek, 14 czerwca 2011

Wyniki urodzinowego giveawaya ...

... oczywiście będą.
Bardzo Was przepraszam za opóźnienie, ale uważnie sprawdzam każde zgłoszenie (zwłaszcza zamieszczanie komentarzy PRZED ogłoszeniem rozdania) a to zajmuje sporo czasu. W pracy mam niezły kocioł, więc nie mogę ukradkiem podliczać Waszych losów - po prostu nie mam kiedy.
Bądźcie cierpliwe!

poniedziałek, 13 czerwca 2011

3 kolejne limitowanki Essence.

Już niebawem możemy znowu ruszyć na łowy do Natur! Przyczyna jest prosta: wg informacji zamieszczonej na facebookowej stronie Natury znajdziemy tam kolejne serie limitowane Essence. Na co już możemy zacząć zbierać?

                                      Sun Club Bondi Beach                              




Nikogo nie powinno dziwić, że najbardziej ostrzę pazurki na ... lakiery :D Ich zdjęcia już możecie podziwiać na blogach, m.in. TUTAJ
Błękitny eyeliner też wygląda kusząco.

Limitowanki  Sun Club Bondi Beach możemy się spodziewać w drugim tygodniu lipca.

                                                           Ballerina Backstage                                                                  



Baleriny możemy szukać w sierpniu.

Na przełom września i października Natura zapowiada serię Drama Drama. Niestety nie znalazłam żadnych przeciekowych zdjęć, więc musimy jeszcze poczekać, bo nazwa limitowanki jest wielce intrygująca.


niedziela, 12 czerwca 2011

Współpraca z Hean

Kilka dni temu otrzymałam przesyłkę z 3 kosmetykami polskiej firmy Hean.
Jeszcze raz bardzo dziękuję Pani Magdaleno za umożliwienie poznania kosmetyków do makijażu Hean (z kolorówki nie miałam nic, jedynie z pielęgnacji 3: krem do twarzy i ciała z bambusem i ryżem, maseczkę z tej samej serii i balsam antycellulitowy) :).
W kopercie znalazłam:

* poczwórne cienie High Defintion - 406 Smokey Eye

Pełna oferta kolorystyczna paletek:
Więcej przeczytacie na blogu Hean .

* róż Colour Celebration nr 271 - niestety będzie musiał poszukać nowego domu, bo dla mnie jest za jasny :(
O nich też poczytacie na blogu Hean.

* baza pod cienie Stay On - testy już rozpoczęte :)

piątek, 10 czerwca 2011

Virtual - Street Fashion - Barwy Miasta! Nowa kolekcja lakierów Vinylmania!!

Odpadłam całkowicie!!
Po genialnej serii Fruit Cocktail  (recenzja lakieru Berry & Milk) kolejna nowość od Virtual - Barwy Miasta.

 Inspiracją najnowszej kolekcji lakierów marki Virtual jest odważna moda miejska.

Łączy w sobie pomysłowe, oryginalne stroje, ekstrawagancję oraz intensywne kolory.

Lakier Street Fashion jest doskonałym rozwiązaniem dla młodych kobiet, które tworzą własny niepowtarzalny styl i wyznaczają trendy.


Najnowsza kolekcja lakierów marki Virtual Street Fashion zawiera 30 najmodniejszych w tym sezonie propozycji kolorystycznych. W kolekcji znajdują się wszelkie odcienie różu i fioletu. Od delikatnych, pastelowych poprzez intensywne, głębokie odcienie. Styliści marki Virtual proponują także wiecznie modną krwistą czerwień. Kobiety ceniące neutralne, naturalne kolory znajdą w kolekcji szeroką gamę kolorów typu nude, naturalne beże oraz delikatne perłowe odcienie różu. W palecie barw znalazły się również wciąż modne odcienie szarości.
Gwarancją wysokiej jakości i trwałości lakieru są polimery winylowe, które chronią paznokcie oraz zapewniają trwały efekt. Formuła lakieru jest elastyczna, dzięki czemu lakier nie odpryskuje oraz zachowuje maksymalny połysk.
Dostępne kolory: klasyczna czerwień, róże i fuksje, wszelkie odcieniu fioletu, szarości, kolory nude oraz morską zieleń.
Niektóre z kolorów:
(kolejno: First Love, Chocolate Chips, Sweet Kiss, Pink Power, Creamy natural, Capuccino, After Dark, Sea Story, Lilac Wine, Purple Fever, Violet Angel)


Pojemność: 10 ml
Cena rekomendowana: 8,30 zł

Które to Wasze typy? ^^
Moje na pierwszy rzut oka: First Love, Broken Heart, I Want To Dance, Purple Fever.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...