poniedziałek, 27 grudnia 2010

lakier Essence - Colour & Go - Underwater (nowa wersja)

Nowy Underwater kojarzy mi się z OPI Ski Teal We Drop. Na pierwszy rzut oka różni je to, że Underwater ma połyskujące niebieskie drobinki. Są one jednak praktycznie niezauważalne - czasem któraś subtelnie mignie ;) Sam kolor jest bardzo zbliżony (Essence jest chyba ciut ciemniejszy) - brudny granat w którym w niektórym świetle widać zielonkawe dodatki. Pod tym względem bardziej odpowiada mi Underwater, ponieważ rzadko kiedy widać zieleń, w OPI STWD - domieszka zieleni jest większa.


Co do samej jakości i konsystencji: jest gęstszy niż np. Fabuless czy pierwsza wersja Underwater. Nakładanie nie jest zbyt komfortowe - robią się smugi, bąbelki i samo malowanie jest dosyć trudne.


***********
Konkurs "klikaczowy" zbliża się ku końcowi, zatem bardzo proszę o Wasze głosy poprzez kliknięcie w baner i potwierdzenie oddania głosu
:)

piątek, 24 grudnia 2010

lakier Color Club - Wild Orchid

Pamiętacie klej "Poxylina"? Właśnie z jego kolorem kojarzy mi się Wild Orchid z Color Club :-p
W szarości nie widzę żadnej domieszki lawendy czy błękitu. Są za to srebrzyste drobinki.


 Lakier jest gęsty, smuży i robią się bąbelki. Druga warstwa schnie trochę długo - lakier sprawiał wrażenie całkiem suchego a jednak rano zauważyłam w 2 miejscach odbita pościel.

Kolor przypadł mi do gustu, jednak cała reszta - zniechęca :/

wtorek, 21 grudnia 2010

lakier Barbra - Colour Alike - nr 441 (Weekendowy szał)

Zakochałam się w tym kolorze totalnie *.* Pierwsza miłość była już po pierwszych zdjęciach, które widziałam na blogach. Teraz zakochałam się po raz drugi.


 

Lakier nr 441 (Weekendowy szał) z Barbry to brudny, przydymiony, zszarzały fiolet, z fioletowymi malutkimi drobinkami. Momentami pojawiają się brązowawe tony, wybija szarość lub jest bardziej fioletowy.

Zdjęcia zrobiłam z lampą, która wyostrzyła fioletowe tony i fioletowe drobinki, gubiąc gdzieś przydymienie.
Pierwsza warstwa lekko smuży, ale druga to wyrównuje. Pojawiło się klika bąbelków :/
Piękny jest *.* Mmm chciałabym cienie w takim kolorze :D Ktoś zna coś jak najbardziej zbliżonego?
Do kupienia m.in. na http://www.barbra.pl/

Przy okazji mam pytanie za 100 punktów - dlaczego mój aparat protestuje przeciwko zrobieniu zdjęć w miejscu, w którym dotychczas najczęściej je robiłam i wychodziły bardzo dobrze?
Wszystko robię tak jak zawsze: ustawiam makro, wyłączam lampę (miejsce to jest dobrze oświetlone światłem naturalnym jak na tą porę roku) a otrzymuję:

Robione w trochę ciemniejszym miejscu jest w miarę ok.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Czas na herbatę z Tea Club

Uwielbiam herbatę i często eksperymentuję, mimo, że mam kilka ulubionych, które zawsze muszą być w kuchennej szafce.
Herbaty Tea Club znam od około 4 lat. Całkiem przypadkowo spróbowałam wtedy wersji "Hiszpańska mandarynka" i przepadłam. Urzekł mnie cudowny aromat, smak i skórka pomarańczy, która namoczona w herbacie jest przepyszna :D

Bardzo podoba mi się estetyczny i elegancki design opakowania (zestaw kilku herbat po fantazyjnym spakowaniu może być świetnym prezentem dla herbacianych smakoszy) i możliwość wielokrotnego otwierania i zamykania. Herbaty są szczegółowo opisane, podane są także takie wskazówki jak czas parzenia czy temperatura wody, jaką powinniśmy zalać herbatę. Za to wszystko należy się wielki plus.

W paczuszkach jest 50 g co wbrew pozorom starcza na bardzo długo - herbaty są mocne i jedna niepełna łyżeczka jest wystarczająca porcją dla jednej osoby.

Można kupić je w Rossmannie (od czasu do czasu bywają w promocji w cenie 4,99 czy 5 zł hakiem (o ile się nie mylę)) i w sklepie internetowym Five O'clock. Widziałam je jeszcze gdzieś, stacjonarnie, ale nie mogę sobie przypomnieć gdzie.

Ostatnio kolejny raz pokusiłam się na Hiszpańską Mandarynkę oraz na 2 inne: Irish Cream i Pu Erh Grapefruit i Pomarańcza.

Irish Cream - wg mnie mało irish creamowa. Jest mało aromatyczna, smak też ma bardzo delikatny, słaby. Za to Irish Cream z Teekane uwielbiam :D
Pu Erh Grapefruit & Pomarańcza - tak jak obiecuje producent ma bardzo intensywny grapefruitowy aromat. Bardzo dobra, ale chyba jednak Hiszpańska Mandarynka bardziej mi smakuje. Godna wypróbowania :) POLECAM

Mam chrapkę na tyle innych smaków herbat czarnych  (Ceylon Earl Grey, Ceylon Earl Grey Five o'clock, Ceylon Lady Grey, Ceylon Pomarańcza z Miętą, Chai Masala, Chili Chai, Czekolada z Pomarańczą, Himalajski Chai, New York Tea, Pikantna Truskawka, Wanilia z Madagaskaru) i zielonych (też ok 10), że chyba zacznę odkładać pieniądze na nie :D

czwartek, 16 grudnia 2010

lakier Barbra - Colour Alike - nr 440 (Jesienny blues)

Długo myślałam nad tym kolorem, obawiałam się, że będzie za jasny dla mnie. Na szczęście jest on ciemniejszy, niż widziałam na niektórych zdjęciach.
Lakier Colour Alike nr 440 (Jesienny blues) zamówiłam na stronie sklepu internetowego Barbry (kolor kropki przedstawiającej kolor lakieru jest w miarę wiernie oddany).

Zaliczam go do "dziwadełek", zarówno pod względem koloru jak i formuły.
Jest to jasny brąz, ze sporą domieszką szarości. Można w nim dopatrzeć się też kropelki wrzosu. Dla mnie bomba :)
W lakierze są malutkie srebrzyste drobinki - urocze :) Niby są, a przy obecnej pogodzie ich nie widać, chyba, że z bardzo bliska. Będą widoczne w słońcu (jestem bardzo ciekawa tego efektu ^^) i w sztucznym świetle.
Konsystencja i gęstość - IDEALNE!! Bardzo wygodnie się nim maluje, nic się nie rozpływa, nie mazia po skórkach. Na upartego 1 grubsza warstwa wystarczy (kryje bardzo dobrze), ale jednak ta druga warstwa dodaje szarości.
Schnie szybko, ale nie bardzo ;)
Co mnie zmartwiło, to kilka bąbelków powietrza :( I to, że na drugi dzień pojawiły się 2 odpryski :(

Zebrałam pochwały na jego temat :)


środa, 15 grudnia 2010

Sexy kokardki ;)

Musiałam wypróbować nową płytkę Essence . Wybrałam wzór kokardek.

Użyłam czarnego lakieru Miss Selene a jako top coat: 10 in 1 miracle nails z Essence.
Na zdjęciu kokardki wyszły mało czarne :/ 

Idealnie widać przejrzystość lakieru Sexy z China Glaze, mimo nałożenia 3 warstw :(


wtorek, 14 grudnia 2010

lakier China Glaze - Sexy

Intensywny kolor w ciepłym odcieniu czerwieni, w sztucznym świetle przechodzący w pomarańcz, z drobinkami, których wielkość o krok dzieli od miana brokatu. Krycie - yyy, właściwie brak krycia ;) Po 3 warstwach nadal widać końcówki, bardzo wyraźnie widać też granice między wystająca częścią paznokcia a nie wystająca.
Tak China Glaze zdefiniowało kolor Sexy.



W świetle sztucznym kolor intensywna czerwień zmienia się w pomarańcz:


Może i jest sexowny (w wersji nie-pomarańczowej), ale ja się źle czuję w ciepłych czerwieniach. Dodając do tego kiepskie krycie i inne wątpliwe walory:
- bardzo śmierdzi - denaturatem? Oj, nie miałam równie śmierdzącego lakieru - jasne, lakiery nie pachną fiołkami, ale ten wybitnie cuchnie.
- konsystencja rzadka, bardzo rzadka wręcz - przechylając buteleczkę słychać chlupanie lakieru (inne rzadkie lakiery, które mam nie chlupią). Malowanie nie jest komfortowe - rozlewa się po skórkach (co widać na zdjęciach) i jakby tego było mało, usunięcie ich z niechcianych miejsc jest bardzo trudne :/
- pierwsza warstwa schnie szybko, druga też, ale trzecia ... Położyłam się spać z uczuciem wyschniętego lakieru, a rano niespodzianka - odbita kołdra :]

bardzo szybko zdecydowałam o puszczeniu go w świat. I równie szybko znalazł nowy dom.
Jedynym plusem jest bardzo dobra trwałość: Po 4 dniach jest tylko lekko starty z końcówek.

niedziela, 12 grudnia 2010

Prośba :)

Biorę udział w konkursie :D

Bardzo proszę o głosy na mnie - kliknij w baner raz dziennie 

/ vote for me - click in the banner once a day :)

DZIĘKUJĘ
Thank you
:)

piątek, 10 grudnia 2010

Barbra Pro - Pomarańczowy olejek do skórek i paznokci (recenzja)


żródło: http://www.barbra.pl/

Opis producenta:

Olejek do skórek i paznokci suchych, podatnych na uszkodzenia i pękanie.

Stanowi unikalną kompozycję naturalnych olejków o energetyzującym zapachu słodkiej pomarańczy. Olej Jojoby, będący głównym składnikiem produktu, intensywnie regeneruje i odżywia paznokcie nadmiernie wysuszone, podatne na uszkodzenia i pękanie. Wzmacnia paznokcie oraz, działając aktywnie na ich macierz, przywraca naturalną elastyczność i stymuluje ich wzrost. Systematycznie stosowany (2-3 razy dziennie przez okres 5 dni) pozwala zregenerować zniszczony i popękany naskórek.



Sposób użycia:

Może być stosowany z powodzeniem zarówno jako środek profilaktyczny, jak i leczniczy. Profilaktycznie – wieczorem 1-2 razy w tygodniu. Leczniczo – 3 razy dziennie przez 5 dni (przy bardziej wysuszonym, popękanym i obolałym naskórku – wskazana kuracja trzytygodniowa). Nałożyć 1 kroplę na czystą płytkę paznokcia, delikatnie wmasować, koncentrując się na macierzy paznokcia.

Olejek możecie zamówić w sklepie internetowym firmy Barbra, lub kupić w sklepach stacjonarnych.

Nie potrafię nie malować paznokci przez dłuższy czas, dlatego olejku użyłam zaledwie 6 razy. Jednak już tyle aplikacji pozytywnie wpłynęło na stan paznokci. Płytki stały się bardziej błyszczące i gładkie (po częstym malowaniu były matowe i szorstkie :/) na czym najbardziej mi zależało i czym się kierowałam wybierając olejek.
Skórki również wyglądają o niebo lepiej - są nawilżone, nie zadzierają się tak jak wcześniej, nie twardnieją - efekt ten utrzymuje się dalej, mimo nie stosowania olejku od kilku dni.
Olejek nie jest zbyt gęsty - serum z mirrą (też z Barbry) jest bardziej treściwe, bardziej tłuste. Jest bardzo wydajny - 1 kropelka wystarcza nawet na 2 paznokcie. Nie pozostawia nieprzyjemnej warstwy a tyle ile potrzeba. Stosowanie umila delikatny pomarańczowy zapach.
Póki co jestem bardzo z niego zadowolona i mam nadzieje, że to się nie zmieni. Jak najbardziej godny wypróbowania :)

środa, 8 grudnia 2010

lakier Essence - Colour & Go - Fabuless

Ciągle mam wątpliwości, czy Fabuless z Essence jest czarnym lakierem czy bardzo bardzo ciemno grafitowym ;) Jedyna oczywista rzecz to to, że ma drobinki.

Zdjęcia z lampą:

Na zdjęciach bez lampy wyszedł jaśniejszy, ale że zdjęcia nie były zbyt ostre nie dałam ich.

Widzicie lakier po 3 dniach noszenia - jest lekko starty na końcówkach, więc trzyma się całkiem nieźle.
Łatwo się nakłada, szybko schnie.
Lubię go :)

wtorek, 7 grudnia 2010

Dopiero początek grudnia a u mnie już coś nowego



Ekspresowo:

- wśród prezentów od Mikołaja znalazłam lakier Essence Underwater

- znowu w konkursie Barbry została wybrana wymyślona przeze mnie nazwa - tym razem poszukiwano nazw dla 2 nowych lakierów Colour Alike - grafitowy ochrzczono moją nazwą Grafit-ti :D W nagrodę wybrałam sobie olejek pomarańczowy do skórek i paznokci

- w najbliższej mi Naturze postawili drugą szafę Essence i oznacza to koniec pielgrzymek do Natury będącej mi zupełnie nie po drodze. Skusiłam się na zestaw do stempelkowania - w obecnym zestawie płytka jest prostokątna a nie okrągła jak w poprzedniej wersji, ma nowe wzorki (tylko kwiatuszek się dubluje) i dostępny jest tylko 1 rodzaj.

- 2 maseczki firmy Ziaja - regenerująca i oczyszczająca - zupełny spontan, recenzje na pewno się pojawią :)

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Mikołajkowe ogłoszenie wyników Plebiscytu Lakierowego!!!

I oto koniec pierwszej edycji Plebiscytu Lakierowego :)

Zagłosowały 34 osoby i oddały łącznie 85 głosów!!

Najpiękniejszym lakierem pierwszej edycji Plebiscytu został ...


Golden Rose nr 268!!
Przyznam szczerze, że zaskoczył mnie ten wynik ;)

GRATULUJĘ!!

NAGRODA:
Barry M - Vivid Purple, Lovely Crystal Strenght - nr 49, Lovely Crystal Strenght - bez numerka
Essence - Cute as hell - 03 Not just cute
lakiery są nowe :)


Postanowiłam i ja Was zaskoczyć nagradzając drugi lakier - oba typy szły "łeb w łeb" uzyskując różnicę zaledwie 1 głosu:

Essence - Choose me

GRATULUJĘ!!

NAGRODA:
Lovely Color Mania - nr 294, Lovely Crystal Strenght - nr 182, Eveline Colour Show - nr 606,
Essence Colour & Go - 21 Fabuless
lakiery są nowe :)

A tak rozłożyły się wszystkie głosy:


Dziękuję Dziewczynom, które nadesłały zdjęcia i wszystkim, którzy oddali swoje głosy :*

niedziela, 5 grudnia 2010

Avon - Solutions Winter - zgrany duet na zimę

Nadeszła zima, więc wróciłam do kremów na dzień i na noc z zimowej serii Solutions Winter z Avonu.


Krem na dzień - Enjoy The Day
Nie jest typowym zimowym kremem, ponieważ nie jest tłusty ani ciężki. Nie otula twarzy wyczuwalną "kołderką" ale mimo to świetnie chroni przed mrozem i wiatrem.
Mając inny krem moja twarz była zaczerwieniona od mrozu, podrażniona, napięta a na policzkach miała fakturę podobną do skórki pomarańczy - a'la gęsia skórka. Z tym kremem twarz nie wygląda zimowo. Po wejściu np. do sklepu zerkam w lusterko, żeby sprawdzić jak się krem spisuje i podoba mi się to widzę - brak zaczerwienienia, nieładnej faktury, a przy tym brak smalcowatego połysku.

Krem nie jest łatwy w obsłudze i zdaję sobie sprawę, że nie każdemu on się spodoba (mimo dobrej ochrony):
* krem ma perłową formułę - nakładając krem "w normalnej ilości" łatwo uzyskać nieestetyczny efekt bombki + mokrego połysku. Nadmiar perły także spod pudru wybija w zbyt intensywny sposób
* nałożenie zbyt dużej ilości powoduje także wałkowanie się kremu
* krem trzeba nakładać w naprawdę bardzo oszczędny sposób - uzyskujemy wtedy efekt delikatnego rozświetlenia (nie ma on nic wspólnego z tłustym połyskiem), twarz jest rozpromieniona, sprawia wrażenie wypoczętej
* po nałożeniu kremu na twarz lubię czuć pod palcami, że skóra jest miękka i że "coś na niej jest" - po nałożeniu zimowego kremu z Avonu w odpowiedniej ilości (czyli w małej ilości aby uniknąć bombkowej twarzy i rolowania się) niestety tego nie czuję, ale mimo to czuję komfort - skóra nie jest napięta
* po przypudrowaniu tej "odpowiedniej ilości" kremu jego perłowa formuła wybija w bardzo subtelny i dyskretny sposób - lubię ten efekt :D - a ten kto nie lubi, na pewno z kremu nie będzie zadowolony
* nie spływa z twarzy, na skórze nie pojawia się "smalcowaty" połysk

W ogólnym rozliczeniu krem wypada bardzo dobrze - wielki plus za dobrą ochronę, uczucie komfortu w mroźny dzień (także na nartach się spisał!!) i za efekty wizualne :) Konieczność oszczędnego nakładania powoduje, że krem jest bardzo wydajny.

Dla mnie niezbędnik.

Krem na noc - Nourishing
Na szczęście obejdzie się bez tak obszernego opisu jak w przypadku wersji na dzień ;)
Nocna wersja jest zupełnie inna niż dzienna:
* nie ma perły
* formuła jest bogatsza, bardziej miękka - po użyciu czuję miękką skórę :)
* dobrze nawilża i chroni przed dyskomfortem związanym z ogrzewaniem
* rano skóra jest wypoczęta, nawilżona

piątek, 3 grudnia 2010

lakier Color Club Ms. Socialite + Lovely Color Mania nr 291

Na bezdrobinkowy Ms. Socialite nałożyłam kolorowy drobnobrokacikowy Lovely nr 291.
Popielata przejrzysta baza lakieru Lovely stonowała soczystość fioletu.
Oto co wyszło:
(w rzeczywistości kolor na paznokciach jest ciemniejszy)


czwartek, 2 grudnia 2010

Plebiscyt Lakierowy - ostatni dzień głosowania!!

Jeśli jeszcze nie głosowałaś w Plebiscycie Lakierowym zrób to koniecznie!
Dziś ostatni dzień, kiedy możesz zmienić obecny rozkład głosów (wygląda bardzo ciekawie, ale na razie o tym cicho sza ;) )

http://lakierowo.blogspot.com/2010/11/plebiscyt-no-to-gosujemy.html

środa, 1 grudnia 2010

lakier Color Club - Ms. Socialite

Na znalezionych przeze mnie zdjęciach na zagranicznych (i nie tylko) blogach lakier Color Club Ms. Socialite był przeważnie mocnym różowym kolorem. Jakie było zdziwienie, gdy zobaczyłam, że to po prostu fiolet.

Nakłada się lepiej niż OPI Ski teal we drop, ale druga warstwa schnie koszmarnie długo - po ok 40-50 minutach od pomalowania miałam odbite rękawiczki (na paznokciach drugiej ręki, choć i na tej, której zdjęcia widzicie powierzchnia lakieru nie jest całkiem gładka :/), a nawet po ok. 3 godzinach mogłam odbijać paznokcie :(

Ms. Socialite to soczysty odcień fioletu. Szukałam teraz w internecie i nie znalazłam zdjęć, które odzwierciedlałyby go w 100% - przeważnie jest zdecydowanie za różowy.

Zdjęcie po lewej stronie jest nieobrobione - jak widzicie, kolor jest dosyć stonowany.
Kolor wyszedł przekłamany, więc musiałam trochę podrasować (zdjęcie po prawej stronie) - powinnam jeszcze trochę przyciemnić, ale z kolei bałam się przedobrzyć i popsuć ;)

kolor przekłamany:                                                     kolor w miarę wiernie oddany (trochę za jasny):

wtorek, 30 listopada 2010

lakier OPI - Ski Teal We Drop

* głosowanie w Plebiscycie lakierowym: http://lakierowo.blogspot.com/2010/11/plebiscyt-no-to-gosujemy.html - zostały tylko 2 dni!!

* mój giveaway: http://lakierowo.blogspot.com/2010/11/giveaway-international-wylosuj-prezent.html

***************************************************************************************

/znowu obcięłam paznokcie :( /

Pierwsze podejście do tego lakieru jest zupełnym niewypałem :/

Tyle ochów i achów a mi po prostu nie podchodzi:
- gęsty, ale w negatywnym sensie, źle się rozprowadza
- pędzelek za szeroki - mam dosyć wąskie płytki, przez co sporo lakieru wylądowało na skórkach
- zrobiły się prześwity (drugą warstwę nałożyłam po całkowitym wyschnięciu pierwszej) - widać to na zdjęciach
- marna trwałość - już na drugi dzień lakier starł się na końcówkach (a nic szczególnego nie robiłam) i pojawił się 1 odprysk.

Jedynie kolor jest dosyć ciekawy - raz bardziej wpada w zieleń, innym razem w przybrudzony granat. Idealny na zimę.
Osobiście wolałabym bez zielonych nut, bo ta zielona wersja średnio mi się podoba.

Na zdjęciach widzicie go w wersji z przewagą przybrudzonego granatu.

                  światło dzienne + lampa                                                     światło dzienne bez lampy


Zastanawiam się, dlaczego zagraniczne lakiery (jak właśnie OPI, China Glaze czy Sinful Colours) mają takie wielkie i toporne butle :/

sobota, 27 listopada 2010

Eveline - Nail Therapy Professional - Maksymalny wzrost paznokci (odżywka)

/na początku przypomnę o:
*  głosowaniu w Plebiscycie lakierowym: http://lakierowo.blogspot.com/2010/11/plebiscyt-no-to-gosujemy.html  - zostało tylko kilka dni!!
***************************************************************************************
Przez ostatnie 5 dni testowałam odżywkę Eveline przyspieszającą wzrost paznokci. Ciekawiło mnie, czy faktycznie działa w ten sposób i czy dzięki temu byłaby tańszym i polskim zamiennikiem mojej ukochanej Sally Hansen Maximum Growth.

Pierwsze co zrobiłam, to zmierzyłam końcówkę jednego paznokcia --> 4 mm.

Zgodnie z opisem sposobu użycia codziennie nakładałam kolejną warstwę.
W wyniku tego otrzymałam .... frencza - odżywka ma przejrzysty mleczny kolor, z delikantą różową nutą, którą bardziej widać w buteleczce niż na paznokciach.

FOTORELACJA:
/zdjęcia mają taką samą wysokość, a te po prawej stronie po wrzuceniu na blog są wyższe ... dziwna sprawa/

1 dzień - 1 warstwa

2 dzień - 2 warstwy
3 dzień - 3 warstwy

4 dzień - brak zdjęć :(

5 dzień - 5 warstw

Efekt:
5. dnia z odżywką paznokcie są o 1 mm dłuższe.
To jest suchy fakt nie mówiący nic czy to dzięki odżywce czy nie, bo nie wiem ile czasu zajmuje moim paznokciom urośnięcie o 1 mm, czy to bez odżywki czy z Sally Hansen Maximum Growth.
Na pewno to sprawdzę, żeby wiedzieć, czy Eveline działa czy nie.

Jedno co wiem to to, że zamiennikiem SH nie będzie z powodu frenczowego efektu. Przez to nie można używać jej na inny lakier, więc trzeba zrezygnować z kolorowych lakierów :/
Jeśli ktoś lubi takie paznokcie, to dla nich odżywka będzie jak znalazł, ale ja do nich nie należę.

czwartek, 25 listopada 2010

Paczka z Barbry!!!

Patrzcie, co dziś przyniósł mi pan kurier :D

Tak, to upragnione zamówienie z Barbry.

Wszystko było ładnie poukładane, dodatkowo zabezpieczone folią z bąbelkami, którą do zdjęcia musiałam usunąć bo inaczej nic by nie było widać :p Nie, to nie wszystko jest tylko dla mnie.

Dla mnie jest tych 5 lakierów Colour Alike:
nr 2 - Matte ruby
nr 7 - Oriental red
nr 440 - Jesienny blues
nr 441 - Wiosenny szał
nr 444 - Szał ciał
I kilka produktów nielakierowych:
Aloesowy balsam do ust - właściwie dla mamy
Płyn micelarny
Tonik do zmywania paznokci

A reszta dla Hexxany, Shopaholic Dream i Imago:
nr 1 - Magic ultraviolet
nr 24 - Midnight plum
nr 440 - Jesienny Blues
nr 441 - Wiosenny szał
nr 443 - Tango
nr 445 - Panna z mokrą głową
nr 446 - Z kolorem mi do twarzy
nr 449 - narazie bez nazwy
Zrobiłam dodatkowe zdjęcie lakierom nr 1 (Magic ultraviolet) i nr 24 (Midnight Plum) dla pokazania, że niestety trudno się kierować zdjęciami na stronie sklepu Barbry. Moje też nie oddają w 100% kolorów, ale są bardziej wiarygodne niż na stronie ;)
Magic ultraviolet to wibrujący fiolet z malutkimi drobinkami + niewielką ilością drobnego brokatu. Efekt na paznokciach musi być niesamowity. Hex: czekamy na relację jak tylko paczucha do Ciebie dotrze :D

Midnight Plum to fiolet wpadający lekko w bakłażan, z malutkimi drobinkami.

Takie mam odczucia patrząc na buteleczki, ale co to będzie na paznokciach - przekonamy się na blogu Hexxany :)

Czy polecam sklep Barbry?
Pod względem szybkości realizacji i rzetelności zapakowania - na pewno TAK.
Jednak muszę przyznać, że wybór lakierów jest dosyć utrudniony przez 2 fakty:
1. przekłamane kolory
2. brak informacji, które lakiery są kremowe, a które mają drobinki

Inną kwestią (dot. nie sklepu a samej firmy) jest brak nazw kolorów na buteleczkach - są tylko numerki, które jest trudniej zapamiętać i skojarzyć z konkretnym kolorem lakieru.

środa, 24 listopada 2010

Co znowu nowego w moim zbiorze ....

Chyba za dużo kupuję ostatnio ...
A że też za bardzo się rozpisuję, tym razem będzie krótko.

***********
* maseczka do włosów ciemnych Biovax - L'Biotica - po pierwszym użyciu zrobiła straszne siano z moich włosów.
* krem do rzęs - L'Biotica - trafniejszą nazwą byłaby maść. Tubkę musiałam skleić, ponieważ przy pierwszej próbie wyciśnięcia zawartości zgrzew pękł :/ Maść wypływa bardzo opornie i nie trudno aby poczuć sporą ilość wylatującą przez pęknięty zgrzew, więc radzę uważać.
* pogrubiający tusz do rzęs - Elizabeth Arden - zakup całkowicie w ciemno. Wiadomo - skusiła promocyjna cena ;) Na razie nie używam.

 ***********
* 2 antyperspiranty Senses - Avon
* woda Bond Girl 2007 Forever - Avon
* szminka nawilżająca Frozen Berry - Avon, nazwę koloru "Berry" kojarzę chyba inaczej niż Avon. Dla mnie jest to połączenie różu+fioletu, natomiast ta szminka ma raczej kolor brązowo-brzoskwiniowy, z pomarańczowa nutą. Podoba mi się, no ale to nie "berry" ;)


*********** 
* żele Nivea - gdyby nie promocja w Carrefurze to nie byłoby ich w moim zbiorze, tzn. na pewno nie od razu w takiej ilości ;) Przy zakupie żelu w cenie 7,79 dostajemy bon o wartości 7,50 do wykorzystania w trakcie zakupów w grudniu. Uwaga: nawet kupując więcej promocyjnych produktów na raz przysługuje tylko 1 kupon. Najlepiej więc kupować osobno :) 

***********
* lakier Pierre Rene Top Flex nr 207 - czerwień bez żadnych drobinek, kolor jaśniejszy niż na zdjęciu
* cienie z eyelinerem Essence z serii limitowanej - Metallics - 02 Steel me - kolory są bardziej intensywne niż na zdjęciu, najciemniejszy cień ma brokat
* kredka z Metallics - 01 Metal Battle - ciemnoszara kredka, lekko przechodząca w srebro, z brokatem. (po ściągnięciu zatyczki kolor wydaje się być czarny). Chyba nie będzie bardzo trwała - bez żadnych problemów usunęłam kreskę z ręki.
Miałam w koszyczku najciemniejszy lakier z tej serii (z tych, na których można zrobić wzorki za pomocą magnesu) i magnes ale stwierdziłam ostatecznie: eeeee bez sensu, i tak nie będę używać.
Serię Metallics znalazłam w Douglasie, a do zakupu zachęciła promocja -20% na cały asortyment (była noc wyprzedaży w galerii).

***********

opis producenta i sposób użycia:
Wykończyłam dziś moją ukochaną odżywkę Sally Hansen Maximum Growth a że nie było jej w drogerii skusiłam się na powyższe z Eveline. Pewnie znowu okaże się, że nie ma co eksperymentować i znowu wrócę do SH.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...