wtorek, 31 maja 2011

Bell - Air Flow Lotus Effect - nowe lakiery na lato!

Zapytam krótko: co Wy na to? :D

Bell - Air Flow Lotus Effect

Pudry mineralne Joko

Na początku maja chwaliłam się przesyłką, którą dostałam od Joko (klik). zapewne jesteście ciekawe, jak spisują się otrzymane kosmetyki? Zacznę od pudrów mieneralnych .
Moje pudry to: prasowany J 01 i spiekany nr J 05.

Pudry zamknięte są w poręcznych, eleganckich pudełeczkach - płaski kształt i minimalistyczny design przypały mi do gustu :)


Pasowany niestety nie dotarł w całości i teraz jego przechowywanie i używanie jest bardzo utrudnione :/
Nie będę powielać opisu producenta - możecie przeczytać klikając powyżej wyrażenie "pudry mineralne".
Nr J 01 jest jasny, jednak nie aż tak, żeby rozbielał mi skórę. Czasami wydaje mi się, że nadaje skórze lekko różowy odcień, a czasami nie - dziwna sprawa.
Konsystencja jest jedwabista, a przy tym bardzo delikatna (o czym świadczy choćby rozbicie go w trakcie transportu), jednak nakłada się łatwo, bez zbędnego pylenia (nakładam go pędzlem).
Nie jest całkowicie matowy, ani błyszczący - daje efekt satynowy, dzięki czemu jak najbardziej nadaje się na całą twarz, delikatnie rozpromieniając ją.
Osobom wymagającym dobrego a przy tym długotrwałego matu nie spodoba się - nie jest to puder matujący, który ma dawać mat i długo go utrzymywać.


Spiekany jest zdecydowanie inny niż prasowany. Oprócz opalizującej formuły (którą mają pudry prasowane) ma także połyskujący brokat. Nie jest go dużo, ale jest wyraźny i widać go na skórze. 


Nr J 05 w moim przypadku nadaje się tylko na kości policzkowe, ponieważ jest nie tyle ciemny co wpadający lekko w pomarańcz. Także połyskujący brokat powoduje, że nakładanie na calą twarz odpada.

poniedziałek, 30 maja 2011

Namiastka Prowansji (Avon Planet Spa Prowansalska lawenda i jaśmin)


źródło zdjęcia: http://www.magazyndomowy.pl/

         Avon - Planet Spa - Prowansalska lawenda i jaśmin    
Rozkoszuj się zmysłowym zapachem i niezwykłym działaniem lawendy i jaśminu. Wyciąg z lawendy odpręża napięte mięśnie, regeneruje skórę i łagodzi podrażnienia, a wyciąg z jaśminu koi zmysły, redukuje stres i wykazuje właściwości przeciwzapalne. 
W lawendowo-jaśminowej serii Planet Spa z Avonu znajdziemy:
* oczyszczającą maseczkę do twarzy
* jedwabisty mus do ciała
* dwufazowy płyn do kąpieli
* odżywczy olejek do włosów
* nawilżający olejek do twarzy na noc
Chcąc się przekonać o tych cudownych właściwościach, skusiłam się na maseczkę, olejek i płyn do kąpieli.

                                                 Maseczka:                                          

Ma przezroczystą formułę (nie jak maseczka sake+ryż) z opalizującymi fioletowymi drobinkami.
Świetnie spełnia swoją rolę - dobrze oczyszcza, pozostawiając skórę gładką, matową, z wyrównanym kolorytem, która sprawia wrażenie faktycznie odprężonej.
Zapach - nienachalny, nie dusi, a relaksuje :)
Od niedawna w katalogach pojawia się informacja, czy maseczka jest typu peel-off (lawendowa jest). Bardzo mnie to cieszy, bo nieraz pisałam do Avonu w tej sprawie. Znam maseczki z ich oferty, klientki niekoniecznie, więc często się dziwiły. 
Używając maseczek tego typu ważne jest trzymanie jej na twarzy odpowiedni czas - nie za krótko, bo będzie mokra i nie ściągniemy jej, a też nie za długo, bo będzie za sucha i też pojawią się problemy ze ściągnięciem. Dla mnie idealnym czasem jest 17 minut (zakładając, że nałożona warstwa jest równomierna i cienka, w przeciwnym razie miejscowo może być jeszcze nie zastygnięta).

skład: aqua, polyvinyl alcohol, alcohol denat., poloxamer185, mica, parfum, xanthan gum, methylparaben, bht, jasminum officinale extract, lavandula angustifolia flower/leaf/stem extract, potassium benzoate, potassium sorbate, cl 77891, cl 17200, cl 42090.

                                                   Olejek:                                             

Wbrew obawom wcale nie jest ciężki, a wręcz przeciwnie - ma lekką konsystencję. Wystarczy nałożyć niewielką ilość, aby poczuć komfort. U mnie jednak ten komfort pojawił się dopiero po drugim użyciu - po pierwszym skóra była lekko napięta. Nie wiem z czego to mogło wynikać, może jedynie przypadek? 
Bardzo dobrze się wchłania (pod warunkiem nałożenia niezbyt dużej ilości, łatwo bowiem przesadzić), nie dając efektu tłustej skóry, która staje sie gładka, miękka i przyjemna w dotyku. Efekt ten zauważam także rano, dodatkowo ma ładny koloryt i jest promienna, wypoczęta. 
Zapach taki jak i maseczki - nie dusi, nie przymula, nie kojarzy się z saszetkami na mole zawieszanymi w szafach ;)  Podoba mi się :) 

skład: sesamum indicum oil, idopropylmyristate, paraffinum liquidum, parfum, phenoxyethanol, capryl glycol, bht, helianthus annuus seed oil, jasminum officinale extract, lavandula angustifolia flower/leaf/stem extract,tocopherol.




                               Dwufazowy płyn do kąpieli:                               

Pachnie pięknie, umila kąpiel a przy tym elegancko wygląda w łazience. W zasadzie na tym koniec pochwał. Płyn jak płyn. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, a skoro tak, to po co przepłacać. Cena, nawet promocyjna, jest zbyt wysoka, na "tylko" płyn do kąpieli, który przy okazji także lekko wysusza skórę. 
skład: aqua, sodium laureth sulfate, paraffinum liquidum, lauramidopropyl betaine, cocamide mipa, glycerin, ppg-5-ceteth-20, ppg-12-buteth-16, lauramide mea, parfum, peg-12 dimethicone, polysorbate 20, benzoic acid, peg-150 pentaerythrityl tetrastearate, phoshoric acid, disodium edta, methylchloroisothiazolinone, jasminum officinale extract, lavandula angustifolia flower/leaf/stem extract, potassium benzoate, potassium sorbate, methylisothiazolinone, tocopherol. 

niedziela, 29 maja 2011

Piątek - paczkowy dzień :D

Czy Wy też tak macie, że nawet jeśli wiecie co jest w otrzymanej paczce to bardzo się z niej cieszycie i otwieracie z niecierpiliwością? Uwielbiam czekać na paczki i je dostawać :D (nie lubię za to nie czekać na kolejne :p) Wyobraźcie sobie zatem, jakim wspaniałym dniem był piątek, gdy dostałam 3 paczki :D 

                                                            Paczka nr 1                                                    

buty Nike Zoom Dance Trainer

Wypatrzone i wymierzone w sklepie, ale cena 299 zł delikatnie mówiąc mnie powaliła. Na szczęście znalazłam w sklepie internetowym ostatnią parę 36,5 w cenie 179 zł (+ 13 z przesyłka kurierska).

Od razu podbiły moje serce i wiedziałam, że muszę je mieć, żeby z radością chodzić na fitness. Bolące stopy, zwłaszcza śródstopie, to oprócz lenistwa (;) ) główny powód, dla którego ostatnio odpuściłam.
Są przeznaczne właśnie na fitness czy taniec (dużo skakania, okręcania się itp). Mają piankową podeszwę wewnętrzną, co powoduje, że się lekko uginają przy nacisku i dzięki temu amortyzują. Podobnie jak wystające ponad podeszwę "kółko" - dzięki niemu śródstopie i palce nie naciskają stale na podłoże, a przez to nie bolą :) Podeszwa butów ma nacięcia, które jeszcze bardziej zwiększają jej elastyczność, co też jest ważne podczas ćwiczeń.
Porównując te buty z moimi poprzednimi, które brałam na fitness (zupełnie niefachowe - dosyć płaska, sztywna podeszwa + wysłużone po ok 7 latach chodzenia! czyli już nie trzymające stopy tak jak powinny) to jak niebo i ziemia.
UWAGA: buty przeznaczone są na parkiet, a nie do codziennego chodzenia!

                                                              Paczka nr 2                                                        

torebka Vivien

Zamówiona na http://www.etorebka.pl/ (z kodem 132163cb kupicie torebki z 5% rabatem :) ) i jest to moja 4 torebka z tego sklepu.
Kolor na moim zdjęciu jest przekłamany, w rzeczywistoście to ... hmmm ... brudny róż przełamany wrzosem, a nie szaro-brązowa. W porównaniu ze zdjęciem na stronie etorebki jest ciemniejsza.
Oprócz krótkiego paska (można ją nosić w ręce, na przedramieniu, bądź ramieniu, ale tylko nie mając nic grubego na sobie) ma też doczepiany długi.
Nie ma zamka, ale zamykana na magnes klapa skutecznie chroni przed potencjalnym złodziejem, czy wypadnięciem czegoś.
W środku ma dwie niezamykane kieszonki, jedną na zamek a przy metalowym kółku przy rączce - zapinane etui "na coś" (bardzo malutkie, klucze się raczej nie zmieszczą), które można bez problemu schować do środka torebki.
Niestety, ale często jakość wykończenia nie jest najlepsza, co powoduje, że ceny są wg mnie za wysokie.
Same zresztą zobaczcie, jak brzydko jest zszyta obwódka wewnątrz i na zewnątrz (z tyłu). Do przodu też można się doczepić - jedna kieszonka jest trochę wyżej pociągnięta w górę.


Vivien ogólnie fajnie się prezentuje, do tego jest pojemna, ale i tak jest raczej do "wyglądania" niż praktycznego używania - przegroda wąsko się otwiera, co powoduje trudności z wkładaniem i wyciąganiem większych rzeczy.
Czy warto kupić? Nie wiem ;) Jeśli dla wyglądu przełknięcie jej wady to jest fajną torebką na lato, imprezę itp.
Oceńcie same. U mnie zostaje, nie odsyłam.

                                                           Paczka nr 3                                                             

puder + błyszczyk Virtual

O nowej kolekcji pudrów brązujacych Virtual Summer Chic pisałam niedawno, a teraz dostałam do przetestowania nr 132 Secret Bronze. Kolor na zdjęciu ma się nijak do rzeczywistości, ale i pogoda nijaka do robienia zdjęć. Dostałam też błyszczyk Maxi brillant nr 12.
Spodziewajcie się recenzji i lepszych zdjęć, a także kolejnego rozdania, ponieważ w paczce znalazłam więcej pudrów i błyszczyków :D

Brakło mi jeszcze 1 paczki - z Avonu. Przeważnie dostaję w piątki, ewentualnie w soboty, tym razem jednak musze czekać dłużej ...

sobota, 28 maja 2011

Pękacze w ofertach kolejnych firm

Było już głośno o lakierach pękających China Glaze, OPI, Barry M, Isa Dora, p2Essence. Ostatnio pisałam o pękaczach Golden Rose. Ale na tym nie koniec! Przedstawiam kolejne pękające propozycje, tym razem polskie :)

                                                     Vipera - Salamandra                                                  

                                          Pierre Arthes - Nail Art Cracking                                       
Narazie w ofercie znajdziemy tylko 2 podstawowe kolory - biały i czarny, ale producent obiecuje, że niebawem będzie większy wybór.

                                                     Bell - Graffi Nails set                                                  
Podobnie jak w przypadku Essence, tak i Bell przygotowało zestawy: lakier bazowy + pękacz. Nie jest to jednak taka sama oferta: z Essence możemy kupić osobno lakiery bazowe i pekacze, natomiast w Bell są TYLKO gotowe zestawy: bazowy + pękacz biały lub czarny. Nie można ich kupić osobno.

       
 

                                                      Pytanie do Was:                                                       
Czy uważacie, że polskie firmy "obudziły" się za późno z wprowadzeniem lakierów pękających do swojej oferty, bo już nie jest to całkiem nowy pomysł? Czy wręcz przeciwnie?


Pękające lakiery od Golden Rose

Rozgladając się wczoraj w lakierowym sklepiku na terenie centrum hadlowego w oko wpadły mi lakiery pękające wyprodukowane przez firmę, o której nie słyszałam dotąd, żeby miały takie w ofercie.
Chodzi mianowicie o Golden Rose :)

Zdjęcie i opis ze strony Golden Rose

Lakier Graffiti Nail Art nada twoim paznokciom stylu oraz sprawi, że będą wyglądały jak po wyjściu od profesjonalisty. Pękający lakier tworzy na paznokciu ciekawe wzory, daje wiele możliwości stylizacji i pozwala na nieskończoną zabawę kolorami - JEDYNY LIMIT TO TWOJA WYOBRAŹNIA !
Jak uzyskać efekt Graffiti?
1) Nałóż cienką warstwę dowolnego lakieru Golden Rose na czystą i suchą płytkę paznokcia. Poczekaj ok 2 min do wyschnięcia.
2) Na pomalowaną uprzednio płytkę nanieś jednym pociągnięciem warstwę lakieru Graffiti Nail Art. W trakcie wysychania lakier Graffiti zacznie pękać ukazując ciekawe wzory.
3) Po upływie około 2 minut, wskazane jest użycie lakietu Golden Rose Top Coat, który utrwali i nabłyszczy nasz manicure.

Możemy wybierać z 8 kolorów:


Najbarzdiej zaciekawił mnie fioletowy, ale odłożyłam z powodu ceny. Sklepik, w którym byłam, cechuje się dosyć wysokimi cenami, znacznie zawyżonymi. Lakiery te kosztowały 16,90, a sądzę, że w saloniku firmowym GR kupię je taniej (tak jak w przypadku lakierów z innych serii).

Spodobał się Wam któryś kolor? A może już zdążyłyście kupić? Jeśli macie, to koniecznie napiszcie swoje wrażenia :)

Kolejny pękający raport w przygotowaniu :)

piątek, 27 maja 2011

Kobiety lubią brąz, czyli nowe pudry brązujące Virtual - Summer Chic


Trochę słońca w puderniczce!
Czas zacząć sezon letni z pudrem Summer Chic Virtual.

Początek lata to doskonały moment na nadanie skórze delikatnej opalenizny. Idealnym rozwiązaniem jest puder brązujący. Nie tylko nadaje zdrowy, opalony wygląd, ale także ożywia i rozświetla cerę.

Summer Chic to lekki, jedwabiście gładki puder prasowany, który błyskawicznie nadaje cerze promienny, opalony wygląd. Subtelnie rozświetla cerę drobinkami miki, dzięki czemu cera nabiera blasku a niedoskonałości skóry stają się mniej widoczne. Puder zawiera odżywczy wyciąg z koralowca bogaty w sole mineralne.
Summer Chic to trzy niepowtarzalne odcienie brązu, z których każdy jest odpowiedni nawet dla jasnej karnacji, doskonale stapia się ze skórą, nie tworząc efektu maski. Jest idealną alternatywą dla różu do policzków.

Przed użyciem bronzera należy upewnić się, że krem lub podkład dokładnie się wchłonął, dzięki temu na skórze nie powstaną ciemne, nieestetyczne plamy.

Puder nie kruszy się, nie osypuje się, nie zapycha porów i nie wysusza delikatnej skóry twarzy.

Pojemność: 16 gram
Cena rekomendowana: 23,00

czwartek, 26 maja 2011

Barbra - Colour Alike - Q /ku/

No i mamy długo oczekiwaną serię Q firmy Barbra. Znajdziecie w niej 10 kolorów: 




Kolejno:
nr 100 Intrygo indygo, nr 101 Trele morele, nr 102 Landrynkowiec,
nr 103 Włóż róż, nr 104 Mali-nova (moja nazwa :D), nr 105 Na sygnale,
nr 106 Nudziaq, nr 107 Beż lubię też,
nr 108 Światło proszę, nr 109 Kafka

Lakiery możecie kupić np. w sklepie interentowym Barbra

W tamtym tygodniu dostałam 2 kolory: Trele morele i Mali-nova:


środa, 25 maja 2011

Obiecane kiedyś zdjęcia - Maybelline One by one

Pod koniec marca obiecałam Wam zdjęcia tuszu Maybelline One by one, który otrzymałam do recenzji.
Recenzję możecie przeczytac tutaj . Zdjęcia są jej uzupełnieniem, więc nie będę się powtarzać.
Cień to szarość z paletki Sleek Graphite.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...