wtorek, 30 grudnia 2014

Wyniki świątecznego konkursu

Do prostego konkursu świątecznego zgłosiło się kilkanaście osób. To niezbyt dużo, ale przynajmniej osoby, które się zgłosiły miały większe szanse na wygranie poniższego zestawu :)



Kosmetyki wyślę do ....

Juzzztynka

Gratuluję i do 2.01 czekam na dane do wysyłki

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Świąteczne prezenty

Święta, święta i po świętach. Pozostały po nich wspomnienia, lodówka pełna jedzenia, pełne brzuchy i ... prezenty :) U mnie, jak co roku, głównie kosmetyczne.



Dużo u mnie Avonu (nie wszystko tej firmy mi odpowiada, ale wiele kosmetyków lubię i chętnie testuję nowości), także pod choinką. Te wybrałam jako prezent od rodziców.


Masło do ciała Planet Spa oliwka i kwiat pomarańczy w świątecznym opakowaniu - w połskującym kartoniku (normalnie jest bez kartonika) zamiast standardowego odkręcanego pojemniczka jest słoik typu weck (niestety, nie szklany a plastikowy), który może później jeszcze posłużyć.
Balsam i żel pod prysznic z serii Skin So Soft z linii z olejem makadamia - chodziły mi po głowie odkąd się pojawiły jako nowość, zawsze jednak coś mnie powstrzymywało. To "coś" to liczba żeli i balsamów, które mam do zużycia. No ale ...
Kremy Anew - Nutri Advance o lekkiej formule i pod oczy Reversalists.

Od rodziców dostałam też kalendarz książkowy. Jak co roku jest to obowiązkowy prezent i obowiązkowo z jednym dniem na jednej stronie - taki kalendraz jest idealny do pracy, gdzie sporo notuję i takie rozwiązanie jest dla mnie najlepsze. Poza tym, szybko bym się pogubiła i zawaliła ważne sprawy bez kalendarza.


Kolejne mazidło do ciała, tym razem od męża - emulsja z maliną nordycką firmy Neutrogena. Niezbyt lubię kosmetyki Neutrogeny (balsamy są bardzo klejące i spływają ze skóry), ale mam nadzieję, że ten będzie lepszy.
Woski Yankee Candle - Icicles, Amber Moon, Cinnamon stick i Soft Cotton, od siostry wosko-maniaczki. Mi nieco entuzjazm opadł, ale chętnie wybrałam te 4 wosk i dołączyły do całego pudła, z kórego część wosków znalazła jakiś czas temu nowy dom. Od niedawna na nowo polubiłam aromaty unoszące się w mieszkaniu, więc będą jak znalazł, zwłaszcza ten cynamonowy (uwielbiam zapach cynamonu).



Woda toaletowa Insolence Guerlain jest w 100% moim zapachem, dlatego widząc nieubłagany koniec obecnej buteleczki uśmiechnęłam się do męża o nową, tym razem o większej pojemności- 50ml.
Piżmowe Tesori d'Oriente też są "moje". Cena śmiesznie niska (20-30zł za 100ml) a pachną bardzo długo i intensywnie. Co prawda jest to zapach tzw. płaski, ale w końcu ma to być zapach piżma, a nie skomplikowanej kompozycji, więc problemu nie widzę. Zapach czystości, a dokładniej mydła :) To druga butelka, pierwsza niedługo zostnie wypsikana.
O nim i o innym "czyścioszku" napiszę niebawem.


A po świętach, w sobotę 27.12 rozpakowywane były kolejne prezenty. Mój syn, Kacperek, obchodził pierwsze urodziny :) Byli goście, był tort (pierwszy raz robiłam i o dziwo udał się), pyszne jedzenie, serpentyny, balony i dużo śmiechu. Kocham mojego synka.


A Wy co znalazłyście pod choinką?
Linki do wpisu na blogu mile widziane :)

wtorek, 23 grudnia 2014

Świąteczny konkurs

W tamtym tygodniu otrzymałam paczkę z kosmetykami do makijażu Sensique, Kobo i My Secret do przetestowania.
Z okazji zbliżających się świąt chcę się nimi z Wami podzielić. Wystarczy być obserwatorem bloga, wypełnić formularz i wymienić makijażowe marki własne dostępne w drogeriach Natura aby wziąć udział w losowaniu zestawu, które widzicie poniżej:

Sensique: cień Diamond shine nr 101 i błyszczyk Colorful dream lip gloss nr 302
Kobo: cień 107 Rosy coral, wkłady: 136 Turqoise i 143 Rosy brown
My Secret: eyeliner Waterproof





Zgłaszajacie się do 29.12.2014r.
Zwycięzcę wylosuję i podam 30.12.2014r.


Sobie zostawiłam 2 kosmetyki: CC Cream i tusz wydłużający:

sobota, 20 grudnia 2014

Mycie twarzy z FlosLekiem - antybakteryjny żel Anti Acne i łagodny żel do skóry wrażliwej

Wybór tych dwóch żeli może wydać się paradoksalny, no bo jak to? Łagodny do skóry wrażliwej obok antybakteryjnego Anti Acne do tłustej? A no tak. Od lat do porannego oczyszczania twarzy preferuję kosmetyki do skóry wrażliwej, suchej - coś, co delikatnie umyje skórę z resztek kremu, serum czy olejku, natomiast do wieczornego coś mocniejszego, dobrze oczyszczającego.


Oba żele dostałam jakiś czas temu do przetestowania od fimy FlosLek i jako, że ten do skóry wrazliwej już zużyłam, a do tłustej niedługo dobije dna całkiem niedługo pora to idealna do opisania wrażeń z ich stosowania.


Łagodny żel do skóry wrażliwej:
Bardzo dobrze oczyszcza i odświeża skórę twarzy, nie powoduje objawów ściągania naskórka (90% testujących), dobrze się pieni i spłukuje (90% testujących). Bardzo dobrze nawilża skórę i chroni przed utratą wilgoci (95% testujących). Zachowuje naturalne pH zdrowej skóry. Nie wysusza, nie powoduje uczucia ściągania, nie drażni oczu, wydajny w użyciu.

Twarz skutecznie oczyszczona i odświeżona, odpowiednio nawilżona, bez podrażnień.
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Glycerin, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Panthenol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Propylene Glycol, Saponaria Officinalis Leaf/Root Extract, PEG-8, Caprylyl Glycol, Helianthus Annuus Seed Extract, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, Butylene Glycol, Hedera Helix Leaf/Steam Extract, Phytic Acid, Sodium Polyacrylate, Calendula Officinalis Flower Extract, Parfum, Polysorbate 20, Disodium EDTA, Sodium Chloride.
Pojemność: 150ml
Cena: ok 12-15zł

Żel rzeczywiście nie podrażnia skóry, nie zaczerwienia jej ani nie powoduje pieczenia. Dokładnie myje i czuć, że skóra jest czyściutka i odświeżona.
Konsystencję ma dziwną - niby jest rzadki, ale gdy w łazience jest chłodniej zmienia się na rzadkawą galaretkę ;) Niezbyt mi to przeszkadza.
Żel w ogóle się nie pieni (producent pisze tu coś innego, może dostałam mniej pieniący się egzempkarz ;) ), za to ślizga się po skórze. Wydawać by się zatem mogło, że rzeczywiście tak całkiem łagodnie obejdzie się ze skórą. Ale niestety. Po umycia jest bardzo wysuszona, ściągnięta i od razu domaga się kremu, no nie da się inaczej.
Od łagodnego żelu do skóry wrażliwej oczekiwałabym czegoś zgoła innego, zwłaszcza, że producent wprost deklaruje brak uczucia ściągnięcia, a wręcz bardzo dobre nawilżenie.
Przez to ściągnięcie nie spodobał mi się i aby skończył się wcześniej ok 1/4 zużyłam do mycia ciała.

Żel Anti Acne do skóry tłustej, trądzikowej i mieszanej:
Dobrze oczyszcza i odświeża skórę twarzy, powoduje obkurczenie ujść gruczołów łojowych oraz zmniejszenie łojotoku (88% testujących). Zmniejsza skłonność do tworzenia się zaskórników (średnio o 66%) i powstawania wykwitów skórnych (średnio o 62%). Zachowuje naturalne pH zdrowej skóry. Nie wysusza, nie powoduje uczucia ściągania, nie drażni oczu, wydajny w użyciu.
 Czysta, świeża, gładka, elastyczna i dobrze nawilżona skóra.
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside,  Glyceryl Oleate, Glycerin, PEG-120 Methyl Glucoside Dioleate, Panthenol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Propylene Glycol, Saponaria Officinalis Extract,  Butylene Glycol, Chamomilla Recutita  Flower Extract, Bisabolol, Niacinamide, Faex Extract, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Ammonium Glycyrrhizate, Zinc Gluconate, Caffeine, Biotin, Disodium EDTA, Sodium Chloride, Parfum, Polysorbate 20
Pojemność: 200ml
Cena: ok 12-15zł

Żelu Anti Acne używam jedynie wieczorem, do tego nie codziennie i przy takiej częsotliwości nie zauważyłam wysuszenia skóry - tzn. zaraz po umyciu skóra jest ściągnięta (kosmetykowi do skóry tłustej jestem w stanie to wybaczyć, bo wcześniejszemu żelowi do wrażliwej już nie), ale nie ma długotrwałego wysuszenia typu suche "placki" czy skórki. Co ciekawe, ściągnięcie zaraz po umyciu odbieram jako mniejszego stopnia niż po żelu do skóry wrażliwej.

Bardzo dobrze oczyszcza z resztek makijażu i mam wrażenie, że rzeczywiście ma pozytywny wpływ na stan skóry. Owszem, czasem coś się pojawi na skórze, ale jest to raczej maluki, płaski i szybko znikający wyprysk, a nie uporczywy ropny wulkan.

Czy hamuje łojotok? Nie wiem. Problemu z tym nie mam, poza tym stosując żel wieczorem i nakładając od razu krem na noc czy olejek nie jestem w stanie tego stwierdzić.

Żel Anti Acne delikatnie się pieni. Mi to odpowiada - mogę używać zarówno mocno pieniącego się żelu jak i nie, ale wiem, że niektórym osobom (tak!! osobom, a nie osobĄ ;)) może to przeszkadzać.

Przy moim używaniu trudno mówić o wydajności żelu, ale mam wrażenie, że jest i jest, a nawet, że się rozmnaża w opakowaniu.

Jak widać na zdjęciu, trwałość napisów jest mocno dyskusyjna. Srebrne elementy łącznie z logo szybko się ścierają, co nie prezentuje się zbyt zachęcająco.

Żel jest całkiem fajny, dobrze sprawdza się nawet w przypadku suchej skóry, ale rzecz jasna nie stosując zbyt często.


Czym lubicie oczyszczać twarz?

Czy rano używanie tego samego ksometyku co wieczorem, czy jak ja czegoś innego?



sobota, 13 grudnia 2014

Dzień Darmowej Dostawy w moim wykonaniu

Z ciekawością oglądam na blogach nabytki z tegorocznego DDD, pokazuję więc i ja, choć do szaleństwa daleko :) 
Plany były inne, skończyło się jeszcze inaczej.

Zamówienia na L'Occitane było spontaniczne. Nie ukrywam, że skusiły mnie dodatkowe miniatury.
Trochę czekałam na przesyłkę, ale jak już przyszło, zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie - porządne pudełko (na pewno wykorzystam), niby nic, a jednak cieszy. Lubię takie szczegóły.


Zawartość pudełka owinięta była dodatkowo w żółty papier z naklejką firmową - kolejny plus.
A co w środku?


Moje zamówienie to 3 mydła: duże z masłem shea wersja Milk, do twarzy (dziwna sprawa - na wieczku podana jest zawartość 7% masła shea, a na naklejce na spodzie pudełeczka, które jest mydelniczką, że 8%) i migdałowe peelingujące. W sumie kosztowały 116zł.


I dodatkowe mazidełka :D


Malutki krem do rąk z shea dodawany był po wpisaniu w zamówieniu kodu, wersję waniliową dostałam jako niespodziankę z kodu Mikolaj, a miniaturki w folii (mydło Milk, żel i mleczko werbena, szampon i odżywka, oraz kolejny krem do rąk z shea) to prezent za założenie konta. 
I w tym miejscu pojawiła się dosyć istotna nieścisłość. Na stronie L'Occitane była informacja, że prezent dostanie się za założenie konta, bez podania żadnego progu zamówienia. Okazało się, że prezent przysługiwał przy zamówieniu za minimum 100zł (dlatego dostałam, choć do końca nie byłam tego pewna bo były głosy, że prezent przysługuje dopiero w następnym zamówieniu). Gdybym nie znalazła ego zestawu w paczce byłabym wściekła.
Osoby zamawiające za mniejszą kwotę na pewno poczuły się co najmniej wprowadzone w błąd. Nieładnie, L'Occitane.
Z moim zamówieniem wszystko ok, szkoda tylko, że nie zwróciłam uwagi, że w miniaturkach był już mały krem Milk (zawartość była/jest pokazana na stronie internetowej), wybrałabym wtedy inne mydło. Zwłaszcza, że o mydło znam.
Są tu jeszcze próbki - 2 sama wybrałam, 3 były niewiadome.

Zrobiłam też mały zakup na taniaksiazka.pl. Album "Moje pierwsze pięć lat" ze zdjęciami zrobionymi przez Anne Geddes (na pewno znacie!). Mój syn niedługo skończy rok (to już 27.12!), mam więc trochę do uzupełnienia, a nie wszysko niestety pamiętam.
Zapłaciłam niecałe 31 zł.


Zdjęcia stosu kilkudziesięciu kopert bąbelkowych Wam daruję ;) Kupiłam je w sklepie Cmyk. Wyszły około połowę taniej, niż kupuję stacjonarnie.

Na liście miałam jeszcze wodę toaletową Guerlain Insolence - moja buteleczka niedługo będzie pusta, a nie wyobrażam sobie nie mieć tego zapachu!
Wypatrzyłam je w jednym sklepie, który brał udział w DDD. Buteleczka o pojemności 30ml kosztowała 133zł, jednak dzień przed akcją cena magicznie wzrosła o 25zł. Teraz patrzę i cena jest pomiędzy tymi dwoma. 
Takich procederów nie lubię, kupiłam więc gdzie indziej, co więcej 50ml (mąż "przecież 30ml się nie opłaca, kup większą", kłócić się nie będę ;)) w cenie o 2 zł niższej niż w tym pierwszym sklepie po podwyżce. Żadnego DDD nie potrzebowałam, bo odebrałam w sklepie stacjonarnym.

Tu już zakup nie w ramach akcji DDD, ale też bez kosztów wysyłki - Clinique utrzymało darmową wysyłkę także po 2.12.


Wybrałam zestaw miniatur Anti-blemish w cenie 49zł - mydełko, tonik, emulsja i próbka podkładu. Znajdowały się w siatkowej (?, nie wiem co to za tworzywo) kosmetyczce i dodatkowo jeszcze w kartoniku.
Dwie próbki można samemu wybrać do zamówienia, padło więc na miniaurkę kremu pod oczy All about eyes (już kiedyś miałam) i peelingu 7 day. Początkowo chciałam wybrać zestaw Anti aging ze względu na miniaturę peelingu, ale gdy zobaczyłam, że mogę go wybrać dodatkowo, zmieniłam wybór.

Do zakupów Clinique dokładało niespodziankę. Okazała się nią miniatura kremu Moisture Surge i próbka serum Smart.


Jak Wam minął Dzień Darmowej Dostawy?
Jesteście zadowolone z zakupów?


piątek, 12 grudnia 2014

Co ma piernik do ... kąpieli?

A no ma :D

Jesień, a już zwłaszcza zima to czas, kiedy lubię otaczać się zapachem imbiru, wanilii, cynamonu, (także w kombinacji z pomarańczą), czy piernika - wszak piernik to dla mnie ciasto zarezerwowane wyłącznie na czas zimowy, a konkretniej świąteczny. Mam jeden sprawdzony przepis i stosuję go od lat - piernik wychodzi cudownie wilgotny, rozpływający się :D 
Tu przypominami się historia, jak 4 lata temu w Wigilię wybrałam się z tatą i wizażową koleżanką (pozdrowienia :D) na narty. Dzień wcześniej upiekłam piernik, wzięłam więc kawałek żeby się posilić między zjazdami. Aneta zachwycona piernikiem: mmmm jaki pyszny, najlepszy jaki jadłam!. Wybuchnęłam śmiechem, bo ... piernik był piernikiem bez piernika. Ups, zapomniałam o przyprawie do piernika. Taki tam szczegół :D

A gdyby tak w zimny wieczór zanurzyć się w piernikowej kąpieli?



W świątecznym katalogu Avonu od razu zwróciłam uwagę na piernikowy płyn do kąpieli. Co prawda dawniej (ponad 10 lat) były one lepszej jakości - mocniej pachniały i lepiej się pieniły (bardzo lubiłam mandarynkowy i grejfrutowy), ale nie mogłam oprzeć się aromatowi i atrakcyjnej cenie.

I nie żałuję!
Jest to zapach prawdziwie piernikowy. Nie samych przypraw korzennych, a właśnie piernika,  zapach przyparw i słodko-gorzkiego, nawet ciut przypalonego ciasta. W wodzie uwalniają się delikatnie pomarańczowe nuty, których z butelki nie czuję.

Jeśli macie dostęp do Avonu i lubie takie aromatyczne kąpiele, polecam Wam piernikowy płyn :D

SMACZNEGO!!
;)


Jakie smakowite kosmetyki kupiłyście ostatnio?

wtorek, 9 grudnia 2014

Jesienne lakiery Golden Rose Rich Color - nr 120

Na początku jesieni dostałam kilka kolorów lakierów z jesiennej serii Rich Color firmy Golden Rose (KLIK).

Zaczynam od nr 120.


Kolor jest przedziwny, a ja lubię dziwaki, czyli wszelkie niejednoznaczne lakiery. 
W zależności od oświetlenia można się w nim dopatrzeć szarości, fioletu, a także budyniowego beżo-brązu. Lakier kameleon :)


Kolor należy do tych jasnych i dyskretnych - nie rzuca się w oczy, jest elegancki i trochę smutny, iście jesienny.
Nie ma żadnych drobinek - jak dla mnie super :D Najbardziej lubię właśnie kremowe lakiery.

Chyba niezbyt widać to na zdjęciach (pogoda nie sprzyjała dobrym zdjęciom, a nie chciałam za bardzo ich wyostrzać, bo zaczynały wyglądać nienaturalnie), ale lakier ma piękny połysk -  i to też bardzo lubię w lakierach.


Konsystencja jest bardziej gęsta niż rzadka, co w połączeniu z szerokim pędzelkiem sprawiało mi momentami problem przy malowaniu. 
Krycie - świetne. Wystarczy jedna grubsza warstwa lub dwie cieńsze. Nie robią się smugi ani prześwity, nie pojwiają się bąbelki powietrza.
Trwałość - standardowa. Wytrzymuje 3-4 dni, po których pojawią się niewielkie odpryski i starte końcówki.
Schnie szybko - duży plus! Nienawidzę, gdy lakier wieczność jest mokry i nic nie można zrobić, nawet położyć się spać w obawie o odbitą na lakierze pościel. Z resztą, która nas to lubi?


Znacie tą serię lakierów Golden Rose?

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Kosmetyczne podsumowanie listopada cz. 2 - co nowego?

Zaszalałam i to bardzo - nawet jak na mnie :D Oczywiście wszystkiemu winne są promocje, zwłaszcza 1+1 w Rossmannie, no bo przecież gdyby nie one, to nawet połowy z tego bym nie kupiła.



Zamówienie z świątecznego katalogu Avonu: 
- nowy oliwkowy krem do rąk - bardzo lubię kremy do rąk tej firmy
- pierniczkowy płyn do kąpieli - o nim niebawem
- woda toaletowa Celebre Ice - w tamtym roku powróciła po wielu latach nieobecności, miałam ją, gdy pojawiła się jako nowość ok 10 lat temu i wtedy nie przypadła mi do gustu, za to teraz tak.Fajny, zimowy, trochę pieprzny zapach
- serum do włosów AT Gładkość jedwabiu - do tej pory znałam tylko słynne zielone serum, które zużyłam 2 czy 3 buteleczki
- krem pod oczy Anew z molekułą
- antyperspirant w kulce On Duty - tanie, a przy tym skuteczne. Nie wysuszają mi skóry pod pachami, jak to robi kulka Nivea

Ostatnia nowość Ziai Liście Zielonej Oliwki chodziła mi po głowie odkąd się pokazała. Dzięki promocji w Wispolu kupiłam co chciałam w atrakcyjnych cenach: oliwka do mycia twarzy i ciała kosztowała niewiele ponad 11zł, a woda tonizująca 5,49zł. Zaczęłam ich używać i ... nie żałuję zakupu.
Kupiłam też obie maseczki w saszetce - oczyszczającą i nawilżającą. Testy nawilżającej już za mną i niestety fanfarów brak.


Zamówienie z Tołpy jest wynikiem promocji krem na dzień + krem na noc za 1gr, darmowej wysyłki i obniżenie ceny o 30zł. W pierwszym zamówieniu znalazły się kremy na dzień: lekki i bogaty Provivo 35+ i Biały Hibiskus. Jako gratisowe kremy na noc wybrałam: Biały Hibiskus i Futuris 30+. Jeden z gratisowych (gratisowy jak gratisowy - musiałam dobrać jeden na dzień) kremów dorzucę do prezentu świątecznego.
Pu wysłaniu zamówienia namyśliłam się jeszcze na 2 kosmetyki jako prezenty świąteczne i dorzuciłam do tego  dwa produkty w saszetce z serii Hydrativ: maskę-kompres nawilżająco-odprężający na twarzy i pod oczy (z myślą o stosowaniu pod oczy) oraz maskę-peeling hydroenzymatyczny. Jestem ich strasznie ciekawa.

Pielęgnacyjna część zakupów na Strefaurody.pl - maski do włosów Serical Placenta i Kallos Keratin. Ceny mają atrakcyjne, na FB można pobrać kod obniżający je jeszcze o 12% (te promocyjne również!) i co więcej w sklepie stacjonarnym zamówienie można odebrać bezpłatnie.

Zawartość Joy Boxa:  maseczka do twarzy Apis, krem do rąk z olejem arganowym (30ml) Eveline, maseczka w saszetce Bielenda, lip tint nr 06 Bell (nie polubiłam się z nim), masło do ciała Milk Organique  i wazelina Vaseline Intensive Care. Pasty nie pokazuję, a żel OS dorzucę do prezentu świątecznego. 
Więcej o Joy Box przeczytacie TU i TU.

No i kolorówka. Ups :o



Aby wyprzedzić pytania - dopiero zaczynam przygodę z podkładami, temat jest mi prawie zupełnie obcy, a ta promocja to dobra okazja do przetestowania i być może trafienia na najlepszy dla mnie podkład. Może jest wśród nich? Gorzej, jeśli nie ...
Z Rossmannowskiej promocji 1+1:
- podkłady: Bourjois BB Cream, Healthy Mix Serum i 123 Perfect, Max Factor Skin luminizer i Face finity i jeszcze L'Oreal True match
- tusze L'Oreal: Lash Architect, Milion Lashes i Milion Lashes So Couture. Nie znam żadnego z nich. Ceny, nawet promocyjne wydawały mi sie zawsze zawyżone i przesadzone. Dzięki ofercie 1+1 mogę je poznać
- róże: L'Oreal: Candy cane pink (miałam już go kiedyś) i Nude brown.
- puder sypki Max Factor
Szczegóły i ceny znajdziecie w osobnych wpisach, w których pokazywałam zakupy: TU i TU

Podkłady Colorstay kupiłam razem z maskami do włosów na Strefaurody.pl - wyszły po 24,55zł :)

-40% w Naturze:
- podkład Pierre Rene Advanced Lift - wybrany przeze mnie kolor Nude okazał się zbyt ziemisty, więc mieszam go z cieplejszym Healthy Mix Serum Vanilla 
- puder Pierre Rene Bronzing face - już go kiedyś miałam
- puder sypki Pierre Rene bambusowy i transparentny
- szminka Bell Rock glam


Dałyście się ponieść jak ja, czy zachowałyście zdrowy rozsądek?


----------------------
blogowa wyprzedaż:
dokładka 07.12
http://lakierowo.blogspot.com/2014/11/wyprzedaz-zapraszam.html

piątek, 5 grudnia 2014

Kosmetyczne podsumowanie listopada cz. 1 - zużycia

Wybaczcie kiepskie zdjęcie, ale dopiero na laptopie zobaczyłam jak fatalnie wyszło. Opakowania zdążyłam wyrzucić, więc nie mogłam zrobić nowego.

Piętnaście pustych opakowań to dla mnie dobry wynik - po rewelacyjnym październiku spodziewałam się marnego wyniku, a tu miła niespodzianka.


1. BeBeauty - sól do kąpieli bambusowa
Przyjemna, tania sól z Biedronki. Wersja bambusowa pachnie bardzo świeżo, rześko i przyjemnie odpręża. Być może kupię kiedyś o innym zapachu.

2. Lirene - tonik odżywczo-ochronny
Niezbyt polubiłam się z tym tonikiem. Zostawia klejącą i błyszczącą warstwę, co więcej, kremy gorzej się na nim wchłaniały. Używam teraz wersję nawilżająco-oczyszczającą i jest o niebo lepsza.
 
3. Balneum Intensiv - olejek pod prysznic
Kupiony w CND i to dobrze, bo cena regularna (ok 20zł) wydaje mi się przesadzona. Zapach ma delikatnie owocowy, jakby morelowy - bardzo kojarzył mi się z olejkiem Decubal. Olejek był dobry, nic poza tym. Na mokrej skórze tworzył białą emulsję, nie zauważyłam, aby jakoś szczególnie dbał o skórę. Zdziwiła mnie jego wydajność - spodziewałam się, że będzie z tym gorzej, a tymczasem wystarczył na ok 3 tygodnie (buetelka ma 200ml).

4. Fruttini - żel pod prysznic brzoskwinia i gruszka
Przyzwoity żel, ale serca mojego nie skradł. Zapach jest ciekawie skomponowany, ponieważ momentami czułam brzoskwinię, kiedy indziej gruszkę, ale miksu tych dwóch owoców nie czułam :D Zdecydowanie słabszy niż genialny zapach serii wiśniowo-waniliowej (KLIK).

5. Avon Naturals - żel pod prysznic migdał i mleko
Setny raz napiszę - to mój ukochany żel pod prysznic! Nie wiem ile butelek zużyłam, ale wiem, ze została mi tylko jedna. Zapach jest cudowny, ciepły, otulający, lekko ciasteczkowy (ale nie słodki). Dlaczego wycofali?? :(

6. FlosLek - żel do mycia twarzy dla skóry wrażliwej
W najbliższych dniach pojawi się recenzja i wtedy o nim poczytacie :)

7. Gillette Olay - żel do depilacji
Hasło Olay dało mi nadzieję na jakąś cudowną moc pielęgnacji skóry :D I chyba faktycznie coś w tym jest, bo po jego użyciu nie miałam nieprzyjemnie napiętej, ściągniętej skóry, jak bywało po innych żelach Gillette. Dawał też lepszy poślizg, dzięki czemu nie zacinałam się.
A zapach? Uwierzcie ... Nie mogę go sobie przypomnieć :D

8. Uroda Melisa - przeciwzmarszczkowy krem na noc
Dosyć zwyczajny, dobry krem. Nie zachwyca, ale też nie szkodzi. Fanfarów się nie spodziewałam i też ich nie było.

9. Avon Anew - E-defence krem na dzień
O nim napiszę osobną recenzję :)

10. Avon Care - antyperspirant w kulce Pure
Lubię antyperspiranty z tej serii i On Duty - tanie jak barszcz a o dziwo działają bardzo dobrze. Szybko schną, nie kleją się no i plus za nie wysuszanie skóry pod pachami jak robi mi to kulka Nivea.

11. Green Pharmacy - masło do ciała masło shea i zielona kawa
Masło zdecydowanie godne polecenia! Więcej w recenzji.

12. Oriflame - krem pod oczy Seeing is believing
Przedziwny krem. Niby ok, a nie ok. Czasami świetnie nawilżał, a kiedy indziej miałam wrażenie, że za słabo. Konsystencja jest dosyć lekka, więc to zapewne dlatego.
Cieni ani opuchnięć wokół oczu nie mam, więc trudno mi powiedzieć, czy je zmniejsza.

13. Eveline Art scenic - żel do brwi
Miał być następcą żelu z Delii jednak nie jest. W żelu Eveline brakowało mi usztywnienia brwi, a na tym zależy mi bardziej niż na pogłębieniu koloru. Wracam do Delii.

14. Max Factor - tusz Clump defy
Szykuję recenzję. Zdradzę jedynie, że nie był to dobry wybór.

15. Avon Care - glicerynowy krem do rąk
Moje ulubiony krem, który pojawia się od czasu do czasu w nowej odsłonie. Bardzo dobrze nawilża, nie klei się, nie spływa. Świetnie spisuje się również jako krem do stóp - czasem mi się nie chce brać osobnego kremu do stóp i smaruję tym do rąk.
Można go kupić już za 4-5zł


A jak u Was ze zużyciami w listopadzie?

wtorek, 2 grudnia 2014

Joy Box - w końcu do mnie dotarł!

Nie będę przypominać zasad przyświęcających Joy Boxowi, wszystko znajdziecie w TYM wpisie.
Pokażę tylko, co zawiera moje pudełko i zawrę kilka refleksji.


Pudełko jest proste i przez to urocze - z pewnością zostanie dobrze wykorzystane. Środek wypełniają kosmetyki i różowe harmonijki mające na celu zabezpieczenie zawartości. W przypadku mojego pudełka sprawdziły się.


Z produktów do wyboru padło na maseczkę nawilżającą Apis (od dawna ciekawiły mnie te kosmetyki), masło Organique i sampler YC (trafił mi się Midnight Jasmine - bardzo mocny zapach, nie do końca moje klimaty, ale może akurat zmienię zdanie) ze świecznikiem.



Niby wszystko fajnie, dodatkowa próbka kremu Apis zaskoczyła, ale pojawiły się też niestety delikatne zgrzyty.
Po pierwsze - czekanie. Wiem, w regulaminie piszą nawet o 7 dniach roboczych na realizację, ale dłużyło mi się okrutnie (Box kupiłam i opłaciłam 18.11, dotarł do mnie wczoraj).
Po drugie - że są różne wersje (aż 15) samplerów YC było wiadomo, że są różne kolory błyszczyków Bell czy rodzaje saszetek Bielendy też było wiadomo, podobnie jak w przypadku kilku innych kosmetyków, które były do wyboru, natomiast o maśle Organique nie było mowy. Jak dla mnie to nawet lepiej, że dostałam wersję mleczną zamiast len z grejfrutem, ale mimo wszystko informacja powinna być. Na pewno są osoby, które zdecydowały się na to masło ze względu na zapach, jaki był przedstawiony na stronie JoyBoxa i mogą poczuć się rozczarowane.

Jestem ciekawa kolejnej edycji (pudełka mają być co dwa miesiące), ale na pewno do ewentualnego zakupu podejdę już bardziej racjonalnie ;)


Zamówiłyście JoyBoxa? Jesteście zadowolone z zawartości?

sobota, 29 listopada 2014

Podkład Revlon Colorstay - swatche 9 kolorów

Nie mogąc dobrać odpowiedniego koloru podkładu Revlon Colorstay, zamówiłam próbki 8 kolorów mając nadzieję, że spokojne testowanie w domu i obserwacja w trakcie dnia da jakiś skutek.
Podkłady kupicie np. w drogerii internetowej Ezebra, Ekobieca czy Kosmetykomania.
Podkład Revlon Colorstay

czwartek, 27 listopada 2014

Fitomed - Masło shea i porównanie z kakaowym

Wspominam już wielokrotnie, że masło kakaowe i masło shea są jednymi ze składników, które lubię w kosmetykach (inne to aloes, makadamia, olej z migdałów i awokado). O czystym maśle kakaowym firmy Fitomed juz kiedyś pisałam (KLIK), dzisiaj pora na masło shea od tej samej firmy. Łatwiej mi będzie zrecenzować je w oparciu o porównanie z masłem kakaowym.

Obecne w nim kwasy tłuszczowe (oleinowy, stearynowy, palmitynowy i linolenowy) są niemal identyczne z kwasami tłuszczowymi znajdującymi się w warstwie rogowej naskórka, dlatego karite jest dobrze tolerowane przez skórę. Długotrwałe stosowanie kosmetyków na bazie tego naturalnego masła czyni skórę widocznie delikatniejszą i gładszą. Poza tym masło shea wykazuje działanie filtrujące szkodliwe promienie UV (naturalny filtr przeciwsłoneczny o faktorze 3-4), chroni skórę od wiatru i zimna, a także uszczelnia naskórek, zmniejsza parowanie wody i podnosi poziom nawilżenia.
Masło karite działa korzystnie na każdą skórę. Nie jest komedogenne, działa łagodząco i kojąco również na cerę trądzikową i tłustą. Szczególnie korzystnie działa na skórę suchą, ubogą w tłuszcz i słabo nawilżoną, łuszczącą się, pękającą, spierzchniętą i starzejącą się.
Masło karite jest dobrze tolerowane przez alergików oraz osoby z dermatozami, egzemą oraz atopowym zapaleniem skóry. Goi drobne ranki i pęknięcia naskórka, łagodzi zaczerwienienia i oparzenia, w tym posłoneczne. Kobietom ciężarnym zaleca się stosowanie masła karite jako naturalnego balsamu uelastyczniającego skórę. Taki balsam nie zawiera konserwantów, substancji zapachowych, barwników i in. składników niepożądanych dla kobiet w ciąży.
Cena: 10zł
Waga: ~ 50g


Zasadniczą cechą obu maseł jest świetne nawilżenie i natłuszczenie skóry. Masło shea jest lżejsze niż kakaowe, jednak nadal pozostaje tłuste. Nie każdy to lubi, ale w zimie po mroźnym dniu są rewelacyjne. Koją podrażnioną zimnem i wiatrem skórę twarzy i przywracają jej komfort.
Oba lubię stosować także na łydki, do smarowania stóp czy dłoni oczywiście na noc, bo na dzień nie byłoby to zbyt prakyczne rozwiązanie.

Masła różnią się postacią. Kakaowe jest bardzo twarde, trudno jest ułamać odpowiednią ilość, a shea jest bardziej miękkie, ale nadal jednak twarde. Niemniej, shea jest łatwiejsze do nałożenia.
Dodam w tym miejscu, że nie rozpuszczam maseł w mikrofalówce czy suszarką, tylko ogrzewam w dłoni, albo smaruję skórę kawałeczkiem, który topi się pod wpływem ciepła skóry.


Zapach - zdecydowanie wygrywa masło kakaowe! Ma piękny, mocno kakaowy zapach, bardzo apetyczny, absolutnie nie słodki i nie mulący. Shea pachnie tak delikatnie, że mogę pokusić się o stwierdzenie, że nie pachnie w ogóle.

Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, które masło polecam bardziej. Kakaowe pięknie pachnie, cudownie odżywia, ale z kolei shea jest wygodniejsze w użyciu i jest lżejsze. Jednym zdaniem - warto mieć to i to :D

Maseł używam zamiennie, najczęściej do twarzy po zmyciu makijażu po powrocie z pracy i na noc smarując stopy, czasem też dłonie.
Ubytku nie widzę, bo wystarczy naprawdę niewielka ilość (od czasu do czasu lubię jednak nałożyć na twarz dosyć sporą ilość, że aż skóra wygląda na mokrą :D).

Zapchania jak do tej poy nie zauważyłam, myślę jednak, że skoro kakaowe jest bardziej tłuste może stwarzać więsze ryzyko niż shea. Tak czy siak i tak je polecam, nie trzeba ich przecież używać codziennie.

Ceny są atrakcyjne, zastosowań wiele (można pokusić się też o nakładanie na włosy), do tego brak innych składników, czysta natura. Na zimę warto się w nie zaopatrzeć.


Znacie masło kakaowe i shea? Które wolicie?

niedziela, 23 listopada 2014

A poszłam tylko po podkład dla siostry ... [-40% na kolorówkę w Naturze]

Już byłam o krok od odpuszczenia promocji w Naturze, jednak obiecałam siostrze, że kupię jej podkład Pierre Rene Skin Balance (cena w promocji: 16,19zł). Nie udało mi się oprzeć kilku drobnostkom.


Wybrałam:
- puder prasowany Compact Powder Pierre Rene - kolor Bronzing Face już miałam i jest świetnym brązerem. Nie jest pomarańczowy, a ma ciekawy, delikatny odcień, który jest dosyć chłodny i momentami widzę w nim domieszkę ... szarości. Pięknie, ale subtelnie opalizuje. Obecne opakowanie jest dobrym posunięciem. Poprzednie pudełeczko było odkręcane, więc używanie doprowadzało mnie momentami do szału. Pod częścią z pudrem jest schowane lusterko i gąbeczka - dla mnie zbędne.
Cena w promocji: 11,39zł

- sypki puder ryżowy Pierre Rene - używam sypkieg pudru Manhattan i niekiedy jest za ciężki. Spodziewam się mocnego pylenia jak w przypadku pudru bambusowego (miałam z Biochemii Urody), ale powinien być przy tem lżejszy niż Manhattan
Cena w promocji: 10,79zł

- sypki puder transparentny Pierre Rene - pudrów sypkich nigdy za wiele ;)
Cena w promocji: 10,79zł  

- podkład Pierre Rene Advanced Lift - kolejny podkład, który miałam na liście do wypróbowania.
Cena w promocji: 16,79zł  

-  szminka Bell Royal Glam nr 073 - szminka z aloesem, ma przyjemną, miękką konsystencję i super kryje. W sklepie wydawała mi się bardziej różowa, a tymczasem wpada w lekki, stonowany pomarańcz. Powinna pasować do ciemnego makijażu (z takim zamiarem ją kupiłam).
Cena w promocji: 10,19zł  


Poza promocją kupiłam słynne gąbeczki do mycia twarzy Calypso - jestem bardzo ciekawa tego wynalazku.


Kupiłyście coś w Naturze?

piątek, 21 listopada 2014

Avonie, nie lubię mieć cię na głowie - szampon Advanced Techniques z olejem arganowym i do włosów farbowanych

Był czas, że szampony z Avonu z serii Advanced Techniques kupowałam i używałam często. Szampon nabłyszczający 3w1, obecnie 2w1od wielu lat gościł i nadal gości w moim rodzinnym domu.

Nie wiem co się stało. Czy to moja skóra głowy zaczęła się buntować, czy coś namieszali z szamponami czy akurat trafiłam na te rodzaje, które mi nie służą.

Zachęcona stałymi zamówieniami na szampon z olejem arganowym wzięłam i dla siebie. Wszak olej arganowy od kilku lat jest porządany w kosmetykach, zwłaszcza tych do włosów ze względu na swoje odżywcze właściwości.


skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide Mea, Sodium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycol Distearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Sodium Chloride, PEG-12 Dimethicone, Disodium Edta, Sodium Hydroxymrthylglycinate, Citric Acid, Quaternium-80, Creatine, Argania Spinosa Kernel Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Hydrolyzed Wheat Protein, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Hydrolyzed Wheat Starch, Laminaria Digitata Extract, Pelvetia Canaliculata Extract, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene.


Co z tego, że moje włosy po jego użyciu są miękkie, dobrze się układają, nie są sianowate a też nie oklapnięte, skoro potwornie swędzi mnie po nim skóra głowy? Dodatkowo sypie się z niej wysuszona na proszek skóra i to już po 1-2 użyciach. 

Dokładnie to samo miałam po szamponie do włosów farbowanych z tej serii. Arganowy jakoś, sama nie wiem jak zużyłam (zwłaszcza, że to też była butla 400ml ...), ale z arganowym poddałam się i dałam siostrze męża, która często go kupuje.

I nie, nie jest to kwestia zawartości SLS, bo inne szampony z tym składnikiem tak nie działają.

Tak się zastanawiam, czy rzecz nie jest w substancji zapachowej. Te dwa powyższe szampony pachną typowo dla serii AT (zapach nie kojarzy mi się z niczym konkretnym), natomiast teraz używam szamponu z keratyną i swędzenia nie zauważam! Szampon z keratyną ma inny zapach, miętowo-eukaliptusowy (podobny, ale delikatniejszy niż szamponu oczyszczającego, który był kiedyś dostępny). Może jest coś na rzeczy?


Czy Wy lubicie szampony z serii Advanced Techniques?

czwartek, 20 listopada 2014

-40% na dermokosmetyki w Super-Pharm

Promocja 1+1 w Rossmannie już za nami (i całe szczęście, jeśli jesteście ciekawe co kupiłam to zapraszam ZAKUPY #1 i ZAKUPY #2) , -40% w Naturze startuje dzisiaj (szczegóły TUTAJ), Dzień Darmowej Dostawy przed nami (szczegóły TUTAJ), Joy wydał świetny Joy Box (szczegóły TUTAJ) a tu jeszcze Super-Pharm kusi dermokosmetykami.

Posiadając kartę Lifestyle (można założyć ją bezpośrednio przed zakupami) dermokosmetyki kupimy 40% taniej do 24.11. Bez karty: -30%


Na szczęście SP jednocześnie dba o nasze portfele i na 1 kartę możemy kupić tylko 3 dermokosmetyki.


Rozmyślam nad kremowym żelem do mycia twarzy Dermedic z serii Hydrain 3 (przy ostatniej promocji -50% na Dermedic nie udało mi się kupić, bo już nie było).



Kusi jeszcze krem La Roche Posay Hydraphase Intense Serum - miałam kilka próbek i mnie zachwycił. Cena zaporowa (w Gemini kosztuje 69zł, więc w SP znacznie więcej), a pojemność mała (30ml) więc w tej promocji staje się do przełknięcia. 


Warto zerknąć na:
- serum Hydrain 3 - świetnie nawilża, jest wydajne. Mam jeszcze sporo, wiec tym razem też odpuszczę.  
Cena w SP to 47-48zł



- krem Bioderma Hydrabio Riche - genialny na zimę. Jest puchaty, otulający, ale nie tworzy tłustej i lepkiej warstwy. Bardzo dobrze nawilża, lekko natłuszcza i chroni przed zimnem, wiatrem. Jak najbardziej nadaje się tez na noc. Niestety nie znam ceny w SP.



 - płyn micelarny Bioderma Sensibio - bardzo zachwalany. Zużyłam kilka buteleczek, ale ostatnio przestał mnie zachwycać i nie domywa całkiem mocnego makijażu oczu.

- krem z kwasami SVR Lysalpha active - najlepszy krem z kwasami jaki miałam. Co prawda wcześniej miałam go w poprzedniej wersji, ale mam teraz w nowej i różnicy żadnej nie widzę. Nie pamiętam ceny w SP.

 

- antyperspiranty w kulce Vichy - swego czasu zużywałam je na potęgę, bo spisywały się świetnie czy to w lecie czy w zimie. W pewnym momencie zauważyłam, że uodporniłam się na nie (o ile to możliwe) i przestałam używać. Miałam przerwę ok 5 lat, może wrócę?





Macie jakieś typy? Jakie są Wasze ulubione dermokosmetyki, którym warto się przyjrzeć?

wtorek, 18 listopada 2014

Nowe pudełko - Joy Box

Wszelkie kosmetyczne pudełka od których roi się na blogach zniechęcały mnie niewiadomą co jest w środku i brakiem wpływu na zawartość (poniekąd wyjątkiem jest Face&Look Box, którego zawartość jest znana).
Nowością w tym temacie jest Joy Box (nazwa nie jest przypadkowa - pudełko jest dzieckiem magazynu Joy):


Co je wyróżnia? Nie dość, że wiadomo, co jest w pudełku to jeszcze 3 pozycje (z 9), po jednej z kategorii: semi-selektywne, selektywne i prezent wybieramy sami :D Przewidziane są także pudełka z edycji specjalnej, bez możliwości wyboru.
Zachęca mnie jeszcze brak subskrypcji. Kupuje się pudełko, które interesuje, a te mniej atrakcyjne można odpuścić, lub pominąć gdy na koncie pustka ;)

W pierwszym, grudniowym pudełku z góry ustalone kosmetyki to: 
  •  Original Source Żel pod prysznic 328 tropical Coconut 250ml
  •  Bielenda Maseczka Professional Formula  (w saszetce 2x5g)
  •  Eveline Luksusowy krem-serum do rąk Argan& Vanilla 30ml
  •  Bell Błyszczyk do ust Permanent MakeUp Lip Tint 5,5g
  •  Vaseline Wazelina Pure Petroleum Jelly 50ml
  •  Signal Pasta do zębów White now Gold! 50ml

A wybieramy:
semi-selektywne: 
  • IsaDora Tusz do rzęs Build-Up Mascara Extra Volume 3ml
  • Annabelle Minerals Cienie mineralne do powiek 3g
  • APIS Masło do ciała z minerałami z Morza Martwego 200g
  • APIS Maseczka do twarzy intensywnie nawilżająca 100ml
  • Kneipp Olejek do ciała Kwiat migdała Jedwabna skóra 20ml
selektywne:
  •  Esotiq Balsam ujędrniający do ciała 225ml
  •  Organique Balsam do ciała z masłem Shea Len z grejpfrutem 100ml
  •  Pat & Rub Olejek rozświetlający do ciała i twarzy 30ml
  •  Shiseido Tonik łagodząc Benefiance 75ml
  •  Esotiq Peeling do biustu Push Up 150ml
  •  Stenders Musująca kula do kąpieli "Sex" 130g
  •  Giorgio Armani Tusz do rzęs Black Ecstasy 2ml
  •  Lolita Lempicka Perfumy Perfumy Elle L'aime 2x7ml
  •  Mary Kay Konturówka do Oczu 0,28g
  •  Smashbox Baza pod podkład Photo Finish Pore Minimizing Primer 7ml
  prezent:
  • Balmi Balsam do ust  7g
  • Yankee Candle Mini-świeczka z kieliszkiem Yankee Candle 
  •  By Dziubeka Bransoletka z zawieszką
Niespodzianki jak w przypadku innych boxów nie ma, ale nie ma też rozczarowania zawartością.  
Cena: 49zł

Ja już swoje pudełko zamówiłam :D
 


Jak Wam się podoba pomysł Joya?

Całkiem maślane masło - Green Pharmacy masło shea i zielona kawa

Masło shea, obok masła kakaowego jest moim ulubionym składnikiem w kosmetykach, nie mówiąc już, że oba masła bardzo lubię także w czystej postaci.

Nie mogło być inaczej - seria z masłam shea Green Pharmacy musiała być moja. Peeling do ciała niedawno zużyłam (KLIK), żel czeka w zapasach, a tymczasem wykończyłam także masło.


Aromatyczne, lekkie masło do ciała wspaniale pielęgnuje skórę, przywraca jej miękkość i elastyczność. Skóra staje się gładsza i miękka w dotyku. Egzotyczne masło shea ma właściwości wygładzające, nawilżające, odżywcze i regenerujące, jest naturalnym filtrem UV, działa na skórę odmładzająco. Ekstrakt z zielonej kawy , bogaty w fitosterole i kwas linolowy, posiada zdolność zatrzymywania wilgoci w skórze, czyni ją jędrną i sprężysta, działa przeciw wolnym rodnikom, co opóźnia proces starzenia się skóry. Masło nadaje skórze przyjemny, delikatny zapach.

Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Ethylhexyl Stearate, C12-15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate, Coffea Arabica Seed Extract, Tocopheryl Acetate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum, Triethanoloamine, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Benzyl Benzoate, Coumarin, Linalool, CI 15985, CI 19140, CI 42090
Maslo  kupiłam w Rossmannie w ofercie CND za ok. 7zł. cena marzenie, zwłaszcza, że masło totalnie podbiło moje serce, a moja skóra je pokochała.
Zacznę od tego, że masło jest faktycznie masłem. Żaden mus, krem czy balsam, a masło.


Na pierwszy rzut oka wydało mi się twarde, ale jednak nie. Konsystencję ma idealną - jest odpowiednio miękkie, aby dobrze i łatwo je rozprowadzić (zapewne przyczyniają się do tego silikony), ale też odpowiednio gęste, aby się nie mazać po skórze. 


Tak, jest gęste i zwarte, ale nie ma mowy o klejeniu czy tworzeniu tępej warstwy. Wchłania się szybko, a nawilżenie i ulga dla skóry są zdecydowanie wyczuwalne. Co więcej, jeszcze rano skóra była przyjemna w dotyku, gładka, nawilżona i pachnąca. Używając go regularnie zapomniałam czym jest swędzenie łydek. Za to ogromny plus!
Na lato może okazać się za ciężkie, za to jesienią i zimą pomoże suchej skórze.

Łatwość nakładania i właściwości nawilżające czynią z masła wydajny kosmetyk - nie trzeba wielkich ilości, aby dobrze nawilżyć skórę.

Masło shea na drugim miejscu - brawo! W składzie nie ma parafiny - mi akurat parafina nie przeszkadza, ale wiem, ze wiele z was jej unika. Natomiast jeśli unikacie parabenów, to braw dla masła już nie będzie, ponieważ masło nie jest od nich wolne.


Zapach jest słodkawy, ale nie duszący, typowo jesienno-zimowy i utrzymuje się na ubraniach.

Jak dla mnie jest jednym z odkryć 2014 roku :)


Znacie masła Green Pharmacy?
Które jest Wasze ulubione? 

Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...