niedziela, 29 kwietnia 2012

Kulinarnie cz.12 - letnie ciasto a'la ptasie mleczko

Nie, nie to np. z Wedla, a to doskonale nam wszystkim znane "ciasto". Mama bardzo często robiła ptasie mleczko - herbatniki, pianka, owoce i galaretka. Wpisało się w moje dzieciństwo.

Wczoraj zrobiłam właśnie a'la ptasie mleczko, a co ciekawe, przepisem wyjściowym było zupełnie inne ciasto, które jest bardzo proste i szybkie do zrobienia: biszkopt, śmietana, biszkopt, galaretka.
Przepis zmodyfikowałam nie tylko przez dodanie pianki (przy okazji: piankę robiłam pierwszy raz i szczerze mówiąc obawiałam się jak wyjdzie ;) ) i owoców, ale też przez wzbogacenie śmietany. 
Co z tych eksperymentów wyszło?


sobota, 28 kwietnia 2012

Alterra - krem do rąk granat i aloes

Kiedyś kremy do rąk zużywałam w tempie ekspresowym. Miałam istną manię ich stosowania - zawsze miałam 1 tubkę w torebce, drugą tubkę w domu i kilka w zapasie. Smarowałam nimi ręce naprawdę często i teraz, kiedy od pewnego czasu nie wiedzieć czemu porzuciłam ten nawyk śmiało mogę powiedzieć, że regularne używanie kremu do rąk zdecydowanie zmniejsza problemy z suchymi skórkami.
  
Krem do rąk, podobnie jak balsam do ciała jest dla dosyć trudnym zakupem, dlatego od dłuższego czasu nie eksperymentuję, a kupuję sprawdzony krem - z Avonu (nie zliczę, ile już tubek zużyłam). Zatem, gdybym nie zakwalifikowała się do testów kosmetyków Alterry to na pewno nie miałabym okazji zapoznać się z ich kremem do rąk z granatem i aloesem.

 Zdjęcie i opis - rossnet.pl
 
Zniszczone dłonie potrzebują intensywnej pielęgnacji. 

Połączenie substancji czynnych takich jak olejek z pestek granatu*, ekstrakt z aloesu* i masło shea* pielęgnują skórę, czyniąc ją aksamitnie miękką. 

Krem do rąk Alterra szybko się wchłania, nie pozostawiając śladów na skórze. 

* z kontrolowanych biologicznie upraw. 







Recenzja obszerna nie będzie, bo za bardzo nie ma nad czym się rozwodzić. Robi to, co dobry krem do rąk robić powinien - bardzo dobrze nawilża. Nie zostawia klejącej się warstwy, ani też nie roluje się, ani nie spływa. Podoba mi się tym bardziej, że pozostawia miękką, przyjemną warstewkę na skórze. Po użyciu czuć komfort na skórze, komfort nawilżonych dłoni (po niektórych kremach skóra była napięta, ściągnięta i nieprzyjemna w dotyku, szczególnie kojarzy mi się tu krem toffi z limitowanej serii Oriflame sprzed kilku lat).
Co mi się nie podoba to zapach. Owszem, na początku odbierałam go jako przyjemny, natomiast bardzo szybko się "przejadł" i stał się męczący.


Jakie są Wasze ulubione kremy do rąk?



piątek, 27 kwietnia 2012

Matowe nowości Sleek!!

Od kilku dni krążą informacje o ... nowych paletkach Sleek :) Przyszło nam dosyć długo czekać, ale o to są, a właściwie będą. Premiera - 9 maja 2012 :) Mają pojawić się w angielskich drogeriach Superdrug oraz w sklepie internetowym Sleek (w naszych rodzimych sklepach internetowych zapewne też ;) )

Palety będą całkowicie MATOWE i dostępne w 2 wersjach: Darks i Brights:
http://www.musingsofamuse.com/

Mam mieszane uczucia odnośnie tych nowości. Z jednej strony - maty Sleeka są dosyć słabo napigmentowane (a szkoda, bo niektóre np. z palety Au Naturel mają spory potencjał), a z drugiej - kolory ... W Darks kolory są dosyć standardowe, (choć przydałaby mi się matowa ciemna szarość) a Brights to skrajność w drugą stronę. O ile szarość, błękit, fiolet i może pomarańcz chętnie bym u siebie widziała, tak zielenie, róże i zółty nie wchodzą w rachubę.

Najchętniej z obu paletek skomponowałabym jedną (akurat byłoby 12 kolorów).

A Wy co sądzicie o tych paletach i w ogóle o paletach Sleek?

środa, 25 kwietnia 2012

Golden Rose :)

Gdy wróciłam z pracy, mąż przywitał mnie słowami: "kochanie, przyszła do Ciebie paczka". Po wczorajszym przeglądaniu blogów, doskonale wiedziałam, co to może być - paczka od Golden Rose :) Zakwalifikowałam się do testów ich kosmetyków, które firma ogłosiła na Facebooku.

Pudełko mnie urzekło :) Na pewno wykorzystam je na przechowywanie różnych skarbów, zwłaszcza, że świetnie pasuje kolorystycznie do sypialni ;)


A w środku:

W paczce znalazłam spray przyspieszający schnięcie lakieru, 3 lakiery, cień w kredce, próbkę zapachu, lusterko, próbki szminek i książeczkę z produktami Golden Rose. Z tego co widziałam na innych blogach zawartość jest zróżnicowana. Do dobrze, przynajmniej będzie możliwość przeczytania o różnych kosmetykach unikając czytania po raz setny o tych samych kosmetykach. Brawa dla Golden Rose :)

- matowy lakier - Matte - nr 08
- magnetyczny lakier - Magnetic - nr 08
- lakier Paris - nr 314
- cień w kredce - nr 311 - na zdjęciu wyszedł z nutą niebieskiego, natomiast jest to po prostu kolor zielony

Nie muszę chyba pisać, że zawartość bardzo mi się podoba? :) Cieszy mnie zwłaszcza to, iż wzięto pod uwagę odpowiedź w jednym z pytań ankiety, którą musiałam wypełnić, a mianowicie o kosmetyk GR, który chciałabym szczególnie wypróbować. Moim typem był cień w kredce. I tak teraz myślę, że mogłam odpowiedź uściślić, wykluczając kolor ... właśnie zielony ;) Zieleń delikatnie podchodzi pod miętę, nie jest więc to klasyczna, dosłowna zieleń, więc a nóż mi się spodoba. 

*****
Przy okazji się pochwalę .... Po kilku miesiącach przerwy (przygotowania do ślubu, później remont, przeprowadzka, dalsza latanina związana z zakupami do mieszkania) ponownie stawiam na ruch. Porzuciłam "zwkły" fitness (ok 3 lata chodziłam na TBC, a wcześniej ponad rok na Slide) i zapisałam się na zumbę :) Jeśli tylko macie ochotę, podzielę się z Wami moimi odczuciami i wrażeniami z tych zajęć. A nóż Was zainteresuje ta forma ćwiczeń?



piątek, 20 kwietnia 2012

Kulinarnie cz. 11 - Sałatka wiosenna ze szpinakiem

Dzisiaj w końcu poczułam wiosnę :D Nareszcie piękna pogoda przetrwała cały dzień, martwią mnie natomiast prognozy na weekend, które przewidują burze :/
Po obiedzie wybrałam się z mężem na spacer, a po powrocie zrobiłam sałatkę .... Niesamowicie łatwą i szybką do przyrządzenia, a przy tym niesamowicie pyszną i zdrową. Istny zastrzyk energii i witamin.


Składniki:
* 150g świeżego szpinaku (np. pakowany szpinak z Biedronki :D)
* 1 ogórek
* 6-7 rzodkiewek
* 1-2 pomidory, moją być koktailowe, wtedy więcej
* pół cebuli czerwonej
* ok 250g sera mozzarella
w zasadzie to wszystkiego można dać "na oko" i według upodobań.

Sos:
* 5 łyżek oliwy z oliwek
* niecała łyżeczka musztardy
* 1-2 zgniecione ząbki czosnku (w zależności od wielkości i upodobań)
* 3 łyżeczki soku z cytryny
* sól, pieprz

Przygotowanie:
Szpinak płuczemy, odsączamy, większe listki dzielimy ręcznie na pół (szpinaku, podobnie jak sałaty nie powinno się kroić). Wrzucamy pokrojoną w większą kostkę: ogórka, rzodkiewkę, pomidora i ser, pokrojoną w piórka cebulę. Następnie dodajemy wymieszane składniki sosu i ... gotowe :)

Bezpośrednio przed podaniem możemy posypać pokrojonym szczypiorkiem.

UWAGA:
cięższe kawałki sera,  czy pomidora opadają na dno, więc przy rozdzielaniu sałatki zajrzyjcie pod liście szpinaku;)

Sałatka świetnie smakuje z podpieczonymi np. w piekarniku kromkami z masłem.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Nowości Virtual - podkład Ideal Cover, szminka My Flower i błyszczyk Juicy Explosion

Lubię dostawać paczki :D A już zwłaszcza, gdy zawierają kosmetyki :) Radość jest jeszcze większa, gdy te kosmetyki trafiają w gust i dobrze się spisują.
W piątek otrzymałam 3 nowości Virtual: podkład Ideal Cover, szminkę My Flower i błyszczyk Juicy Explosion i bardzo szybko nadarzyła się okazja, aby je wypróbować. 
Podzielę się pierwszymi wrażeniami.


*****

Szminka ma kolor Amarylis i nie ma nic wspólnego ze zdjęciami prasowymi (link podałam wcześniej). To czerwień z domieszką różu.

Początkowo byłam przerażona kolorem - czerwień na ustach mi nie pasuje, ale ta szminka to chyba wyjątek!! Kolor nie jest w 100% kryjący, ale i tak jest widoczny, co bardzo mi odpowiada. Niżej zobaczycie jak się prezentuje na ręce.
Kolor kolorem, ale kosmetyk uwiódł mnie jeszcze czymś .... jakością. Sztyft jest miękki, pozostawia usta delikatnie błyszczące (jak po błyszczyku), przy tym miękkie i świetnie nawilżone. Nie ma mowy o suchych skórkach czy uczucia dyskomfortu. Nie czuć też "zjadania" szminki.
Pierwszy raz użyłam ją w sobotę. Przetrwała ok. 3 godziny, w trakcie których jadłam, piłam, dużo mówiłam. Co śmieszne, po tym czasie widoczny był kontur ust właśnie w kolorze szminki ;) Polecam więc kontrolę, żeby nie wyglądać jak z rozpoczynającą się opryszczką ;) Przy jaśniejszych kolorach myślę, że nie będzie takiego ryzyka.
Dzisiaj użyłam jej ponownie i w już spokojniejszych warunkach przetrwała trochę dłużej.

*****

Błyszczyk z serii Juicy Explosion był dla mnie zaskoczeniem, ponieważ nie wiedziałam nic o tej nowości, nawet na stronie Virtual nie znalazłam żadnych informacji (zdjęcia znalazłam w innym serwisie: KLIK).
Kolor, jaki dostałam to Hot Kiss. W opakowaniu poraża intensywnością, jednak podobnie jak w przypadku szminki, na ustach jest transparentny (bardziej niż szminka ;)) , podbija naturalny kolor.


Błyszczyk pachnie owocami, co bardzo mi się podoba. Nie podoba mi się natomiast aplikator, w formie "pałeczki", która nabiera za mało błyszczyku. Muszę kilkukrotnie nabierać, aby równomiernie i odpowiednio pokryć całe usta :/

*****

Podkład  jest kosmetykiem, którego używam bardzo rzadko, jednak lubię mieć 1 tubkę "w razie w", dlatego trochę sceptycznie popatrzyłam na ten otrzymany z serii Ideal Cover. Ale że mam bardzo przewrotną naturę, oczywiście przy okazji tego samego wyjścia, na które wypróbowałam szminkę z ciekawością sięgnęłam po podkład.
Zdziwiłam się jego dosyć rzadką konsystencją. Określenie "podkład kryjący" kojarzył mi się z bardziej gęstym czy może lepiej by było powiedzieć bardziej suchym podkładem.
Kryje nieźle, co ma swoje plusy i minusy. Unikamy maski, podkładu widocznego na włoskach i w porach, ale jeżeli komuś zależy na mocnym kryciu przebarwień, wyprysków itp to nie będzie zadowolony. Mam 2-3 gojące się już wypryski, podkład je wyraźnie zatuszował, a korektor dopełnił dzieła ;) Twarz wyglądała świeżo i naturalnie - no prawie ... Dostałam kolor "brzoskwinia", który jest dla mnie za ciepły więc siłą rzeczy twarz lekko się odznaczała. Myślę, że tiramisu byłby lepszy, ewentualnie toffi, jeśli tiramisu nie jest zbyt ciemny.
Podkład dobrze się rozprowadza, fajnie matuje, a przy tym nie czuję napięcia skóry.



Kosmetyki pozytywnie mnie zaskoczyły, na tyle, że z pewnością będę szukać ich w drogeriach. Może poza błyszczykiem - z tego co widzę w palecie na pewno wybrałabym dodatkowe kolory, jednak ten aplikator mnie zniechęca :/ 
Szminka świetnie spisuje się na ustach, zatem oglądnę inne kolory i jeśli w kwietniu powtórzę sukces ze stycznia (0 kupionych kosmetyków i póki co dobrze mi idzie), to w maju kupię 1 szminkę w nagrodę :)
Podkład - podoba mi się efekt na twarzy, jeśli toffi lub tiramisu okazałby się odpowiedni, to nie wykluczam zakupu.


Czujecie się skuszone? Będziecie szukać tych nowości w drogeriach? A może już coś macie?

czwartek, 12 kwietnia 2012

TAG: 50 pytań do ...

Tag zapewne jest Wam znany :) Dotarł i do mnie za sprawą Dimiti .
Nie pozostaje mi nic innego, jak wziąć udział w zabawie:


Jeśli macie do mnie jakieś pytanie, coś Was ciekawi lub nurtuje - postaram się odpowiedzieć :)



ZASADY:
1. Napisz od kogo otrzymałaś tag i zamieść link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
2. Wklej logo tagu wpisując wcześniej swój nick.
3. Odpowiedz szczerze na 50 pytań zadanych w komentarzach pod notką.
4. Nominuj dowolną ilość blogerek, o których chcesz się czegoś dowiedzieć :)


wtorek, 10 kwietnia 2012

Alepia - mydło Alep Premium z karotką

Przygodę z naturalnymi mydłami rozpoczęłam zamawiając pod koniec tamtego roku na Helfach mydła alep: z karotką, z minerałami z morza martwego i 40 % ghar (klik) .
Najbardziej zainteresowało mnie to z karotką, dlatego to po nie sięgnęłam jako po pierwsze.

/zdjęcie i opis ze strony Helfy.pl/

Mydło Alep z Aleppo Premium z dodatkiem maceratu i oleju z Karotki wyprodukowane jest na bazie olejów z pierwszego tłoczenia na zimno. Oryginalny proces produkcyjny tego mydła polega na zmydlaniu do temperatury 40C.

Karotka zawiera w beta-karoten (witamina A), odżywia, nawilża, wzmacnia każdego rodzaju skóry, suche, wrażliwe lub tłuste i daje piękną opaloną cerę.

Jest antyoxydantem, posiada działanie przeciwzmarszczkowe (anti-aging).

Karotką można leczyć choroby skóry: pryszcze, swędzenia, pęknięcia i powierzchowne obrażenia. Macerat z Karotki sprzyja regeneracji zniszczonych tkanek i zmniejsza ilość widocznych zmarszczek.

Spraw sobie przyjemność i uczyń dobro dla siebie, twojego ciała korzystając z mydła Premium z Aleppo z Karotką!

Jaka jest różnica pomiędzy zwykłym tradycyjnym mydłem Alep a białym mydłem Premium? 
- mydło Premium jest bardzo zadziwiające ponieważ jego zapach (cudowny) jest bardzo różny od klasycznego mydła Alep a jednak skład jest taki sam
- olej z Jagód Laurie, z pierwszego tłoczenia na zimno ( chroni witaminę A i E, które te oleje są bardzo bogate). Mydło Premium jest produkowane w temperaturze do 40C podczas gdy klasyczny Alep 180C przez wiele godzin
- olej z Jagód Laurie zawiera w sobie dwa składniki: Masło Wawrzynu (Laurie) ciężkie i tłuste i Olejek eteryczny, który jest bardzo lotny podczas gotowania w wysokiej temperaturze utlenia się. Alep klasyczny zawiera tylko masło Laurie podczas gdy Premium zawiera masło i zachowane olejki eteryczne.

Składniki zawarte w produkcji mydła z Karotką: 
Oliwa z Oliwek Extra Vergine z pierwszego tłoczenia, która odmładza i chroni skórę. Nawilża, łagodzi podrażnienia i ujędrnia. Dlatego właśnie wykorzystuje się oliwę do produkcji takich kosmetyków jak mydła, kremy, balsamy do ciała i odżywki do włosów. Może służyć każdemu, bez względu na rodzaj skóry, nadaje się nawet dla alergików i małych dzieci.

Olej z jagód Laurie posiada właściwości dezynfekujące i odżywiające skórę. Jest skuteczny w walce z łupieżem, świerzbem oraz chorobami skóry. Zawiera szereg korzystnych dla naszego zdrowia składników. Jednym z nich jest chlorofil, który wspomaga gojenie ran i łuszczycy. Innym składnikiem jest Pentoline, który pobudza porost włosów, odżywia je poprzez zwiększenie przepływu krwi w skórze włosów. Włosy stają się jedwabiste i błyszczące.

Olej z Nasion Bawełny jest bogaty w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, pielęgnuje i odżywia skórę. Posiada intensywne właściwości nawilżające, wzmacniające i wygładzające skórę.

Olej Kokosowy stosowany jest przy bardzo suchej i pękającej skórze, przeznaczone również dla dojrzałej, uszkodzonej przez słońce skóry. Mają działanie tonizujące i uspokajające.

Macerat z Karotki sprzyja regeneracji zniszczonych tkanek i zmniejsza ilość widocznych zmarszczek.

SKŁAD: Sodium olivate (oliwa z oliwek), sodium cocoate (olej kokosowy), sodium cotonate (olej z nasion bawełny), sodium laurate (olej z jagód Laurie), almond oil (olej ze słodkich migdałów), daucus carota sativa (sok, macerat 5% i olej z Karotki 2%), aqua (woda), glycerine, vitamine E, citrus grandis (extrkt z pestek grapefruita), sodium hydroxyde (śladowa ilość sody pozyskiwana z soli morskiej).

* Nie powoduje alergii.
* Nie zawiera Oleju palmowego.
* Marka Alepia gwarantuje, że ich produkty nie zawierają: SLS, Parabenów, PEG, EDTA (EthyleneDiamineTetraacetic Acid), Formaldehydów, Ftalanów.
* Nie są testowane na zwierzętach.
* Podlegają całkowitej biodegradacji.


Długo zwlekałam z recenzją, ponieważ nie mogłam sobie wyrobić jednoznacznej opinii na temat tego mydła. Używałam go z różną częstotliwością - czasami co 2-3 dzień, czasami codziennie, a bywały też momenty, że robiłam dłuższe przerwy.
Obawiałam się zapachu - różne opinie czytałam na temat zapachu mydeł alep, jednak to akurat bardzo mi się podoba. Owszem, jest dosyć charakterystyczny, "inny" i za to je lubię. Pieni się na kremową, miękką i obfitą pianę, co także jest u mnie plusem. Co mnie pozytywnie zaskoczyło - szybko schnie! Nie mija 5 minut a mydełko jest suche :) Nie mięknie, nie robi się z niego "ciapa" jak z drogeryjnych mydeł (a już z Dove jest w tym mistrzem).

I w zasadzie tyle byłoby zachwytów :/

Mydełko zwraca uwagę tym, że jest dosyć tłustawe w dotyku. Szkoda tylko, że ta tłustość nie przenosi się na skórę. Jeśli chodzi o skórę twarzy, to po kilku użyciach pod rząd pojawiły się suche skórki, przypominające mąkę, zwłaszcza wokół ust :/ Myjąc nim twarz co jakiś nie zauważyłam takiego wysuszenia. 
Jeszcze gorzej jest ze skórą ciała - w tym przypadku "mąkę" widzę już po jednym użyciu. Skóra nie tylko bardzo drobno się łuszczy (głównie na ramionach i brzuchu), ale też swędzi. Szczerze mówiąc bardzo zaskoczył mnie ten efekt - przecież mydełko jest tłuste w dotyku no i ta przyjemna piana sugerowałyby trochę inny wpływ na skórę (nie mówię tu o szczególnym nawilżeniu, ale przynajmniej brak takiego stopnia wysuszenia).

Mnie rozczarowało to mydło, a szkoda, ponieważ obietnice i skład są bardzo zachęcające do kupna i używania.


A czy Wy znacie to mydło? Jak się spisuje na Waszej skórze?

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Marcowe zakupy

Kwiecień trwa w najlepsze, a ja się dopiero zorientowałam, że nie pokazywałam zakupów kosmetycznych z marca. Oprócz stosu mydeł z Lawendowej Farmy (dotarły do mnie na początku kwietnia, ale zamówiłam je jeszcze w marcu) i z Mydlarni Tuli, oraz palet Sleekpaczuszki od Kemon i zestawu  kosmetyków Alterra w moim "zbiorku" (taaaa ....) znalazło się jeszcze kilka kosmetyków:


* peeling do ciała Farmona - słodkie trufle i mogdały oraz ciemna czekolada i orzech pistacji
* antyperspirant w kulce Avon

* matowe cienie Paese z serii Kaszmir - nr 615 - na zdjęciu to ewidentnie granat, natomiast w rzeczywiśctośc - głęboki ciemny fiolet) i nr 605
* kredki do oczu E.L.F - Blissful blush i Twinkle teal - zamówiłam razem z paletami Sleek Safari i Jewels na kosmetykomania.pl. Ta pierwsza kredka bardzo przypadła mi do gustu, natomiast Twinkle Teal okazała się być zbyt zielona :/
Dużo naczytałam się o kosmetykach MIYO, głównie o cieniach. Gdy stanęłam przed szafą z tymi kosmetykami niestety nic mnie nie powaliło na kolana. Przy kolejnym podejściu skusiłam się na 2 cienie: nr 09 Champagne (z serii OMG)  i nr 46 Rockstar Robin (z serii metalicznej) oraz na błyszczyk nr 10 Big Apple. O ile do cieni mam stosunek obojętny, tak błyszczykiem jestem zachwycona!! Daje efekt soczystych, mokrych ust, z lekkim czerwoanym, transparentnym kolorem. Uwielbiam takie rozwodnione czerwienie.
Kredka to czarna kredka do oczu z Oriflame.

Na koniec zostawiłam zakup nie do końca kosmetyczny, ale związany z tym tematem. Szukałam tego typu koszyczków tekstylnych i znalazłam ... w ofercie Avonu :)


W większym trzymam maseczki, a w mniejszym zebrałam do "kupy" akcesoria typu golarka, cążki, pilniczek i jeszcze sporo miejsca zostało. Chyba skuszę się na drugi zestaw :)


Miesiąc kwiecień oficjalnie ogłaszam miesiącem NIEZAKUPOWYM (podobnie jak styczeń). Nie tylko ze względu na ogromne zapasy kosmetyków, ale też z powodu dużych marcowych zakupów "do domu", typu odkurzacz, suszarka do prania, duża szafka do łazienki, mała wisząca szafka do WC, szafka pod okap, rolety do 2 pokoi, kuchni (do trzeciego na razie nie kupowaliśmy) i parę innych  i pełno "bzdurek" takich jak haczyki do łazienki (na ręczniki, papier toaletowy), akcesoria i wyposażenie do kuchni, ozdoby itp - te "bzdurki" osobno kupowane są tak tanie, a po zsumowaniu wydatki mnie przeraziły...
Czeka nas jeszcze kilka kolejnych domowych wydatków - m.in. lakobel do kuchni, wypoczynek do salonu - na razie jego funkcję pełni wersalka wzięta od rodziców), łóżko i materac do sypialni (teraz śpimy w salonie), szafa do przedpokoju, szafa do sypialni (bazujemy na szafach od rodziców), lampy. Trzeci pokój pełni rolę składzika i na razie nie planujemy jego meblowania.

niedziela, 8 kwietnia 2012

TAG: Jesteś piękna

Niespodziewanie przywędrował do mnie tag, od Kasi .

ZASADY:
1. Banerem jest Wasze ulubione zdjęcie!
2. Napisz, kto Cię otagował i podaj zasady
3. Otaguj kilka następnych dziewczyn
4. Podaj 5 rzeczy, które w sobie lubisz

Zdjęciem, które ostatnio jest moim ulubionym, jest zdjęcie z sesji ślubnej. 
Niby nic szczególnego, a ma w sobie urok, dla mnie wręcz hipnotyzujący.


Taguję:

Lubię w sobie:
1. ramiona
2. małe stopy (36)
3. dłonie
4. wystające kości policzkowe
5. paznokcie, ale tylko wtedy, gdy nie stwarzają problemów ;)


piątek, 6 kwietnia 2012

Kulinarnie cz. 9 i 10 - wielkanocne babki i babeczki

Oprócz ciasta cappuccino, przygotowałam na te święta także babki i babeczki. Obiecałam, że podam przepisy, zatem to robię :)
Babka cytrynowa

Babkę poleciła mi koleżanka z pracy. Miałam także przyjemność ją spróbować i to przesądziło o jej zrobieniu.
 

SKŁADNIKI:
- 4 jajka,
- 1 szklanka cukru,
- 1 szklanka mąki,
- 0,5 szklanki mąki ziemniaczanej,
- 200g stopionej margaryny,
- starta skórka z 1 cytryny + sok z 1/2 cytryny,
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 2 łyżki cukru waniliowego

PRZYGOTOWANIE:
Całe jajka ubić z cukrem. Gdy masa będzie jasna i puszysta dodać mąki i proszek do pieczenia. Powoli wlewać ostudzoną margarynę, dodać sok i skórkę z cytryny. Wymieszać delikatnie i wyłożyć ciasto do formy.
Piec w nagrzanym do 180 stopni C piekarniku ok. 45 minut.

UWAGI:
- podane składniki będą wystarczające tylko do 1 dużej babki. Jeśli chcecie zrobić jeszcze małe babeczki, musicie zwiększyć ilość składników, np. o połowę (zależy ile ma być babeczek)
- aby uniknąć przypalonego wierzchu a nie upieczonego do końca spodu sugeruję najpierw (ok 10 minut) piec babkę z włączoną tylko dolną grzałką, a później włączyć górną
- małe babeczki należy wyjąć wcześniej

Babka z kakao

Przepis pochodzi z Wizażu i ... nie do końca jestem zadowolona :/ Tzn smak jest jak najbardziej odpowiedni, natomiast wizualnie już nie bardzo. Może przez nieuwagę dałam czegoś za dużo/za mało, bo masa była bardzo gęsta (musiałam wykładać ją łyżką, nie dała się wylać), po dodaniu kakao było jeszcze gorzej. Warstwa ciemna mało zmieszała się z jasną, nie "rozlała się" a , popękała i jakoś tak mało ładnie wygląda ;)


SKŁADNIKI:
 - 250g mąki
- 150g cukru pudru
- 5 jajek
- 150g margaryny
- 1 łyżeczka proszku pieczenia
- 3 łyżki kakao
- starta skórka z cytryny + 2 łyżeczki soku
- margaryna i bułka tarta do posmarowania formy

PRZYGOTOWANIE:
Margarynę ucieramy, powoli dosypując cukru. Gdy masa będzie gładka, dodajemy po 1 żółtku cały czas ubijając. Gdy masa będzie puszysta dodajemy mąkę i proszek do pieczenia, później wrzucamy skórkę z cytryny. Na końcu dodajemy ubitą pianę z białek i delikatnie mieszamy, najlepiej drewnianą łyżką.

Połowę jasnej masy wylewamy do formy (użyłam tortownicy z kominem). Do drugiej części dodajemy kakao, mieszamy i wylewamy na jasne ciasto.  Ciasto wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni C piekarnika i pieczemy przez ok 40 minut.
Małe babeczki ładnie wyrosły. Szkoda mi było obcinać czubki, żeby postawić je "do góry nogami" (jak zwykle), więc z popękanych wierzchów zrobiłam atut, eksponujące je dekorując gotowym kremem do ciast (dr Oetker) i perełkami (też dr Oetker). Część polałam roztopioną w kąpieli wodnej czekoladą z margaryną.
UWAGI:
- podane składniki będą wystarczające tylko do 1 dużej babki. Jeśli chcecie zrobić jeszcze małe babeczki, musicie zwiększyć ilość składników, np. o połowę (zależy ile ma być babeczek)
- aby uniknąć przypalonego wierzchu a nie upieczonego do końca spodu sugeruję najpierw (ok 10 minut) piec babkę z włączoną tylko dolną grzałką, a później włączyć górną
- małe babeczki należy wyjąć wcześniej

Paczuszka z kosmetykami z olejem lnianym Dermedic

Tydzień temu pisałam o nowych dermokosmetykach z olejem lnianym firmy Dermedic (KLIK). Wczoraj czekała na mnie przesyłka z tymi produktami :D


Jestem bardzo ciekawa szczególnie olejku do kąpieli.
I kremu do twarzy.
I kremu do rąk.
Balsamu właściwie też ...
Jednym słowem - wszystkiego ^^


Odkładam kosmetyki na półkę i biorę się za babki - spodziewajcie się jeszcze dzisiaj zdjęć i przepisów :)

czwartek, 5 kwietnia 2012

Kulinarnie cz.8 - śmietankowy przysmak cappuccino

Nauczyłam się podchodzenia z rezerwą do przepisów zamieszczanych na opakowaniach różnych produktów, a  nawet do tych z gazet czy znalezionych w internecie. Szkolę w sobie umiejętność wyobrażenia smaku gotowej potrawy czy ciasta i jeśli nie mogę sobie z tym poradzić to obecnie wolę nie robić ;) Ile razy się zdarzyło, że polecane, "wypróbowane" przepisy, nawet te zamieszczane na forach i opatrzone informacją, że ktoś robi to regularnie i wszyscy chwalą nie wywoływało u mnie zbytniego entuzjazmu. Najczęściej było tak w przypadku muffinek, więc zaprzestałam ich pieczenia.
W tamtym roku, w okolicach sierpnia zrobiłam jednak wyjątek i łaskawiej popatrzyłam na przepis, który widzę codziennie. Na opakowaniach cappuccino firmy Mokate kusi "śmietankowy przysmak cappuccino".
Dawno nic nie wywołało takiego zachwytu:
- mamy - która za wypiekami niezbyt przepada, a jak już, to woli tradycyjne (sernik, makowiec, jabłecznik itp) niż eksperymentować z wynalazkami,
- taty - który tak jak mama, woli sprawdzoną kuchnię
- siostrzenicy - która między innymi z racji wieku kawy nie lubi i nie pije
- męża - który mimo wieku kawy nie lubi i nie pije ;)

W rezultacie w tegoroczną Wielkanoc przysmak zawita u nas już szósty raz.


SKŁADNIKI: 
Biszkopt:
5 jajek,
1 szklanka cukru,
1 szklanka mąki,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
2 łyżeczki cukru waniliowego,
szczypta soli

Krem budyniowy:
3 łyżki mąki,
2 łyżki skrobi ziemniaczanej,
0,5 l mleka,
4 łyżki cappuccino (robię pół na pół: 2 waniliowego, 2 czekoladowego),
6 łyżek cukru,
2 łyżki cukru waniliowego lub 1 opakowanie cukru wanilinowego,
250 g masła/margaryny palma,
5 żółtek

Bita śmietana:
1 l śmietanki 30%,
4 łyżki cukry pudru,
10g żelatyny, lub 4 opakowania śmietan-fixu (wygodniejszy jest śmietan-fix - nie ma obawy, że w bitej śmietanie będą grudki z żelatyny)

PRZYGOTOWANIE:

Biszkopt:
Białka oddzielić od żółtek, następnie ubijać posolone białka do chwili osiągnięcia puszystej masy. Nie przerywając ubijania dodawać cukier kryształ oraz cukier waniliowy. Następnie dodawać pojedynczo żółtka i całość ubijać 15 minut. Do tak przygotowanej masy dodawać mąkę i proszek do pieczenia, całość delikatnie wymieszać.
Ciasto wylać na wysmarowanej tłuszczem formę. Włożyć do nagrzanego piekarnika i piec około 30 minut w temperaturze 180 stopni C (jeśli słabo rośnie włączcie termoobieg).

Krem budyniowy:
0,3 l mleka zagotować. Resztę mleka wymieszać z mąką, mąką ziemniaczaną, Cappuccino, cukrem oraz cukrem waniliowym. Do gotującego się mleka wlać przygotowaną mieszankę, energicznie zamieszać, podgrzewać stale mieszając do ponownego zagotowania. Budyń schłodzić, 250g masła utrzeć z 5 żółtkami i połączyć z zimnym budyniem. Masę budyniową wyłożyć na biszkopt i odstawić do lodówki.

Bita śmietana:
Ubić śmietankę na puszystą masę, pod koniec ubijania dodać cukier puder. Gdy śmietana uzyska odpowiednią konsystencję dodać śmietan-fix. Wyłożyć na wierzch ciasta i włożyć do lodówki.
Przed podaniem posypać startą czekoladą.

Nie ukrywam, jest dosyć pracochłonny, ale warto się pomęczyć. Ciasto jest rewelacyjne - nie za słodkie, nie mulące, a posmak kawowy jest bardzo subtelny.

Koniecznie zróbcie go 2-3 dni przed planowanym podaniem - tyle czasu ciasto potrzebuje, aby związać wszystkie warstwy. Inaczej będzie problem z pokrojeniem (będzie się rozpływał) i katastrofa gotowa.
Jak tylko wrócę z pracy biorę się za cappuccino - na niedzielę będzie idealny.

Spodziewajcie się jutro 3 przepisów na babki :) U mnie obowiązkowo muszą być :)

A Wy co słodkiego zrobiłyście, lub będziecie robiły na święta?
http://www.mojageneracja.pl/


środa, 4 kwietnia 2012

Blogbox - druga edycja a mój pierwszy

O pomyśle Blogboxa dowiedziałam się po fakcie, zatem nie załapałam się na pierwszą edycję. Na drugą zapisałam się bardzo szybko i nie mogłam się doczekać chwili, gdy dowiem się, komu zrobię niespodziankę i będę mogła zacząć kompletować paczuszkę. Nie ukrywam, że z niecierpliwością czekałam też na Blogboxa, którego zrobiła dla mnie inna Blogerka.
Dzisiaj odebrałam go z poczty (przy okazji wysyłki tego przygotowanego przeze mnie)
Zestaw został przygotowany przez Magdawe :)

Magdawe bardzo uważnie przestudiowała informacje o mnie, bo kosmetyki dobrała idealnie do moich potrzeb :)
- micel AA zapobiegający przesuszeniu skóry
- krem Siquens MedExpert dla skóry odwodnionej i przesuszonej - nie słyszałam o tej firmie, więc tym bardziej mnie ciekawi
- serum do włosów przesuszonych Gliss Kur
- lakier Essence
- maska-serum i peeling do dłoni Dax Cosmetics
- 3 mydełka

 Bardzo Ci dziękuję i zaczynam testy :)


Podoba się Wam idea Blogboxa? Zamierzacie wziąć udział w następnej edycji? Ja na pewno tak.



poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Kolejna mydełkowa paczka - Mydlarnia Tuli

Co dopiero chwaliłam się mydełkami z Lawendowej Farmy, a już pokazuję Wam kolejną stertę ręcznie robionych cudeniek :) W tym samym czasie co zakupy na LF, skusiłam się także na mydła z Mydlarni Tuli i to one właśnie dzisiaj czekały na mnie po powrocie z pracy. Same zobaczcie:


Zupełnie przypadkowo liczbowo zamówienie jest takie samo jak z LF - 4 mydełka pełnowymiarowe i 4 mini (jedno mini - Glinka różowa dostałam w prezencie :) ).
Na pierwszy ogień zdecydowałam się na eukaliptus z makiem, super tłuste, owsianka, mleczne, a mini: oliwka węglowa, kokosowe, czekolada i z jedwabiem.


Te wytłoczone kwiatuszki są przeurocze ^^
Pod względem wizualnym sama nie wiem, które lepsze - te z LF mają śliczne banderolki, które są bardzo praktyczne (po wysuszeniu mydełko wkładam do banderolki i do szuflady), a z MT - kwiatuszek :D

Jako pierwsze na pewno wypróbuję super tłuste.

Znacie mydełka z Mydlarni Tuli? Które najbardziej lubicie?

niedziela, 1 kwietnia 2012

Kolejna przesyłka od Kemon

Kilka dni odwiedził mnie w pracy kurier :) Przyniósł paczkę z 3 kolejnymi produktami do włosów włoskiej firmy Kemon. Lubię takie niespodzianki :)
Tym razem są to:

- żel w piance - linia Hair Manya
VOLUME HIDRO
Poj. 250 ml, cena: 72 zł
VOLUME HIDRO to unikalna żelowa formuła , która pozwala na modelowanie i utrwalanie dowolnych fryzur. Nadaje się do układania włosów, a także w przypadku suszenia włosów sposobem naturalnym tj. naturalnym, aby zdyscyplinować włosy kędzierzawe i uzyskać trwały skręt. Podnosi włosy u nasady, dodaje im witalności, pozwala okiełznać loki
Produkt posiada konsystencję pianki, która po wydobyciu z pojemnika szybko zmienia się w płyn, a ten przechodzi w żel – i to ułatwia stylizację. Wyzwala przyjemny zapach jeżyn i piżma.
VOLUME HIDRO warto zastosować przed wysuszeniem włosów, aby dodać im objętości u nasady i utrwalić docelowy kształt fryzury. Preparat nałożony po wysuszeniu ułatwia m.in. utworzenie przedziałka. Produkt zapewnia mocne utrwalenie loków. 

- lakier - linia AND
VAMP SPRAY
Cena: 57 zł,  poj. 300 ml
Lakier szybkoschnący, mocno utrwalający. Natychmiastowe, długotrwałe utrwalenie i pełnia blasku. Doskonałe rozpylanie szerokim strumieniem zapewnia szybkie schnięcie włosów bez ich moczenia. Lekka konsystencja nie zostawia resztek, a do jej usunięcia wystarczy przeczesanie włosów grzebieniem. Lakier jest idealny do natychmiastowego utrwalenia danego kształtu lub całej fryzury. 

- krem wzmacniający i modelujący - linia AND
TONIC CREAM
cena: 66 zł,  pojemność: 150 ml
Krem wzmacniający, modelujący i nadający włosom grubość. Poskramia niesforne kosmyki,  kształtuje loki i napełnia je życiem, sprawiając, że stają się one miękkie, lekkie i naturalnie błyszczące. Nie obciąża włosów.
Sposób użycia:
Odpowiednią ilość produktu, zależnie od długości włosów, rozprowadzić równomiernie na umytych i lekko osuszonych włosach, pozwalając im na wchłonięcie produktu. Następnie włosy należy rozczesać i wysuszyć stosownie do wybranego stylu.


Testy rozpoczęłam od żelu w piance, bo bardzo zaintrygowała mnie ta formuła.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...