środa, 31 października 2012

Nowość: Virtual - szminka Creamy Lipstick





Szminka czy błyszczyk? Trudny wybór. Odpowiedź marki Virtual  – CREAMY LIPSTICK  – pomadka 2w1, łącząca w sobie najlepsze cechy szminki i błyszczyka. Lekkość konsystencji i doskonale kryjący kolor, nadający ustom pełny, kuszący kształt. Delikatna skóra ust dzięki pomadce Virtual nie tylko mieni się uwodzicielskim blaskiem, ale również jest odpowiednio nawilżona i odżywiona. Ekstrakt z rozmarynu o silnych właściwościach antyoksydacyjnych skutecznie chroni skórę przed promieniowaniem słonecznym, a olej słonecznikowy intensywnie ją nawilża, odżywia i  regeneruje. Formuła z kompleksem witamin C, F, E, A działa przeciwrodnikowo, przeciwzapalnie i normalizująco, wzmacniając dodatkowo naturalną barierę ochronną skóry. 


Pomadka Creamy Lipstick  - odkryj niezawodny sposób na zmysłowe usta, pełne blasku.!

Produkt dostępny jest w 12 wyjątkowo nasyconych odcieniach:


[powyższe zdjęcia i informacje ze strony producenta i z materiałów prasowych]

Miałam przyjemność zobaczyć te szminki na żywo (w sklepie) i jestem zauroczona! Opakowania są estetyczne i miłe dla oka, a kolory ... nic tylko przebierać i wybierać, niektóre z nich różnią się od siebie minimalnie.
Co mi się bardzo spodobało to konsystencja- sztyft jest miękki i wygodny w nakładaniu.
Szminki testowałam na ręce i odebrałam je jako transparentne z delikatnym połyskiem. Producent pisze o "doskonale kryjącym kolorze" - może więc na ustach prezentują się inaczej?


Jak Wam się podobają? Będziecie ich szukać? 

sobota, 27 października 2012

Myjemy twarz - emulsja Avon Anew Aqua Youth vs Reversalist

Żeli do mycia twarzy używam raz dziennie (wieczorem), czasami, jak czas rano pozwala, również wtedy. 
Do tej pory zawsze miałam w użyciu 2 żele - na rano delikatny, do skóry suchej, a wieczorem wolałam mocniejsze oczyszczenie - chętnie z dodatkiem kwasów AHA czy kwasu salicylowego. 
W ciąży musiałam odłożyć takie specyfiki (i tak sobie w "zapasie" czeka nieotwarty żel Normaderm z Vichy - miałam już jedną butelkę i byłam bardzo zadowolona z oczyszczania), więc wieczorne oczyszczanie też odbywa się czymś łagodnym.

Tym razem porównam dwa myjadła z Avonu z serii Anew - Aqua Youth (który już zużyłam) i Reversalist.


"Oczyszczacze" mają konsystencję kremowej emulsji, są dosyć gęste, przez co można mieć trudności z wydobyciem z tubki - dotyczy to głównie Aqua Youth. Trudność wynika też z twardości opakowań - zdecydowanie powinny być bardziej miękkie.
Oba mają prawie jednakową konsystencję, różnią się kolorem, dodatkowo Reversalist jest mocno perłowy (AY zdecydowanie mniej) i odczuwam go jako bardziej delikatny w dotyku niż Aqua Youth.


Zapach - w obu przypadkach jest delikatny, nie przywodzi mi na myśl żadnych skojarzeń - ani nic jadalnego, ani żaden kwiat. Dla mnie obojętne, w kierunku przyjemnych.

W działaniu kosmetyki również są bardzo do siebie podobne - oczyszczają równie dobrze, z uczuciem lekko piszczącej skóry. Generalnie nie lubię tego efektu (jak sobie przypomnę emulsję Ziaji z serii Fizjoderm to aż mnie ciary przechodzą), ale przy tym piszczeniu nie pojawia się efekt tępej skóry, którą trudno jest spłukać wodą.

Nie zauważyłam szczególnego wysuszenia i ściągnięcia skóry, ale też bez kremu nie obejdzie się.
Nie zanotowałam też zapychania.

Producent niby obiecuje jakieś specjalistyczne, ukierunkowanie działanie tych emulsji, jednak ja nie zauważyłam nic takiego.

Jak dla mnie są to bardzo przyzwoite kosmetyki do mycia twarzy - bardzo dokładnie oczyszczają, dobrze się pienią przez co nie ma konieczności używania dużej ilości kosmetyku i są wydajne.
Różnicy w tych 2 emulsjach nie widzę żadnych, więc sądzę, że nie ma większego znaczenia, na którą się zdecydujecie.
Czasami można je kupić w fajnej promocji w cenie niewiele ponad 10,00 zł lub w zestawach z innymi kosmetykami z danej serii. Warto się skusić :)


Znacie te emulsje? Co o nich sądzicie?

środa, 24 października 2012

Green Pharmacy - Trio: szampon pokrzywowy, balsam łopianowy i eliksir ziołowy

Korzystając z wolnej chwili (mam dziś wolne) chcę Wam W KOŃCU zarekomendować kosmetyki do włosów Green Pharmacy.
Kilka miesięcy temu dostałam do przetestowania 4 produkty: szampon, balsam, eliksir i olejek. Szampon i balsam już zużyłam, więc zmobilizowałam się do napisania kilku słów o na razie 3 z nich.




Opisy i zdjęcia ze strony producenta:



Szampon do włosów normalnych POKRZYWA ZWYCZAJNA. 

Tradycja stosowania ziół w leczeniu różnych dolegliwości sięga czasów starożytnych. Wiele niezastąpionych receptur nadal potwierdza swoją aktualność i efektywność. Pokrzywa od wieków pomaga w pielęgnowaniu urody. Wyciąg z liści pokrzywy zwyczajnej stosowany jest do pielęgnacji skóry i włosów skłonnych do przetłuszczania się. Wspaniałe wzmacniające i łagodzące właściwości pokrzywy wyróżniają ją wśród innych roślin stosowanych w profilaktyce wypadania włosów. Badania naukowe sugerują, by zalecać pokrzywę do stosowania w ogólnym ubytku sił i odporności ludzkiego organizmu. Szczególnie polecana jest na wiosenne osłabienie. Pokrzywa to bogate źródło życiodajnej energii z przyrody, która daje włosom siłę do intensywnego wzrostu .W ziołowych szamponach serii Green Pharmacy zebraliśmy wszystko najlepsze, czym obdarza nas matka-natura.
Pojemność: 250 ml




Balsam do włosów przeciw wypadaniu OLEJEK ŁOPIANOWY
Olejek łopianowy, proteiny kiełków pszenicy, witamina E. Szybko wyhamowuje wypadanie włosów dzięki swym odżywczym i zdrowotnym właściwościom.  Daje widoczne wyniki w walce z łysieniem oraz osłabieniem włosów stymulując pracę cebulek włosów. Substancje aktywne zawarte w balsamie pobudzają mikro krążenie skóry głowy, wzmacniają włókna włosowe oraz przedłużają fazę wzrostu włosa. Balsam odżywia i wzmacnia włosy zapewniając im siłę niezbędną do intensywnego wzrostu. Już po pierwszym zastosowaniu balsamu zauważalne jest zmniejszenie wypadania włosów, które stają się zdrowsze i pełne blasku oraz łatwiej się rozczesują.
Pojemność: 300 ml


Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający, przeciw wypadaniu. Łubin wąskolistny, skrzyp polny, owoce kasztanowca, łopian. 

Naturalny preparat ziołowy wyprodukowany w oparciu o receptury ze starych ksiąg zielarskich. Wskazany do wzmocnienia włosów, zapobiega ich wypadaniu.  Eliksir wzmacnia mieszki włosowe, odbudowuje rdzeń włosa, poprawia jego stan u nasady i na końcówkach. Wzmacnia włosy, dając im siłę niezbędną do dalszego wzrostu. Efektem regularnego stosowania są gęste, zdrowe, pełne blasku włosy.

Pojemność: 250 ml




Moja opinia:
Gdybym miała jednym słowem opisać te kosmetyki byłoby to: ŚWIETNE. Zagłębiając się jednak dokładniej w działanie i efekty (zarówno pojedynczych kosmetyków jak i stosowanych w różnych kombinacjach) znajdzie się jakieś "ale".


Szampon ma przyjemny, ziołowy zapach, jest zielony, ale przejrzysty o konsystencji żelu - nie jest ani za rzadki ani za gęsty.

Bardzo dobrze oczyszcza włosy, które aż piszczą przy spłukiwaniu i trudno jest je w trakcie płukania rozdzielić palcami, przez co miałam wrażenie, że szampon jest jeszcze na włosach. 

Dobrze współpracuje z wszelkimi balsamami (nie tylko GP) mgiełkami/serum itp, natomiast stosowany solo lekko napusza włosy, które nie są do końca miękkie i błyszczące

Balsam spodobał mi się na tyle, że kupiłam drugie opakowanie :) Dodatkowo skusiła mnie cena (niecałe 6 zł) w zestawie z kremem do rąk. A że w sklepie tym była wyprzedaż -20% to cena zmalała do aż nieprzyzwoitego poziomu.

Najlepiej spisuje się w połączeniu z szamponem pokrzywowym - ten duet wydłużył świeżość włosów o 1 dzień i dzięki temu zamiast konieczności mycia co 2 dni, myłam co 3. 

Nie obciąża włosów, ALE jeśli nałożymy go za dużo, to taki efekt jest do przewidzenia. Raz mi zrobił taką niespodziankę, ale z mojej winy - nie lubię zostawiać resztek kosmetyków na następny raz, więc wszystko co było naniosłam na włosy :o Cóż, okazało się, że balsamu było "trochę" za dużo. Włosy były oklapnięte i z przedłużenia świeżości nic nie wyszło.

Stosowany po innych szamponach też dobrze wpływa na włosy, które stają się lekkie, ładnie się układają, ale nie w każdym połączeniu zauważałam przedłużenie świeżości.

Jedna uwaga: producenta lekko poniosła wyobraźnia - przez palce patrzę na obietnicę mniejszego wypadania włosów "już po pierwszym zastosowaniu".

A jak faktycznie działa na wypadanie? O tym za chwilę.


Eliksir stosowałam zarówno po użyciu samego szamponu jak i po balsamie. Po tych 3 produktach moje włosy miały już dość - to jednak dla nich za dużo. Były lekko oklapnięte, szybciej traciły świeżość, natomiast psikanie eliksirem po użyciu tylko szamponu tolerują bardzo dobrze.


Wspominałam już, że wraz z ciążą włosy zaczęły mi wypadać na potęgę, garściami i nie ma tu żadnej przesady. Jasne, nie raz zauważałam wzmożone wypadanie, np. jesienią, ale to co działo się z nimi wiosną i latem tego roku naprawdę mnie przeraziło. 
Burza hormonów, konieczność poradzenia się organizmu z "intruzem", osłabienie spowodowane inwestowania witamin i niezbędnych składników odżywczych w tegoż "intruza" a tym samym pozostawienie żałosnych resztek matce objawiła się między innymi w ten sposób. Co ciekawe, w okresie, który na wielu portalach przedstawiany był jako okres wyjątkowo bujnych i mocnych włosów ja zauważałam zupełnie odwrotną sytuację. Dowodzi to, jak różnie organizm może reagować na ciążę i zmiany. 
Od ok 2-3 tygodni z niedowierzaniem zauważyłam, że wypadanie wróciło do normy - włosów na podłodze i w wannie jest mniej a na poduszce prawie wcale. 


No i teraz nie wiem co o tym myśleć - czy to zasługa stosowania kosmetyków Green Pharmacy, czy mój organizm "pogodził" się z ciążą, unormował, zwłaszcza, że od ok 2 miesięcy mogę już normalnie jeść, wrócił apetyt, a tym samym dostarczam tego co potrzebuje? A może i to i to?

 

niedziela, 14 października 2012

Zakupy pielęgnacyjno-kolorówkowe

Staram się hamować z zakupami, jednak nie zawsze to wychodzi. Oprócz kosmetyków koniecznych i choć po części usprawiedliwionych dalej trafiają się te zachciankowe.


PIELĘGNACJA:


* Lactacyd - 400 ml w cenie 15 zł (w Biedronce)

* Maseczka z Avonu Planet Spa Tureckie łaźnie - bardzo lubię maseczki z tej serii, więc nie mogła się to skończyć inaczej jak zakupem. Początkowo chciałam kupić cały zestaw (maseczka, olejek i czarne mydło) za 44,99, ale stwierdziłam, że olejków mam sporo, a w "czarnym mydle" pewnie niewiele prawdziwego czarnego mydła, więc odpuściłam sobie wybierając tylko maseczkę (14,99). SUKCES :D

* Krem Physiogel - mój niezbędnik na jesień-zimę. Do tego w fajnej cenie za 100 ml (26,90)

Zapomniałam o ochronnej pomadce Oeparol w wersji owoce leśne.


KOLORÓWKA:


* Korektor w pędzelku Avon - mój obecny niedługo się skończy. Nie mogłam się zdecydować, czy kupić go ponownie (dobrze się u mnie spisuje, choć czasem wolałabym, żeby miał mniej drobinek rozświetlających), czy może w sztyfcie, więc:

* Korektor w sztyfcie Avon - kupiłam i ten ;) Ma dobre opinie, ale czy nie będzie za ciężki do stosowania wokół oczu? Będę miała okazję się przekonać

* Kredki Avon:
- Color Trend - Mindnight Blue
- Glimmerstick diamonds - Diamentowa konturówka - Twilight sparkle i Golden diamond


Kolor kredki Color Trend jest przekłamany - w rzeczywistości to bardziej atramentowy odcień, bardzo zbliżony do jednego z cieni z paletki Sleek - Bad Girl . Kolor rysika też jest inny, niż kolor kredki. Nie jest to typ granatu jakiego szukam :/ To bardziej odcień tzw. teal - w niektórym oświetleniu wybijają zielone tony. Podobnie nie jest nim diamentowa kredka Twilight Sparkle - na granatowym tle widoczny jest niebieski brokat.
Szukam czegoś zbliżonego do kredki Essence z limitowanki sprzed lat Asia Glam - delikatnie opalizujący granat z nutką fioletu, pod pewnym kątem wpadający niemal w czerń.  Bardzo lubię tą kredkę i z niepokojem patrzę, na jej coraz mniejszą długość :(


Znacie kredkę w kolorze jak najbardziej zbliżonym do kredki Essence z Asia Glam?

czwartek, 11 października 2012

Kulinarnie cz.16 - Wuzetka wersja 2

W poprzednią sobotę zrobiłam drugie podejście do wuzetki. Tym razem wypróbowałam przepis "sprzed lat" - z zeszytu z przepisami mojej mamy.
Wuzetka ta różni się głównie nadzieniem - poprzednio zrobiłam z bitą śmietaną. Ciasto - składniki te same, ale w innych ilościach, inaczej dodane (np. w pierwszym przepisie z białek ubijamy pianę, a w tym - ucieramy w całości) i już zachowuje się i smakuje inaczej. Inaczej się też piecze - poprzednio wystarczyło 35 minut, a teraz po tym czasie wyciągnęłam z ciasta mokry patyczek i ostatecznie ciasto piekło się 50 minut. Po upieczeniu było delikatniejsze - w trakcie przekładania 1 blatu ułamał mi się kawałek :/.

wtorek, 9 października 2012

Balneokosmetyki Malinowy Zdrój - biosiarczkowa maseczka oczyszczająco-wygładzająca

Lubię maseczki, choć od kilku miesięcy o nich zapominam, a bywało przecież, że używałam regularnie, 1-2 razy w tygodniu. Skłaniam się jednak ku rzadszemu używaniu bo .... wtedy naprawdę widać efekty ;)
Biosiarczkową maseczkę z Malinowego Zdroju kupiłam w tamtym roku, przed świętami Wielkanocnymi.
Z reguły nie pamiętam takich szczegółów, ale ten moment jakoś mi utkwił w pamięci - była ładna pogoda, szef pozwolił iść wcześniej do domu i wracając zajrzałam do apteki, gdzie zainteresowały mnie te kosmetyki - kupiłam właśnie maseczkę, masło do ciała i dostałam próbki kremu do twarzy (spodobał mi się).
Balneokosetyki biosiarczkowa maseczka do twarzy
Poprzednia wersja opakowania

poniedziałek, 1 października 2012

Testuję nie tylko ja - tusz Astor - Play it big

Niedawno otrzymałam do testów  najnowszy tusz marki Astor - Play it big. 


Oprócz jednego dla mnie, w paczuszce było jeszcze 5 - szybko trafiły do dziewczyn, które rzetelnie przetestują i zrecenzują.

Jeśli o mnie chodzi, to mam wątpliwości co do tego tuszu z powodu grubej szczoteczki - odzwyczaiłam się od takich używając przez dłuższy czas wąskich. Niemniej jednak testu się podjęłam i będę z nim walczyć ;)


Jakie szczoteczki w tuszach preferujecie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...