środa, 30 maja 2012

Lakier Golden Rose - Matte nr 08

Fioletowe lakiery mają to do siebie, że bardzo trudno jest uchwycić ich prawdziwy odcień. Nie inaczej jest z matowym lakierem Golden Rose nr 08.


W rzeczywistości odcień jest ciemniejszy, bardziej głęboki.
Nakłada się bezproblemowo, bardzo szybko schnie i wraz ze schnięciem lakier traci połysk, stając się matowym. Matowe lakiery mają bardzo wymagającą naturę - widać każdą nierówność paznokcia, taki jak np. kawałeczek rozwarstwionej płytki.

W ofercie jest 12 kolorów - niby dużo a nie dużo. Wielu kolorów brakuje.



Swego czasu popularne były top coaty matujące. Z pewności są praktyczne - każdy lakier który mamy może stać się matowym, jednak wadą jest obniżenie trwałości manicure, ścieranie się na końcówkach, oraz zasychanie preparatu u nasady pędzelka, przez co na lakierze możemy znaleźć białe kropeczki.

Matowość lakieru można łatwo przełamać - wystarczy pociągnąć nabłyszczaczem i gotowe :)


Golden Rose ma jeszcze drugą serię podobnych lakierów - Matte Velvet, które mają w sobie drobinki. Połączenie matowego wykończenia z drobinkami bez połysku musi być bardzo ciekawe - może uda mi się gdzieś obejrzeć te lakiery.


Lubicie matowe lakiery?

wtorek, 29 maja 2012

Golden Rose - preparat przyspieszający wysychanie lakieru

Nie ma nic gorszego, niż malowanie paznokci w pośpiechu i brak czasu, żeby dać lakierowi spokojnie wyschnąć. Na szczęście w preparatach, które mają przyspieszać schnięcie możemy przebierać - wiele firm ma je w ofercie. Golden Rose także i otrzymałam go wraz z innymi kosmetykami tej firm do przetestowania.


Zdjęcie i opis producent (www.goldenrose.pl)


Spray przyśpieszający wysychanie lakieru do paznokci Golden Rose Quick Dryer Spray został wyprodukowany specjalnie, aby zapobiec rozmazywaniu niewyschniętego lakieru na paznokciach i plamienia ubrań. 

Chroni przed powstawaniem zarysowań lub smug na pomalowanych paznokciach.  

Zapewnia szybkie wysychanie lakieru, nie powodując matowienia koloru

Dzięki zawartości  olejków ze słodkich migdałów i pestek winogron, zmiękcza i nawilża skórki wokół paznokci.



Moja opinia: 

Preparat ma formę sprayu, na szczęście nie zauważyłam zacinania się atomizera. Dodając do tego formułę - jest bardzo tłusty, otrzymujemy kosmetyk, z którym musimy obchodzić się bardzo ostrożnie. Radzę nie psikać nim paznokci "byle gdzie" a nad umywalką czy gazetą, ponieważ w innym przypadku ubrania, podłoga, meble będą narażone na oleiste kropelki produktu.
Przez tą tłustość faktycznie może zmiękczyć skórki, ale ja nie lubię czuć tego preparatu na dłoniach, więc szybko zmywam (oczywiście jak paznokcie są suche).

Podstawowym zadaniem ma być przyspieszanie wysychania lakieru. Niestety jestem rozczarowana :( Radzi sobie z tym bardzo kiepsko. Mimo, iż wierzch paznokci wydaje się być suchy, to jednak staje się przy tym dosyć miękki (a nie twardy) i nadal jest narażony na uszkodzenie, odkształcenie lakieru. Tak naprawdę schnięcie trwa zbliżony czas jak bez tego "przyspieszacza", ale jednocześnie sama czynność użycia sprayu nam go w jakimś stopniu wydłuża.

Jedynym plusem jaki w nim widzę jest nabłyszczenie warstwy lakieru.

Mam podobny preparat z Avonu i zachowuje się niemal identycznie, zatem też mi nie przypadł do gustu.

Zdecydowanie wolę przyspieszacze w formie lakieru.



Znacie ten produkt? Co o nim sądzicie?

niedziela, 27 maja 2012

Żele Fruttini - malinowy vs wiśniowy

Przez promocję w Naturze na żele Fruttini, w trakcie której można było je kupić w cenie 5,59 zł zamiast 13,99 ostatecznie 6 żeli znalazło się u mnie.


Opakowania żeli bardzo mi się się podobają - kolorowe, wesołe, a przy tym estetyczne i pozbawione kiczu. Niezwykle praktycznym rozwiązaniem jest gumowa uszczelka, zamiast zwykłej dziurki, przez którą przeważnie wylewamy żel. Naciskając butelkę gumowa powłoczka wewnątrz się podnosi i żel  wydostaje się bez brudzenia butelki.


Jednak głównym atutem takiego zamknięcia, jest jego praktyczność w używaniu pod prysznicem - nakrętkę z haczykiem przekładamy na spód butelki i wieszamy pod prysznicem. Butelka wisi "do góry nogami" a gumowa uszczelka skutecznie zabezpiecza przed wylewaniem się żelu. Aby użyć żel wystarczy tylko ścisnąć dalej wiszącą butelkę i ... gotowe. Nie trzeba nic odkręcać, przechylać itp. Zdecydowane ułatwienie :)

Jako pierwszy w użycie poszedł wiśniowo-waniliowy i malinowy.


Żele są bardzo podobne do siebie, jednak już po tych 2 żelach widzę, że różnie wygląda kwestia zapachu.
Żel malinowy (w zasadzie malinowo-śmietankowy) pachnie delikatnie, podczas mycia słabo go czuć (może to i dobrze bo jest lekko mulący) i też niewiele, a w zasadzie nic z tego zapachu nie zostaje na skórze. Na zakup namówił mnie mąż  (jak pisałam wcześniej - nie lubię malinowych kosmetyków) i jednak żałuję, zatem to on go głównie używa. 

Za to wiśniowo-waniliowy "wymiata" :D Pachnie mocno, soczyście i zostaje na skórze (nie za długo, ale jednak). Kompozycja jest bardzo oryginalna, nie przypomina mi innych wiśniowych kosmetyków - wanilia genialnie uzupełnia kwaskowatość wiśni.

Konsystencję mają bardzo zbliżoną, choć wydaje mi się, iż malinowy jest ciut rzadszy.

Cena 5,59 jest zdecydowanie bardziej uzasadniona, bo 13,99 ewidentnie zawyżona. Nie będę ukrywać - aż tak genialne te żele nie są, a wręcz przeciwnie - standardowe żele, ale za to o fajnych zapach i opakowaniach. No chyba, że zamknięcie podbija cenę.


Skusiłyście się na te żele? Jakie są Wasze opinie na ich temat?

sobota, 26 maja 2012

Szampon Hesh - Amla

Przykład szamponu drogiego, a nie zachwycającego? Oto on, Hesh - Amla.



Kilka słów ze strony Helfy.pl
Starożytna receptura szamponu z ekstraktem z amli (agrest indyjski) sprawia, że włosy stają się mocne i odżywione od cebulek, aż po końce.
Amla znana jest ze swoich właściwości przeciwłupieżowych i zapobiegających przedwczesnemu siwieniu. Delikatnie przyciemnia i ożywia kolor włosów.
SKŁAD: aqua (water), sodium laureth sulfate, cocamide dea, glycol stearate, olive oil peg-7 esters, parfum, cocamide mea, cocamidopropyl betaine, sodium peg-7 olive oil carboxylate, phyllanthus emblica (amla) fruit extract, polyquaternium-7, dimethiconol, tea-dodecylbenzenesufonate, disodium edta, lawsonia inermis (henna) leaf extract, melia azadirachta (neem) leaf extract, rosmarinus offcinalis oil, acacia concinna (shikakai) extractm ocimum basilicum (tulsi) leaf extract, panthenol, phenoxyethanol, propylene glycol, sodium benzoate

Kończę buteleczkę tego szamponu i efektów niestety nie widzę. Włosy nie są mocne, wypadają jak wypadały. 
Nie zauważyłam też przyciemnienia i ożywienia koloru włosów a wręcz na odwrót - wydają się przygaszone, o mdłym kolorze, pozbawione blasku. A dziwne, bo szampon, podobnie jak inne przeznaczone do ciemnych włosów ma delikatne brązowe zabarwienie, które sugerowałoby, że faktycznie pogłębia kolor.


Nie podoba mi się, jakie są włosy po zastosowaniu tego szamponu - wyglądają jak przysłowiowe siedem nieszczęść: niesamowicie przyklapnięte przy nasadzie, a jednocześnie z pojedynczymi sterczącymi antenkami. Reszta włosów jest lekko sianowata i sztywna. Są matowe, bez życia, po prostu brzydkie.
Dopiero na drugi dzień zaczynają wyglądać jako tako.

Zapach - dla mnie ok. Obawiałam się mocnego, intensywnie ziołowego zapachu, a ku zdziwieniu mój nos wyczuwa coś w stylu eukaliptusa.

Gdyby faktycznie wzmacniał włosy i pogłębiał ich kolor, to przebolałabym konieczność używania go z odżywką. Jednak tego nie robi, więc u mnie nie ma racji bytu. 

Wymęczę resztki (2-3 mycia) i nigdy więcej ...

Z tej samej firmy i serii mam jeszcze mały szampon Neem. Ciekawe, co to za kolejne cudo ...


Miałyście ten szampon, albo inny z tej serii?

piątek, 25 maja 2012

Bioarp - sklep z kosmetykami naturalnymi

Jeśli lubicie kosmetyki naturalne, koniecznie zajrzyjcie do sklepu Bioarp:

 Sklep z kosmetykami

Znajdziecie w nim kosmetyki .... rosyjskie - ciekawe, prawda? Szampony, odżywki, oleje, maski, mydełka, kremy do twarzy, maseczki, a także kosmetyki dla dzieci ... Wybór jest przeogromny a ceny całkiem przystępne.
Jeśli preferujecie szampony i odżywki do włosów bez chemicznych "ulepszaczy" koniecznie przyglądnijcie się serii -  Baikal Herbals - kosmetyki w jej obrębie nie zawierają SLS, SLES, parabenów, PEG. Ciekawie zapowiada się także seria Lactimilk oparta na proteinach mlecznych, serwatce i jogurcie.

Wczoraj odebrałam paczuszkę z tego sklepu (wysyłka ekspresowa), a w niej:


... głównie mydełka :D - kalina i olej łopianowy, dziegciowe antycellulitowe, specjalne dziegciowe, olej cedrowy i kwiaty nagietka, rumianek i mięta a oprócz nich: maska łopianowa do włosów.

Skład mydełek jest bardzo obiecujący, z wyjątkiem specjalnego dziegciowego ... niestety okazało się, że jest na bazie oleju zwierzęcego, zawiera w składzie glikol, PEG i disodium EDTA :/
Mąż i tak chętnie się nim zaopiekuje zwłaszcza, że mydełko przeznaczone jest do skóry z łuszczycą a on ma takie zmiany na łokciach.


Znacie ten sklep? Co polecacie z asortymentu?

czwartek, 24 maja 2012

Ochrona przed słońcem z nową linią Sunbrella firmy Dermedic


W trosce o zdrowy wygląd skóry podczas letniego wypoczynku marka dermokosmetyków Dermedic Laboratorium wprowadza na rynek mleczko ochronne SUNBRELLA o faktorach 50+, 50, 30 i 15 przeznaczone do skóry wrażliwej każdego typu. 
Zaawansowany system ochronny (APS) oraz kompleks filtrów chemicznych i fizycznych chronią skórę przez szkodliwym działaniem promieniowania UVA i UVB, a składniki witaminowe oraz alantoina poprawiają ogólną kondycję skóry. 




Jakie właściwości posiada mleczko ochronne SUNBRELLA do skóry wrażliwej każdego typu?

Właściwości ochronne mleczka do ciała oparte zostały na systemie APS (Advanced Protection System) – podwójnym mechanizmie działania polegającym na rozproszeniu i odbiciu promieni słonecznych oraz pochłonięciu energii światła słonecznego, dzięki czemu skóra stopniowo nabiera pięknej opalenizny. Ponadto, preparat zawiera kompleks filtrów chemicznych i fizycznych, przeznaczonych specjalnie do skóry uwrażliwionej, chroniąc ją przed nadmiernym działaniem słońca. Mleczko ochronne SUNBRELLA jest również bogate w składniki witaminowe, które poprawiają kondycję skóry i zapobiegają utracie jędrności ciała. Dodatkowo alantoina zmiękcza skórę i łagodzi podrażnienia. 
Preparat nie zawiera barwników. Może być stosowany u dzieci powyżej 3 roku życia.

Rekomendowana cena detaliczna:  
mleczko ochronne SPF 15: 35 zł
mleczko ochronne SPF 30: 38 zł
mleczko ochronne SPF 50: 32 zł


Lubicie się opalać? Wybieracie kosmetyki z wysokim czy niskim filtrem?


środa, 23 maja 2012

Olejek do kąpieli Dermedic - Emolient Linum

Od ponad miesiąca używam kosmetyków Dermedic z serii Emolient Linum, mogę więc już powiedzieć o nich kilka słów.
Na pierwszy ogień poszedł olejek do kąpieli, jako że uwielbiam wszelkie umilacze kąpieli (szkoda tylko, że wylegiwanie w wannie już mnie tak nie cieszy jak kiedyś - co z tego że mamy dłuższą wannę niż w mieszkaniu rodziców, skoro jest węższa i nie można ciapać rękami, tylko muszą być dosyć sztywno ułożone wzdłuż tułowia .... człowiek uczy się na błędach ...).

Opis olejku znajdziecie w podlinkowanym wyżej wpisie.



Nie mam skóry atopowej, ale za to zdarza się, że jest bardzo wysuszona (zwłaszcza ostatnio - piję zdecydowanie za mało wody i to widać .... wczoraj więc wręcz wmusiłam w siebie 1,5 l wody w trakcie pracy, dzisiaj powtórka), zatem bardzo zaciekawił mnie ten olejek.

Najczęściej używałam olejku w trakcie długiego weekendu majowego, kiedy to pierwsze zbyt intensywne opalanie się spowodowało poparzenie - skóra była mocno czerwona, piekła, swędziała (do pracy musiałam ubrać długą zwiewną spódnicę, ponieważ nie było mowy o założeniu spodni, a do niej - niezbyt pasującą bluzkę - musiałam ubrać coś z luźnym rękawem i ogólnie o luźnym kroju - nic przywierającego do ciała bym nie zniosła). Olejek ukoił skórę, delikatnie ją odżywił i zapewne przyczynił się do dosyć szybkiego pozbycia się dyskomfortu.

Jak na olejek ma mało tłustą konsystencję i bardzo mnie to zdziwiło. Spodziewałam się bardziej czegoś w stylu oliwki (przy okazji: oliwka fajnie spisuje się po wlaniu niewielkiej ilości do wanny, o ile lubicie uczucie powłoczki na skórze). Mimo, iż olejek nie zostawia tłustawej warstwy (w przeciwieństwie do wlanej do kąpieli oliwki - bardzo lubię to uczucie :D) to czuć, że skóra ma się dobrze i że krzywdy jej nie zrobił.

Zapach - neutralny, typowy dla aptecznych kosmetyków, nie przywodzi na myśl nic konkretnego.
Opakowanie - estetyczne, proste. Mi się podoba.
Nie pieni się, nie zauważyłam też koloru mlecznego.

Myślę, że warto mieć ten olejek w razie "w".


Jakie są Wasze ulubione umilacze kąpieli -płyny, sole, olejki?
Kierujecie się zapachem czy ważniejsze są właściwości pielęgnacyjne?



wtorek, 22 maja 2012

Co u mnie jeszcze nowego w maju

Mam nadzieję, iż to już ostatnia partia zakupów kosmetycznych w maju. W ciągu około 1,5-2 tygodni do zbioru wpadło jeszcze kilka drobiazgów:


- szósty żel Fruttini do kolekcji - limonka i mięta (wcześniej skusiłam się na 4 - KLIK , a dzień później na jeszcze jeden - KLIK )

- mydło naturalne STOBA gorzki migdał - wypatrzone w sklepie zielarskim, kosztowało 9,90zł. Ma fajny skład (sodium cocoate, aqua, potassium cocoate, glycerin, lanolin, cocos nucifera, prunus dulcis oil, persea gratissima oil, vitis vinifera oil, tocopherol, ascotbic acid, parfum)

- cień Essence z limitowanki Marble Mania - Let's get twisted

- lakier Essence Colour & Go - C'est la vie 

Mam już przygotowane zdjęcia Essencowych malowideł :p

Otrzymałam też kolejny kosmetyk do testów firmy Istituto Ganassini. Tym razem jest to emulsja do skóry Neoviderm do stosowania w przypadku poparzeń słonecznych, lekkich oparzeń, podrażnień i stanów zapalnych skóry. Brzmi ciekawie :)
O dziwo, produkt jest pełnowartościowy, a nie w postaci próbek jak to było w poprzedniej przesyłce kosmetyków tej firmy (KLIK)


poniedziałek, 21 maja 2012

Lawendowa Farma - mydło Kleopatry i mydło jogurtowe

Obszerny wstęp nt. naturalnych ręcznie robionych mydeł miałyście okazję już przeczytać a jeśli nie, to zachęcam do lektury (KLIK). Recenzje mydełek zacznę od tych, które włączyłam do pielęgnacji jako pierwsze.

Mydło Kleopatry:


Opis producenta:

To mydło w sam raz dla królowej. "Mleczne" mydła zawierają dużo witamin i soli mineralnych pozostawiając skórę miękką i cudownie odnowioną.Kozie mleko sprawia,że mydło jest mocno kremowe.
Skład:
oliwa,  olej kokosowy, olej palmowy, olej słonecznikowy, wodorotlenek sodu, kozie mleko, olejki eteryczne: lawendowy, jodłowy i pomarańczowy.

Moja opinia:

Z mydłem Kleopatry wiązałam największe "nadzieje" (zwłaszcza, że czytałam wręcz same peany na jego temat) i to właśnie od niego zaczęłam używanie mydełek, które przyszły prawie w jednym czasie z Lawendowej Farmy i Mydlarni Tuli.

Nie da się ukryć - zaskoczyło mnie i to bardzo, ale niestety w ten negatywny sposób. Uczucie ściągnięcia i napięcia skóry po jego użyciu było wręcz niesamowite. Nie było mowy o wytrzymywaniu choć kilku minut bez nałożenia kremu.

Dopiero po kilkunastu myciach skóra przyzwyczaiła się do tego mydła i reagowała (dalej reaguje) o wiele delikatniej. 


Mydło jogurtowe:

Opis producenta:

Skóra po umyciu jest nieprawdopodobnie gładka i miękka- myślę, że to zasługa zarówno oliwy (70%), jak i pełnotłustego jogurtu. Tworzy bardzo obfitą, kremową pianę. Polecam dla skóry przesuszonej, wrażliwej, skłonnej do alergii.
Skład:
oliwa (70%), olej kokosowy, pełnotłusty naturalny jogurt, wodorotlenek sodu

Moja opinia:

Mydło jogurtowe spodobało mi się od pierwszego użycia. W przeciwieństwie do Kleopatry, o tak dużym napięciu skóry nie było (i nadal nie ma) mowy. Gdy używanie mydła jogurtowego przerywałam kontrolnie użyciem mydła Kleopatry uczucie ściągnięcia pojawiało się znowu. Widać mojej skórze bardziej spodobało się jogurtowe oczyszczanie niż mleczne.


Oba mydła mają charakterystyczny zapach, natomiast zapach olejków eterycznych jest bardzo subtelny. Mi się podobają :) Świetnie oczyszczają skórę, która jest po nich gładka, miękka, promienna. Zdecydowanie pozytywnie wpływają na moją skórę - pożegnałam się z wielkimi ropnymi wypryskami. Czasami dalej coś wyskoczy (zwłaszcza przed okresem), ale zmiana jest niewielka, szybko się goi

Radzę uważać na oczy - mydełka szczypią ;)

Kawałkami mydeł podzieliłam się z koleżankami z pracy - obie są zachwycone, zachwalają skórę, jaką mają po umyciu mydłem zamiast żelem i planują zamówienie mydeł dla siebie.

Używanie mydeł już weszło mi w krew i bardzo trudno jest mi sięgnąć po żel (a zużyć przecież muszę). Mówię tutaj o myciu twarzy, ponieważ ciało częściej myję żelami (jak pisałam we wprowadzającej notce - codzienne użycie mydła powoduje wysuszenie mojej skóry, która wręcz się sypie, a niestety nie zawsze po kąpieli mam siłę sięgać po balsam).

niedziela, 20 maja 2012

Paleta Sleek - Ultra Matte - Darks

W czwartek odebrałam swoją paletkę Sleek Ultra Matte - Darks :D
Miałyście okazję zobaczyć ją już na innych blogach, ale na moim nie może braknąć zdjęć ;)


Kasetka ma inne rozmieszczenie napisu, niż dotychczas. Nie mam zadania, czy zmiana jest na lepsze czy na gorsze. Natomiast zmianą zdecydowanie na plus jest faktura cieni - nie ma już kratki, która budziła we mnie od razu skojarzenia z bazarkowymi paletkami. Cienie mają bardzo drobny wzór, z daleka w zasadzie nie zauważalny. Od razu lepiej :)




Opinie na temat cieni też na pewno już znacie, ja podtrzymam te czytanie na innych blogach - 3 najjaśniejsze cienie (2 od prawej strony w górnym rzędzie i 3 od lewej w dolnym rzędzie) są słabo napigmentowane, ale na oku są widoczne (ledwo, bo ledwo, ale jednak ;))

Bardzo podobają mi się 2 z lewej w górnym rzędzie i pierwszy od prawej w dolnym  (na zdjęciu nieciekawie wyszedł) - przykurzone odcienie zieleni i granatu.

Brązowy ma przyjemnie aksamitną konsystencję i fajnie robi się nim kreski pędzelkiem.

Paletka mi się podoba, choć przyznam, że oczekiwałam, że kolory będą bardziej zdecydowane i "demoniczne" jak w Bad Girl.

Wypróbowałam te najciemniejsze kolory i zdziwiłam się brakiem osypywania się.

Trwałość - standardowa: bez bazy zbierają się w załamaniu powieki, choć nie jest to przerażająco mocny efekt.

Ciekawa jestem, ile przyjdzie nam znowu czekać na kolejną limitowaną paletkę.


Skusiłyście się na tą paletkę, albo wersję Brights?

sobota, 19 maja 2012

Pierwsza blogowa wyprzedaż!



 NIEAKTUALNE!!!



Początkowo miały być tylko lakiery, ale stwierdziłam, że mojej "kolekcji" przyda się choć delikatne odchudzenie ;)
Część kosmetyków nieużywanych odłożyłam - znajdą się wśród innych kosmetyków w zestawie do wygrania z okazji 2 lat bloga :D



BioSilk – jedwab 50ml – NIEUŻYWANY
Cena: 20 zł

Eveline – masło do ciała mango – NIEUŻYWANE (z zapasów, w których tonę ;) )
Cena: 7 zł   SPRZEDANE

Eveline – masło do ciała cynamonowe – NIEUŻYWANE (j.w.)
Cena: 7 zł   SPRZEDANE
 *****

 
Sleek – Jewels – kolory tylko wypróbowane, 3 w ogóle nie dotykane
(aplikator jest, tylko się suszy, plastikowa osłonka, w jakiej były wcześniej sprzedawane paletki)
Cena: 23 zł    SPRZEDANA

Essence – nr 22 Blockbuster – matowy, mleczny, użyty 2-3 razy
Cena: 4 zł

Essence – nr 55 Shrimp me up – perłowy koralowo-różowy, na oku jaśniejszy niż  w opakowaniu, użyty 2-3 razy
Cena: 4 zł

My Secret – Matt nr 505 – matowy jasny beż, troszkę ciemniejszy niż Essence Blockbuster – użyty 2-3 razy
Cena: 4 zł

MIYO – OMG Rockstar Robyn – tylko wypróbowany na ręce
Cena: 5 zł

Essence – Circus Circus – cienie w kremie nr 02 Raise the curtain for … - NIEUŻYWANY
Cena: 10 zł  SPRZEDANE

Essence – Circus Circus – cienie w kremie nr 03 My sparkling acrobat … - NIEUŻYWANY
Cena: 10 zł  SPRZEDANE

Clinique – Kittycat – widać lekkie wgłębienie, kod A16 (wyprodukowany w 2006, ważny do 2009, nic się z nim jednak nie dzieje)
Cena: 15 zł  SPRZEDANY
*****


Essence - eyeliner z limitowanki I love Berlin - Buddy Bear - NIEUŻYWANY (z zapasów)
Cena: 7 zł

Avon - eyeliner Extra Lasting czarny - NIEUŻYWANY, ale bez osłonki
Cena: 12 zł

E.L.F. - kredka Shimmer - Twinkle Teal - użyta 1 raz (dla mnie zbyt zielona :/)
Cena: 8 zł

Avon - kredka Arabian Glow - Deep Purple - użyta ok 10 razy
Cena: 7 zł   SPRZEDANE

Avon - kredka SuperShock - Steel - użyta też ok 10 razy, może mniej
Cena: 7 zł   SPRZEDANE
*****
Wszystkie lakiery są płynne!
Rozstaję się z nimi z prawdziwym bólem serca :/ 
 Powyższe lakiery zostały użyte kilka razy
Cena: po 4 zł

Eveline - Colour Show - nr 425 Dark navy blue
Eveline - Colour Show - nr 429 - Wild Orchid
Eveline - Colour Show - nr 387 - Fressia 
Virtual by Joko - nr 47 (brudny fiolet)
Essence - LE Crazy about colour - Think pink

*****

Powyższe lakiery zostały użyte 1 raz, dwa są w ogóle nieużywane
Cena: po 5 zł

Essence - Twins - Bonnie
Barbra - Colour Alike - nr 462 - NIEUŻYWANY (nie mój kolor)
Catrice - 330 Absolutely chinchilly
Virtual - Fruit Coctail - Berry & milk
Golden Rose - Ceramic - nr 127 - NIEUŻYWANY (do stosowania raczej jako top coat)
Delia - Coral - nr 102
Beauty UK - Jade   SPRZEDANE
*****
 Lakiery z kolejnych zdjęć mają bardzo zbliżone kolory do innych - zostawiłam sobie te wcześniejsze, a zatem więcej razy użyte


Powyższe lakiery zostały tylko do zrobienia zdjęć (4 paznokcie). 
Zdjęcia mam na dysku, jeszcze nie opublikowane.
Cena: po 5 zł

Barbra - Colour Alike Q - nr 104
Virtual - Street fashion - Must have
Virtual - Fruit coctail - Cranberry chic
Virtual - Street fashion - Pretty woman
Joko - Orchid
Bell - Glam wear - nr 435
Bell - Glam wear - nr 434
Pierre Rene - nr 218
*****

Powyższe lakiery zostały tylko do zrobienia zdjęć (4 paznokcie). 
Tylko ten po lewej pokazałam na blogu, pozostałe czekają
Cena: po 4 zł

Golden Rose - Paris - nr 230
Golden Rose - Paris - nr 231
Delia - Coral - nr 104   SPRZEDANE
Essence - Colour and Go - Go wild
*****
KILKA UWAG:

Zainteresowane osoby proszę o danie znać w komentarzu i wiadomość na adres mailowy :)

Będę na bieżąco wykreślać pozycje, które znalazły już nowe właścicielki 

  Pokrycie kosztów przesyłki jest po stronie kupującego - będzie zależał od wagi kosmetyków i wybranej opcji dostawy

Wysyłka po wpłynięciu pieniędzy na konto


WOW!!!

źródło - internet


Już niedługo, bo 10 czerwca mój blog skończy 2 lata!!
Nie sądziłam, że tyle przetrwa - byłam pewna, że po kilku wpisach zapał mnie opuści, a tu taka niespodzianka.

Przez ten czas kilka razy zmieniałam layout, nagłówek, dodawałam nowe gadżety tak, aby korzystanie z niego było dla Was przyjemne i łatwe.

Prace nadal trwają, m.in. zmiana etykiet i aktualizacja linków w menu górnym.


2 rocznica założenia bloga nie może przejść bez echa!
W końcu to także dzięki Wam blog nadal funkcjonuje - chętnie tu zaglądacie, czytacie, komentujecie, a to istna pożywka dla mej twórczości.

Z tej radosnej okazji czeka Was podsumowanie tych 2 lat, kilka refleksji i oczywiście ... ROZDANIE 

Cieszycie się, prawda? :D

piątek, 18 maja 2012

Perfumowany balsam do ciała Masaki Matsushima - Cherry Masaki

Recenzja kolejnego produktu, a raczej miniatury z pierwszego polskiego GlossBboxa - perfumowany balsam do ciała Masaki Cherry.



Opis: (z karteczki w GlossyBoxie)
Delikatnie perfumowany balsam do codziennej pielęgnacji ciała, doskonale nawilża i odżywia, pozostawiając skórę miękką, gładką i świeżą. Idealnie przedłuża zapach perfum.

Jestem wymagająca jeśli chodzi o balsamy do ciała. Ten zawarty w GlossyBoxie nie spełnia moich oczekiwań.
Po pierwsze - konsystencja. Jest bardzo rzadki, wchłania się ekspresowo nie dając w ogóle poczucia nawilżenia i pielęgnacji skóry.


Na drugi dzień skóra jest sucha, domaga się dobrego balsamu, który da jej ukojenie.

Przy każdym użyciu zastanawiałam się, dlaczego w nazwie ujęte jest "Cherry". Przecież zapach nie ma nic wspólnego z wiśnią ... Niemniej jednak podoba mi się i w moim odczuciu jest on wyrazisty, ale nie określiłabym jako mocny.

Jeśli cena, którą podano w liściku jest prawdziwa (149 zł za 150 ml) to przechodzi ona moje pojęcie. Nawet zakładając, że wydanie na niego takiej kwoty nie byłoby dla mnie problemem, to jednak wolałabym spożytkować je w inny sposób niż wydać na wodnisty balsam, nie robiący ze skórą nic pozytywnego. Dla mnie to czysty absurd i nieporozumienie.

Zużyć zużyłam, ale bez żadnych zachwytów a nawet zadowolenia.


Byłybyście w stanie wydać 150 zł za 150ml balsamu??
Jeśli tak, to jakie właściwości musiałby mieć?

Pękające lakiery brokatowe Virtual

Z gatunku: zdjęcia odkopane na dysku. Zrobiłam je niedługo po dostaniu paczki, bo byłam bardzo ciekawa, jak się spiszą brokatowe pękacze i ... zapomniałam :o

Niebieski to nr 406, a czerwono-różowy nr 407.



Niebieski jest trochę bardziej gęsty niż czerwony, przez co pęknięcia są grubsze (przez grubszą warstwę nakładanego lakieru).
Podoba mi się efekt na paznokciach, zwłaszcza, że dotychczas przeważały u mnie matowe pękacze - mieniące się w słońcu drobinki brokatu są fajnym urozmaiceniem.
Lakiery schną szybko a top coat (konieczny przy takich lakierach) ich nie rozmazuje.


Najczęściej lakierów pękających używam do odświeżenia manicure. Nie zawsze mam czas na zmycie odpryśniętego lakieru i pomalowanie od nowa. Warstwa pękacza czy innego lakieru nawierzchniowego (z brokatem, matującego itp) jest tutaj świetnym ratunkiem. Odpryśnięcia są zamaskowane a na paznokciach mamy już coś innego :)


Lubicie lakiery pękające, czy może jesteście już nimi znudzone?

czwartek, 17 maja 2012

Kulinarnie cz. 13 - ciasto francuskie z cukinią

Uwielbiam cukinię :D Teściowa wiedząc o tym zasiała w tym roku więcej. A pomyśleć, że w tamtym roku chciała w ogóle ją zlikwidować ... Na szczęście w porę dowiedziała się, że cukinia zawsze jest u mnie mile widziana.
Na cukinię prosto z wiejskiej uprawy muszę jeszcze trochę poczekać, a tymczasem zaspokoiłam tęsknotę za nią kupując w sklepie.
Już "na zaś" (drażni mnie to określenie, a czasem okazuje się niezastąpione) znalazłam kilka ciekawych przepisów z wykorzystaniem cukinii, a jeden z nich dzisiaj wypróbowałam jako kolacja na ciepło.


Przepis jak zwykle lekko zmodyfikowałam - głównie poprzez zrezygnowanie z kupnego pesto a zrobienie przeze mnie, a w zasadzie takie pseudo pesto, bo zamiast pomidorów suszonych (cena mnie powaliła - 10 zł za mały słoik) użyłam w zalewie, a zamiast orzeszków pinii - orzechy włoskie.


SKŁADNIKI:


- ciasto francuskie
- 2 średnie młode cukinie
- kawałek boczku
- 1/2 cebuli
- gotowe pesto rosso (alla siciliana)
lub do samodzielnego przygotowania:
 - oliwa z oliwek
- puszka pomidorów w zalewie
- garść listków świeżej bazylii
- garść orzechów włoskich
- 2 ząbki czosnku
- sól, pieprz
- starty parmezan (kupiłam już gotowy, w woreczku, bo nie było innego)



PRZYGOTOWANIE:


Pesto: 
Orzechy podprażyć na patelni i zmiksować z pomidorami, czosnkiem, bazylią i częścią sera. Dodać oliwy z oliwek do otrzymania odpowiedniej konsystencji, przyprawić do smaku solą i pieprzem.


Podsmażyć na patelni pokrojony w kostkę boczek.


Ciasto francuskie ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, posmarować cienką warstwą pesto, ułożyć pokrojoną w krążki cukinię, boczek i cebulę. Posypać solą, pieprzem i parmezanem.


Piec w piekarniku nagrzanym do 180stopni przez ok 25 minut.


Podawać na ciepło solo lub z keczupem.



Potrawa nie jest zbyt skomplikowana, a do tego szybka do wykonania i to jest jej zdecydowanym plusem.

Mimo, że mi smakowała (mężowi także) to traktuję ją raczej jako "ciekawostkę" - ot, fajna kolacja, coś "innego", ale niekoniecznie do szybkiego powtórzenia. 
Świetnym pomysłem będzie więc podanie jej np. na spotkaniu ze znajomymi i rodziną (pod warunkiem, że lubią ciasto francuskie i cukinię, pesto także jest dosyć charakterystyczne - ja jego szczególnym smakoszem nie jestem ;)). 
Proponuję wówczas zmienić przygotowanie: najpierw pokroić surowe ciasto w niezbyt duże kwadraty i dopiero na nie układać składniki, ponieważ danie jest trochę "trudne" w obsłudze - ciężko się kroi a przy jedzeniu osypuje itp. Na przyjęciu może być to kłopotliwe.


Przestrzegę też przed objadaniem się - zjedliśmy z mężem po połowie i okazało się to być za dużo. Nie pod względem przejedzenia się, ale obciążenia żołądka - ciasto okazało się być trochę ciężkie, co obydwoje odczuliśmy.



Sposób na resztki:

Żal mi było zmarnować wytopiony z boczku tłuszcz, zatem podsmażyłam na nim cukinię, która została, a następnie zbierałam nią pozostałości pesto na ściankach miski, w której je przygotowałam. Pycha :D


środa, 16 maja 2012

Błyszczykowo-lakierowe kuszenie Virtual - błyszczyki Juicy Explosion i lakiery Fashion Mania

Błyszczyki Fruit Explosion

Podaruj swoim ustom pielęgnację pełną przyjemności!Najnowsza kolekcja błyszczyków Virtual Juicy Explosion urzeka soczystością koloru i kusząco słodkim zapachem. Juicy Explosion to zestaw 9 propozycji w tonacji różu i beżu. Eksplodują świeżością najlepszych smaków lata Soczystego Arbuza,  Słodkiej Brzoskwini, Aromatycznej Wisienki oraz Dzikiej Maliny.


Nawilżający, kremowy błyszczyk Virtual Juicy Explosion jest idealny dla suchych i spierzchniętych ust. Nadaje ustom lśniący połysk oraz delikatny kolor. Doskonałe połączenie pigmentów z subtelną perłą sprawia, że usta nabierają pełnego kształtu i blasku. Błyszczyk Juicy Explosion pozostawia usta przyjemnie gładkie i miękkie. Lekka konsystencja nie skleja ust. Błyszczyk posiada świeży, owocowy zapach Tutti Frutti.

Bezparabenowa formuła została wzbogacona w kompleks witamin A, E, F oraz olej makadamia o silnym działaniu regenerującym, odżywczym oraz nawilżającym. Zapobiega pękaniu i pierzchnięciu delikatnej skóry – usta są zadbane i piękne!

Nowoczesne i  oryginalne opakowanie błyszczyka Juicy Explosion kryje w sobie 9 soczystych i lśniących kolorów.


Kilka słów o kolorze Hot Kiss przeczytacie TUTAJ

****

lakiery Fashion Mania

W sezonie wiosna 2012 zdecydowanie hitem są soczyste barwy i od dawna oczekiwane delikatne pastele. Dziewczęce róże, cytrynowe żółcie, świeże odcienie zieleni to kolory, których nie powinno zabraknąć w żadnej szafie. Projektanci kuszą różnorodnością , romantyczkom proponują słodkie pastele, dla odważnych jest energetyczna paleta mocnych kolorów.


Idealny przepis na najmodniejszy look tej wiosny ? Pokochaj nasycone barwy, łącz dowolnie kolory, bądź kobieca i drapieżna. Modny kod złamiesz łącząc pastele z intensywnym kolorem, ten zestaw jest zaskakująco świeży i zabawny.




Najnowszą kolekcję wiosennych lakierów marki Virtual Fashionmania tworzą 4 lakiery z opalizującą perłą oraz 6 wyjątkowo soczystych kolorów emalii. Nazwy kolorów lakierów nawiązują do branży modowej: Little green dress kusi świeżością zieleni, ognistą czerwień kryje w sobie Pret-a-porter zaś Miss coquett uwodzi różową słodyczą.

Elastyczny, szybkoschnący lakier doskonale współgra z idealnie wyprofilowanym pędzelkiem. Długotrwała winylowa formuła zapewnia głęboki i nasycony kolor oraz maksymalny lustrzany połysk. Lakier jest całkowicie bezpieczny dla płytki paznokcia, nie odbarwia , nie zawiera szkodliwego toluenu oraz formaldehydu. Hypoalergiczny.













/tekst i zdjęcia: materiały prasowe Virtual/

Jak się Wam podobają te lakiery i ich prezentacja?
Mnie zaciekawił głównie żółty z różowymi (!) drobinkami, pomarańczowy.
Macie już któryś w swojej kolekcji?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...