Z gatunku: zdjęcia odkopane na dysku. Zrobiłam je niedługo po dostaniu paczki, bo byłam bardzo ciekawa, jak się spiszą brokatowe pękacze i ... zapomniałam :o
Niebieski to nr 406, a czerwono-różowy nr 407.
Niebieski jest trochę bardziej gęsty niż czerwony, przez co pęknięcia są grubsze (przez grubszą warstwę nakładanego lakieru).
Podoba mi się efekt na paznokciach, zwłaszcza, że dotychczas przeważały u mnie matowe pękacze - mieniące się w słońcu drobinki brokatu są fajnym urozmaiceniem.
Lakiery schną szybko a top coat (konieczny przy takich lakierach) ich nie rozmazuje.
Niebieski to nr 406, a czerwono-różowy nr 407.
Niebieski jest trochę bardziej gęsty niż czerwony, przez co pęknięcia są grubsze (przez grubszą warstwę nakładanego lakieru).
Podoba mi się efekt na paznokciach, zwłaszcza, że dotychczas przeważały u mnie matowe pękacze - mieniące się w słońcu drobinki brokatu są fajnym urozmaiceniem.
Lakiery schną szybko a top coat (konieczny przy takich lakierach) ich nie rozmazuje.
Najczęściej lakierów pękających używam do odświeżenia manicure. Nie zawsze mam czas na zmycie odpryśniętego lakieru i pomalowanie od nowa. Warstwa pękacza czy innego lakieru nawierzchniowego (z brokatem, matującego itp) jest tutaj świetnym ratunkiem. Odpryśnięcia są zamaskowane a na paznokciach mamy już coś innego :)
Lubicie lakiery pękające, czy może jesteście już nimi znudzone?







































