środa, 30 czerwca 2010

lakier Safari - Trendy Colour - nr 101 - mięta

Zdjęcia bez lampy: 

Zdjęcia z lampą: 

Jak wspomniałam wcześniej, zakup był spontaniczny. Przechodziłam obok stoiska z tanimi kosmetykami i ten lakier od razu rzucił mi się w oczy. Pomyślałam: czemu nie spróbować jak będzie wyglądał na moich dłoniach, zwłaszcza, że kosztuje tylko 2,50.

Jedna warstwa nie jest wystarczająca do osiągnięcia zamierzonego efektu, ale nie robi smug (jak kogel mogel z Wibo), nie rozlewa się po skórkach (nie musiałam ich zmywać).
Schnie trochę dłużej niż większość lakierów, ale nie bardzo długo. Nie tworzą się pęcherzyki powietrza.

Niestety, z trwałością nie jest zbyt dobrze :( Już na drugi dzień pojawiły się odpryski na 2 paznokciach :(
Na powyższych zdjęciach na lakierze jest warstwa odżywki Sally Hansen Maximum Growth, która spowodowała, że lakier bardziej wygląda na lakier niż na farbę ;).
Na kolejnych dwóch (poniżej) nie ma odżywki (zdjęcia robiłam rano: mycie zębów mnie zainspirowało ;)) i wydaje mi się, że różnicę widać nawet na zdjęciach.
Nie mam pojęcia na jakiej podstawie ten "modny" obecnie pastelowy zielony kolor ktoś kiedyś nazwał "miętowym". Jak widać, z miętą nie ma nic wspólnego:

Może więc ktoś inspirował się zieloną pastą do zębów?
Jakby nie było, wg mnie bardziej trafne jest określenie "pistacjowy", ale żeby się nie wychylać za bardzo, pozostanę przy umówionej mięcie ;)

poniedziałek, 28 czerwca 2010

lakier Wibo - Express Growth - nr 157 - rozbielony żółty



Lakier ma kolor bardzo bladej, rozbielonej żółci. Jest o wiele jaśniejszy niż w buteleczce, a i na moich zdjęciach wyszedł bardziej żółty, ponieważ na paznokciach na pierwszy rzut oka wydaje się być przybrudzoną bielą.

Kolor mi się podoba, choć musiało upłynąć kilka dni zanim się przyzwyczaiłam do niego.

Niestety jakość jest tragiczna :/
Lakier jest rzadki, do tego kiepski pędzelek powodują, że pierwsza warstwa robi koszmarne smugi i prześwity. Z drugą warstwą nie jest wcale lepiej :( Dopiero gdy tą drugą warstwę nałożymy grubo otrzymujemy w miarę równe krycie. Warstwa musi być faktycznie gruba, na tyle, aby lakier sam rozpłynął się po paznokciu.
Na zdjęciach lakier wyszedł równo, ale w rzeczywistości tak nie jest - prześwity i smugi są nadal widoczne :(
Nie chciałam nakładać trzeciej warstwy obawiając się efektu farby.

Lakier ma jednak swój plus: faktycznie paznokcie szybciej rosną. Po 3-4 dniach od pomalowania nowa czysta płytka jest wyraźnie dłuższa, niż przy innych lakierach.

piątek, 25 czerwca 2010

Letnie pastele

Mimo, iż zdecydowanie wolę ciemne, intensywne kolory na paznokciach to jednak skusiłam się na to, co obecnie jest "trendy".
Co ciekawe: zakupy były w pełni spontaniczne, ponieważ żadne ze zdjęć nie przekonało mnie do pastelowych paznokci, a już tym bardziej hasła że są "modne". Nie kieruję się modą, a tym, co mi się podoba i w czym się czuję dobrze.
Byłam więc na "nie" (szczególnie jeśli chodzi o żółte i zielone paznokcie), ale gdy już zobaczyłam na żywo lakiery, to z ciekawości kupiłam.


Pierwszy był lakier z letniej kolekcji Wibo nr 157 w kolorze przywodzącym na myśl nie do końca utarty kogel mogel. Natomiast wczoraj wpadł mi w ręce miętowy lakier firmy Safari nr 101.

Zdjęć na paznokciach spodziewajcie się lada dzień :)

czwartek, 24 czerwca 2010

lakier Bell - Glam Wear - nr 408

Zgodnie z jednogłośnym typem pokazuję fioletowy lakier z serii Glam Wear - nr 408.

Lakier ma chłodny fioletowy odcień. Bardzo dobrze kryje, nie tworzy smug ani bąbelków powietrza.
Ma bardzo subtelny połysk, patrząc z niedużej odległości lakier wydaje się być całkowicie bezdrobinkowy.
Schnie bardzo szybko.
Trwałość: bardzo dobra. Stan idealny utrzymuje się 3-4 dni, po czym zaczyna się lekko ścierać na końcówkach.

Efekt uzyskany po 2 warstwach:
Delikatnie widoczna jest domieszka różu.


Nakładając 3 warstwy kolor jest głębszy, bardziej widoczne są niebieskawe refleksy które ochładzają kolor.
Na zdjęciu z lampą (2 zdjęcie) kolor jest rozjaśniony, ale za to uchwycony został niebieskawy połysk.

Naklejki wodne ;)

Skusiłam się na wypróbowanie wodnej metody zdobienia paznokci.
Nie będę opisywać na czym ona polega, ale odsyłam na You Tube - po wpisaniu hasła Marble nails pojawią sie filmiki instruktażowe.

Powstała warstwa kojarzy mi się z naklejkami wodnymi, które swego czasu można było kupić w sklepach (może teraz też? ;) )


Lakiery, których użyłam:
* Sally Hansen - Colour and Go, Hard as Nails Extreme Wear - Bamboo Shoot
* Eveline - Colour Show - Dark Navy Blue
* Essence - Colour and Go - Underwater


  
Nie bawiłam się w robienie esów-floresów, z prostej przyczyny - nie podobają mi się. Zostawiłam więc powstałe kręgi.

Zanim otrzymałam to co widzicie na zdjęciach, zmywałam paznokcie chyba 5 razy. Początki są trudne, ale dosyć szybko dochodzi się do tego o co chodzi i jak osiągnąć efekt jaki się chce.
Ostrzegam, że jest to metoda bardzo brudząca - z taśmą czy bez. Z resztą widać na zdjęciach - nie mogę doczyścić się skórek a to i tak nic w porównaniu ze stanem palców po wyciągnięciu z wody ;)

1.  
 
Kolory wyszły delikatnie, ponieważ palec zanurzyłam na skraju powstałej "plamy" lakieru - kręgi zdążyły się w znacznym stopniu rozproszyć.

2.
Tym razem kolory są mocniejsze. Nie czekałam, aż kręgi się rozproszą, tylko dosyć szybko dawałam kolejny kolor a palec zanurzyłam bliżej środka.

Muszę przyznać, że efekt jest dosyć ciekawy, ale nie wyobrażam sobie "malowania" tak wszystkich paznokci. Straciłabym pewnie więcej niż godzinę, a doliczając ewentualne poprawki i "malowanie" jeszcze raz to może i ze dwie...
Ciekawa jestem, jak uniknąć bąbelków które się tworzą pod warstwą "naklejkowego lakieru".

Metoda powinna spodobać się osobom, które za wadę lakierów uważają to, że wolno się zużywają ;) 

środa, 23 czerwca 2010

lakiery Bell - Glam Wear

Z dedykacją dla Noska :D

Serię lakierów Glam Wear firmy Bell oceniam jako bardzo udaną - zarówno pod względem dostępnych kolorów (obecnie jest już chyba trzecia wersja tej serii) jak i jakości samych lakierów.

W swoim zbiorze liczącym ponad 40 sztuk mam 3 z Bell Glam Wear: nr 406, 407 i 408.

406 - bezdrobinkowa jasna czerwień (na zdjęciu z lampą dziwnie wyszedł kolor, jakby z dodatkiem brzoskwini, ciepłego różo-pomarańczu)
407 - bezdrobinkowa ciemna czerwień
408 - fiolet z delikatnym niebieskawym połyskiem (widać go po 3 warstwie lakieru)

Zdjęcie bez lampy:


Zdjęcie z lampą:


Nosku, prosiłaś o zdjęcia na paznokciach - który chciałabyś zobaczyć jako pierwszy? :D

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Lakier do paznokci Essence - Crazy about colour - 01 Think Pink

Zdjęcia bez lampy


Zdjęcia z lampą


Jestem bardzo zadowolona z tego lakieru. Przede wszystkim dlatego, że w przeciwieństwie do morskiego brata Crazy me nie robią się bąbelki! Może dlatego,że jest trochę rzadszy?

Kolor jest piękny - intensywny, soczysty, bezdrobinkowy róż. Jak już pisałam wczoraj (trzy różowe lakiery do paznokci), jest cieplejszy, ciemniejszy i o wiele lepiej kryje niż Mellow Eveline.
Łatwo się nim maluje, nie tworzy smug i prześwitów. Schnie dosyć szybko.

niedziela, 20 czerwca 2010

Na górze róże - różowy lakier do paznokci razy trzy - Eveline Mellow, Essence Think PInk i Bell nr 307

Z najnowszej limitowanki Essence Crazy about colour oprócz lakieru Crazy me kupiłam także różowy lakier 01 Think Pink. W buteleczce kolor wydał mi się identyczny jak Mellow z Eveline, który miałam wcześniej. Skłoniło mnie to do zrobienia ich porównania.

Zdjęcie z lampą:

Zdjęcie bez lampy:

vs
lakier Eveline - Colour Show - Mellow
             Essence Think Pink          Eveline Mellow                           

 Essence Think Pink    Eveline Mellow

Przypatrując się dokładnie, różnicę między lakierem Think Pink a Mellow widać już w buteleczce, choć w trakcie zakupu wydały mi się identyczne. Liczyłam na to, że lakier z Essence będzie zamiennikiem Eveline, ponieważ ten drugi bardzo słabo kryje. O ile w przypadku krótkich paznokci tego tak nie widać, tak na długich już mi bardzo przeszkadza: końcówka paznokcia odcina się od reszty, co nie wygląda ładnie :(

Niestety, na paznokciach różnica między lakierami jest ewidentna.
Think Pink jest ciemniejszy niż Mellow. Ponadto jest cieplejszy.
Na pewno plusem jest o niebo lepsze krycie. Wynika to zapewne z bardziej gęstej konsystencji (Mellow jest dosyć rzadki, co jednak nie powoduje smug czy nierównomiernego pokrycia). Dla równowagi: Think Pink dłużej schnie niż Mellow.
W Mellow bardzo podoba mi się efekt: ktoś napisał kiedyś, że jest on żelkowy, galaretkowaty. Muszę przyznać, że coś w tym określeniu jest :)


Bell - Fashion Colour - nr 307
Jest to lakier ewidentnie inny niż dwa poprzednie, ale, że też jest bezdrobinkowy i w tonacji różowej postanowiłam go ująć w porównaniu.

Na zdjęciach wyszedł zupełnie inaczej niż jest w rzeczywistości (najbardziej zbliżony jest na zdjęciu bez lampy). To ciemny, nasycony i elegancki amarant. Moja miłość od pierwszego wejrzenia ;)
Bardzo dobrze kryje, nie robi smug ani bąbelków.

piątek, 18 czerwca 2010

Lakier do paznokci Essence - Crazy about colors - 03 Crazy me

Lakier pochodzi z edycji limitowanej Crazy about color. Nie jestem zadowolona ze zdjęć, no ale niech będą ;)

Kolor lakieru jest morski, więcej w nim zieleni niż niebieskiego, nie ma drobinek.

Jak widać na zdjęciu, jego największa wada to tworzenie bąbelków powietrza :/ Malowałam nim paznokcie wczoraj, ale zmyłam z powodu bąbelków, które myślałam, że powstały przez zbyt grube nałożenie lakieru lub zbyt szybką aplikację drugiej warstwy. Dziś pomalowałam od nowa i niestety bąbelki są znowu, mimo cienkich warstw i mimo, iż drugą warstwę nałożyłam po około 2 godzinach.
Schnie standardowo - ani nie szybko ani nie powoli.
Co do jakości - dopiszę jak sprawuje się pod tym względem.

Na wierzch nałożyłam odżywkę Maximum Growth Sally Hansen, dzięki czemu ma ładny połysk (bez niej jest mniej błyszczący).

W rzeczywistości jest ciut jaśniejszy.
Gdyby nie te bąbelki byłby całkiem fajny

Skórkowy problem - balsam do skórek z Avonu

Jakiś czas temu pogorszył się stan moich skórek przy paznokciach. Stały się suche, twarde, łatwo się zadzierały. Nie wiem dlaczego, ponieważ robiłam to samo, co przez X czasu wcześniej, gdy problemu takiego nie miałam.
Zamówiłam sobie wtedy w Avonie balsam do skórek.

Nail Experts - Cuticle balm


Pod względem konsystencji jest to raczej masełko niż balsam.
Powiem szczerze, że nie jestem zbyt zachwycona. Mimo, iż wyraźnie natłuszcza skórki, zmiękcza je i sprawia, że ogólnie są w lepszym stanie, to jednak brakuje mi komfortu używania (a to też jest dla mnie ważne).
Początkowo ma przyjemny zapach, melonowy. Po pewnym czasie bardziej kojarzy mi się z klejem biurowym ;) Również tak samo jak klej biurowy, tak to masełko jest lepkie, klejące, przez co nie zostawia przyjemnego uczucia wokół paznokci.

Metalowe pudełeczko jest urocze, ale nie lubię takich opakowań. Teraz mam krótkie paznokcie, więc nie mam trudności z używaniem, jednak gdy urosną, to nie będzie już to takie łatwe.

środa, 16 czerwca 2010

Doprowadzam paznokcie do ładu ;) Odżywka do paznokci i skórek z aloesem (Avon)

Znowu mi się buntują paznokcie, osłabły i rozdwajają się. Odżywki odżywkami, ale jednak lakiery nie wpływają na nie dobrze, więc co jakiś czas je obcinam i karmię ;)

Z tego powodu zamówiłam sobie ostatnio nowość z Avonu:

Nail Experts - Odżywka do paznokci i skórek z aloesem


Odżywka ma postać niezbyt gęstego żelu, delikatnie pachnie aloesem. Szybko się wchłania w płytkę i w skórki, nie zostawia klejącej się warstwy, jest wydajna.

Z nawilżeniem skórek radzi sobie bardzo dobrze (z nimi też mam ostatnio problem, co widać na zdjęciach, ale po tej odżywce jest i tak o wiele lepiej), z nawilżeniem płytki również, którą przy tym lekko nabłyszcza.
Na temat wzmocnienia póki co nie mogę się wypowiedzieć ponieważ za krótko ją stosuję. Niemniej jednak polubiłam ją i myślę, że warto spróbować.

Lakier do paznokci Joko - nr 14 - kremowy róż

Zdjęcia bez lampy (najlepiej oddany na 3. zdjęciu)


Zdjęcie z lampą
Kolor lakieru jest z gatunku tych, które bardziej podobają mi się na długich paznokciach.
Jest to ciepły róż, nie cukierkowy, ale też nie blady. W buteleczce widać malutkie różowe perełki, ale na paznokciach są niewidoczne. Myślę, że to właśnie one powodują, że w słońcu lakier jest bardziej cukierkowy, co widać na zdjęciu z lampą.

Lakier jest gęsty, ale dobrze się nim maluje, ładnie kryje, bez smug.
Nie ma problemu ze zbyt długim schnięciem, choć jeśli nałoży się zbyt grubo, to może się on pojawić.

Trwałość - nie najlepsza, dosyć szybko odpyskuje na końcówkach :(

wtorek, 15 czerwca 2010

Lakier do paznokci Joko - Virtual - beznumerkowy ;)


To jeden z najstarszych lakierów w mojej kolekcji - Joko Virtual. Nie ma ani numerka, ani nazwy koloru.


Na etykiecie jest napis "prezent od JOKO cosmetics", ale jak łatwo się domyśleć, lakiery z tej serii były wystawione do sprzedaży, po 5 zł.

Lakier jest jasno beżowy, z mnóstwem srebrnego brokatu. Po pierwszym nałożeniu rozczarowałam się, ponieważ beżowa baza jest transparentna, a liczyłam na bardziej kryjący efekt. Bardzo ładnie mieni się w słońcu, w świetle sztucznym wygląda jeszcze ładniej. Na zdjęciach efekt wyszedł metaliczny, ale w rzeczywistości taki nie jest - ma typowy brokat i lekko perłową bazę. Co mi się podoba to fakt, że mimo dużej ilości brokatu powierzchnia paznokci nie jest chropowata, a gładka.
Bąbelków nie zauważam, schnie dosyć sprawnie a trwałość - dosyć typowa.
Lakier należy do grupy lakierów: "nie wiem co o nim myśleć" - podobnie jak Plum in Chocolate z Eveline. Niby rzadko używam, co jakiś czas chcę się go pozbyć, ale jednak zostaje ze mną.

PS. Tak, tak, obcięłam paznokcie ;-p Muszę je znowu podkurować, a pomalowałam specjalnie dla Was :D

niedziela, 13 czerwca 2010

Lakiery do paznokci Essence - Nail Art - Twins, czyli jedne z ostatnich zakupów lakierowych

Kilka dni temu kupiłam dwa lakiery Essence z serii Nail Art - Twins, z "drugiej szafy". Zdecydowałam się tylko na kolorowe bazy - nawierzchniowe z brokatem nie przemawiają do mnie.
Wybrałam 2 kolory: śliwkowy Thelma i niebieski Bonnie. Na razie umieszczam zdjęcia w buteleczkach, ale na paznokciach również będą.

Cena: 7,99zł.

Obydwa są bezdrobinkowe, kremowe, ale znacząco różnią się komfortem nakładania i ogólnie jakością.

Essence - Nail Art - Twins - Thelma

Lakier ma piękny kolor - głęboka, ciemna śliwka. Niestety na tym plusy się kończą.
Lakier kiepsko kryje (w porównaniu do Bonnie, ale o tym kolorze później) i konieczne są dwie warstwy, bo jedna tworzy smugi, prześwity i ogólnie nierównomiernie i trudno się nakłada. Schnie wolno, a nawet gdy "niby" jest już suchy, jego warstwa jest miękka i bardzo łatwo o nieprzyjemne niespodzianki.

Essence - Nail Art - Twins - Bonnie

Ten kolor wypróbowałam jako pierwszy i zachwycił mnie. Pomalowałam nim paznokcie u stóp, bo u dłoni się bałam. Lakier jest gęsty, ale w pozytywnym sensie - łatwo się nakłada i bardzo dobrze kryje. Mogłam zostawić już jedną warstwę, ponieważ nie było żadnych smug czy prześwitów. Nałożyłam jednak drugą, z przyzwyczajenia i ta druga warstwa spowodowała lekką zmianę koloru. Po jednej warstwie kolor jest bardziej niebieski (jak w buteleczce) a druga powoduje jego lekkie przybrudzenie i szczerze mówiąc właśnie ten efekt bardziej przypadł mi do gustu.

Felerem jest to, że bardzo wgryza się w płytkę paznokcia i mocno ją barwi. Nie spotkałam się z tym dotychczas. Odbarwione paznokcie po lakierze koniecznie trzeba pomalować na nowo, bo "takich" nie można światu pokazać ;)

sobota, 12 czerwca 2010

Lakier do paznokci Eveline Colour Show - Plum in Chocolate

Zdjęcie z serii: "odkopane na dysku" ;)

Plum in Chocolate, śliwka w czekoladzie, jest dosyć dziwnym kolorem: raz jest to "plum", raz "chocolate", zdarza się też "plum in chocolate" ;), dlatego też miałam problem z uchwyceniem koloru.
W zależności od rodzaju światła i kąta padania na paznokciu widać brudny fiolet, fiolet, brąz lub mieszankę fioletu z  brązem.
W buteleczce nie do końca mnie przekonuje, ale jak już mam go na paznokciach to mi się podoba ;)
Lakier jest bezdrobinkowy, kremowy, do pokrycia konieczne są 2 warstwy.
Trwałość: standardowa - nie zachwyca, ale też nie jest kiepska.

Odżywkowy must-have, część 2 - odżywka do paznokci Sally Hansen Maximum Growth

Ufff, co za upał ... Energii brak a myśląc o gorącej kawie robi mi się nie dobrze ;) Zastąpiłam więc filiżankę kawy filiżanką świeżych truskawek, prawie prosto z działki, polanych jogurtem naturalnym. Zdrowa i jakże smaczna przekąska.

piątek, 11 czerwca 2010

Odżywkowy must-have, część 1 - odżywka do paznokci Sally Hansen Natural Nail Growth Activator

Nie zliczę, ile odżywek kupiłam i zużyłam (albo i nie ;)) w celu pozbycia się problemu jakim jest rozdwajanie się paznokci. Wypróbowałam kilka z Avonu, Oriflame, Wibo, Pierre Rene, Joko, Maybelline, balsam Herba Studio. I nic. Jak się później okazało, nawet zachwalane odżywki Nail Tek nie poradziły sobie z moimi rozdwajającymi się i słabymi paznokciami.

Około 6-7 lat temu trafiłam na odżywki firmy Sally Hansen, a dokładniej mówiąc na książeczkę z opisem ich produktów. Problem był jeden - trudna dostępność i ... cena. Jako licealistka, a później studentka pierwszego roku nie mogłam sobie pozwolić na taki luksus. Na drugim roku dostałam pierwszą pracę jako hostessa, oznaczało to więc w miarę stały dopływ gotówki. Myśląc sobie, że raz się żyje zakupiłam dwie pierwsze odżywki tejże firmy: Maximum Growth i Natural Nail Growth Activator.

Nieco wyprzedzę fakty i napiszę od razu, że zachwycona ich działaniem postanowiłam spróbować kilku innych (Teflon Tuff, Hard as Nails, Maximum Support, Diamond Strenght, Nailgrowth Miracle, Nail Quencher i zapewne coś jeszcze, ale nie pamiętam) i niestety okazało się, że wyrzuciłam pieniądze w błoto. Nauczyło mnie to, żeby nie eksperymentować, skoro znalazłam już odżywki satysfakcjonujące mnie i moje paznokcie w 100%.

Sally Hansen - odżywka do paznokci Natural Nail Growth Activator


odżywka do paznokci Sally Hansen Natural Nail Growth Activator
Odżywka ma za zadanie wzmocnić słabe, rozdwajające się paznokcie, nawilżyć i przyspieszyć ich wzrost.
Cena: w granicach 30-45 zł.

Odżywka ma postać wchłaniającego się rzadkiego olejku, o neutralnym zapachu. W przypadku suchych paznokci, potrzebujących wzmocnienia wchłania się ekspresowo, po kilku dniach stosowania wchłania się coraz wolniej, co jest dobrym znakiem :)

Producent zaleca stosowanie jej rano i wieczorem. Zaleca także wcierać olejek w płytkę okrężnymi ruchami, zwłaszcza w macierz paznokcia, aby stymulować ich wzrost.
Jak używam ja? Pierwszą warstwę wcieram, a drugą zostawiam do wchłonięcia. Używam jak sobie przypomnę, nawet więcej razy w ciągu dnia niż dwa.

Muszę przyznać, że kilkudniowa kuracja przynosi zauważalne efekty. Paznokcie są mocne, dobrze nawilżone, przestają się rozdwajać. Rosną faktycznie szybciej, dlatego używam olejku zawsze po obcięciu paznokci, a nowe rosną zdrowe; wtedy przerywam kurację i mogę znowu je malować :D
Ma również pozytywny wpływ na skórki - nawilża je i zmiękcza.

To, że wracam do malowania nie oznacza absolutnie, że odżywka idzie w kąt. Używam jej zawsze przed pomalowaniem paznokci i przed nałożeniem drugiej odżywki (ale o niej następnym razem).
Cena jest dosyć spora, ale uważam, że warto. Mi pomogła, więc a nóż komuś innemu również pomoże :)
Jak dla mnie to nie tylko najlepsza odżywka Sally Hansen ale ogólnie najlepsza odżywka do paznokci (na równi z drugą, o której w następnym wpisie).
Jednocześnie chcę przestrzec przed zakupem na Allegro!!!!
Nabyłam tą drogą odżywkę 2 razy (z powodu ograniczonych funduszy, wcześniej kupowałam w sklepach) i do teraz nie mogę pojąć dlaczego zamówiłam ten drugi raz. Jasne, cena korzystna, ale już to powinno dać mi do myślenia. Pomyślałam, ale inaczej: ok, supersprzedawca, sprowadza z USA, same pozytywy, więc nie ma się czego bać.
Niestety okazało się inaczej. Pierwsza zamówiona odżywka była gęsta (prawidłowa ma wodnistą konsystencję), klejąca się, źle się wchłaniała, miała inny zapach. Pomyślałam, że może taka partia, a może "skiepścili" skład i zamówiłam drugi raz. Było to samo. Kolejnym razem kupiłam w sklepie i ... o mamo! Wtedy dotarło do mnie, że te wcześniejsze dwie allegrowe buteleczki były:
a) podróbkami
b) źle przechowywane
c) przeterminowane
I już wiem skąd ta rewelacyjna cena ;)
Jeśli jednak ktoś lubi adrenalinkę i ma odrobinę szczęścia, może zaryzykować ;)

czwartek, 10 czerwca 2010

... mam i ja ;)

Tak mnie coś nosiło od pewnego czasu, sama nie wiedziałam co i chyba dzisiaj się dowiedziałam.
Postanowiłam założyć swój blog.

Jestem maniaczką lakierową i tą manią chcę się podzielić.
Na blogu będę zamieszczać zdjęcia moich lakierów do paznokci, pomalowanych paznokci, wraz z krótkim opisem. Nie wykluczam, że czasami pochwalę się również czymś innym.

Mam nadzieję, że będzie on dla Was inspiracją, a właściwie do zakupów kolejnych kolorowych buteleczek ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...