poniedziałek, 21 grudnia 2015

Grota solna, jod i selen a choroba Hashimoto

Przedwczoraj oficjalnie dołączyłam do chorych na Hashimoto. Być może stąd te wszystkie dolegliwości, o których czasami wspominałam we wpisach. Nie chcę tu pisać elaboratów na temat choroby, objawów, leczenia, diety itp, bo to nie miejsce na to, poza tym ekspertem nie jestem (jeszcze :p). Chcę jedynie zasygnalizować kwestię jodu i selenu w tej chorobie, bez wdawania się w szczegóły i naukową terminologię po to, aby wygenerować potrzebę u zainteresowanych osób poszperania w eksperckich źródłach a nie na blogu ;)
Szukając informacji na temat choroby szybko zwróciłam uwagę na nieścisłości i sprzeczne opinie na temat jodu. Jedni zalecają go w leczeniu Hashimoto, osoby chore pisały, że go suplementują, a z drugiej strony pojawiły się głosy, także na specjalistycznych forach i stronach, że powinno się ograniczyć a najlepiej zupełnie wykluczyć jego dostarczenie czy to z pożywieniem, czy wdychając powietrze nasycone jodem (np. nad morzem wiosną i jesienią, kiedy jodu jest najwięcej czy w grocie solnej). Ta kwestia szczególnie mnie interesowała wobec planowanego po świętach  pobytu w strefie SPA & Wellness - zacierałam ręce na grotę solną, "bo przecież w obliczu niedoczynności tarczycy to idealne rozwiązanie".
grota solna - jedna z atrakcji hotelu Perła Południa w Rytrze
źródło: http://perlapoludnia.pl/

Generalnie grota/jaskinia solna to rewelacyjny sposób na relaks, dostarczenie organizmowi masy pierwiastków, pomaga w zwalczaniu wielu dolegliwości w tym nadciśnienia, czy w stanach po zawałach serca. No i przy niedoczynności tarczycy. Przy "zwykłej" niedoczynności - tak, natomiast nie przy tej wywołanej przez Hashimoto. Co warte zauważenia, na żadnej stronie wskazującej przeciwskazania do pobytu w grocie solnej, nie znalazłam tej choroby (może otworzyłam jeden link za mało?). Co więcej, we wskazaniach jest wymieniona niedoczynność, więc dla osób przekonanych, że jest to to samo co Hashimoto jest to bardzo wprowadzające w błąd.

Chcę tym wpisem zostawić ślad dla osób szukających informacji o wręcz paradoksie - skoro w niedoczynności tarczycy jod jest zalecany, to dlaczego w Hashimoto, które łączy się z niedoczynnością jest wręcz odwrotnie? Kluczowe jest tu znaczenie jodu - pobudza on tarczycę do pracy, do produkcji hormonów regulujących pracę całego organizmu. W przypadku "zwykłej" niedoczynności wynikającej z niedoboru jodu jest więc pożądany. Proste.  Hashimoto natomiast jest chorobą z autoagresji (autoimmunologiczną), w której organizm sam siebie niszczy  - w przypadku zapalenia tarczycy niszczona jest tarczyca. Jeśli pobudzi się ją jodem do pracy (aby produkowała więcej hormonów, których jest za mało), to tym bardziej będzie ona niszczona. Łatwo tu o błędne koło.
Znalazłam informację, że aby zneutralizować szkodliwy dla chorych na Hashimoto jod (a właściwie nadtlenku wodoru, który powstaje w wyniku utleniania się jodu) powinno się zażywać selen, najlepiej z witaminą E, która poprawia jego wchłanianie. Pomyślałam - ooo, kupuję selen zwłaszcza, że pozwala obniżyć ilość przeciwciał. A za chwilę kolejna wiadomość, że jednak to tak nie do końca  z tym selenem, że trzeba być ostrożnym i nie przesadzić z jego suplementacją (nie przekraczać dziennej dawki 50 mikrogram, wliczając selen z pożywienia), bo skutki mogą być poważne (łącznie z ryzykiem wystąpienia stwardnienia bocznego zanikowego). Lepiej więc spożywać więcej naturalnego selenu np. w postaci orzechów brazylijskich lub ryb.

Zawsze staram się nie dać zwariować, więc i teraz chcę zachować rozsądek. Z groty solnej mogę zrezygnować (choć zakładam, że jednorazowy pobyt , ale nie uniknę np. spożywania soli jodowanej. O ile posiłki dla siebie mogę przygotować z taką solą (jeśli znajdę w sklepach - dzisiaj mi się nie udało), tak w sklepowych artykułach pożywczych zawierający sól zapewne jest ona jodowana. Ryb mogę jeść więcej, bo przyznam, że jest ich bardzo mało w mojej diecie.
Na koniec cytat z sobotniej wizyty u endokrynologa: "jak widać nie ma osób zdrowych, są tylko niezdiagnozowani".



11 komentarzy :

  1. Wiem, że mam Hashimoto od czerwca bywało ze mną różnie, ale jedyne co Ci powiem nie daj się zwariować! :) Ja żyję tak jak wcześniej, może dodałam trochę więcej sportu do mojego życia, ale ogólnie odkąd biorę tabletki jest lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, nie można dać się zwariować (o czym pisałam), ale tez zbytnio nie szkodzić sobie świadomie

      Usuń
  2. U mnie tez było podejrzenie Hashimoto. Ale zostało wykluczone. Co do groty- chodzę czasem z dzieciaczkiem, ale jestem zbyt ruchoma:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, a na jakiej podstawie wykluczono? Może u mnie też jednak nie ma Hashimoto, choć dużo objawów na to wskazuje

      Usuń
  3. mało się słyszy o tej chorobie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja mam wrażenia, że to jakaś epidemia

      Usuń
  4. też mam haszi...choroby z autoagresji mają zazwyczaj swój początek w jelitach (albo Ci przeciekają, albo masz kandidę albo jakieś robale), przeczytaj ukryte terapie zięby, zrób vega test łacznie z testami na nietolerancje pokarmowe by się dowiedzieć dokładnie gdzie leży przyczyna Twoich dolegliwości i zrezygnuj z tego co Ci szkodzi, po dłuższym czasie właściewego jedzenia i suplementacji organizm wróci do normy; suplementuj jod - zawsze, całe zycie, przy haszi też !!! (płyn lugola/ iodoral/ jod nascent). zdrowia życzę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz. Jestem na początku drogi, więc zapewne wiele badań przede mną.

      Znalazłam wiele opinii o rezygnacji z suplementacji jodu przy Hashimoto i mechanizm na tyle mnie przekonuje, że będę się go trzymać. Nie oznacza to zupełnego ograniczenia jodu, żeby nie było, ale nie dostarczanie go w większej ilości.

      Usuń
    2. Zapomniałam napisać - u mnie choroba tarczycy jest raczej kwestią genetyczną: tata miał chorobę Gravesa-Basedowa w ciężkiej postaci, siostra tez miałam epizody tarczycowe.
      Zapalenie tarczycy często ujawnia się w sytuacji długotrwałego stresu i tak też było u mnie.

      Usuń
  5. Choroby nie znam ale i nie zazdroszczę, bo wszystko co ma związek z tarczycą do lekkich nie należy.

    A grota solna to coś pięknego!! Byłam więc wiem ;)

    OdpowiedzUsuń

Nie proś o wzajemne obserwowanie - zaglądam na blogi osób komentujących :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...