Niezmiernie cieszę się, że powróciłam do nawyku częstego kremowania rąk. Przez dłuższy czas różnie z tym bywało i w zasadzie nie mam pojęcia dlaczego. Lenistwo? Zapominalstwo? Cokolwiek by to nie było już mnie opuściło i 3-4 razy razy dziennie smaruję dłonie i skórki kremem do rąk. Od jakiegoś czasu jest to krem z sokiem z Noni (morwy indyjskiej) firmy Tiande, który niedługo mi się skończy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TianDe. Pokaż wszystkie posty
Do tej pory nie słyszałam ani nie czytałam (może mi wpisy na blogach akurat umknęły) o firmie TianDe, więc gdy na spotkaniu blogerek w Nowym Sączu otrzymałam paczuszkę z kosmetykami tej marki: maseczką w saszetce, kremem do rąk i gąbeczkami do mycia twarzy poczułam się mocno zaintrygowana. Kosmetyków nie znajdziecie na drogeryjnych półkach, ale można zamówić je w sklepie internetowym, lub u konsultanta marki (którym też sami możecie się stać).
Krem do rąk i gąbeczki lada dzień zacznę używać, a maseczkę już zużyłam, więc pora na parę słów na jej temat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

