poniedziałek, 28 lutego 2011

Przesyłka od Vichy :D

Ja również dostałam propozycję współpracy z Vichy :D
W środę potwierdziłam chęć jej podjęcia, a w czwartek już miałam przesyłkę :) 
Otrzymałam krem do ciała NutriExtra oraz krem pod oczy i wokół ust Neovadiol Gf, który już używa moja mama :). Kosmetyki były spakowane w ładnej torbie papierowej. Oprócz tego w paczce był katalog wszystkich produktów Vichy (bardzo przydatne :)).


Nie byłabym sobą, gdybym od razu nie zaglądnęła do słoiczka z kremem. Przede wszystkim byłam bardzo ciekawa zapachu. I mnie nie zawiódł :D Skojarzył mi się z subtelnym zapachem prawdziwych, świeżych moreli. Większość morelowych kosmetyków ma zapach raczej landynkowy czy a'la oranżada , a w tym kremie naprawdę czuć morele :)
Lada dzień rozpocznę testy i obowiązkowo zdam relacje, jak się spisuje na mojej wymagającej skórze, którą nie tak łatwo zadowolić byle balsamem/kremem ;)

niedziela, 27 lutego 2011

Już ostatnie zakupy w lutym (mam nadzieję ;) )

W piątek poległam przed szafą Catrice, a to w sumie przez Shpilkę, ponieważ poprosiła o mnie Essencowo-Catricowe zakupy. A skoro już te szafy musiałam "zaliczyć" to i dla siebie coś znalazłam.

Lakiery: Meet me At Coral Island
Scream Peach!
Sold Out For Ever
i matujący top coat Matt Top Coat
wcześniej kupiłam szminkę nawilżajacą: Caramel beige

 Natomiast w czwartek w nagrodę za pozytywne zakończenie rozmów, które ciągnęły się od dawna skoczyłam do Douglasa:
Kredka Essence z serii Metallics - Copper Rulez (na szczęście dla mnie nie ma nic z klasyczną miedzią wspólnego :D)
i paletkę Nothing Else Metals (oliwkowe odcienie) i tym sposobem mam wszystkie 3 paletki z tej limitowanki :D
Kupiłam też drugi pedzelek do linera z tej samej serii :)

Wcześniejsze lutowe zakupy:
styczniowo-lutowe: (bo kliknięte i zapłacone w styczniu, ale dotarły do mnie w lutym)

sobota, 26 lutego 2011

Nowe kolory lakierów Colour and go i Multi Dimension (Essence)

To co robi firma Essence, to już naprawdę przegięcie, nie uważacie? ;)
Dopiero co pokazałam Wam nowości lakierowe tej firmy(http://lakierowo.blogspot.com/2011/02/essence-szaleje-lakierowo-kolejne.html ; http://lakierowo.blogspot.com/2011/01/hologramowe-nowosci-essence.htmlhttp://lakierowo.blogspot.com/2011/01/nastepne-lakierowe-nowosci-essence.html ), a natknęłam się na kolejne. Tym razem są to nowe kolory lakierów z serii Colour & Go i Multi Dimension.
Całkiem niedawno wprowadzali nowości w tych seriach a teraz znowu. Szaleją.




źródło: http://innenundaussen.blogspot.com/2011/02/teil-1-essence-neuheiten-nagellack.html

Nie wiem jak Wy, ale ja na pewno nie przejdę koło nich obojętnie :D Podobają mi się ostatnie 4 z serii Colour & Go i prawie wszystkie z Multi Dimension ....

piątek, 25 lutego 2011

Essence - Nail Art - Sealing Top Coat

Jako że pojawią się pytania na temat top coatu z Essence, którego używam i polecam napiszę o nim coś więcej :)

Top coat dostępny jest w tzw. "drugiej szafie", która nie we wszystkich Naturach jest. U mnie w mieście na 3 Natury druga szafa jest w 2 (a w jednej z tych dwóch jest jeszcze szafa Catrice, przy której trochę dziś poległam, ale o tym na razie cicho sza).

Preparat niby ma chronić przyklejane do paznokci ozdoby. Nie używam takowych, ale coś mnie podkusiło, żeby kupić mimo to :) I nie żałuję.
Pierwsze co rzuca się w oczy to zdecydowanie wzmocniony połysk lakierów. Na lakierach Golden Rose z serii Paris efekt jest wręcz nieziemski (już pisałam wcześniej, że mając błękitny lakier + ten top coat kilka osób pytało, czy mam naturalne paznokcie).
Wydłuża trwałość lakierów, choć dużo też zależy od samego lakieru - wspomniane już z serii Paris z topem wytrzymują nawet tydzień w nienaruszonym stanie, natomiast szary z Eveline po 2 dniach jest lekko stary na końcówkach kilku paznokci, ale nie odprysnął.
Nie zmienia drastycznie odcienia lakieru - niektóre lakiery lekko przyciemnia, inne lekko rozjaśnia, ale nie mając porównania w tym samym czasie lakieru z topem i bez jest to niezauważalne.
Jedyne co mi przeszkadza, to długie schnięcie (a na buteleczce piszą, że ma być szybkoschnący ...).

Jak najbardziej polecam :)
Z tej samej serii jest jeszcze baza, którą też mam zamiar wypróbować :)

środa, 23 lutego 2011

Lakier Essence - Multi Dimension - Love of Pink


Soczysty, intensywny bezdrobinkowy róż, czyli kolor na którego punkcie oszalałam kilka miesięcy temu.  Musiałam więc mieć i Love of Pink z Essence.
Lakier jest dosyć gęsty i trochę trudno nakłada się drugą warstwę. Schnie szybko, bez bąbelków, nie robią się smugi. Krycie prawie idealne.
Dla różocholików obowiązkowy przynajmniej do rozważenia ;)

poniedziałek, 21 lutego 2011

Essence szaleje lakierowo - kolejne nowości

Chyba lepiej by było, gdyby firma Essence opanowała się troszkę z lakierowymi nowościami ;)
O części pisałam już wcześniej:
http://lakierowo.blogspot.com/2011/01/hologramowe-nowosci-essence.html
http://lakierowo.blogspot.com/2011/01/nastepne-lakierowe-nowosci-essence.html

I ciąg dalszy:
(skupiłam się tylko na lakierach, pomijając np. naklejki do paznokci. Pełną ofertę nowości znajdziecie w linkach poniżej)
(źródło informacji i zdjęć: http://www.pinkmelon.de/magazin/makeup/essence-nail-art-neuheiten-ab-marz-2011.html
http://www.pinkmelon.de/magazin/pflege/essence-show-your-feet-neuheiten-ab-marz-2011.html )

Nail Art Twins:




Całkiem nowa seria: Nail Art Magnetics:



Całkiem nowa seria: Nail Art Special Effect! Topper:



Show your feet:




 Nail Art lakier do stempli i lakiery do zdobień/końcówek paznokci 



Co Wam wpadło w oko? :D Mi dwa pierwsze lakiery Twins i błękitny z Show your feet :)



Kosmetycznych zakupów ciąg dalszy ...

Wykazałam się wielką naiwnością sądząc, że pokazując poprzednim razem zakupy będzie to koniec zakupów kosmetycznych w lutym ... Na kremy z Avonu czekałam, ale cała reszta to skutek dzisiejszego chodzenia po sklepach ;)

* emulsja Emolium - miałam jakiś czas temu wersję w tubie, byłam bardzo zadowolona i planowałam ponowny zakup a wczoraj przypomniała mi o niej Carrola :) Nie sądziłam jednak, że tak szybko kupię. Rzadko kiedy wchodzę do aptek, ale dziś akurat weszłam i ... istne przeznaczenie! Emulsja była w promocji - butla 400ml z dozownikiem w cenie 32,90 (cena regularna w tej aptece 49,95)! I jak tu się nie skusić?

*szampon Garnier -  kupiony w ofercie CND w Rossmanie w cenie 3,99. Czytałam o nim, tylko nie mogłam sobie przypomnieć, czy były to pochwały czy nie ;) Trudno ;) Wypróbuję na sobie.

* woda brzozowa Isana - uległam licznym pokusom. Znając siebie szybko mi się znudzi używanie, no ale przynajmniej spróbuję (butla 500 ml w cenie 6,19)

* ukochana maseczka antystresowa Ziaji x2 - pisałam o niej już wcześniej http://lakierowo.blogspot.com/2011/02/zakupy-lutowe.html

* krem na dzień i krem na noc Anew Rejuvenate - Avon - pora na pierwsze kremy przeciwzmarszczkowe ;) Chodziły za mną już jakiś czas, ale dopiero promocja w Katalogu nr 3 (zestaw za 75 zł) ostatecznie spowodowała, że zamówiłam.

niedziela, 20 lutego 2011

Olay - Complete - krem nawilżający z podkładem (+ porównanie z kremem Bielendy)

www.olay.pl inne opakowanie
Opis producenta: (ze strony www.olay.pl)


Olay Complete touch of foundation Krem nawilżający na dzień z dodatkiem podkładu Max Factor dla średniej karnacji
Olay Complete Touch of Foundation z dodatkiem podkładu Max Factor wyrównuje i poprawia koloryt, aby cera wyglądała piękniej każdego dnia.
Complete Touch of Foundation doskonale nawilża i odżywia cerę, przywracając jednocześnie równomierny i zdrowy koloryt. Stanowi początek przygody z makijażem. Zapewnia ochronę przed szkodliwym działaniem promieni UVA i UVB na poziomie SPF15. Dzięki połączeniu technologii nawilżającej OLAY oraz formuły koloryzującej Max Factor, produkt idealnie się rozprowadza i doskonale wchłania, nie zatykając porów.
Wskazówki pielęgnacyjne: Krem należy nałożyć równomiernie na oczyszczoną twarz i szyję,wmasowując go delikatnie w skórę. Produkt szybko się wchłania,nie blokując porów skóry. Przebadany dermatologicznie.

Jak już wspomniałam wcześniej, krem skusił mnie z powodu promocji w Naturze (15,99) oraz tym, że podobny krem z Bielendy przypadł mi do gustu :) . Żeby nie produkować podobnych notek, od razu porównam te 2 kremy.

Krem Olay ma bardziej aksamitną i kremową formułę niż Bielenda, przez co lepiej nawilża. Krem z Bielendy nałożony solo powoduje lekkie ściągnięcie i wyraźny matowy efekt. Na kremie nawilżającym mat jest delikatniejszy i uczucie ściągnięcia znika. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie to, że jest trochę za jasny dla mnie. Olay do średniej karnacji idealnie pasuje mi kolorystycznie, nie muszę używać brązera, ale troszkę ciemnieje na twarzy. Daje delikatniejszy mat niż krem z Bielendy, ale dzięki temu skóra wygląda bardziej naturalnie (mówię kierując się własnymi gustami, bo nie lubię a i też nie mam potrzeby tak dobrego matowania). Bardzo fajnie wyrównuje koloryt i wygładza.

Z lewej Olay do średniej karnacji, z prawej Bielenda:
Na zdjęciu wydaje się, że lepiej pasuje mi Bielenda, ale dłonie mam trochę jaśniejsze niż twarz :p

Który bardziej polecam? Zależy od tego, czego oczekujecie. Jeśli chcecie dobrego matu a przy tym macie jasną skórę to Bielenda będzie odpowiednia. Jeśli by za mało nawilżała, to zawsze można nałożyć na inny krem, tylko że wtedy mat będzie subtelniejszy. Natomiast w przypadku trochę ciemniejszej, albo inaczej: w przypadku na pewno nie bladej ani jasnej skóry lepszy będzie Olay do średniej karnacji. On też lepiej nawilża, więc lepiej spisze się na suchej skórze. Słabiej matuje, więc jeśli nie potrzebujecie spektakularnego matu to ten polecam :)

Niestety nie mam porównania z Olay wersją do jasnej skóry :( Ciekawi mnie, który krem jest ciemniejszy: Bielenda czy Olay do jasnej skóry. Z niecierpliwością czekam więc na relację Hexxany :*

sobota, 19 lutego 2011

Zakupy lutowe :)

Kolejny miesiąc ograniczania zakupów się nie powiódł :/ Chyba nic mi już nie pomoże.
Sukcesem jest jednak to, że jeśli chodzi o pielęgnację, to kupuję tylko w przypadku wyjątkowej promocji, a nie prawie każdą nowość, która mnie zaciekawi (jak to było jeszcze w tamtym roku).


Pielęgnacja:

* zmywacz Isana - przedstawiać nie trzeba

* balsam Perfecta - co prawda chciałam inny rodzaj, który w nazwie miał S.O.S. (miałam próbkę i był super gęsty, pachnący Alienem *.*), ale likwidują pobliską drogerię (a buuuu ... szkoda :( ), cały asortyment mają -30% więc się skusiłam

* balsam Nivea - kupiony w Rossmannie w ofercie CND - już wypróbowałam, zapach skojarzył mi się z Neutrogeną. Ma dosyć lekką konsystencję ale o dziwo dobrze nawilża i nie ściąga. Za tą cenę warto wypróbować :) (cena: 8,79)

* krem do rąk Dove - również z Rossmannowskiego CND - (cena: 4,79)

* krem Olay z podkładem - po Bielendowym kremie zaciekawiły mnie takie wynalazki. Obecnie jest promocja w Naturze na całą serię Complete i kremy kosztują 15,99 :) Jako że ten z Bielendy jest ciut za jasny, zdecydowałam się na wersję do "średniej skóry". Żal nie brać, a krem okazał się bardzo fajny :) Recenzja się pojawi wraz z porównaniem do kremu Bielendy.
Zastanawiam się, czy by jeszcze wersji do jasnej nie kupić :p Bo to średniej lekko ciemnieje na twarzy, a Olay nawilża lepiej niż z Bielendy.

Wzięło mnie znowu na maseczki saszetkowe:

* anty stress - Ziaja - genialna maseczka!! Razem z regenerującą stała się moim  #1!! świetnie nawilża, skóra rzeczywiście wygląda na wypoczętą i zrelaksowaną i odzyskuje ładny koloryt :)

* nawilżająca - Ziaja - kupiłam, ale po niezbyt pochlebnych opiniach boję się jej użyć hahaha
maseczki w Rossmannie kosztują 1,49 :)

* maseczka z mlekiem, miodem i olejkiem migdałowym i z orzeszków makadamia - Rival de Loop - taka sobie. Zapach ma bardzo mocny i do tego, jakiego nie lubię w kosmetykach mleczno-miodowych (a zdarzają się też piękne wersje). Ciężka, więc i skóra wygląda na "obciążoną" tą maseczką, nawet po starciu. No nie wiem,. Mam jeszcze połówkę, może akurat będzie lepiej ;) Podoba mi się, że saszetka jest podzielona na pół, choć jak dla mnie to mogłaby być podzielona na 4.


Kolorówka:

* baza diamentowa - Celia - podobnie jak balsam Perfecta kupiąłm go w likiwdowanej drogerii. Skusiła więc niższa cena, a poza tym się przyda jak zużyję inną bazę Celii, którą obecnie używam.

* tusz Volume Flash - Rimmel - kupiony jako sprawdzony pogrubiający tusz, w promocji za 16,99. Miałam wcześniej 2 czy 3 razy i wydaje mi się, że szczoteczka była wtedy grubsza?

* róż Catrice light burgundy - kilka razy przymierzałam się do zakupu czegoś z Catrice (do tej pory miałam tylko 1 lakier, bo nic innego nie wpadło mi w oko), aż w końcu zdecydowałam się na ten róż. Jest to chłodnawy jasny brudny beżo-róż, delikatnie opalizujący. U mnie jest delikatnie widoczny, subtelnie ożywia. Podoba mi się :) (cena: 13,99)

* cienie Essence z serii Metallics - zachwyciły mnie zupełnie spontanicznie :) Wcześniej kupiłam szarą paletkę, a ta brązowo-złocista wydała mi się byle jaka. Podczas kolejnej wizyty w Douglasie doznałam olśnienia, że one są piękne. I co ciekawe - najbardziej zachwycona jestem kolorem, który na początku od razu skreśliłam hahaha - w górnym prawym rogu, a mało podoba ten, który mnie w sklepie zachwycił (w dolnym lewym rogu). Nie lubię miedzianych odcieni, ale ten jest wyjątkowo piękny. Stosuję je na bazę Virtual i na niej lepiej się spisują niż na bazie pod cienie Lumene. Na Virtualu są zdecydowanie bardziej trwałe, kolor jest mocniejszy a i połysk bardziej widoczny. Lepiej też się nakładają.
Za to liner jest taki sobie. Pędzelkiem z tej samej serii nakłada się świetnie, odcień brązu jest chłodny i ładnie komponuje się z cieniami, ale co z tego, skoro pod koniec dnia kolor jest mniej intensywny, a kreska na dolnej powiece rozmazana. 
Lepsze zdjęcie paletki:

Przesyłkę z Golden Rose już pokazywałam, więc nie będę się powtarzać - http://lakierowo.blogspot.com/2011/02/paczka-pena-golden-rose.html

Co prawda kosmetyki kliknęłam i zapłaciłam w styczniu, ale że dostałam w lutym, to zaliczam do lutowych zakupów.



czwartek, 17 lutego 2011

lakier Golden Rose - Paris - nr 204


Przepiękny błękit!! Zwraca uwagę wszystkich i zbiera pochwały.

Zdjęcia są dosyć mocno podrasowane (i tak nie idealnie, w rzeczywistości jest trochę ciemniejszy), co niestety odbiło się na jakości - przy obecnej pogodzie aparat zrobił z lakieru kolor po prostu jasno niebieski, zgubił gdzieś ten błękit i nasycenie.
Kryje lepiej niż nr 230, ale mimo to nadal końcówki lekko się odznaczają.
Ma piękne wykończenie - niesamowity połysk, powodujący, że paznokcie są nie tyle pomalowane co polakierowane (tak samo jak w przypadku nr 230).
Dodatkowo użyłam top coata z Essence ("z drugiej szafy") który połysk podbił jeszcze bardziej i zdecydowanie wpływa na trwałość - nie sądzę, żeby sam lakier GR wytrzymał niemal nie naruszony 5 dni (tego właśnie dnia zrobiłam zdjęcia). Poprzednio miałam na paznokciach nr 230 i z tym topem wytrzymał 7 dni! Kilka osób zapytało mnie, czy mam sztuczne paznokcie - zdziwiło mnie to, bo przecież mam króciutkie. Zapewne chodziło im o efekt, jaki lakier z topem tworzą na paznokciach.

Nigdy nie przypuszczałam, że tak długo będę miała jeden lakier na paznokciach, ale mam teraz mało czasu na malowanie, a poza tym, te  kolory są tak piękne, a lakiery wręcz w idealnym stanie, że żal mi zmywać :D

Nakłada się bajecznie, szybko schnie.

Na koniec piosenka, która "śpiewa" mi się w myślach za każdym razem, gdy zerknę na paznokcie:

Golden Life - Oprócz błękitnego nieba





niedziela, 13 lutego 2011

lakier Essence - Multi Dimension - Purple Cherry

Musiałam obciąć paznokcie :( bo mi się złamał jeden :( Na szczęście paznokcie to nie ręka i szybko odrosną, bo źle się czuję z takimi kikutami :/ Druga sprawa, że nie podobają mi się krótkie paznokcie.


Nie mam pojęcia "co autor miał na myśli" nazywając ten kolor "Purple Cherry". Nic z "cherry" przecież nie ma. Zwykły ciemny fiolet, ale nie na tyle, żeby wpadał w czerń.
Przy malowaniu trzeba uważać na smugi, 2 warstwy konieczne i szybko schnie.
Nie zachwyca niczym szczególnym, ale może być.

niedziela, 6 lutego 2011

Joko Virtual - Satin Smooth - baza pod makijaż

Jakiś czas temu otrzymałam od producenta bazę pod makijaż Virtual do przetestowania i zrecenzowania.


Opis ze strony producenta: www.virtual-virtual.com

Trwały makijaż i nieskazitelnie gładka cera to marzenie każdej kobiety.

Marka Virtual przedstawia bazę pod makijaż Satin Smooth, która wygładza skórę, ujednolica jej koloryt i idealnie matuje.
Wiele kobiet stara się ukryć niedoskonałości skóry i przebarwienia nakładając grube warstwy podkładu, pudru czy korektora, które nadmiernie obciążają skórę. Nowa beztłuszczowa silikonowa baza pod makijaż Satin Smooth Virtual błyskawicznie wygładza i ożywia skórę Tuszuje drobne niedoskonałości skóry i ujednolica jej koloryt. Baza pod makijaż Satin Smooth to profesjonalny kosmetyk, który przedłuża trwałość makijażu nie wysuszając delikatnej skóry twarzy. Idealnie matuje, dzięki zawartym w składzie silikonowym polimerom. Wzmacnia efekt podkładu, ułatwia jego rozprowadzanie i znacznie przedłuża działanie podkładu oraz pudru.
Wygładzającą bazę Satin Smooth Virtual można stosować także samodzielnie, bez podkładu.
Przeznaczona jest dla każdego typu skóry. Nie ściąga i nie wysusza skóry.

Użyłam kilka razy, poobserwowałam jak się spisuje na twarzy i już mogę podzielić się z Wami wrażeniami :)

Krótko: baza jest bardzo dobra! Jak najbardziej polecam :)

Długo: baza jest silikonowa i ma przezroczystą formułę. Bardzo łatwo się rozprowadza, lekko ślizgając się po skórze. Skóra jest wyraźnie wygładzona i optycznie zmiękczona.
Podkładu nie używam, więc nie wiem jaki jest komfort nakładania podkładu na bazę. Jeśli chodzi o puder sypki, to jest rewelacyjnie. Dzięki bazie przyczepność pudru jest o wiele większa niż bez, przez co użyłam go mniej niż zwykle. Korektor też się lepiej trzyma, więc poziom krycia też jest lepszy.
Baza dłużej utrzymuje skórę w macie, ale nie do samego wieczora.
Świetnie spisuje się także jako baza pod cienie - łatwiej nałożyć cień a i jego trwałość jest znacznie przedłużona. Łatwiej się nakłada niż np. baza pod cienie Lumene, więc ta druga chyba pójdzie w odstawkę.
Zapychania nie zaważyłam, ale nie używałam jej codziennie a co 2-3 dzień.

czwartek, 3 lutego 2011

Paczka pełna Golden Rose

Dotarła przesyłka z Allegro, a w niej lakiery i linery Golden Rose. Nie wszystko jest dla mnie :p Skusiłam na zakupy Hexxanę (dla niej są 2 linery - nr 03 i nr 11) i Imago (wybrała lakier With protein i Fantastic).

Ceramic - nr 127 - różowo-czerwony z kolorowym drobnym brokatem, nie jest go za dużo :) (cena 5,50zł)
Paris: (cena 5,50 zł)
nr 204 - bezdrobinkowy błękit
nr 222 - znacie go ze zgłoszenia do Plebiscytu.W rzeczywistości jest bardziej zielony niż na tych zdjęciach, na których wyszedł trochę zbyt niebiesko
nr 231 - bezdrobinkowy granat, na zdjęciu na aukcji wyglądał trochę inaczej. Przetestuję.
Fantastic Color - nr 110 - bezdrobinkowy beż, nie jest całkiem jasny (cena: 5,50 zł)
With Protein - nr 268 - zwycięzca Plebiscytu - od razu przypadł Imago do gustu po zobaczeniu tego zdjęcia. W rzeczywistości jest bardziej brzoskwiniowy niż na zdjęciu z Plebiscytu (cena: 4 zł)


nr 01 - błękit / jasny niebieski
nr 03 - lawendowy
nr 10 - ciemny fiolet, noooo średnio ciemny ;)
nr 11 - turkus w stronę zielonego

Próbowałam zrobić zdjęcia linerów na skórze, ale trudno mi uchwycić ich piękny metaliczny efekt. A jak się udało, to z koleji kolory są przekłamane. Poza tym jak to w przypadku metalicznych kolorow bywa: nasycenie koloru i połysku zależy od kąta padania światła.
Fiolet jest w miarę dobrze oddany, ale niebieski wyszedł inny (za ciemny, za bury), lawendowy na zdjęciu jest bardziej różowy niż fioletowy i zieleń też nie taka (za ciemna, za zgniła?). Potraktujcie więc zdjęcia poglądowo ;)

Pędzelki maja takie same jak linery z limitowanki I love Berlin z Essence :) Postaram sie w weekend zrobić podobne zdjęcia do tych prezentujących linery ILB.
Coś mi się wydaje, że będę zadowolona :)

środa, 2 lutego 2011

Ziaja - maseczki z glinką

Maseczki pojawiły się już kilka miesięcy temu.

Do wyboru 5 rodzajów:
(opisy i zdjęcia ze strony producenta: www.ziaja.pl )

 

Nawilżająca: z glinką zieloną (5%); skóra sucha, normalna
Intensywnie nawilża naskórek:
glinka zielona nawilżająca - naturalny surowiec z grupy minerałów ilastych, źródło mikroelementów: głównie krzemu (około 35%), glinu (około 13%), żelaza (około 4,5%), magnezu (około 3%) oraz wapnia ( około 19%).
Przyspiesza regenerację skóry:
ECO-certyfikowany olej Canola - bogaty w fitosterole, tokoferole oraz kwasy tłuszczowe. Doskonale odżywia i zmiękcza naskórek.
ECO-certyfikowane glicerydy kokosowe - źródło NNKT bogatych w kwasy omega3 i omega6 niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry. Zapewniają wysoką efektywność ochrony warstwy lipidowej naskórka.
prowitamina B5 - aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek.
Skutecznie wygładza naskórek:
ekstrakt z owoców drzewa Tara- bogaty w oligosacharydy, zapewnia długotrwałe nawilżanie skóry. Tworzy naturalny film wzmacniający barierę hydrolipidową w efekcie doskonale wygładza naskórek.
Substancje aktywne: OLEJ CANOLA , GLINKA ZIELONA , GLICERYDY KOKOSOWE 


 
Kojąca: z glinką różową, skóra wrażliwa
Redukuje podrażnienia skórne:
glinka różowa łagodząca- zawiera magnez, wapń, sód, mangan, potas i fosfor, jest źródłem mikroelementów: głównie krzemu (około 57%), glinu (około 24%), żelaza (około 7%)
Zmniejsza wrażliwość naskórka:
ECO-certyfikowany olej Canola - bogaty w fitosterole, tokoferole oraz kwasy tłuszczowe. Doskonale odżywia i zmiękcza naskórek.
ECO-certyfikowane glicerydy kokosowe - źródło NNKT bogatych w kwasy omega3 i omega6, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry. Zapewniają wysoką efektywność ochrony warstwy lipidowej naskórka.
prowitamina B5 - aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek.
Łagodzi zaczerwienienia:
alantoina - pochodna mocznika o doskonałych właściwościach kojących i osłaniających naskórek. Skutecznie łagodzi podrażnienia oraz zmniejsza skłonność do ich powstawania.
Substancje aktywne: OLEJ CANOLA , GLINKA RÓŻOWA , GLICERYDY KOKOSOWE , ALANTOINA



Oczyszczająca: z glinką szarą, skóra mieszana, tłusta, trądzikowa
Zmniejsza widoczność rozszerzonych porów:
glinka szara oczyszczająca - zawiera siarkę, magnez, wapń oraz mangan, jest źródłem mikroelementów: głównie krzemu (około 45%), glinu (około 30%) i żelaza (około 2,5%).
Normalizuje pracę gruczołów łojowych:
kompleks proteinowo-cynkowy - łączy właściwości antybakteryjne cynku i łagodzące protein. Zapobiega powstawaniu podrażnień, wywołanych nadmiernym gromadzeniem się sebum na powierzchni skóry. Reguluje proces keratynizacji naskórka oraz chroni przed nadmierną utratą wody.
Skutecznie łagodzi podrażnienia skóry:
prowitamina B5 - aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek.
alantoina - pochodna mocznika o doskonałych właściwościach kojących i osłaniających naskórek. Skutecznie łagodzi podrażnienia oraz zmniejsza skłonność do ich powstawania.
Substancje aktywne: PROWITAMINA B5 (D-PANTHENOL) , KOMPLEKS PROTEINOWO-CYNKOWY , GLINKA SZARA , ALANTOINA 



Regenerująca: z glinką brązową (5%), każdy rodzaj skóry
Uzupełnia niedobór substancji odżywczych:
glinka brązowa regenerująca - surowiec naturalny z grupy minerałów ilastych, jest źródłem mikroelementów: głównie krzemu (około 50%), glinu (około 15%), żelaza (około 6%), wapnia (około 4%), potasu (3%) i magnezu (2%).
Przyspiesza regenerację skóry:
ECO-certyfikowany olej Canola - bogaty w fitosterole, tokoferole oraz kwasy tłuszczowe. Doskonale odżywia i zmiękcza naskórek.
ECO-certyfikowane glicerydy kokosowe - źródło NNKT bogatych w kwasy omega3 i omega6 niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry. Zapewniają wysoką efektywność ochrony warstwy lipidowej naskórka.
prowitamina B5 - aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek.
Skutecznie wygładza drobne zmarszczki:
proteiny ze słodkich migdałów - białka proste zbudowane z aminokwasów. Wyra źnie wygładzają naskórek, dając widoczne efekty liftingujące. Zapobiegają wiotczeniu skóry, wzmacniają jej strukturę i przyspieszają procesy regeneracji.
witamina E - witamina „młodości”, neutralizuje wolne rodniki przyspieszające proces starzenia skóry.
Substancje aktywne: WITAMINA E , OLEJ CANOLA , GLINKA BRĄZOWA , GLICERYDY KOKOSOWE 



Dotleniająca: z glinką czerwoną (5%), każdy rodzaj skóry
Aktywnie rewitalizuje skórę:
glinka czerwona energizująca - naturalny surowiec z grupy minerałów ilastych, źródło mikroelementów: głównie krzemu (około 50%), glinu (około 20%), żelaza (około 7%), potasu (4%), wapnia (3,5%) i magnezu (2,5%). Zawiera również fosfor, sód oraz mangan.
Wzmacnia proces dotleniania komórek skóry:
brunatna alga Laminaria digitata - bogata w potas, jod i sole mineralne. Stymuluje syntezę ATP - naturalnego nośnika energii, w efekcie reguluje trzy podstawowe funkcje skóry: odżywczą, ochronną i nawilżającą.
Skutecznie łagodzi podrażnienia:
ECO-certyfikowany olej Canola - bogaty w fitosterole, tokoferole oraz kwasy tłuszczowe. Doskonale odżywia i zmiękcza naskórek.
ECO-certyfikowane glicerydy kokosowe - źródło NNKT bogatych w kwasy omega3 i omega6, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry. Zapewniają wysoką efektywność ochrony warstwy lipidowej naskórka.
prowitamina B5 - aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek.
Substancje aktywne: OLEJ CANOLA , GLINKA CZERWONA , GLICERYDY KOKOSOWE , EKSTRAKT LAMINARIA DIGITATA



Jakiś czas temu kupiłam 2 z nich: oczyszczającą i regenerujacą.
Saszetki mają pojemność 7 ml i wystarczają na 2 użycia.

Oczyszczająca: nie wywarła na mnie większego wrażenia. Miałam odczucie, że za słabo oczyszcza, a zwężenia porów nie zauważyłam.
Fankom glinek może spodobać się to, że nie zastyga na tynk i bardzo łatwo ją zmyć.
Nie kupię ponownie. Mam i znam lepsze maseczki oczyszczające.

Regenerująca: w przeciwieństwie do oczyszczającej zdecydowanie mi się spodobała. Pięnie pachnie - kakaowo, z lekką nutą kokosa. Zapach nie jest natarczywy, przyjemnie relaksuje i umila czas noszenia maseczki. Co prawda po zmyciu skóra jest lekko napięta, ale i tak mam czuje się jej dobroczynny wpływ.
Na pewno jeszcze się skuszę, szkoda tylko, że nie jest dostępna w tubie.

Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...