środa, 25 lipca 2012

Nowe lakiery Rimmel - Sun Downer i Sky High

Niedawno w serii lakierów Rimmel  60 seconds pojawiły się nowe kolory. Skusiłam się na 2: Sun Downer i Sky High.



O ile kolor Sun downer udało mi się uchwycić (taaak, on jest taki soczysty), tak Sky High wyszedł zupełnie nie tak :/ To nie jest typowy błękit nieba, aparat zupełnie nie wychwycił zielonych tonów, które powodują, że w zależności od oświetlenia lakier wydaje się być morską zielenią, a kiedy indziej - intensywnym błękitem.

Poniżej pokazuję Sun Downer na paznokciach:


Soczysty, intensywny koral, z domieszką czerwieni (czasami wydawało mi się, że mam czerwony lakier na paznokciach).

Oba lakiery nakładają się raczej ciężko - są gęste, pędzelek jest szeroki (takich nie lubię) i trzeba uważać, żeby nie było widać pociągnięć pędzelkiem. Mimo gęstości potrzebne są 2 warstwy do pełnego krycia, choć i tak przy Sky High widziałam lekko odcinające się końcówki.

Schną dosyć wolno - wydają się być suche, a tu nagle niespodzianka - odbite ubranie czy jakiś zadziorek na lakierze :/

Zastrzeżenie mam też do wykończenia - to jedne z mniej błyszczących lakierów w mojej sporej kolekcji.

Trwałość - z Sun Downer jest lepiej niż z Sky High, który już na drugi dzień mi się pościerał na końcówkach, a na trzeci - pojawiły się małe odpryski.

Zmywanie - w przypadku Sky High to istna tragedia! Mimo użycia bazy, płytki paznokci były przebarwione na ... żółto :/ Musiałam się sporo namachać namydloną szczoteczką, żeby usunąć ten kolor.

Nie, nie zachwyciły mnie te lakiery.





czwartek, 19 lipca 2012

Green Pharmacy

W poprzednią środę dotarł do mnie kurier z kosmetykami do włosów Green Pharmacy, które wybrałam sobie sama.


Nie mogłam się oprzeć i zaczęłam od razu używać :)
Póki co włosy mam po nich fajne - lekkie, błyszczące i miękkie, ciekawa jestem tylko jak wpłyną na wypadanie, które (pewnie przez ciążę) bardzo się nasiliło :/



Znacie kosmetyki Green Pharmacy? 

poniedziałek, 16 lipca 2012

Porównanie peelingów do ciała Farmony Sweet Secret

Jakiś czas temu, korzystając z promocji kupiłam 2 peelingi Farmony - czekoladowy i migdałowy, ponieważ waniliowy już znałam, a byłam ciekawa, czy pozostałe 2 też mnie tak zachwycą.
Z kolei niedawno dostałam do testów 2 kosmetyki Farmony, w tym ... peeling waniliowy. Bardzo mnie to ucieszyło, bo to jeden z moich peelingowych faworytów,  a poza tym, mam aktualnie całą trójkę, to więc idealna okazja do zrobienia porównania!



Peelingi nie różnią się tylko zapachem. Już po otwarciu pudełeczek widać różnicę w konsystencji, która przekłada się na stopień ścierania.



Wanilia i indyjskie daktyle:


Na pierwszy rzut oka wygląda dosyć niepozornie, ale wierzcie mi - to mocny zdzierak! Drobinki są tak ostre, że miewam wrażenie jakbym peelingowała się tłuczonym szkłem.
Dla osób o skórze wrażliwej, lub preferujących delikatne wygładzanie ten peeling nie będzie odpowiedni. Natomiast jeśli szukacie naprawdę mocnych wrażeń i mało który peeling Was satysfakcjonuje pod tym względem, koniecznie wypróbujcie ten!

Sama baza jest kremowa, wygodna w stosowaniu.

Zapach - intensywny, słodki, ale nie mulący, przypomina mi serek waniliowy, w trakcie używania jest subtelniejszy.
Jadłam kiedyś daktyle, zapach mają słodko-gorzki, możliwe więc, że to one przełamują słodycz wanilii, ale samych daktyli nie wyczuwam.


Ciemna czekolada i orzech pistacji:


Jest to peeling cukrowy, czyli podobny np. do peelingów Dax Cosmetics. Dosyć tłusty, z powoli rozpuszczającymi się grudkami cukru. Z tego też powodu trzeba uważać, aby do opakowania nie dostała się woda.

Ściera trochę łagodniej niż waniliowy, ale nadal wyczuwalnie. Dodatkowym atutem jest pozostawienie delikatnej tłustawej warstwy na skórze, choć może to być kwestia sporna - jeśli nie lubicie takiego uczucia, to omińcie nie tylko ten peeling, ale ogólnie cukrowe.

Zapach. Czuć czekoladę i to mocno, ale nie jest to sztuczna i chemiczna czekolada, jaką się często spotyka w kosmetykach "czekoladowych". Zapach jest zdecydowanie bardziej przyjazny dla nosa i otoczenia niż masła z tej samej serii, które wręcz przytłacza mocnym, mulącym "zapachem".



Słodkie trufle i migdały:


Konsystencja jest galaretkowata, trudna do nałożenia, ześlizgująca się -  bardzo podobna do peelingów BeBeauty z Biedronki, jednak ciut bardziej ścierająca. Dla mnie mimo wszystko jednak za delikatnie.


Zapach: słodki, otulający, mniej mulący niż się spodziewałam.

Dla mnie to najsłabszy peeling Farmony z serii Sweet Secret - nie ściera tak jak lubię no i ta galaretka średnio do mnie przemawia.



A Wam która wersja najbardziej przypadła do gustu?


niedziela, 15 lipca 2012

Wyniki konkursu!!

Cały tydzień dumałam, które z Waszych odpowiedzi nagrodzić - najchętniej wszystkie!
Wybór był naprawdę trudny - tyle szczęścia, smutku, nadziei, sukcesów i porażek, aż dziw, że w ciągu 2 lat tyle może się zdarzyć.

U mnie również 2 lata były wręcz przełomowe, wiele się wydarzyło
po kolei:
- założyłam blog, z nudów, bo chłopak z którym wtedy byłam wyjechał, a ja nie miałam pracy

- rozstałam się z tym chłopakiem, po dość krótkiej znajomości, ponieważ była ona bezprzyszłościowa

- wyjechałam do Londynu - wróciłam po 2,5 tygodnia, pracy tam nie znalazłam i doszłam też do wniosku, że jednak w Polsce jest moje miejsce

- poznałam nowe osoby, które spowodowały, że w zasadzie pierwszy raz dobrze mi było bez faceta - imprezy, wypady na narty, kawkę itp

- znalazłam pracę - w zasadzie tak z niczego, zaczęłam na luzie, niezobowiązująco i się spodobałam na tyle, że pracuję nadal na o niebo lepszych warunkach

- spełniłam jedno z moich marzeń - pojechałam na koncert Die Toten Hosen 

- na początku 2011 roku (pod koniec stycznia) poznałam fantastycznego faceta

- na początku kwietnia się oświadczył

- w październiku wzięliśmy ślub

- przed ślubem kupiliśmy mieszkanie, po wielkim remoncie w końcu w marcu tego roku przeprowadziliśmy się do niego

- pod koniec maja dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć dzidziusia :) pozostaje więc nam czekać do końca stycznia


 Poniżej 3 wybrane i nagrodzone odpowiedzi:  




Nie mogłam poprzestać na tych 3 zgłoszeniach, wyróżniłam więc kolejne 3, 
z przesłaniem




Oczekujcie na mail :)

sobota, 14 lipca 2012

Kulinarnie cz. 14 - leczo

Uwielbiam cukinię, więc teraz, gdy jest na nią sezon jestem w swoim żywiole :) Tym bardziej, że teściowa hoduje cukinię w przydomowym ogrodzie na wsi i co kilka dni mam dostawę świeżutkich i dorodnych cukiniowych maczug :D

Panierowane krążki cukinii, spagetti z cukinią i pomidorami, łódeczki z cukinii wypełnione farszem warzywno-ryżowym, czy wreszcie klasyczne, przepyszne leczo. Zawsze mi się wydawało, że leczo to leczo, czyli takie jak robi moja mama - proste rozumowanie.
Poszperałam trochę po przepisach i okazuje się, że ile "kucharek" tyle różnych wersji (np. z boczkiem, pieczarkami, marchewką, majerankiem, mąką czy cukrem ....), choć w każdym króluje oczywiście cukinia, cebula, papryka i pomidory.

Poznajcie moją wersję tej smacznej potrawy.


SKŁADNIKI: 
dokładna liczba będzie zależna od wielkości garnka, w którym będzie przygotowywane leczo. Ja robię w średnim garnku, wychodzi ok. 8 porcji.


- cukinia - 1 duża, lub 2 mniejsze
- 3 duże cebule
- po 1 papryce czerwonej, żółtej i zielonej
- 2 duże pomidory
- ok. 25 dkg dobrej kiełbasy
- 4 łyżeczki koncentratu pomidorowego

przyprawy:
- wegeta, pieprz, papryka ostra, papryka słodka, 2 łyżki oleju, ocet (najlepiej jabłkowy - zdrowy :))

WYKONANIE:
Kiełbasę kroimy w kostkę, wrzucamy na rozgrzany olej. Kroimy cebulę w krążki i dorzucamy do kiełbasy, przykrywamy garnek pokrywką.

Przygotowujemy paprykę - wycinamy gniazda i kroimy w paseczki - wrzucamy do garnka.

Podlewamy niewielką ilością wody, wstępnie przyprawiamy wegetą, pieprzem i paprykami.

Gdy papryka zmięknie dodajemy pokrojoną w paseczki cukinię (po usunięciu wcześniej gąbkowatego środka z nasionami), dolewamy wodę i znowu dokładamy przypraw.

Całość trzymamy na ogniu około godzinę - musi zrobić się zawiesista "ciapka" (jeśli jest za mało wody, to dolewamy).

Dodajemy pokrojone pomidory (wcześniej sparzamy i obieramy ze skórki), koncentrat, ocet (ja daję 3 łyżeczki) i doprawiamy ostatecznie, do smaku. Ja lubię ostre leczo, więc doprawiam kilkukrotnie, aż mnie usatysfakcjonuje.

Podobnie jak piernik - im starsze tym lepsze (oczywiście nie przesadzajmy, bo najzwyczajniej w świecie się zepsuje ;))



Lubicie leczo?

czwartek, 12 lipca 2012

Konkurs z okazji 2 lat bloga - informacja

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zgłosili się do konkursu! 
Uwierzcie, wybór zaledwie 3 odpowiedzi nie jest prosty,
zatem proszę o jeszcze chwilę cierpliwości.





wtorek, 10 lipca 2012

AA - płyn micelarny Ultra odżywianie

Druga edycja Blogboxa była dla mnie pierwszą i jak na razie jedyną, w której wzięłam udział. Jak najbardziej chciałam wziąć udział w kolejnej, ale w wyniku różnych okoliczności, nie miałabym kiedy skompletować zawartości pudełka, ani o tym za bardzo myśleć.
W boksie znalazłam między innymi płyn micelarny AA z serii Ultra Odżywianie. Opis spowodował, że szybko zużyłam resztki Biodermy Sensibio, zaczęłam używanie i przyglądanie się micelowi AA.


Zdjęcie i opis ze strony producenta:


Twoja cera jest bardzo sucha, nieprzyjemnie napięta i poszukujesz łagodnego kosmetyku do oczyszczania i demakijażu? Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy AA Ultra Odżywianie jest idealny do Twojej skóry.

Kwas hialuronowy głęboko nawilża skórę i sprawia, że jest gładka. Naturalna betaina i ekstrakt z alg Durvillea antarctica wspomagają działanie nawilżające i chronią przed przesuszeniem. D-pantenol i alantoina łagodzą podrażnienia.

Skóra jest doskonale oczyszczona i nawilżona, pozbawiona uczucia ściągnięcia.

Odpowiednio skomponowane składniki aktywne delikatnie oczyszczają skórę, nie ściągając jej i nie wysuszając. Płyn niezwykle skutecznie usuwa makijaż oraz wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry, doskonale zastępując mleczko i tonik.

Moja opinia:


Od kilku lat jestem wierna płynowi Sensibio Biodermy, a wcześniej wypróbowałam micele kilku innych firm, m.in. Ziaja, Dax Cosmetics, Vichy.

Śmiałym i prawdziwym będzie stwierdzenie, że Sensibio doczekało się konkurenta.

Micel AA bardzo dobrze usuwa nawet mocny makijaż oczu, nie rozmazując przy tym tuszu czy kredki. Dokładnie wszystko zbiera, nie podrażniając oczu.

Najbardziej zachwyca mnie jednak co czyni ze skórą twarzy. Oprócz tego, że świetnie zmywa puder i sebum, to pozostawia skórę gładką, miękką, bez uczucia ściągnięcia! Jest naprawdę nawilżona. Bez problemu mogę nie używać po nim kremu, co praktycznie wcześniej się nie zdarzało (przy Sensibio także). Zdarza się wręcz, że teraz, w gorące noce po umyciu twarzy żelem czy mydełkiem, zamiast kremu przemywam jeszcze twarz małą ilością tego micelu - zastępuje krem rewelacyjnie.

Zaraz po użyciu skóra delikatnie się lepi, ale uczucie to mija.

Jestem zachwycona. Wcześniej kupiłam 2pak Sensibio, który jest w "zapasach" i chyba zaczynam żałować ...


Znacie ten micel? A może zachwycacie się innym?

czwartek, 5 lipca 2012

Letnie nowości Virtual - lakiery PasteLove i NeonLove oraz róż

Virtual znowu nas rozpieszcza i kusi!! Tym razem kolekcją letnich lakierów, a właściwie kolekcjami - jedna to pastele, a druga - intensywne, mocne kolory:




Które kolory bardziej do Was przemawiają?
Do mnie zdecydowanie te soczyste :D Niestety, nigdzie ich u mnie w mieście nie widziałam :(




Drugą nowością jest róż prasowany z olejem z Sacha Inchi, wyjątkowo bogatym w witaminy (zwłaszcza E) oraz nienasycone kwasy tłuszczowe: omega 3, omega 6 oraz omega 9.
 





Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...