wtorek, 28 listopada 2017

AA Wings of Color - przegląd nowej linii kosmetyków do makijażu || Baza, podkład, puder mineralny, rozświetacze, róż, korektor, cień, tusz, kredka, szminka

W najbliższym czasie planuję pokazać Wam przegląd kosmetyków do makijażu trzech marek, a zacznę od naszej polskiej AA. Niedawno w Rossmannach pojawiła się szafa z linią Wings of Color, zwracającą uwagę prostymi, eleganckimi opakowaniami w biało-złotej kolorystyce. Prezentują się niezwykle uroczo i zarazem szlachetnie. Ceny należą do średnich, ale nadal są przystępne, szczególnie, że warto się przyjrzeć ofercie marki.
AA Wings of Color nowość
Ciekawa jestem, ile z Was wie, że AA obchodzi w tym roku 35 urodziny? Wiedziałam, że od dawna są na rynku, ale że aż tak długo? Pamiętam, że pierwszymi kosmetykami, które kupiłam tej marki to seria Oceanic OligoVital, w różowych opakowaniach :D Kupiłam wówczas cztery na raz (krem na dzień, na noc, tonik i mleczko) i było to dla mnie szaleństwem. No cóż ... to były czasy studenckie ponad 10 lat temu :D Wings of color jest niejako wyrazem uczczenia urodzin, prezentem, dla każdej z nas :)
Pod koniec października otrzymałam wielką paczkę, w zasadzie to trafiła w moje ręce 2.11, ponieważ czekała na mnie  w pracy. Duży karton wypełniał balon z helem, który od razu został przygarnięty przez mojego starszego, prawie czteroletniego syna, złote balony-cyfry 3 i 5 (możecie zobaczyć je na moim  Instagramie) i eleganckie białe pudełko ozdobione złotym logo AA Wings of Color. Już sama ta oprawa mnie zachwyciła, a to dopiero początek.
W środku połyskiwały dziesiątki małych, złotych gwiazdek, odwracając na moment moją uwagę od zasadniczej zawartości. Przyznajcie, że wywiera ogromne wrażenie
Tak, dobrze widzicie! Skoro świętujemy urodziny, to toast trzeba wznieść szampanem. Mała butelka tego alkoholu uważam za rewelacyjny pomysł rewelacyjny i jakże trafiony. I kosmetyki ... na widok których od razu zaświeciły mi się oczy.
Bardzo polubiłam bazy pod makijaż z podstawowej serii AA Beauty Primer 360 stopni więc te z Wings of Color od razu mnie zaintrygowały. Ucieszyłam się widząc jedną z nich, nawilżającą Hydro Comfort wśród zawartości paczki. Rzeczywiście nawilża chroniąc skórę przed uczuciem ściągnięcia pojawiającym się w ciągu dnia. Świetnie sprawdza się w swojej podstawowej roli, jaką jest przedłużenie trwałości makijażu - twarz zdecydowanie dłużej jest świeża, nawet zmęczenie jest mniej widoczne. Baza zawiera połyskujące drobinki, o czym nie ma informacji na opakowaniu. Mnie bardzo zaskoczyły - mimo, że lubię rozświetlenie, to wolałabym wiedzieć, czego się spodziewać :) Drobinki nie dają efektu opalizującej skóry, tylko gdzie nie gdzie widać połyskujące punkciki. 

Jednym z podkładów z tej linii jest nawilżający i dopasowujący się do skóry Ideal Match, zawierający witaminę E i C. Jeśli nie lubicie, gdy podkład daje "suchy", pudrowy efekt, to koniecznie musicie go wypróbować. Twarz wygląda gładko, satynowo i zdrowo. Jest delikatnie zmatowiona, ale nie brak jej też takiego naturalnego blasku. Poziom krycia jaki daje jest dla mnie w zupełności zadowalający - określiłabym je jako średnie, ale już blisko górnej granicy z mocnym. Odnośnie trwałości także nie napiszę złego słowa - podkład nakładam około godziny 7 i do wieczora ściera się naprawdę nieznacznie, a w trakcie zmywania makijażu na płatku widać, że usuwam także podkład.  Kolor, który mam to Vanilla, (jaśniejszy jest Ivory). Nie jest jasny, ale w trakcie rozprowadzania daje jaśniejszy odcień, niż widać w butelce czy na dłoni bez rozsmarowania. 
Producent poleca podkład dla każdego typu skóry, jednak myślę, że na suchej (jak moja) i normalnej spisze się lepiej niż na tłustej przez właściwości nawilżające i bardzo delikatne matowienie.

Korektor All Day Long jest rzadszy niż podkład i przyznam, że przez to mam trudności z wydobyciem go w odpowiednio małej ilości. Zdziwiło mnie, że mimo konsystencji naprawdę dobrze kryje i wyrównuje kolor skóry pod oczy (używam go na te partie). Co jest niezwykle istotne w przypadku korektorów pod oczy - nie zbiera się  w załamaniach skóry ani ich nie podkreśla. 

Mineralne pudry sypkie to prawdziwe perełki w ofercie Wings of Color ze względu na krótki i prosty skład. Są ciekawe także z powodu krycia, jakie dają. Większość pudrów sypkich, które miałam lub mam aktualnie dają jedynie mgiełkę wykończeniową, natomiast mineralny WoC kryje zdecydowanie bardziej. Jak na mój gust i na wymogi mojej suchej skóry nałożenie tego pudru na podkład to już za dużo. Taki duet wygląda u mnie za matowo i za sucho. Sam puder za to dobrze się u mnie sprawdza, kiedy nie chcę nakładać podkładu, np. wyskakując jedynie do sklepu w sobotę, a chcąc wyglądać "jak człowiek". Zwykły sypki puder jedynie zmatuje, natomiast ten także wyrówna kolor i zatuszuje co trzeba.. W przypadku tłustej skóry, lub wymagającej mocnego krycia puder będzie dobrym uzupełnieniem i wzmocnieniem działania podkładu.
W przesyłce otrzymałam kolor Vanilla, natomiast sama wcześniej kupiłam troszkę ciemniejszy i cieplejszy odcień Cream. Porównanie zobaczycie na zdjęciu poniżej.
Kolor korektora to nie Light tylko Fairy
Rozświetlacze to coś, co uwielbiam. Latem, zimą, na dzień, na wieczór ... dla mnie niezbędne o każdej porze roku i dnia. W ofercie marki zarówno osoba lubiąca subtelny połysk, jak i preferująca mocniejszy znajdzie coś dla siebie.
Różnokolorowe paseczki w delikatnych odcieniach złota i różu (to wersja Pink) powinny zainteresować te z nas, które wybierają subtelne rozświetlenie i jednocześnie chcą wyrównać koloryt. Połysk na skórze jest bardzo naturalny i dyskretny, twarz wygląda na wypoczętą. Z racji jasnego odcienia, puder na mojej skórze daje bardziej efekt rozjaśnienia, niż wyrównania. Dostępny jest też drugi odcień - Brown, który myślę, że lepiej by się u mnie sprawdził.
Jednolity rozświetlacz White Gold to drugi obok podkładu mój faworyt. To jest już typowy rozświetlacz, dający efekt tafli w chłodnym, złotawym odcieniu, absolutnie bez tzw. efektu "bombki".  Na zdjęciu ze swatchem nie do końca to widać przez pogodę jaką mamy, ale uwierzcie mi, że warto się mu się przyjrzeć. Jest piękny.
W kolekcji nie mogło zabraknąć różu - dostępny jest w czterech odcieniach, ja otrzymałam w wersję Red. Nie jest to taka typowa czerwień, bardziej ciepły róż. Nie mogę odmówić mu pigmentacji - wystarczy delikatnie dotknąć powierzchni różu pędzlem, aby uzyskać na twarzy widoczny efekt.
 
Chciałam pokazać Wam jak te kosmetyki prezentują się na skórze, jednak swatche potraktujcie mocno poglądowo. O ile róż i "paseczki" wyszły całkiem przyzwoicie, tak rozświetlacz stracił swój urok i piękno. Musicie puścić wodze wyobraźni :D

W przesyłce znalazłam także kosmetyki do makijażu oczu. O ile po czarną kredkę, która dla wielu kobiet jest niezbędnikiem, sięgam bardzo rzadko tak tusz i cienie muszą być obowiązkowo.
Automatyczna kredka jest miękka, dzięki czemu łatwo się nią maluje bez drapania powieki i bez konieczności poprawiania intensywności.  Czerń jest głęboka i wyrazista. Jak z trwałością? Niech to, że miałam problem usunąć ją z dłoni będzie wszystko mówiącą odpowiedzią :) Oprócz czarnej dostępna jest także w kolorze granatowym i brązowym. Chętniej widziałabym bardziej "kolorowe" odcienie - fiolet, turkus czy złoto i fuksję.

Od pojedynczych cieni zdecydowanie wolę palety, ale nie było tak zawsze. Wcześniej pojedyncze wydawały mi się praktyczniejsze, ale odkąd nauczyłam się korzystać z 4-5 kolorów w jednym makijażu to jednak palety u mnie dominują. Wings of Color proponuje coś dla każdego - i pojedyncze cienie i paletki z trzema lub sześcioma kolorami (Nude Style i Smoky Style).
Z tuszem naprawdę jest mi trudno dogodzić. Mam krótkie i liche rzęsy, którym zdecydowanie potrzebny jest efekt "WOW". Najczęściej wybieram tusze pogrubiające i dodające im objętości, zatem niezmiernie ucieszył mnie taki właśnie tusz No-Limit Volume. Co więcej, obietnice producenta nie są tylko obietnicami bez pokrycia. Rzęsy stają się wyraźnie grubsze, wydają się gęstsze. Nie zauważyłam osypywania się w ciągu dnia ani też rozmazywania. Widziałam na Instagramie, że wielu osobom przypadł do gustu. Nie dziwię się :) Kosztuje 29,99 zł, więc tym bardziej warto sprawdzić czy i Wam się tak spodoba.
Kremowa szminka Creme ... Jej cudowna formuła mnie zachwyciła! Pięknie kryje (na zdjęciu raz pociągnęłam szminką po dłoni) i miękko się nakłada. Czy jest trwała niestety nie wiem, ponieważ czerwień (Rich Red) na ustach nie jest "moim" kolorem. Z chęcią sprawdzę inne odcienie, bo jest ich kilka.

Z całego zestawu wybrałam kosmetyki, które zdecydowanie mnie oczarowały i stały się moimi ulubieńcami. Podkładem już "zaraziłam" koleżankę z pracy (niedawno go kupiła), rozświetlacz zachwalałam innej, a jeszcze kolejna mówi o kupnie pudru mineralnego (lepiej kryjący puder sypki bardziej ją przekonuje niż jakikolwiek podkład).

Ale w przesyłce urodzinowej były nie tylko kosmetyki. Oprócz balonów i wina paczka zawierała miękki pędzel do nakładania rozświetlacza Lovenue (rewelacyjnie się do tego sprawdza, odłożyłam pędzel z Hauro) w podobnie jak Wings of Color kolorach bieli i złota, gąbeczkę w kształcie serca do podkładu (jest trochę twarda ale mam wrażenie, że lepiej łączy podkład ze skórą niż oryginalny czarny BB) i gadżet - pendrive, który po pokazaniu na instagramie wywołał ogromne zainteresowanie i zarazem zachwyt nad świetnym pomysłem.
Zobaczcie. Najpierw pokazałam takie zdjęcie jak na dole z pytaniem, co to jest. Odpowiedzi padały różne, ale głównie, że szminka albo balsam do ust. Tak wygląda, ale środek zaskoczył mnie samą, szczególnie, że nie udawało mi się w żaden sposób otworzyć.
W końcu się udało, ale już zdążyłam uznać, że jednak się nie otwiera. Zobaczcie, w środku skrył się pendrive.
Powiem Wam jedno. Przesyłka wprawiła mnie w totalne oniemienie. Dostaję bardzo dużo paczek, ale dawno żadna nie była tak dokładnie przemyślana, tak spójnie skomponowana jak z Wings Of Color. Kosmetyki tak dobrano, aby można było wykonać pełny makijaż (no prawie pełny jeśli ktoś jeszcze podkreśla brwi) i odkryć dla siebie perełki.

Jestem ciekawa, czy znacie już kosmetyki Wings Of Color i czy macie wśród nich swoich ulubieńców.

 

17 komentarzy :

  1. Nie znam, ale tego szampana chętnie bym wypiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawe, czy pen dribe będzie w sprzedaży :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za każdym razem jak jestem w Rosmannie to kuszą mnie ich nowości. Muszę w końcu wypróbować coś tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo wpadło mi w oko :) Ładniutkie :) Fajnie, że te pudry kryją :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja obecnie zapoznaję się z podkładami AA

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale fajna paczuszka i ta zawartość. Jedyne co mam z tej marki to baza.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie znam tych kosmetyków, ale wyglądają super

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo fajna przesyłka wszystko mnie ciekawi

    OdpowiedzUsuń
  9. fajne nowości, ten rozświetlacz White Gold jest cudny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Sprawdzałaś może, czy ten korektor ciemnieje? Ma taki ładny, jasny odcień! Ten rozświetlacz White Gold bardzo mi się podoba! :) A pendrive jest przeuroczy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Podkład i korektor zapowiadają się ciekawie. Lubię bardzo te "zwykłe" podkłady z AA, więc sądzę, że z tym też bym się polubiła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Sprawdziłam i polecam również, niedługa coś więcej skrobnę :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękna grafika. A ten pendrive... boski :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękna paczucha, mam tusz, ale musi jeszcze poczekać :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Na promocji w Rossmanir kupiłam trzy produkty i zakochałam się :) Niekdufo skończy mi się puder mineralny i muszę kupić kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow, cudowna przesyłka! Ja z tej marki posiadam tylko paletę do modelowania twarzy, która odpowiada mi połowicznie, chętnie przetestowałabym pudry, bo wiele dobrego o nich słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń

Nie proś o wzajemne obserwowanie - zaglądam na blogi osób komentujących :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...