Obserwuj!

 

Morsko-eukaliptusowe klimaty w środku zimy? Dlaczego nie, tym bardziej, że coraz częściej mam wątpliwości, czy to zima, czy prędzej niezbyt udana wiosna. Linia kosmetyków pielęgnacyjnych Ocean Editions to jeszcze letnia nowość marki Love Beauty And Planet, a w jej skład wchodzi szampon, odżywka do włosów i balsam do ciała. O produktach tej marki pisałam wielokrotnie, a moim numerem jeden, nie tylko jeśli chodzi o asortyment Love Beauty And Planet, wciąż jest cudownie kremowy żel pod prysznic z linii z masłem shea i olejkiem z drzewa sandałowego.

Kosmetyki Love Beauty And Planet oparte są o wegańskie składy z etycznie pozyskanymi składnikami, a ich opakowania pochodzą z plastiku z recyklingu, który jest odpowiedni do ponownego przetworzenia. Coraz więcej osób zwraca uwagę na te kwestie, warto więc je podkreślić. 

Nawilżający szampon i odżywka dają bardzo przyjemne orzeźwienie, które jeszcze fajniejsze będzie w gorące dni. Zapach jest odpowiednio wyważony, bo nie jest takim typowo "łazienkowym" morskim zapachem za jakim nie przepadam, eukaliptus delikatnie go przełamuje, nie dominując go. 

Szampon bardzo dobrze się pieni, dzięki czemu jest komfortowy w użyciu i wydajny. Skutecznie oczyszcza włosy bez wysuszenia ich i puszenia. Razem z odżywką świetnie działają na moje problematyczne, trudne w pielęgnacji włosy (ostatnio mam jednak szczęście do dobrych dla moich włosów szamponów i odżywek). Z natury moje włosy są mało błyszczące, szorstkie, mają tendencję do puszenia, trudno jest je odpowiednio dociążyć. Po tym szamponie i odżywce wyglądają o niebo lepiej, jak nie moje. Są bardziej błyszczące, gładsze, bardziej miękkie, przyjemniejsze w dotyku i co ważne - nie są spuszone! Są ładnie odbite od nasady, wyglądają bardzo świeżo, ale jednocześnie nie mam "antenek". Na długości są odpowiednio nawilżone, dociążone i dobrze się układają.

Kolejną wielką korzyścią jest nie podrażnianie skóry głowy! Po niektórych szamponach niestety skóra głowy bardzo mnie swędzi, piecze, aż boli - takie rewelacje niedawno zafundowały mi produkty Arganicare. Po tych - pełny komfort!

Z balsamu do ciała zadowolone będą osoby o skórze raczej normalnej, lubiące formuły niezostawiające warstwy na skórze. Przy rozprowadzaniu robi się biała warstewka (ale zastanawiam się teraz, czy to nie kwestia mojej skóry, bo w ostatnim czasie wszystkie kremy i balsamy tak się zachowują, a może tak trafiam?), ale szybko znika. Na skórze nie zostaje klejący ani tłusty film, można się od razu ubrać. Nawilżenie jest na średnim poziomie, dla skóry suchej, a tym bardziej bardzo suchej może być za słabe. Na tę chwilę nie mam problemów z przesuszającą się skórą, więc balsam daje mi wystarczającą pielęgnację, nie pogarszając jej stanu.

Wspomnę jeszcze o grafice na opakowaniach - z miejsca mną zawładnęła przywołując wakacyjne wspomnienia (cóż, niekoniecznie tegoroczne) a jednocześnie wprowadzając we mnie ... spokój. Być może dziwnie to brzmi, ale takie mam odczucia. Czasami opakowania są tak krzykliwe, że aż agresywne co też niejako mi się udziela, a tu czysta harmonia i balans.

Lubicie kosmetyki Love Beauty And Planet? Jaki jest Wasz ulubiony?


9 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa seria, jeszcze jej nie miałam, ale chętnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście bardzo się polubiłam z tą serią i polubiłam się mocno z zapachem. Ogólnie lubię kosmetyki tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa linia, ogólnie markę znam, ale niczego nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam nic tej marki, ale ta linia cudownie się prezentuje. Kusi już samym wyglądem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyjemna seria, też o niej pisałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podoba mi się zapach tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię tę serię, fajnie wpływa na włosy i skórę

    OdpowiedzUsuń
  8. tej serii nie miałam, ale miałam dwa inne szampony, pamiętam, że kokosowy był świetny :)

    OdpowiedzUsuń

Nie proś o wzajemne obserwowanie - zaglądam na blogi osób komentujących :)

UWAGA! Usuwam komentarze z podlinkowanymi słowami kluczowymi!