niedziela, 5 lipca 2015

Saszetki, pudełeczka - krótko i na temat: Eveline, SheFoot, Secret Soap Store i Cattier

Początkowo planowałam osobne wpisy dla każdego z kosmetyku, ale że nie mam za wiele do napisania na ich temat zrobię to zbiorczo :) 

***

Pro-regenerująca maseczka żelowa Eveline okazała się poprawna. Nawilża całkiem nieźle, choć do ideału dużo jej brakuje. Nie czułam jakiejś wyjątkowej regeneracji czy ujędrnienia, za to czułam lepkość, przez którą maseczka trochę trudno zmywała się chusteczką lub wacikiem (jak radzi producent). Nie kładłam jej w dużej ilości i saszetka wystarczyła mi na 2 czy 3 razy.
Skład: Aqua, Hyaluronic Acid, Betaine, Propylene Glycol, Acacia Seyal Gum, Xantham Gum, Carrageenan, Glucose, Glycerin, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Malus Domestica Fruit Cell Culture Extract, Lecithin, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Panthenol, Allantoin, Methylchloroisothiasolinone, Methylisothiasolinone, Parfum

***

W zestawie do pielęgnacji stóp Domowe SPA SheFoot jest saszetka z peelingiem i maseczką. Peeling jest bardzo niepozorny - baza jest lekko galeretkowata, drobinki nie są zbyt ostre, ale o dziwno całkiem nieźle radzą sobie z wygładzeniem skóry. Bardzo przyjemnie masuje stopy relaksując je jednocześnie. Za to maseczka nieco mnie rozczarowała. Oczekiwałam po niej bardziej skumulowanego i natychmiastowego działania. Jest po prostu kremem i jako krem oceniłabym ją bardzo dobrze. Jako maseczka - nie. 

***

Z Secret Soap Store zużyłam niedawno 2 próbki w słoiczkach - jedna mnie zachwyciła, a druga niekoniecznie.
Peeling grejpfrutowy do ciała totalnie mnie oczarował. Zapach jest tak sugestywny, że dostawałam ślinotoku. Prawdziwy, słodko-kwaśny grejpfrut, zero sztuczności! Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek miała kosmetyk lepiej pachnący tym owocem. Orzeźwiający, idealny na lato zapach unosi się w łazience jeszcze dłuższy czas po kąpieli.
Konsystencja jest zbita, dzięki czemu peeling jest wydajny - taki mały pojemniczek wystarczył mi na 3 razy.
Świetnie wygładza, zmiękcza, masuje i relaksuje skórę, nie wysuszając jej przy tym, a wręcz przeciwnie. Jego używanie to sama przyjemność, mam ochotę na więcej :)

***

O melonowej masce do ciała niestety zbyt wiele nie mam do powiedzenia. Pojemniczek wystarczył mi na jedno użycie, które w zasadzie wywołało mieszane uczucia. Maseczka jest nieco problematyczna w użyciu - należy nałożyć ją na ciało i zmyć po 20 minutach. A co robić przez ten czas? Nago paradować po mieszkaniu? :D Czy lepiej sprzątać łazienkę w stroju Ewy, a przepraszam, odziana jedynie w maseczkę? ;) Co prawda producent pisze o otuleniu ciała ręcznikiem, ale tego to już tym bardziej sobie nie wyobrażam. Można też ją użyć w mniejszej ilości i nie spłukiwać, ale jak dla mnie jest zbyt klejąca, żeby ten sposób wybrać.
Maska ma konsystencję nieco żelową, ale dobrze się rozprowadza i nie kapie ze skóry.
Jednorazowe użycie nie wywarło na mnie większego wrażenia, w sumie to żadnego wrażenia. Po zmyciu i tak użyłam balsamu, bo nie czułam pełnego komfortu - skóra nie była co prawda wysuszona, ale nawilżenie jak dla mnie było odrobinę za słabe.
Jeśli chodzi o zapach to za aromatem (i smakiem z resztą też) melona nie przepadam, ale ten jest o dziwo do zniesienia.

Skład: Aqua, Glycerin, Polysorbate 20, Betaine, Urea, Potassium Lactate, Sodium Polyglutamate, Hydrolyzed Sclerotium Gum, Panthenol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Triethanolamine, Retinyl Palmitate, Cucumis Melo (Melon) Fruit Extract, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, CI19140, CI15985.

***

Pierwszy raz z maseczką z różową glinką Cattier nie był udany. Nie jest to wina maseczki, a raczej mojego niefortunnego wyboru. Maseczkę należy spryskiwać, aby nie wyschła na twarzy, a ja użyłam do tego hydrolatu oczarowego. Efekt? Niewyobrażalne pieczenie, zaczerwienie i ściągnięcie skóry. Coś strasznego. Za drugim razem użyłam zwykłej przegotowanej wody i nic takiego się nie powtórzyło, więc to wina rzeczywiście hydrolatu, poza tym już po fakcie napotkałam opinie, że po oczarze maseczki i kremy lubią podrażniać. 
Może to dziwne, ale po maseczce nie widziałam żadnego efektu. Nic specjalnego nie robiła ze skórą na twarzy - ani negatywnego ani pozytywnego. 

3 komentarze :

  1. mmm jestem ciekawa tego zapachu peelingu grejpfrutowego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny pomysł na taki zbiorczy post o próbkach i jednorazówkach, chyba też tak będę robić, bo nigdy mi się nie chce pisać pełnego posta na temat takich maluszków. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam tą pierwszą maseczkę z eveline żelową ale jeszcze jej nie używałam.

    OdpowiedzUsuń

Nie proś o wzajemne obserwowanie - zaglądam na blogi osób komentujących :)

Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...