wtorek, 16 maja 2017

Kosmetyczne podsumowanie kwietnia - zużycia || Ciekawa scenka, której byłam wczoraj świadkiem

Zużywanie kosmetyków idzie pełną parą, lecz zanim ubywać butelek, to jedynie robię miejsce na nowe. A i tak zaczyna go brakować :D Dzisiaj zobaczycie, co wykończyłam w kwietniu, a jeśli uda mi się sprawnie ogarnąć stertę nowości to zapraszam na nie jutro bądź pojutrze.

1. Tonik Hyaluron 3D Clarena

Jeden z lepszych toników jakie miałam. Przyjemnie odświeżał, nie wysuszał, nie podrażniał skóry i zdarzało mi się po nim czasem zapomnieć o kremie. Teraz mam kolagenowy z tej samej firmy i chyba z hialuronowego byłam bardziej zadowolona.

2. Płyn do kąpieli Maliza o zapachu talku

Gęsty płyn, który mocno się pieni i pięknie pachnie. Lubiłam jego pudrowy zapach, ale kąpiel z użyciem tego płynu była nieco wysuszająca skórę. 

3, 4. Szampon i odżywka Planeta Organica z olejem z awokado

Już od początku ten duet niezbyt mnie do siebie przekonał przez ananasowy zapach (nienawidzę ananasów). W działaniu także obyło się bez zachwytów. Wersja z awokado okazała się dla moich włosów za lekka, za słabo dociążała włosy. Z masłem shea spisywała się o wiele lepiej, także z mango byłam zadowolona (obecnie używam maski do włosów i jest rewelacyjna).

5. Nawilżający płyn micelarny Vianek

Dobrze radzi sobie z mocnym makijażem, także oczu - dokładnie go zmywa, nie podrażniając oczu i nie wywołując łzawienia. Warto go wypróbować.


6. Odżywka Planeta Organica z masłem shea

Jak już wcześniej wspomniałam, seria z masłem shea najlepiej spisała się na moich włosach, bo najlepszym stopniu je dociąża (ale nie obciąża). Dla cienkich włosów zapewne będzie zbyt ciężka.

7. Płyn do kąpieli Radosna chwila relaksu Kneipp

Uwielbiam kąpielowe cudeńka Kneipp. Nie są całkowicie naturalne, choć za takie chcą uchodzić, ale skutecznie umilają kąpiel dzięki cudownym zapachom i łagodnym działaniem na skórę, której nie wysuszają.

8. Żel pod prysznic migdał i hibiskus Dove 

Kolejny żel Dove, który zużyłam z ogromną przyjemnością. Delikatny, otulający zapach i gęsta, kremowa piana pielęgnująca skórę pod prysznicem to idealne zakończenie męczącego dnia.

9. Żel pod prysznic czarna orchidea Palmolive Irresistible Touch

Żele Dove rozpieściły mnie do tego stopnia, że żele Plamolive, które przecież kiedyś bardzo lubiłam za kremowość wydają mi się teraz za mało kremowe ;) A może teraz są rzadsze niż dawniej?
Podobał mi się jego zapach, trochę kwiatowy, trochę perfumeryjny, trochę kremowy, a nawet nieco luksusowy. Nie wysuszał skóry, ale nie zauważyłam też, aby ją pielęgnował.

10. Maseczka w saszetce z glinką IVR

Dobra i skuteczna maseczka z glinką dokładnie oczyszczające skórę, nie wysuszając jej przy tym. Chętnie bym do niej wróciła, tylko nie kojarzę, żebym ją gdzieś widziała.

11, 12. Maseczki w saszetce Natura Care - nawilżająca i oczyszczająca

Już w poprzednim podsumowaniu obiecywałam recenzje tych maseczek i obiecuję dalej :D Zdjęcia czekają, czeka też moja mobilizacja do opisania kosmetyków pielęgnacyjnych Natura Care.
Oczyszczającą maseczkę bardzo polubiłam za porządne oczyszczenie skóry bez jej wysuszenia (mimo, że moja jest sucha). Z nawilżającą mniej się polubiłam - jest dla mnie trochę za słaba.

13. Krem na noc witaminą C Fenomen C  Perfecta

Moja skóra uwielbia witaminę C, jeśli jeszcze nie próbowałyście kosmetyków z jej obecnością, to koniecznie spróbujcie! Seria Fenomen C zawiera najlepszą obecnie formę witaminy C tetraizpolamitynian askorbylu, która rewelacyjnie działa na moją skórę (kwas askorbinowy, który jest najczęściej spotykany nie daje u mnie takich efektów).

14. Balsam do ciała z masłem shea, wersja mleczna Organique

Jego konsystencja jest typowa dla masła shea i nic dziwnego, gdyż jest stworzone własnie na jego bazie. Jest bardzo gęste i tłuste, ale na szczęście nie klei się na skórze. Mimo to lepiej sprawdza się nakładane na noc, niż na dzień. Najchętniej używałam go natłuszczania stóp i w tej roli spisał się rewelacyjnie.

15. Podkład Face Finity Max Factor

Cieszę się, że dałam temu podkładowi drugą szansę. Gdy zaczęłam używać gąbeczki a'la BB nagle okazało się, że podkład świetnie wygląda na mojej skórze. Nakładany palcami i pędzlem niestety nie wyglądał zbyt ładnie. Polubiłam go, kiedyś zapewne jeszcze go kupię, jednak obietnice producenta że jest to produkt 3 w 1 (baza, podkład korektor) włożyłabym między bajki. Nie kryje aż tak mocno, aby mógł zastąpić korektor. Szkoda także, że opakowanie jest dosyć niefortunne i nie pozwala na zużycie większej ilości produktu. Gdy podkładu zostaje ok 1/4 coraz trudniej wydobywa się z buteleczki, ratowałam się więc wyciąganiem pompki i nakładaniem podkładu na gąbkę z rurki.

16. Płyn do kąpieli jaśminowy Magic Spa Farmona

Płyn można używać także jako żel pod prysznic, jednak służył mi jedynie jako płyn do kąpieli. Pachniał tak samo jak sól, którą również miałam - przyjemnie, kwiatowo, nieco słodko, jednak niezbyt kojarzył mi się z jaśminem.

17. Chusteczki do higieny intymnej Intimelle

Od lat jestem wierna rumiankowym chusteczkom Cleanic (lub ich biedronkowej wersji Intimea) i tak zostanie. Chusteczki Intimelle nie do końca przypadły mi do gustu mimo, że produkuje je właśnie Cleanic. W przeciwieństwie do wersji biedronkowej, Intimelle nie są dokładnie tym samym produktem co Cleanic. Nie podoba mi się materiał, z którego są zrobione, ani to, że chusteczki nie można tak łatwo przetargać na dwie części.

18. Naturalne mydło Enklare

Jak lubię naturalne mydła tak z tymi się nie polubiłam. Zużyłam jedno, czekają na mnie jeszcze trzy. Mydła nie pachną (wielka szkoda), wysuszają mi skórę, do tego kolorowe "zygzaki" wypadają w trakcie zużywania mydła, a te ciemne bardzo brudzą. Teraz zużyłam mydło z niebiesko-czarnymi elementami i za każdym razem miałam wątpliwości, czy to moje dłonie były takie brudne, czy to mydło. Jednak to było mydło ;)

***

Idąc wczoraj do pracy zobaczyłam ciekawy obrazek. Zauważyłam jadącego samochodem pana, którego miałam kiedyś okazję poznać (nazwijmy go więc tutaj Znajomym, choć to nadużycie). Tuż za nim, bardzo blisko (aż podejrzanie blisko) jechał samochodem drugi pan, w ręce trzymał telefon i robił zdjęcie tablicy rejestracyjnej samochodu Znajomego. Cały dzień nie dawała mi spokoju ta scenka. Co przeskrobał Znajomy? Oczywiście powiedziałam o tym mężowi, zwłaszcza, że też poznał tego pana. Popuściliśmy wodze fantazji wymyślając coraz bardziej nieprawdopodobne scenariusze. Ostatecznie stanęło na przypuszczeniach, że pewnie wyjeżdżając z parkingu znacząco obrysował inny samochód, lub nawet "stuknął" go dosyć porządnie i miał ten niefart, że ktoś postanowił służyć pomocą w razie czego. A taka pomoc może okazać się niezbędna, jeśli właściciela uszkodzonego samochodu będą interesowały odszkodowania komunikacyjne.
Zdarzyło się Wam kiedyś być świadkiem niefortunnego parkowania lub wyjazdu z parkingu i spisać lub zrobić zdjęcie numeru rejestracyjnego? Okazało się to pomocne?

21 komentarzy :

  1. nic nie znam z Twojego denka, choć kilka produktów bym poznała :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie znam większości z tych produktów z wyjątkiem Palmolive i Dove oczywiście:) Ale zamierzam kopić płyn micelarny Vianek dożo dobrego o nim słyszałam,Tonik Clareny tez kusi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo fajnych produktów.
    Niezły traf z tym zdjęciem rejestracji 😀

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam płyn Kneipp. Niedawno wykończyłam wersję "na dobranoc" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. gratuluję tyli zużyć :) trochę miejsca się zrobiło;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne zużycia, korci mnie Planeta Organica w wersji awokado, może właśnie na moje cienkie włoski byłaby dobra :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładne zużycia, dobrze Ci to idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Spore denko :) Lubię ten żel Palmolive za zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. żałuję, że nie mam kamerki ale może się to zmieni bo czasami widzę różne zdarzenia na drodze. zdjęcia też robię ale nie miałam jeszcze poważnej sytuacji, w której ktoś by mi zrobił poważną szkodę

    OdpowiedzUsuń
  10. Też bardzo lubię żele z Dove, tej wersji jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam tą serię Planeta Organica z olejem z awokado i byłam całkiem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  12. z serii nawilżającej Vianka używam od wczoraj toniku- mgiełki:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam niczego z Twojego denka, choć kilka produktów kojarzę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ładnie Ci poszło, nie miałam nic, no oprócz chusteczek :)
    Nie widziałam takiej akcji, ale ciekawie musiało to wyglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam tego Viankowego micelka z niebieskiej serii, trzeba zatem nadrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  16. z chęcią wypróbowałabym produkt firmy vianek, już od dawna kuszą mnie ich kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi ten micel z Vianka średnio pasuje :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Dużo tego zużyłaś :D Ja nie miałam niczego :D

    OdpowiedzUsuń

Nie proś o wzajemne obserwowanie - zaglądam na blogi osób komentujących :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...