Preferuję wyraziste kolory na paznokciach, jednak z myślą, że na blog zaglądają także zwolenniczki delikatnych kolorów, wybrałam do przetestowania jasny lakier Misa - Should I?
No i niestety, klapa po całości ... Pierwsze Misowe rozczarowanie.
Już nie chodzi o kolor, który z definicji mi się niezbyt podoba (zwłaszcza, że zdecydowałam się na niego celowo), ale o jakość.
Uwierzycie, że na zdjęciach widzicie 3 warstwy lakieru? Mimo tylu warstw lakier nadal nie tworzy równej warstwy i widać smugi.
W przeciwieństwie do pokazywanych wcześniej lakierów Misa (spis poniżej), Should I jest wyjątkowo rzadki, nie nakłada się równo, widać zacieki, "placki", czy jakkolwiek to inaczej nazwać.
Samo wykończenie - typowo frenczowe. Kolor jest przejrzysty i widać końcówkę paznokcia. Ok, ktoś może lubić taki manicure i z tym polemizować nie będę. Ale nierówne pokrywanie płytki mimo 3 warstw powoduje, że akurat ten kolor nie jest warty polecenia :/
Z wcześniejszymi lakierami Misa łączy go jedynie piękny połysk.
No i niestety, klapa po całości ... Pierwsze Misowe rozczarowanie.
Już nie chodzi o kolor, który z definicji mi się niezbyt podoba (zwłaszcza, że zdecydowałam się na niego celowo), ale o jakość.
Uwierzycie, że na zdjęciach widzicie 3 warstwy lakieru? Mimo tylu warstw lakier nadal nie tworzy równej warstwy i widać smugi.
W przeciwieństwie do pokazywanych wcześniej lakierów Misa (spis poniżej), Should I jest wyjątkowo rzadki, nie nakłada się równo, widać zacieki, "placki", czy jakkolwiek to inaczej nazwać.
Samo wykończenie - typowo frenczowe. Kolor jest przejrzysty i widać końcówkę paznokcia. Ok, ktoś może lubić taki manicure i z tym polemizować nie będę. Ale nierówne pokrywanie płytki mimo 3 warstw powoduje, że akurat ten kolor nie jest warty polecenia :/
Z wcześniejszymi lakierami Misa łączy go jedynie piękny połysk.































