sobota, 31 marca 2012

Naturalne mydełka z Lawendowej Farmy

Jeszcze niedawno nie rozumiałam szału na mydła naturalne. Z ciekawości zamówiłam na Helfach 3 mydła - alep z karotką, z minerałami z morza martwego i ghar 40%. Spodziewajcie się niedługo recenzji tego marchewkowego - używam go już ponad 3 miesiące (średnio co 2-3 dzień, czasami codziennie) i w zasadzie od niedawna mam wyrobioną o nim opinię.
Zaczęłam bardziej interesować się tym tematem i gdy na jakimś blogu przeczytałam o Lawendowej Farmie ... przepadłam :-D Wydrukowałam sobie całą ofertę, czytałam opinie w internecie, zaznaczałam na wydrukach kolejne mydełka, skreślałam, znowu zaznaczałam i tak w kółko. Gdy lista w miarę się wyklarowała poczułam się gotowa do złożenia zamówienia :D Wielkopomna chwila miała miejsce w późny niedzielny wieczór, w poniedziałek zrobiłam przelew i w piątek paczuszka była u mnie.
Gdy otworzyłam kartonik oszołomił mnie piękny miks zapachów mydełek, a później urocze kosteczki z równie uroczymi banderolkami.


Zamówiłam 4 pełnowymiarowe mydełka: jogurtowe, zdrowe stopy - głównie dla męża, który nie wiem czemu stopy myje tylko mydłem, podczas gdy resztę ciała - żelem ..., Kleopatry i orzeźwiające Maroko i 4 mini: skarb ogrodnika (przesłany w zamian za brakujący, a zamówiony przeze mnie żywokostowy), miodowy rumianek, lawendowa farma i migdałowy dotyk, a także plastelinkę Muminka do oczyszczania twarzy.


Eksperymenty rozpoczęłam od mydełka jogurtowego - zapowiada się całkiem przyzwoicie :) Natomiast mąż porwał do kąpieli plastelinkę, śmiejąc się, że to raczej "kupka Muminka" hahahaha.

Przyznam się, że czekam jeszcze na mydełkową przesyłkę z Mydlarni Tuli - w poniedziałek/wtorek powinna być.

Lubicie naturalne mydła? Macie swoje ulubione? A może któreś wyjątkowo Wam nie odpowiada?

piątek, 30 marca 2012

Dermokosmetyki z olejem lnianym - nowa seria Dermedic - Emolient Linum


Oferta marki Dermedic poszerza się o nową linię dermokosmetyków - Emolient Linum. Seria przeznaczona jest dla osób ze skórą suchą, bardzo suchą oraz osób cierpiących na atopowe zapalenia skóry (AZS), może być także stosowana w pielęgnacji dzieci powyżej 3. roku życia.  Głównym składnikiem tych kosmetyków jest olej lniany, bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) Omega 3, Omega 6 i Omega 9. 

W skład linii wchodzi: regenerujący krem do rąk, kojący krem nawilżający, lotion do ciała oraz olejek do kąpieli. 

REGENERUJĄCY KREM DO RĄK EMOLIENT LINUM

Dzięki aktywnej formule składników regenerująco-nawilżających, chroni skórę przed działaniem  niekorzystnych czynników zewnętrznych i zmniejsza jej skłonność do podrażnień. Olej lniany bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe Omega 3, Omega 6 i Omega 9 łagodzi mikrourazy naskórka oraz długotrwale nawilża wrażliwą skórę dłoni, kompleksowo ją odżywiając. Zastosowana w kremie lanolina o bardzo wysokiej czystości silnie nawilża i zmiękcza naskórek. Bardzo dobrze penetruje wierzchnie warstwy skóry, uzupełnia barierę lipidową oraz hamuje transepidermalną utratę wody. Alantoina ma działanie łagodzące, uśmierzające oraz wzmacnia regenerację naskórka. Witamina E podwyższa aktywność enzymatyczną w skórze, pomaga w tworzeniu nowych komórek.
Rekomendowana cena detaliczna: 19,90 zł
Pojemność: 100g

 
KOJĄCY KREM NAWILŻAJĄCY EMOLIENT LINUM

Dzięki zawartości oleju lnianego bogatego w nienasycone kwasy tłuszczowe Omega 3, Omega 6 i Omega 9 skutecznie łagodzi podrażnienia skóry, poprawia jej elastyczność oraz przyspiesza regenerację naskórka. Synergicznie działający Squalane i Sensiva S.C.50 zwiększają i przyspieszają przenikanie pozostałych składników aktywnych przez skórę, ograniczając utratę wody. Masło Shea długotrwale natłuszcza i nawilża skórę oraz tworzy barierę ochronną wzmacniając i odbudowując naturalny płaszcz hydrolipidowy. Krem nie wykazuje właściwości drażniących i uczulających. Dzięki lekkiej konsystencji Kojący krem nawilżający Emolient Linum szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustego filmu.
Rekomendowana cena detaliczna: 23,50 zł
Pojemność: 50g

LOTION DO CIAŁA EMOLIENT LINUM

Lotion dostarcza substancji aktywnie wspomagających naturalne funkcje fizjologiczne skóry, dzięki czemu kompleksowo chroni i pielęgnuje skórę suchą, bardzo suchą oraz atopową, również skłonną do alergii. Lotion do ciała Emolient Linum został stworzony na bazie zaawansowanych technologicznie składników, dostarczających skórze niezbędnych substancji odżywczych, przywracających jej jędrność. Olej lniany bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe Omega3, Omega6 i Omega 9 łagodzi podrażnienia i mikrourazy naskórka. Masło Shea zapewnią skórze intensywne i długotrwałe nawilżenie. W połączeniu z alantoiną działa kojąco, łagodząc uczucie ściągnięcia oraz eliminując dyskomfort suchej skóry. Ekstrakt z jęczmienia w kompleksie z olejem arganowym naturalnie wpływa na odbudowę płaszcza hydrolipidowego skóry. Wspomaga odnowę komórkową, przez co skóra odzyskuje zdrowy wygląd.
Niweluje uczucie swędzącej, ściągniętej i nadmiernie przesuszonej skóry
Rekomendowana cena detaliczna: 42 zł
Pojemność: 400g 
 
OLEJEK DO KĄPIELI EMOLIENT LINUM

Olejek zalecany jest do zażywania kąpieli emoliacyjnych. Odpowiednia kompozycja składników aktywnych delikatnie oczyszcza skórę nie naruszając jej płaszcza hydrolipidowego. Olej lniany dzięki swym właściwościom łagodzącym i zmiękczającym poprawia elastyczność naskórka, eliminuje uczucie dyskomfortu swędzącej, ściągniętej skóry. Olej mineralny wygładza skórę oraz dodatkowo przyspieszanie wchłaniania składników aktywnych zawartych w preparacie. Postać olejku w połączeniu z wodą tworzy delikatną mleczną emulsję, która nie tylko oczyszcza skórę z zanieczyszczeń, ale także wzmacnia jej barierę ochronną, nie pozostawiając  tłustego filmu.  Preparat nie zawiera mydła.
Eliminuje uczucie dyskomfortu swędzącej, ściągniętej skóry.

Rekomendowana cena detaliczna: 38,50 zł
Pojemność: 400g  

Jesteście ciekawe tych nowości?


środa, 28 marca 2012

Kulinarnie cz. 8 - jak dogodzić choremu mężowi?

... podsunąć mu pod nos coś pysznego i szybkiego ...

Co może być szybsze od ciach z gotowego ciasta francuskiego z Biedronki (2,99zł), z "czymś" w środku? Żeby było szybko, tym "czymś" może być dżem, powidło, smażone jabłka ("domowe", bądź sklepowe) albo .... brzoskwinie z puszki.


Trudno tu o podanie przepisu, bo właściwie go nie ma ;) Jeśli jednak któraś z Was nie poznała jeszcze zalet gotowego ciasta, to poniżej krótki instruktaż:
- ciasto rozwijamy,
- dzielimy na 8 dużych kwadratów (przy brzoskwiniach polecam właśnie duże kwadraty, natomiast do dżemu itp. mogą być mniejsze a więcej),
- brzegi smarujemy "rozbełtanym" jajkiem,
- na środek kładziemy 1/4 brzoskwini (w puszkach przeważnie są połówki),
- zawijamy - nie przejmujcie się dokładnym zalepianiem, bo i tak się nie uda ;) Brzoskwinia nam nie wypłynie,
- wierzch smarujemy jajkiem,
- posypujemy cukrem trzcinowym - nada chrupiącą słodką skorupkę,
- wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni,
- pieczemy "na oko" - aż ciacha się zarumienią,
- wyciągamy,
- zachwycamy się - aromatem i wyglądem,


- czekamy chwilkę, aż ostygną,
- jemy,

- zachwycamy się ponownie, tym razem przepysznym smakiem,
- zjadamy ile się da, ewentualnie dzielimy się (jeśli naprawdę musimy ... ;) ),
- planujemy ponowne zrobienie, tym razem WIĘCEJ :D

 Mąż zachwycony, ja też, jednak do pierwszego zdania z tego postu zdecydowanie powinnam dodać .... " i dużo"!!


Jeśli macie więcej czasu, polecam w wersji z nadzieniem sernikowym.


Z czym najbardziej lubicie ciasto francuskie?
A może macie wypróbowane sposoby na ciasto francuskie na ostro/słono?

wtorek, 27 marca 2012

Nowe szminki Virtual - Flower Power



Flower Power – poczuj wiosnę z Virtual!
Naturalne kwiatowe pomadki My Flower  

Inspiracją nowej kolekcji pomadek My Flower marki Virtual są naturalne barwy kwiatów. Pomadki posiadają delikatną i kremową konsystencję a ich nazwy nawiązują do kwiatów. Piwonia, orchidea czy róża sprawiają, że usta stają się odpowiednio pełne, delikatne i powabne. 

Pomadka My Flower Virtual łączy w sobie pielęgnację, delikatną kremową konsystencję i naturalne kolory. W skład kolekcji wchodzi 12 delikatnych i lśniących odcieni, w tym 3 klasyczne odcienie nude. 



Lekka, kremowa konsystencja sprawia, że pomadka wyjątkowo długo utrzymuje się na ustach. Pomadka My Flower została wzbogacona w  kompleks witamin oraz regenerujący olej z wiesiołka w wersji ECO, jeden z najcenniejszych olejów kosmetycznych. Olej z wiesiołka działa przeciwzapalnie, przeciwalergicznie i ochronnie. Dzięki odżywczym właściwościom pomadka My Flower doskonale pielęgnuje spierzchnięte i suche usta pozostawiając je idealnie nawilżone. Udoskonalona formuła nie zawiera parabenów.

Cena rekomendowana: 13,00 zł

Wpadła Wam w oko któraś szminka?
Mi się podobają te w odcieniach Nude (nr 130, 131 i 132) i Nasturcja (nr 134)

poniedziałek, 26 marca 2012

Alterra - peeling do ciała figa + żurawina

Jak pamiętacie, niedawno odebrałam zestaw kosmetyków Alterra do testów :). Ochoczo przystąpiłam do stosowania, a zaczęłam od peelingu.


/Zdjęcie i opis ze strony rossnet.pl/
Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Peeling do ciała z nasionami żurawiny* i wartościowym wyciągiem z figi to łagodny peeling pod prysznic. Substancje myjące na bazie roślinnej delikatnie myją Twoje ciało, usuwając w sposób łagodny obumarłe komórki naskórka. Peeling do ciała ze szlachetnym olejkiem z jojoby nada Twojej skórze uczucie gładkości i czystości. Gliceryna roślinna dostarcza długotrwałego nawilżenia. Owocowy naturalny zapach rozpieści i zrównoważy Twoje zmysły.

* z kontrolowanej biologicznie uprawy. Gwarantowane cechy produktu: nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych tam, gdzie to tylko możliwe, zastosowane składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego. 

Uwielbiam peelingi *.* Nie tylko za ich działanie, ale także za przyjemne, odprężające masowanie skóry. Spowodowało to, że byłam bardzo ciekawa, co proponuje Alterra w tej materii. Peeling jest takim kosmetykiem, o którym mogę wyrazić opinię w zasadzie już po pierwszym użyciu - kolejne użycia nie spowodują nagle poprawienia czy pogorszenia działania.

A szkoda ... Peeling z Alterry jest z takich peelingów jakich nie lubię.
Jest bardzo delikatny, ma mało drobinek, a sama baza jest dosyć rzadka, lekko galaretkowata czy raczej kisielowata.
Osoby preferujące delikatne (nawet bardzo) peelingi będą zadowolone.  Wielbicielki tych mocnych (typu Farmona czy Dax) będą zawiedzione i ja do nich należę.
Nie uzyskałam nim takiej gładkości skóry, jaką lubię, a i właściwości masujące też nie są takie, aby mnie zachwyciły.

Zapach - dla mnie jest obojętny - ani nie powala, ani też nie powoduje odruchu wymiotnego ;)

Na drugi dzień zrobiłam drugie podejście, które zakończyło się takim samym wynikiem :/

Nie tylko kobiety lubią peelingi. Jakiś czas temu przekonałam do nich (i do kilku innych kosmetyków) mojego męża.
Podobnie jak ja lubi je nie tylko za wygładzenie skóry, a też za masowanie skóry - z tego powodu najbardziej, bo jest wuefistą i gra w piłę nożną (2-3 razy w tygodniu ma mecze, treningi), więc docenia tą małą przyjemność.
Poprosiłam, aby użył peelingu z Alterry, bo byłam ciekawa jego zdania. Z łazienki usłyszałam jedynie krótkie:
- Kochanie, beznadziejny ten peeling.

Cóż, jemu też nie przypadł do gustu.


A Wy jakie peelingi lubicie? Delikatne, czy mocne zdzieraki? Jakie konkretnie peelingi do ciała są Waszymi faworytami?

niedziela, 25 marca 2012

Sleek razy dwa :D Jewels i Safari

Tak jak się chwaliłam (klik) skorzystałam z szansy zdobycia paletek Sleek, które są bardzo trudne do zdobycia. Do kolekcji: 1) Original , 2) Storm , 3) Bad Girl , 4) Graphite , 5) Au Naturel i 6) Curious
(miałam jeszcze Sparkle i PPQ, ale poleciały w świat) doszły dwie kolejne: Jewels i Safari :D


Co mi się rzuciło w nos, to zapach paletki Jewels. W innych nie wyczuwam żadnego zapachu, a ta właśnie ... pachnie.

Zdjęcia zrobione dzisiaj na szybko, niestety nie miałam kiedy zrobić swatchy (jedyne co mogę stwierdzić po szybkim teście to słabą pigmentację miętowego cienia w Jewels :/). Ale jak to się mówi: "co się odwlecze to nie uciecze".

czwartek, 22 marca 2012

Vaseline - oliwka w żelu Cocoa Butter

Jeden z dłużej obecnych kosmetyków w moim zbiorze.
Oliwkę w żelu Vaseline (Intensive Care) Cocoa Butter kupiłam w trakcie pobytu w Anglii, a było to ok 2 lata temu. Jakoś nie było mi z nią po drodze i tak po kilku sporadycznych użyciach sobie leżała. Kilka dni temu z musu sięgnęłam po nią znowu i tym razem nie mogę wyjść z zachwytu.


Od jakiegoś czasu borykam się z bardzo przesuszoną skórą całego ciała, łącznie ze skórą na brzuchu, o pośladkach i łydkach nawet nie wspomnę. Żadne balsamy/masła, które do tej pory radziły sobie świetnie niestety nie pomogły.
Dopiero po oliwce Vaseline skóra odżyła - przyniosła ulgę napiętej i bardzo szorstkiej i w związku z tym nieprzyjemnej w dotyku skórze. Miękkość i gładkość, a nawet delikatny film (nie klejący, ani nie tłusty) wyczuwalne są nawet na drugi dzień po aplikacji. Nic, tylko się głaskać i dotykać ;)
Nałożyłam sporą ilość oliwki, więc trochę trwało, żeby się wchłonęła. Planuję przez kilka kolejnych dni podtrzymać kurację oliwką zmniejszając jej ilość.


Zapach - jest dosyć mocny, ale nie mulący, na skórze - piękny i subtelny :)


Dla bardzo suchej skóry, lub do stosowania w przypadku wysuszenia - idealna, nie tylko przez samą formułę, ale przez zawartość oleju z orzecha brazylijskiego i migdałowego. Szkoda tylko, że nie dostępna w Polsce.

Pamiętacie, gdy kosmetyki VIC można było kupić w naszym kraju? Bardzo lubiłam krem do rąk i paznokci (w różowym opakowaniu, o ile mnie pamięć nie myli) - rzeczywiście miał pozytywny wpływ na płytkę paznokci i powodował szybszy wzrost.

środa, 21 marca 2012

Raj dla miłośniczek palet Sleek!

Na blogu Jamapi przeczytałam wczoraj wręcz piorunującą wiadomość dnia, więc dzielę się nią z Wami.

Wszystkie* limitowane paletki Sleek dostępne są w sklepie kosmetykomania.pl 

Circus, Jewels, Graphite, Good Girl, Monaco, Sparkle, Bohemian, Chaos, Safari, Curracao, Paraguayua


Bardzo zaskoczyła mnie dostępność paletki Jewels - od dawna jej szukałam, ale bezskutecznie.
Sparkle, Safari - także są trudne upolowania.

Ja już wyboru dokonałam - Jewels i Safari (ta spodobała mi się wczoraj ;) ).

Na którą/które paletki się skusicie?


* prawie wszystkie ;) Nie ma tu Curious (jedna z moich ulubionych)

poniedziałek, 19 marca 2012

Kulinarnie cz. 7 - ciasto toffi bez pieczenia

Nie ma to jak pieczenie i gotowanie we własnej kuchni. Od razu chce się uzupełnić: "ciasnej, ale własnej", jednak 15m kwadratowych to wcale tak mało nie jest :)
Tak, w końcu przeprowadziliśmy się z mężem do własnego mieszkania (w poprzednią sobotę). Stan mieszkania pozwala nam na swobodne i w miarę wygodne funkcjonowanie, aczkolwiek nie wszystko jest jeszcze w 100% gotowe. Na pewno pokażę Wam przekrojowe zdjęcia, od stanu w momencie kupna do prawie gotowego (pełnego wystroju jeszcze jakiś czas nie będzie - np. z lampami nam się nie spieszy ;) , szafy: w sypialni i w przedpokoju na razie stoją przejściowe (od rodziców) itp).

Pierwszym wypiekiem, jaki poczyniłam jest ciasto toffi bez pieczenia :) Zainspirował mnie oczywiście blog Moje Wypieki. Przepis niewiele zmodyfikowany - zamiast żelatyny użyłam śmietanfixu.


Składniki:
- 1,5 paczki krakersów 
- 3 paczki herbatników (np. Petitki, lub tańsze Petit Beurre)

Masa budyniowa:
- 1 litr mleka 
- 1/2 szklanki cukru 
- 4 żółtka 
- 1 masło 
- 1 szklanka mąki krupczatki 
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej 

Masa toffi:
- 1 puszka gotowego kremu toffi (gotowane mleko kondensowane)
- 1/2 litra śmietany kremówki 
- 2 opakowania śmietanfixu
Bita śmietana:
- 1/2 litra śmietany kremówki 
- 2 opakowania śmietanfixu
- 2 łyżeczki cukru waniliowego lub opakowanie wanilinowego
- 2 łyżki cukru pudru 
- pół tabliczki gorzkiej czekolady


Krem budyniowy: zagotować 3 szklanki mleka, cukier i masło. Do gotującej się masy dodać dokładnie wymieszane mikserem - 1 szklankę mleka, mąkę krupczatkę, mąkę ziemniaczaną i żółtka. Mieszając gotować wszystko na małym ogniu przez chwilę, aż powstanie masa budyniowa. Lekko przestudzić.

Masa toffi: ubić śmietankę, stopniowo dodawać zimną masę toffi z puszki, ubijając nadal. Dodać śmietanfix.

Bita  śmietana: ubić śmietanką, dodać cukier puder i waniliowy, nadal ubijać. Dodać śmietanfix.

Na blaszce 20 x 35 cm układamy kolejno:
- herbatniki
- masa budyniowa
- krakersy
- masa toffi (masa ta może być wylana dopiero po wystygnięciu całkowitym masy poprzedniej!
- krakersy
- masa z bitej śmietany
- starta czekolada

Wkładamy do lodówki. Zdatne do spożycia po ok 24 godzinach ;) - wtedy warstwy ładnie się zespolą i będzie można z łatwością kroić.


Ciasto bardzo smakowało mężowi, rodzice także chwalili.

niedziela, 18 marca 2012

Testowanie Alterry

Kolejny test, do którego się zakwalifikowałam :D Szczęście zaczęło mi ponownie sprzyjać, bo przez dłuższy czas była posucha w tym temacie. Ominęło mnie wiele kosmetyków, które chciałam wyprobować, ale jak widać nie można mieć wszystkiego.
Z Alterrą się udało, w związku z czym przez najbliższy czas będę się zapoznawać z ich 6 kosmetykami.

* krem tonujący do twarzy
* peeling do ciała z żurawiną i figą
* szampon do włosów z granatem i aloesem
* krem do rąk z granatem i aloesem
* pomadka ochronna rumiankowa
 * maseczka aloesowa

Do tej pory wspomnienia związane z Alterrą mam raczej negatywne. Jakiś czas temu kupiłam zachwalane na forach i blogach produkty do włosów: szampon i odżywkę z morelą i pszenicą oraz szampon papaja i bambus i okazały się zupełnym niewypałem. Tym bardziej jestem ciekawa tych otrzymanych.

Miałyście któryś z tych kosmetyków?

wtorek, 13 marca 2012

Physiogel - krem do twarzy

Jakiś czas temu zakwalifikowałam się do testowania 2 dermokosmetyków Physiogel - kremu do twarzy i balsamu do ciała.
Do używania podeszłam z entuzjazmem i ... nie opuścił mnie on w trakcie poznawania kosmetyków.
Jako pierwszy chcę Wam przedstawić krem.

Informacja ze strony producenta www.physiogel.pl :

Hipoalergiczne kosmetyki Physiogel z linii nawilżającej przeznaczone są do codziennej pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i alergicznej.
W skład tej linii wchodzą krem do twarzy oraz balsam do ciała, mające unikalną strukturę DMS (Derma-Membrane-Structure), naśladującą budowę naskórka. Dzięki temu zawarte w kremie i balsamie lipidy oraz ceramidy wiążące wodę oraz zabezpieczające skórę przed utratą wody, wnikają głęboko, dając efekt długotrwałego nawilżenia.
Zarówno krem jak i balsam są hipoalergiczne, nie zawierają substancji zapachowych, konserwantów i barwników.
Bardzo dobrze rozprowadzają się na skórze i szybko wchłaniają. Systematycznie stosowane w codziennej pielęgnacji dają bardzo dobre efekty.
SKŁAD: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Pentylene Glycol, Cocos Nucifera, Hydrogenated Lecithin, Butyrospermum Parkii, Hydroxyethylcellulose, Squalane, Carbomer, Xanthan Gum, Sodium Carbomer, Ceramide 3.

Jesień i zima były idealnym momentem na sprawdzenie działania tych kosmetyków.

Krem ma bardzo przyjemną konsystencję - gęstą, ale zarazem puchatą. Nie ma nic wspólnego z ciężkimi, tłustymi kremami. Obietnicę producenta dotyczącą szybkiego wchłania zinterpretowałam jako oznakę lekkości i rzadkości kremu, na szczęście okazało się, że błędnie. Odetchnęłam, bo lekkie kremy nie są dla mnie, wolę te treściwsze. Krem Physiogel przy tej swojej puchatości i gęstości wchłania się faktycznie dosyć szybko, choć też nie do matu (dla moich potrzeb to plus) - pozostawia delikatną powłoczkę (ale nie tłustą), którą bardzo łatwo matuje się pudrem.


Krem nie spływa z twarzy z ciągu dnia, nie przyspiesza przetłuszczania skóry - pod koniec dnia moja twarz jest lekko błyszcząca, tak jak po użyciu każdego innego kremu. Nie wiem, jakby pod tym względem spisywał się w cieplejszej porze roku, całkiem możliwe, że okazałby się za ciężki. Jesienią, zimą i obecnie, przy temperaturze już plusowej spisuje się bardzo dobrze. Chroni przed mrozem, wiatrem (skóra nie była ściągnięta i podrażniona), także w trakcie wypadów na narty.
Największym plusem jest brak ściągnięcia skóry po nałożeniu. Nawilża ją w idealnym stopniu, co mało któremu kremowi się udaje.
Lubię nakładać go także na noc - rano skóra jest nawilżona, wypoczęta i gładka.

Zawartość tubki już prawie zniknęła (krem polubił także mój mąż) i na kolejny sezon jesienno-zimowy na pewno się w niego zaopatrzę.

piątek, 9 marca 2012

Zakupowy misz-masz, jeszcze z lutego

Zostały mi jeszcze jedne zakupy lutowe do pokazania.


W Biedronce wykukałam ostatnie 2 trzypaki żeli kremowych z Luksji, wzięłam więc 1. Mąż nie oponował, wręcz zachęcał, gdy powiedziałam mu cenę: 7,49 zł :D W zestawie jest żel: oliwka+aloes, róża+mleko i awokado+witamina B5.

Kredki z Avonu w zasadzie mogę kupować w ciemno, zwłaszcza, gdy są z serii SuperShock. Nie inaczej było w przypadku 2 najnowszych kolorów: Blackberry i Golden Fawn. Nie chcę zbyt dużo zdradzać przed opublikowaniem osobnej recenzji, pokuszę tylko stwierdzeniem, że są cudownie miękkie (w pozytywnym sensie) i diabelsko trwałe.

Ostatnio poczułam konieczność (czy to na pewno konieczność? ;)) posiadania koralowego cienia. Moją ciekawość rozbudził jeden z cieni z paletki The Balm Shady Shady vol. II - Mischievous Marissa (o dziwo, cień, który najmniej mi się podobał, a teraz okazuje się, że to jeden z moich faworytów, zwłaszcza w połączeniu z szarym cieniem!). Chciałam coś w jego stylu, ale intensywniejszego, mocniejszego, z delikatnym dodatkiem różu. Wybrałam cień z Essence - Shrimp me up. Powiedzmy, że tego szukałam. "Powiedzmy", bo mimo iż w opakowaniu cień wydaje się być intensywny, tak na powiece kolor znika i jest bardzo delikatny :(

niedziela, 4 marca 2012

Powtórka z pękaczy

Mimo, iż pękacze już mi się "przejadły" to nadal je lubię. Najczęściej stosuję je do odświeżenia lakieru - gdy jest lekko starty na końcówkach, lub odpryśnięty, a mi się nie chce lub nie mam czasu na zmycie.
Lakierem podkładowym jest soczysty Sweet Kiss z serii Street Fashion (Virtual). Użyty lakier pękający - szary Vipera z serii Salamandra.
Początkowo sięgnęłam po czarny z Isa Dory, ale jednak zdecydowałam się na subtelniejszy ciemno-szary, aby kontrast był mniejszy.




Lakiery pękające Vipery są dziwne - rzadkie, kolor wydaje się rozwodnione, a sam lakier ma malutkie grudeczki. Od razu po nałożeniu mogą rozczarować, ale po wyschnięciu i pęknięciu kolor jest intensywny i sam sposób pęknięcia jest fajny.

Lubicie w ten sposób, albo innym lakierem nawierzchniowym odświeżyć manicure? Czy jednak wolicie zmyć i nałożyć nowy lakier?

piątek, 2 marca 2012

Odrobina natury - Mydlarnia u Franciszka i Zrób Sobie Krem

Na początku lutego w moim mieście otwarto naturalny sklepik sieci "Mydlarnia u Franciszka".
Ceny lekko poraziły, ale dałam się uwieść zapachom i ładnym opakowaniom, a także promocji -10% (zawsze to coś). Skusiłam się wtedy na czarne mydło L'Orient Savon Noir a la Rose de Damas (cena: 28 zł). Przecież nie mogłam wyjść z pustymi rękami :D
Około 1,5 tygodnia później znowu zawitałam do pachnącego sklepiku. Ceny obezwładniły mnie znowu, ale i tak wybrałam coś dla siebie - tym razem balsam Shea pomarańcza z chili i grecki. Balsam sprzedawany jest na wagę, za 2 w zasadzie malutkie kawałki zapłaciłam o 21 zł (28zł/100g).

Wypatrzyłam kilka innych ciekawych kosmetyków, m.in glinkę Ghassoul i mydełko mleczne.
Z ciekawości sprawdziłam te kosmetyki w ofercie sklepu Helfy. Już wiem, gdzie się w nie zaopatrzę. Szykuje się drugie zamówienie na Helfach :)

Moja mama, można w zasadzie powiedzieć nie używa kosmetyków. Oprócz szamponu, ma krem na dzień (jest wierna oliwkowemu z Ziaji), na noc (od X lat kupuje głęboko nawilżający z Avonu), do stóp, do rąk i dezodorant - tych kosmetyków używa regularnie i zużywa na bieżąco.
Krem pod oczy - czasem użyje, czasem nie. Dopiero niedawno dała się przekonać do żelu pod prysznic zamiast mydła. Do makijażu nie stosuje nic. Nie interesuje się kosmetykami i bardzo się dziwi mojej wręcz mani. Czasami dostaje coś ode mnie (a to jakieś serum, tonik, czy tusz) mając nadzieję, że będzie używać. Najczęściej kosmetyk wędruje w koszu po kilku użyciach z powodu ... przeterminowania.
Jakie było moje zdziwienie, gdy jakieś 2-3 lata temu spodobała się jej idea nakładania na twarz żelu hialuronowego z olejkiem, bardzo polubiła też wyciąg z aloesu. Nie spodziewałam się tego po Niej ;)
Ostatnio wykończyła te smarowidła, więc korzystając z okazji podłączyłam się do zamówienia na Zrób Sobie Krem :)

Wybrałam hydrolat ylang ylang (czy dołączy do mojego ulubionego aloesowego, oczarowego i rumiankowego?), wyciąg z aloesu (niedługo wyprowadzka, więc nie będę miała możliwości podkradania mamie ;)). Dodatkowo w paczuszce znalazłam mocznik i próbkę oleju awokado, o który prosiłam :)


czwartek, 1 marca 2012

Wszyscy się chwalą GlossyBoxem to ja też ;)

Nie do końca wierzyłam, że GlossyBox do mnie dotrze (zostałam zaproszona na Galę z okazji pojawienia się GlossyBox w Polsce, ale niestety nie mogłam pojechać do Warszawy).  Ale jest :D
Zawartość na pewno już znacie - jak nie z własnego doświadczenia to z kilku innych blogów, więc relacja zdjęciowa będzie krótka, bez ceremonialnego odpakowywania.

Lierac - balsam dla skóry odwodnionej Hydra-Chrono+
Masaki Matsushima - balsam do ciała Cherry Masaki
Nuxe - suchy olejek Huile Prodigieuse
Rene Furterer - szampon Okara Protect Color
Marc Jacobs - Daisy

Tak jak wielu Bloggerkom brakuje mi tutaj "czegoś" kolorowego. Poza tym 49,00 zł (tyle mają kosztować pudełka) za same miniaturki, wydaje mi się wysoką ceną - 1 pełnowymiarowy kosmetyk, np.kredka czy lakier byłby fajnym rozwiązaniem. Niemniej jednak zawartość podoba mi się o wiele bardziej niż w tańszych KissBoxach.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...