niedziela, 30 września 2018

Kosmetyczne podsumowanie sierpnia - co nowego? || O czym koniecznie pamiętajcie w tracie promocji -55% na kolorówkę w Rossmannie?

Już tydzień temu miałam pokazać Wam moje nowości kosmetyczne sierpnia, ale nie udało mi się dokończyć wpisu. W zasadzie to tylko obrobiłam zdjęcia i wrzuciłam do kopii roboczej. Chyba miałam nadzieję, że reszta zrobi się sama, wszystko samo się opisze :D To by było bardzo mile widziane, bo znowu jest tego trochę.
Dla odmiany wrzesień upływa znacznie spokojniej. Co prawda planowałam całkowite powstrzymanie się od zakupów, ale nie udało się. Ale znowu wszystkiemu winne są promocje, więc kogo to dziwi ;)
  • Promocji w Rossmannie 2+2 na pielęgnację ciała i włosów nie miałam zamiaru się skusić, bo nie odczuwam żadnych braków w tych kategoriach, ale jak zwykle - skończyło się inaczej. Nie lubię tego typu promocji - trzeba kombinować, dobierać kosmetyki mniej więcej podobne cenowo, tzn nie trzeba, nikt nie broni kupować inaczej, ale tylko tak promocja ma sens i wychodzi najkorzystniej. Przez to nie zawsze wybieramy to co naprawdę chcemy, tylko to, co pasuje do zestawu. No właśnie. 1 zestaw to 4 kosmetyki, najlepiej w bardzo podobnej cenie, więc chcąc kupić coś w znacznie zróżnicowanych cenach a przy tym uzyskać ceny ok 50% niższe, to w reutacie wyday więcej dobierając inne kosmetyki. Z resztą ... komu ja to tłumaczę? :D Doskonale to znacie.
  • Linii Botanic Spa Ritual Bielendy nie mogłam przecież nie ulec, więc masła i mleczka musiały się u mnie znaleźć. 
  • Jako że lubię kosmetyki w formie pianki nie potrafiłam sobie odmówić piankowych balsamów Dove (chyba pierwszy raz je zobaczyłam) - składowo to przepaść między BSR z Bielendy, ale ciekawość zwyciężyła. 
  • Niezbędne są też u mnie kosmetyki z witaminą C, więc kolejna składowa przepaść - ujędrniające balsamy Nivea z witaminą C i Q10 w dwóch wersjach. Znacznie korzystniej wypadało duże opakowanie, ale z granatowej wersji już go nie było. 
  • Znowu postawiłam na wyszczuplacze i antycellulitowce Eveline - jednak są dla mnie najlepsze, najskuteczniejsze. Tych jeszcze nie używałam, ale pokładam w nich spore nadzieje.
  • Gdy tylko zobaczyłam kosmetyki do ciała marki Neutrogena z linii Hydro Boost chciałam kupić wszystkie (duży balsam, masło i balsam w sprayu), ale że składy są mocno średnie to dla wypróbowania wybrałam spray. W zasadzie to na podobnym poziomie co Nivea i Dove, więc nie wiem, czemu akurat w przypadku Neutrogeny mnie to powstrzymało. Ktoś wie?
  • Arbuzowa żelowa maseczka Bielendy korciła, oj korciła, więc dla spokoju kupiłam.
  • I jeszcze dwie maseczki glinkowe L'Oreal
  • Super-Pharm też nas rozpieszcza coraz częstszymi promocjami w trakcie tzw. Dni Lifestyle. Posiadając kartę Lifestyle można skorzystać z promocji nawet -40%-50% na kosmetyki poszczególnych marek. I one mają swój minus, bo często promocja na dane marki trwa przez kilka dni, później inne kosmetyki są w promocji. Zdarza się więc, że trzeba wybrać się do SP kilka razy. Z Rossmannem było kiedyś podobnie, kiedy promocję na kolorówkę porozbijał na kategorie i jednym tygodniu można było kupić taniej tylko kosmetyki z podanych kategorii. A propos. Obecna promocja na kolorówkę dla tzw. "VIPów" już trwa (nie czuję się jakoś lepsza, że i mnie kolejny raz kopnął ten zaszczyt), dla reszty zacznie się za tydzień, w amoku zakupów pamiętajcie - najpierw sprawdźcie ceny tego co Was interesuje w sklepach internetowych (np. E-Zebra czy Cocolita). Różnice potrafią być zaskakujące! Przykładowo - na Ezebra do 2 października tusz L'Oreal Million Lashes So Couture kupicie za ... 19,99 zł (standardowa cena to ok 25 zł, więc i tak super), a w Rossmannie podstawowa cena to ponad 60 zł! Ale do rzeczy.
  • Pokusiłam się na płyny micelarne - kokos i aloes Bielenda, zielona herbata Bielenda i jaśminowy z Evree. Wielkie butle w śmiesznie niskich cenach! To nic, że ostatnio po kilkunastu latach przeprosiłam się z mleczkami do demakijażu. Poważnie! Znaczniej szybciej usuwa mi się makijaż rozprowadzając mleczko dłońmi a później zmywając żelem. I oszczędzam waciki ;)
  • Z Evree, do pary do płynu, kupiłam też tonik jaśminowy. Ta linia przeznaczona jest do suchej skóry, więc liczę na dużo :D A do pary z kokosowo-aloesowym płynem micelarnym Bielendy - mgiełkę do twarzy.
  • Nie zabrakło i pianek, tym razem pod prysznic. Waniliowo-karmelowa Nivea i trzy pianki Dove, które dziwnym trafem nie dotarły do mnie w ramach współpracy z marką, a do innych blogerek tak. Brak nadrobiłam, nieodczuwalnie dla portfela. 
  • I absolutne cudo, kupione spontanicznie (poprzednie kosmetyki były planowane) - serduszkowy rozświetlacz Makeup Revolution Dragon's Heart. Widziałam go kilka razy na blogach, ale dopiero na żywo totalnie mną zawładną. Zobaczcie, jaki piękny.
  • Dużą promocją skusiło też Hebe, ale zdecydowałam się jedynie na dwie pianki pod prysznic (hahaha, znowu te pianki) angielskiej marki Sanctuary - są wspaniałe, niedługo o nich napiszę i też o innych 3 kosmetykach tej marki. 
  • Zawsze podkreślam, że nie lubię przepłacać i jedynie naprawdę atrakcyjne promocje są w stanie skłonić mnie do zakupów. A tu niespodzianka. Na kosmetyki Feel Free nie było wtedy promocji, ale ceny i tak są bardzo przystępne, więc nie wahając się zbytnio włożyłam do koszyka tonik (13,99 zł), krem do rąk (9,99 zł) i piankę do oczyszczania twarzy (22,99 zł).
  • Pozostałe zakupy to wizyta w DM w trakcie urlopu na Węgrzech, nad Balatonem. Kosmetyki kupiłam bez promocji, przebolałam ten fakt ;) Niezbyt wiele rzeczy wołało do mnie. Żele Alverde wybierał starszy syn, podobnie jak on wrzucił do koszyka arbuzowe: piankę i spray do stóp Balea. Dorzuciłam do tego pasty do zębów Manna (kupiłam też wersję dla dzieci) bo wychodziły taniej niż znalazłam w polskim sklepie internetowym, spray do stóp i butów Balea i piankę do mycia twarzy Alverde. Bez szaleństwa.
  • Kolejne zakupy w Maroko Sklep, oczywiście promocyjne. Tym razem zdecydowałam się na dwa balsamy do ciała (w lipcu tez kupiłam, ale inne wersje), żel pod prysznic z czarnym mydłem, trzy hydrolaty - aloesowy, lawendowy (idealny do suchej skóry, zapach nawet przyjemny) i szałwiowy, do tego dwie maski glinkowe - szara i biała. Wszystko z oferty Beaute Marrakech.
  • Jakbym miała mało hydralatów ... Zaszalałam w E-Naturalne z okazji promocji na hydrolaty lub na wszystko (już nie pamiętam) i kupiłam hydrolaty: waniliowy, malinowy, jaśminowy, z magnolii, z opuncji figowej, różany i z kocanki (ten ostatni już kiedyś miałam, teraz chcę go stosować na popękane naczynka na udach).
  • Z nocną promocją -50% w sklepie internetowym Starej Mydlarni było trochę zamieszania. Obniżka miała odbyć się w lipcu, ale serwery zastrajkowały i ostatecznie zamiast od godziny 20 (o ile dobrze pamiętam), to promocja ruszyła dopiero ok 4! Czekałam do północy i dałam sobie spokój, bo ile można. Wiele osób było rozczarowanych o czym pisali na Instagramie i Facebooku, więc marka zapowiedziała powtórzenie promocji, ale nie podali nawet przybliżonego terminu. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy w trakcie powrotu z Węgier dostałam wiadomość na Instagramie od Starej Mydlarni, że właśnie w ten dzień, o 20 jest powtórka :D Efekt widzicie na zdjęciu. Uwierzcie, że w koszyku miałam więcej, ale te resztki rozsądku kazały mi usunąć z niego kilka pozycji. Z tych akurat kosmetyków znam jedynie olejek do kąpieli truskawkowy i pomarańczowy - pachną cudownie, więc nie miałam żadnych wątpliwości i kupiłam znowu. Reszta to peelingi do ciała, żele i musy pod prysznic, balsam do ciała i pianka do mycia twarzy.
    • Wzięło mnie na perfumy, więc i w sierpniu wskoczyło coś nowego - Surreal Sky z Avou (kto pamięta pierwszą, wersję w fioletowej butelce? To był mój ulubieniec) i Amber Elixir z Oriflame i tym samym mam pierwszy zapach tej marki.
    • W lipcowym Shiny Boxie, zupełnie niespodziewanie, zachwycił mnie ... arbuzowy dezodorant Fa! W życiu bym nie pomyślała, że tak dobrze działa i nawet po całym dniu nie czuć potu tylko lekki zapach sprayu. Korzystając więc z promocji w Naturze (kupując 2 cena wyniosła 5 zł/szt, czy coś takiego) dokupiłam więc jeszcze jeden arbuzowy spray, arbuzową kulkę i dwa spraye mango z wanilią.
      • I ostatnie zakupy, obiecuję. Na koniec kolorówka, oczywiście też kupiona w promocyjnych cenach, prawie w całości spod szyldu Makeup Revolution (czy bardziej I Heart Revolution - zmieniona nazwa z I Heart Makeup). Czekoladka Nudes (oj średnia ...), paletka Visionary, korektory Conceal and Define - kolor c2 (zdecydowany za jasny, więc nawet nie otwieram), c8 i c9 oraz dwa spraye utrwalające makijaż. 
      • Szminka w płynie Bourjois nr 12 Beau Brun trochę rozczarowała mnie kolorem. Na moich ustach bardziej wybija w niej czerwień a liczyłam na brązowo-czerwony odcień. 
      • Kupiłam też w dobrej cenie (ok 14 zł) korektory Maybelline z gabeczką, które bardzo polubiłam, To znaczy tych akurat odcieni (Neutralizer i Brightener) i jeszcze nie miałam, ale mam inne. Liczę więc, że i te dobrze się u mnie sprawdzą.

      DOSTAŁAM:

      • Tradycyjnie na koniec zostawiłam to co dostałam do pokazania i/lub zrecenzowania. Z kosmetykami Mixa nie mam zbyt dużego doświadczenia, bo oprócz łagodzącej wody oczyszczającej dla dzieci (nie wiem, czy jest jeszcze w ofercie) nie miałam nic innego. Kremy do twarzy - lekki i bogaty - polubiłam, olejek dla dzieci dobrze sprawdza się w trakcie kąpieli moich synów a i u mnie do mycia twarzy jest super, mleczko do demakijażu też działa jak powinno, jedynie emulsja do twarzy i ciała nie do końca mnie przekonała. 
      • Dotąd anyperspiranty Rexona nie sprawdzały się u mnie tak jak bym chciała (pisałam już o kilku wersjach), lepsze były Dove, ale te z linii Cotton Dry mile mnie zaskoczyły.
      • Z przesyłką od Silcare wiąże się cała historia. Marka zadeklarowała się przesłać upominki dla uczestniczek czerwcowego spotkania blogerek w Krakowie, jednak paczki przyszły za późno. Organizatorka ustaliła z marką, że przekaże dziewczynom z Krakowa a po paczki dla pozostałych przyjedzie kurier i doręczy na wskazane adresy. Cała procedura trwała baaardzo długo, marka ucichła, byłam przekonana, że paczki nie dostanę. A jednak, dotarła po ponad miesiącu, niestety w mojej ułamana była pompka w opakowaniu z balsamem. Zawartość paczki pokazałam na Instastories po czym odezwała się do mnie marka deklarując przesłanie nowego balsamu. Oprócz niego w pudełku znalazłam też olejek do ciała z drobinkami i krem do rąk.
      • Dostałam też uroczą przesyłkę od AA, przepięknie zapakowaną, skrywającą w ślicznej i poręcznej kosmetyczce cztery szminki Wings of Color w nowych kolorach (pokazałam je na Instagramie).
      • I tradycyjnie dotarł do mnie Shiny Box. O sierpniowej edycji możecie przeczytać w tym wpisie

      Jestem ciekawa, co u Was pojawiło się nowego?


      22 komentarze :

      1. Dużo tego, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nie planowałaś zakupów.

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Nieee, to na wrzesień nie planowałam 😅

          Usuń
      2. Zaszalałaś z zakupami, ale produkty wyglądają bardzo ciekawie. Oby dobrze się spisały :)
        Bardzo lubię płyn micelarny Bielendy kokos i aloes :)

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Czytałam dużo pochwał więc się skusiłam :)

          Usuń
      3. Ogrom nowości co miesiąc ... kiedy Ty to zużywasz ? ;>

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Hahaha, jakoś idzie :D ale jeśli coś mi nie odpowiada to nie używam na siłę

          Usuń
      4. Duzo super kosmetyków <3 Mnie ciekawi nowa seria od Neutrogeny :3

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Balsam w sprayu musi poczekać do wiosny 😣

          Usuń
      5. Mam nudziakową czekoladę i niestety zgadzam się z tym, że jest średnia. Lepszy poziom prezentuje już Violet Chocolate. Ostatnio chętnie używam też Dragon's Heart, która jest dużo lepiej napigmentowana.

        OdpowiedzUsuń
      6. Super zestawienie, co do czekolady, szkoda, bo już się na nią napaliłam. Bardzo ciekawy blog. Zapraszam przy okazji do lektury moich artykułów dla BeautyLashes: https://beautylashes.pl/aktualnosci/7-jak-usunac-sztuczne-rzesy

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Jeśli lubisz delikatny i bezpieczny makijaż to powinnaś być zadowolona

          Usuń
      7. O ja cie ale nowości :) i wszystko wydaje się fajne :)

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. No właśnie ... więc jak tu nie kupować

          Usuń
      8. Chyba do końca życia nie przerobiłabym takiej ilości produktów do pielęgnacji ciała :D Ale też poszalałam ostatnio w DM ;)

        OdpowiedzUsuń
      9. Ja bym się w tym wszystkim pogubiła i o 3/4 zapomniała :D

        OdpowiedzUsuń
      10. jejku, zdecydowanie powinnaś pójść na odwyk, drogerie internetowe zazwyczaj mają lepsze ceny niż te stacjonarne

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Dokładnie Tak, ale też nie wszystko jest tam dostępne

          Usuń
      11. Ależ Ty tego masz! ja mam te nowe Botanic Spa Ritual Bielendy. Zapowiada się super!

        OdpowiedzUsuń

      Nie proś o wzajemne obserwowanie - zaglądam na blogi osób komentujących :)

      UWAGA! Usuwam komentarze z podlinkowanymi słowami kluczowymi!

      Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...