środa, 12 stycznia 2011

Trochę spóźnione Hity i Kity 2010 (cz. 1 - HITY)

Troszkę mi zeszło z kosmetycznym podsumowaniem 2010, ale lepiej późno niż wcale ;)

Przeglądnęłam zdjęcia, które robię co miesiąc moim zakupom kosmetycznym i na ich podstawie wybrałam kosmetyki, które bardzo mi się spodobały i takie, które niezbyt :/ Brałam pod uwagę tylko te kosmetyki, które po raz pierwszy kupiłam w 2010 r. (pominęłam te, które znałam już wcześniej)

Hity 2010
* Cienie Pink Sands (Avon)
 kupiłam po wielu kuszących opiniach i teraz sama nimi kuszę :) Co prawda cienie są delikatne, a ja wolę mocny makijaż, ale i tak bardzo mi się spodobały. Szarego używam nagminnie, łącząc z kolorową kreską zrobioną eyelinerem bądź kredką - pasuje do nich praktycznie każdy kolor: najczęściej łącze z granatową kreską, fioletową lub zieloną.
Akurat ta wersja kolorystyczna jest łatwa w nakładaniu (przez co cienie są idealne do szybkiego makijażu, nie wymagają wielkiej precyzji w nakładaniu), cienie są miękkie i trwałe (a już np. Purple Haze są gorsze pod tym względem - są bardziej twarde i trudniej się je nakłada a i trwałość jest taka sobie).
Dodam jeszcze, że najjaśniejszy cień ma piękny odcień i ślicznie połyskuje - idealny do nakładania w wewnętrznych kącikach.

* Tusz False Lash Effect (Max Factor)  
dawno nie byłam tak zadowolona z tuszu. Nie lubię tych, które dają "naturalny efekt" - bo skoro tak ma być, to po co w ogóle używać tuszu ;) Maluję rzęsy tuszem po to, aby było to widać, więc uznaję tylko te, które faktycznie to robią. Tusz świetnie pogrubia (na tym najbardziej mi zależy), lekko wydłuża (mało ważne dla mnie) - rzęsy są bardzo wyraziste ^^
Jak to przeważnie z tuszami bywa - na początku jest zbyt mokry, więc efekt mi się nie podoba, ale już po ok 2 tygodniach jest bajecznie :D

* meteoryty: prasowane Nacres i w kulkach Pink Fresh (Guerlain) 
te pierwsze robią cuda ze skórą - tylko po ich użyciu możliwe jest że jestem w stanie wyjść do sklepu bez makijażu - Nacresy, błyszczyk i ... jest pięknie :) Pink Fresh używam jako róż - mają śliczny odcień, delikatnie połyskują. Na całą twarz zdecydowanie się nie nadają chyba, że ktoś ma cerę w różowym odcieniu i nałoży je miękkim i dużym pędzlem (ja używam zbitego, wąskiego pędzla).

* granatowy eyeliner z limitowanej serii Evening Passion (MySecret) 
pisałam o nim tutaj, więc nie będę się powtarzać. Spodobał mi sie na tyle, że kupiłam drugi ^^

* błyszczyk Heart Chakra z serii limitowanej Into The Wild (Essence) 
zakup spontaniczny a jakże udany. Dobrze nawilża, nie ma drobinek. Ma transparenty brzoskwiniowo-różowy kolor a usta wyglądają soczyście :D Obecnie to mój ulubiony błyszczyk.

* mleczko do ciała Kozie Mleko (Ziaja) 
kolejne pozytywne zaskoczenie!! Mam bardzo wymagającą skórę jeśli chodzi o stopień nawilżenia, więc niełatwo jej dogodzić i każdy zakup smarowidła jest dla mnie katorgą - wielce prawdopodobne, że coś będzie nie tak. Do tego dochodzi moje upodobanie do mleczek/balsamów/kremów nie wchłaniających się za szybko, ale też nie klejących się. Mleczko w 100% przypadło mi do gustu:
Ma świetną konsystencję - jest gęste, lekko tłuste, ale przy tym miękkie, puchate, bardzo dobrze nawilża, lekko natłuszcza. Nie podrażnia, nie uczula, nie wysusza - po niektórych balsamach swędzi mnie skóra, jest wysuszona na wiór. Pozostawia przyjemną w dotyku warstwę na skórze (miękką, aksamitną), skóra nie jest tępa, napięta (jak po niektórych balsamach czy kremach). Nie klei się ani nie spływa pod wpływem ciepła (jak np. emulsja Neutrogeny ... koszmar). Zapach choć dosyć charakterystyczny (nie każdemu się spodoba) to "ma coś w sobie" - bardzo mi się podoba. Relacja ceny do pojemności, wydajności i działania jest zdecydowanie na plus.

* peeling do ciała "Wanilia i indyjskie daktyle" z serii Sweet Secret (Farmona)
 Po otworzeniu pudełka sprawia wrażenie dosyć niepozornego, ale w momencie rozpoczęcia używania wrażenie to znika bezpowrotnie. Jak dla mnie baza ma odpowiednią konsystencję - nie jest ani za gęsta ani za rzadka. W bazie jest mnóstwo baaardzo ostrych drobinek - nie są one duże, ale za to porządnie drapiące. Gdy go używam mam wrażenie, jakbym używała stłuczonego szkła. Zapach - przypadł mi do gustu - słodka, ale przy tym nie muląca wanilia. Skóra jest idealnie wypeelingowana, wymasowana i idealnie gładka. Osobom preferującym delikatne peelingi ten na pewno nie przypadnie do gustu, natomiast fanom mocnych zdzieraków - jak najbardziej.

* tonik z wit. C (Bourjois)
 co najważniejsze: nie wysusza i nie klei się na skórze. Jeśli dodać do tego delikatny morelowy zapach otrzymujemy całkiem fajny tonik :) Używam go rano - przyjemnie odświeża i budzi :)

* maseczka z lotosem Planet Spa (Avon) 
delikatnie, ale skutecznie oczyszcza. Skóra nie jest przy tym wysuszona, a gładka i miękka. Bardzo spodobał mi się też zapach - wiem, że dla niektórych jest męczący i duszący, ale dla mojego nosa na szczęście nie.

* serum migdałowe (Biochemia Urody) 
niestety już niedostępne :( Bardzo dobrze działa - wygładza skórę, delikatnie złuszcza i nie wysusza - rano skóra nie domaga się nawilżenia. Do gustu mniej przypadła mi konsystencja (jest dosyć klejące) i zapach (niezbyt świeże suszone morele).

* balsam dyscyplinujący włosy Lotus shields - Advanced Techniques (Avon) 
w końcu trafiłam na preparat, który doskonale radzi sobie z moimi fruwającymi włosami :D Potrafi je "uklepać" w idealnym stopniu, czyli nie obciąża za bardzo i nie daje efektu tłustych włosów. Zostanę przy nim na dłużej :)

Wpis jest już wystarczająco długi, więc moje Kity 2010 przedstawię Wam jutro :)

11 komentarzy :

  1. Też bardzo lubię błyszczyk Heart Chakra:) Właśnie "leci" do mnie drugi z wymianki:P
    Ten tonik brzmi kusząco:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, zainteresowałaś mnie tonikiem Bourjois:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam wiele pozytywnych opinii na jego temat więc warto spóbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. i ja też zapragnęłam toniku ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo lubie niektóre cienie z Avonu ale wkurza mnie to że w poczwórnych paletkach cienie często się powtarzają ;/(np złoty cień w electric purple i tigers eye ;//)

    co do eyelinerów z my secret to ja je uwieeelbiam :))

    pzdr
    eff ( http://kosmetyczny-swiat.blogspot.com/ )

    OdpowiedzUsuń
  6. to chyba, ze mna jest faktycznie mega zle skoro ja wogole nie widze zadnego efektu po nacre:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Pisalas cos o toniku z Bourjois? bo bardzo mnie ciekawi zawartosc vit.C :D

    OdpowiedzUsuń
  8. dołączam do fanek błyszczyku HCH, toniki Bourjois, peelingu FArmony i cieni z Avonu :) u mnie tonik Babry jest w hitach ;P i daje sobie rady nawet z brokacizną sposobem z folią :)
    Hexx ja opisywałam tonik Bourjois nawet skład wklejałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Shpilko:* dziekuje zaraz sobie poczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Shpilka:
    cieszę się, że też Ci się te kosmetyki podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Shopaholic:
    no to dziwna sprawa :p Nie masz wrazenia, że skóra jest jest taka ... hmm piękniejsza, wygładzona, zmiękczona ;) ?

    może powinnaś spróbowac innej wersji kolorystycznej?

    OdpowiedzUsuń

Nie proś o wzajemne obserwowanie - zaglądam na blogi osób komentujących :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...