Doskonale widać po kiepskiej częstotliwości wpisów na blogu, że mój długi, prawie 3 tygodniowy urlop dobiegł końca. Skończył się tydzień temu, a dopiero teraz znalazłam chwilę, żeby dokończyć wpis z nowościami lipca.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tołpa. Pokaż wszystkie posty
Niewiele brakło, a zapomniałabym o zużyciach z listopada. Po wielkich zakupach (jeśli Wam umknęły, to musicie nadrobić, tutaj je pokazałam) pora na puste tubki i butelki, których zgromadziło się dosyć sporo, choć bywało lepiej. Zebrałam w jedno miejsce zapomniane resztkówki i mam ambitny plan wykończyć je do końca grudnia, aby nie zajmowały miejsca.
Etykiety:
20.7.16
Tołpa - kremy do twarzy Lipidro, Provivo 35+na dzień lekki, Biały hibiskus na dzień i na noc i Czarna róża na dzień i na noc || Odkrywam Tołpę cz. 4
W tamtym tygodniu podzieliłam się z Wami moimi wrażeniami na temat kosmetyków Tołpa - micela i toniku-mgiełki z serii Białe Kwiaty oraz płynu do higieny intymnej. We wstępie nakreśliłam pokrótce moją przygodę z kosmetykami tej marki, więc żeby nie powtarzać, odsyłam Was do niego: Odkrywam Tołpę cz. 3. W czwartej, póki co ostatniej części przedstawię Wam kilka kremów do twarzy, z których dwa już zużyłam jakiś czas temu, kolejne dwa są na wykończeniu, a i w ostatnich niewiele zostało: Lipidro, Provivo 35+ lekki, Biały hibiskus na dzień i na noc i Czarna róża na dzień i na noc. Moim typem okazał się zaledwie jeden z nich, który wcześniej poznałam dzięki próbce.
Jeszcze istotna uwaga od producenta: wszystkie kremy z Tołpy należy zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. U mnie różnie z tym bywało ;)
Jeszcze istotna uwaga od producenta: wszystkie kremy z Tołpy należy zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. U mnie różnie z tym bywało ;)
12.7.16
Tołpa - Tonik-mgiełka i micel Białe Kwiaty oraz Regenerujący płyn do higieny intymnej || Odkrywam Tołpę cz. 3
Wielkie zapasy kosmetyków firmy Tołpa mam jeszcze z ... 2014 roku, kiedy jesienią bardziej się nimi zainteresowałam i korzystałam z promocji na stronie producenta (kody zniżkowe, gratisowe kremy itp) oraz Merlin.pl. Mija 1,5 roku przez który to czas chyba wszystkie wyciągnęłam już z pudeł z zapasami, większość wykończyłam, a pozostałe lada moment się skończą. Poznałam specyfiki wyszczuplające, kosmetyki do twarzy, płyny do higieny intymnej i ... miłości z tego nie ma i nie będzie. Z tych kilkunastu kosmetyków, może nawet więcej, tak naprawdę jedynie nieliczne spisały się u mnie dobrze lub bardzo dobrze i mają szanse pojawić się na półkach ponownie.
W moim pierwszym przeglądzie kosmetyków Tołpy napisałam o zupełnie nieudanych dla mnie dwóch kosmetykach z serii Dermo Body, w drugim przeglądzie, tak dla równowagi, o całkiem fajnych dwóch kremach do twarzy: Provivo 35+ i Futuris 30+, a w osobnym wpisie pokusiłam też udanym kremem pod oczy Futuris 30+.
Dziś kolejny zbiorczy wpis tym razem z tonikiem-mgiełką i micelem z serii Białe kwiaty oraz z regenerującym płynem do higieny intymnej. W tym miesiącu będzie jeszcze kolejna część, z kremami do twarzy.
Etykiety:
Zanim ruszę do Rossmann (niby chcę nic nie kupić, ale kilka kosmetyków chcę sprawdzić, więc wiecie jak to się może skończyć :D) pokażę Wam lekko spóźnione zużycia marcowe.
Zakończyła się dobra passa jeśli chodzi o zużyte kosmetyki, puste butelki, pudełeczka itp. Wiele nowych kosmetyków używam od niedawna, więc trochę potrwa zanim będę tu znowu szokować liczbą pustych opakowań.
Zakończyła się dobra passa jeśli chodzi o zużyte kosmetyki, puste butelki, pudełeczka itp. Wiele nowych kosmetyków używam od niedawna, więc trochę potrwa zanim będę tu znowu szokować liczbą pustych opakowań.
O mały włos umknąłby mi zbiór recenzji kosmetyków, które zużyłam w listopadzie, więc czym prędzej nadrabiam. Nowości też będą, jak je tylko ogarnę :D Ups.
Etykiety:
Skóra pod oczami jest delikatna i cienka, dlatego to właśnie na niej zmarszczki najczęściej pojawiają się jako pierwsze. Mam nieodparte wrażenie, że mimo to przez dużo kobiet (i mężczyzn) traktowana jest po macoszemu, a przecież jest tyle możliwości, aby o nią zadbać. Kremy, żele, sera, maseczki, płatki kolagenowe czy profesjonalne zabiegi w gabinetach kosmetycznych, jest w czym wybierać :)
źródło: http://www.esteti-med.pl/
Po niezbyt udanych kosmetykach do pielęgnacji ciała z Tołpy (KLIK) miła odmiana. Choć małe narzekanie też będzie ;) Z moich pokaźnych Tołpowych zapasów kremów do twarzy na pierwszy ogień wybrałam Provivo 35+ w wersji bogatej do stosowania na dzień oraz Futuris 30+ na noc. Provivo zużyłam w kwietniu, Futuris dogorywa więc najwyższa pora na ich przedstawienie.
Wiele informacji na temat kosmetyków przeczytacie na stronie producenta. Znajdują się też na opakowaniach - wystarczy przeciąć kartonik, by sporo ciekawostek znaleźć także po drugiej stronie.

Kremy świetnie się uzupełniają i stosowane razem rzeczywiście poprawiają wygląd skóry. Koloryt staje się wyrównany, skóra promienna, wygładzona i ogólnie taka ładniejsza :D Coś w tym musi być, bo szef, którego nie widuję na co dzień przywitał mnie kiedyś po dłuższym niewidzeniu się słowami "ale Pani odmłodniała". Hmmm. W zasadzie powinnam się chyba obrazić, bo z tego wynika, że wcześniej wyglądałam staro :p Za komplement jednak podziękowałam ;)
Nawilżenie, tak ważne dla mnie, jest na bardzo wysokim poziomie i dające pełny komfort bez uczucia ściągnięcia czy na odwrót - ciężkiej, nieestetycznie błyszczącej warstwy.
SKŁAD: Aqua, C12-C15 Alkyl Benzoate, Glycerin, Ethylhexyl Palmitate,
Hydroxyethyl Urea, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Aluminum Starch
Octenylsuccinate, Cetearyl Alcohol, Peat Extract, Propanediol,
Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea
Butter), Caprylyl Glycol, Baicalin, Hibiscus Abelmoschus Seed Extract,
Cassia Angustifolia Seed Polysaccharide, Ceteareth-20, Sodium
Polyacrylamide, Xanthan Gum, Magnesium Aluminum Silicate, Potassium
Phosphate, Carbomer, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Butylene Glycol,
Parfum, Mica, Titanium Dioxide.
Wersja bogata kremu Provivo 35+ okazała się nie być aż tak bogata, jak się spodziewałam. Nie jest to ciężki tłuścioch, a szczerze przyznam, że takiego oczekiwałam zwłaszcza, że kupowałam go z myślą o używaniu zimą. Mimo to, dobrze chronił skórę w mroźne, wietrzne dni, nawet w trakcie wypadu na narty. Po nałożeniu minimalnie się błyszczy, ale podkład czy puder rozwiązują problem. Nie roluje się a podkłady dobrze się na nim rozsmarowują i wtapiają. Minus - brak filtra.
SKŁAD: Aqua, Glycerin, C12-C15 Alkyl Benzoate, Coco-Caprylate, Cetearyl
Alcohol, Peat Extract, Biosaccharide Gum-1, Butyrospermum Parkii (Shea
Butter), Parfum, Ceteareth-20, Aluminum Starch Octenylsuccinate,
Caprylyl Glycol, Hydrolyzed Rice Protein, Lavandula Stoechas Extract,
Glycine Soja (Soybean) Protein, Oxido Reductases, Caprylic/Capric
Triglyceride, Sodium Acrylate/Acryloyldimethyl Taurate Copolymer,
Polysorbate 80, Isohexadecane, Sodium Citrate, Stearic Acid, Sodium
Polyacrylate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium
Hydroxide, Disodium EDTA.
Futuris 30+ na noc też mógłby być ciut treściwszy, ale i tak nawilża bardzo dobrze, więc nie będę się w sumie czepiać. Rano skóra jest nadal dobrze nawilżona, nie obciążona kremem. Wygląda świeżo i ładnie :)
Futuris 30+ na noc też mógłby być ciut treściwszy, ale i tak nawilża bardzo dobrze, więc nie będę się w sumie czepiać. Rano skóra jest nadal dobrze nawilżona, nie obciążona kremem. Wygląda świeżo i ładnie :)
Wszystko byłoby super, tylko że oba kremy po nałożeniu powodują delikatne szczypanie skóry w okolicach kości policzkowych. Jedynie kilka razy zdarzyło się, że nic nie poczułam, ale nie mam pojęcia z czego to mogło wynikać. Szczypanie nie jest uciążliwe, nie wiąże się z zaczerwienieniem i szybko znika. W wielu recenzjach spotkałam się ze zwróceniem na to uwagi na to szczypanie, więc moja skóra nie jest ewenementem.
Oba kremy mają przyjemne zapachy (Provivo lekko pudrowy, a Futuris z delikatną cytrusową nutą), które przypadły mi do gustu.
W zapasie czekają kolejne kremy - już nie mogę się doczekać, gdy sprawdzę, jak się spisują na mojej skórze.
Śledźcie promocje w sklepie Tołpy - często są fajne i atrakcyjne oferty, którym trudno się oprzeć (stąd mam tyle kosmetyków tej firmy ;))
Macie swoje niezbędniki z Tołpy?
Pod koniec tamtego roku pokusiłam się na kilka zakupów kosmetyków Tołpy, a przekonały mnie do tego przeróżne promocje, jakie często pojawiają się w sklepie internetowym producenta. Tołpę pamiętam sprzed ok 10 lat, kiedy była trudno dostępna a ich kosmetyki uchodziły za torfowe cuda. Miałam kilka ówczesnych produktów i byłam z nich bardzo zadowolona. Szczególnie pamiętam krem tłusty czy półtłusty, który kupiłam u koleżanki w aptece za ok 5 zł bo zbliżała się data ważności. Krem cudownie uratował moją skórę w trakcie poważnego przeziębienia - nie wiem jak u Was, ale mi w trakcie choroby bardzo wysusza się skóra twarzy. Tamten krem okazał się niezastąpiony.
Na pierwszy ogień z aktualnej oferty idą dwa kosmetyki, które mają poprawić wygląd naszego ciała - serum wypełniające biust i ujędrniające serum liftingujące. Opisy są bardzo rozbudowane, więc nie będę ich tu zamieszczać - kliknijcie w nazwę kosmetyku, a otworzy się strona tego produktu.
Serum do biustu kupiłam po ponad rocznym karmieniu syna. Z karmieniem miałam przeboje, początkowo głównie używałam laktatora, dopiero około 7 miesiąca dziecko w miarę polubiło jedzenie z piersi, ale karmiłam wtedy już tylko rano i wieczorem, potem tylko rano, a potem w ogóle. Ja też karmienia piersią nie lubiłam i nie wspominam tego mile - wolałam godzinę co 2-3 godziny z laktatorem a potem karmienie butelką. Rozszerzanie diety było dla mnie wybawieniem. No ale nieważne. Wszak nie o tym. Nawet takie karmienie odbiegające od ideału i wielce polecanego przez pseudo ekspertki na blogach tzw. parentingowych negatywnie podziałało na wygląd piersi i w zasadzie to też przyczyniło się do zrezygnowania z karmienia. A że akurat byłam na Tołpowej fali padło na produkt tej firmy.
Oczekiwałam wiele, może dla kogoś to naiwne, ale cóż. Nie należę do osób, które kupują coś mimo, że zdają sobie sprawę, że nie będzie działało, bo niby jak.
Niestety rozczarowałam się okrutnie. Moje piersi jak smętnie wisiały tak dalej smętnie wiszą :p Efekt wypełnienia? Dobre sobie. Powiększenie biustu? To chyba żart.
Za to nabawiłam się przesuszenia skóry na piersiach i mega swędzenia sutków. Tak, to to serum miałam na myśli w recenzji masła shea. To serum spowodowało, że siedząc w pracy myślałam, że zwariuję. Jedna - dwie aplikacje masła shea i odstawienie serum podziało cudownie. Co prawda producent pisze o nie używaniu na sutki i specjalnie go tam nie wsmarowywałam - zawsze jednak przez przypadek choć minimalna ilość się dostała.
Optymistycznie miałam w zapasach drugą tubkę, której się pozbyłam jak tylko zidentyfikowałam źródło swędzenia. Resztki zużyłam do smarowania nóg. Im nic złego nie zrobiło i też ich nie wypełniło, jakby ktoś pytał ;)
Z innych technicznych informacji - jest trochę klejące, dziwnie się wchłania (niby się wchłania, a na drugi dzień sypie się ze skóry biały proszek, jakby wyschnięta warstwa kosmetyku), zapach delikatny, ale charakterystyczny.
Serum nie zawiera silikonów, PEGów, parafiny, ale uwaga!! Parabeny już ma, więc jeśli ktoś unika, musi też unikać tego serum.
Serum nie zawiera silikonów, PEGów, parafiny, ale uwaga!! Parabeny już ma, więc jeśli ktoś unika, musi też unikać tego serum.
Plus za dużo informacji na pudełku (po wewnętrznej stronie) łącznie ze sposobem aplikacji.
Serum ujędrniające kupiłam przez przypadek, myląc z innym kosmetykiem Tołpy. Liftingu skóry ciała nie potrzebuję, ale skoro już do mnie trafiło to zużyłam.
Jasnobeżowe serum ma charakterystyczny zapach z cytrusową nutą. Butelka z dozownikiem świetnie się sprawdza zwłaszcza, że serum jest dosyć rzadkie. Wyraźnie nawilża skórę bez klejenia się przez co lubiłam go używać także rano w soboty i niedziele, gdy nie wychodziłam od razu z domu.
Czy ujędrnia? Czy liftinguje? Wydaje mi się, że "coś tam" dało mojej skórze - stała się bardziej napięta i elastyczna, ale spektakularnych efektów nie było, bo też i wielkiej potrzeby do używania takich kosmetyków nie mam.
Skończyło się dosyć szybko (najczęściej używałam go na całe ciało), ale nie odczułam żalu z tego powodu.
Ta część przygody z Tołpą nie wypadła zbyt korzystnie, zwłaszcza jeśli chodzi o serum do biustu. To do ciała ... sama nie wiem. Jeśliby trafiło do mnie w jakiś sposób - prezent, gratis itp to bym chętnie zużyła, ale sama nie kupię ponownie.
Co u Was niezbyt się sprawdziło z Tołpy?
Etykiety:
Obawiałam się, że będę ostatnia ze zużyciami lutego, ale jednak chyba nie jest ze mną tak źle. Jak pisałam na Facebooku, przez 2 tygodnie laptop był w naprawie - nasz mały łobuz mający zamiłowanie do kabli (więc standardowo jak na dziecko przystało) tak kombinował, że w końcu wyłamał gniazdo od zasilacza. Laptopa odzyskałam, a wraz z nim zdjęcia i szablon do ich podpisywania.
To lecimy, zanim zastanie mnie podsumowanie marca ;)
1. Ziaja Multi modeling - peeling do ciała
Może nie wybitnie ostry, ale ma dużo grubych drobin ścierających. Pachnie cytrusowo, ale nie jak odświeżacz do WC ;) Napiszę o nim jeszcze, razem z balsamem z tej serii.
2. Colway - kolagenowy żel do mycia
Okazał się bardzo wydajny, niemal aż do znudzenia :) Przyjemnie mył twarz i ciało. Do mycia włosów nie używałam. Więcej w recenzji.
3. Batiste - suchy szampon do włosów wersja Original
Bez wątpienia poratuje w awaryjnej sytuacji, jednak nie podoba mi się, że bieli włosy i matuje.
4. Dove - balsam do ciała z masłem shea
W skrócie: klejuszek i dodatkowo spływa ze skóry. Niestety nie polubiłam go przez to.
5. Avon Foot Works - peeling do stóp Manicure doskonały
Jako peeling do stóp - kompletne nieporozumienie. Manicure doskonały? Kogoś tu ewidentnie poniosło. Konsystencja jest bardzo rzadka i niewygodna do nałożenia, a co więcej drobinek na stopach prawie nie czułam. Za to do wypeelingowania ciała okazał się bardzo fajny.
6. Palmolive - żel pod prysznic werbena i bergamotka
Relaksujący i orzeźwiający zapach werbeny przełamany bergamotką - nie jest typowo cytrusowy, a lekko gorzkawy. Żel ma żelową, ale śliską konsystencję, dobrze się pienił, bez wysuszania skóry. Bardzo przypadł mi do gustu. Mam jeszcze jedną butelkę.
7. Avon Care - antyperspirant w kulce Invisible care
Działanie bardzo dobre, bez bielenia skóry i ubrań. Jednak zapach niezbyt przypadł mi do gustu - jest dosyć mocno kwiatowy i męczący.
8. Dove - maska do włosów farbowanych
8. Dove - maska do włosów farbowanych
Świetny kosmetyk! Włosy były po niej niesamowicie miękkie i błyszczące. Nie obciążała włosów, nie powodowała szybszego przetłuszczania czy oklapnięcia. Powrót zapewne będzie.
9. Eveline Argan Oil - peeling enzymatyczny do twarzy
Kupiony spontanicznie w sumie nie wiem dlaczego, skoro wolę mocne peelingi. I niespodzianka! Peeling bardzo przypadł mi do gustu. Po zmyciu skóra była cudownie gładka, miękka, bez żadnego przesuszenia czy ściągnięcia. Zapach ma słodkawy, ale odprężający.
10. Eveline - serum do rąk
Minitubka a męczyłam się z tym kremem-serum strasznie. Działanie miał mocno średnie, a zapach obezwładniający (w negatywnym sensie). Nie chcę więcej.
11. Lovely - Tusz False Lash
Niestety kolejna tuszowa porażka. "Coś tam" z rzęsami robił, ale zdecydowanie za mało jak na moje oczekiwania, a już na pewno nie był to efekt sztucznych rzęs.
12. Avon - czarna żelowa kredka do oczu
Kupiłam z myślą o używaniu na linię wodną, ale niestety w tej roli niezbyt się spisała z prostego powodu - spływała dając efektowne czarne plamy pod okiem. Kredka z gąbeczką jest o wiele lepszym rozwiązaniem (tej zużyłam już wiele sztuk).
13. Tołpa - próbka serum Hydrativ
Nie porwało mnie i może dobrze - nie będzie kusiło, aby kupić pełnowymiarowe opakowanie. Serum jest bardzo wodniste, trochę się klei a przy tym nie zauważyłam szczególnego nawilżenia.
14. Biały Jeleń - mydło nagietkowe
Przedostatnie mydło z sześciopaku, który kupiłam jakiś czas temu na Gemini. Nie ujęło mnie niczym szczególnym, skórę twarzy wysuszało, więc zużyłam do rąk.
Etykiety:
Styczeń za nami, a ja jestem przeogromnie z siebie dumna. Udało mi się trzymać noworocznego postanowienia - zużywać co mam i nie szaleć zakupowo.
Oby tak dalej :)
Czas opróżnić pudło, w którym zbieram puste opakowania (synek już je odkrył i butelek musiałam szukać po całym pokoju - najbardziej upodobał sobie tą po piernikowym płynie do kąpieli) i zrobić miejsce na kolejne.
Oby tak dalej :)
Czas opróżnić pudło, w którym zbieram puste opakowania (synek już je odkrył i butelek musiałam szukać po całym pokoju - najbardziej upodobał sobie tą po piernikowym płynie do kąpieli) i zrobić miejsce na kolejne.
1. Avon - piernikowy płyn do kąpieli
Zużyłam z przyjemnością. Mąż też - nie udało się ukryć podkradania, skoro w łazience po jego kąpieli intensywnie pachniało piernikami ;)
2. FlosLek - żel do mycia twarzy Anti Acne
Całkiem fajny, bardzo wydajny, można wypróbować.
3. Bioderma - płyn micelarny Sensibio
Kiedyś go uwielbiałam i zużyłam kilka butelek. A teraz? Albo coś zmienili w składzie, albo ja mam inne oczekiwania, ale nie zmywał już tak świetnei mocnego makijażu oczu. Na razie go odpuszczę. Mam kilka innych miceli, więc do Biodermy nie wracam.
4. Oillan Forte - intensywnie pielęgnujący lotion do ciała
4. Oillan Forte - intensywnie pielęgnujący lotion do ciała
Niestety negatywnie mnie zaskoczył. Już dawno nie czułam swędzenia skóry, a po tym balsamie znowu czułam ten dyskomfort. Dziwne, bo niby jest przeznaczony do skóry alergicznej, wrażliwej. Ja takiej nie mam, a mimo to zaszkodził mojej skórze.
Zużyłam go jako balsam pod prysznic - skóra była nawilżona, ale nie swędziała.
Samo używanie nie było bezproblemowe - butelka zasysała się przy próbie wyciśnięcia balsamu, przez co nie było to takie łatwe. Musiałam potrząsnąć butelką i dopiero ścisnąć.
5. Avon Planet Spa - peeling do rąk i stóp z masłem shea Blissfully nourishing
Jako peeling do rąk uważam go za zbędny gadżet. Co prawda fajnie wygładza, nie wysusz (wręcz zostawia uczucie lekkiego nawilżenia i natłuszczenia, ale nic się nie klei) a i skóra długo pachnie (choć dla mnie to żadna zaleta, bo drażni mnie zapach tej serii), ale jednak nie jest to kosmetyk, który koniecznie muszę mieć.
Do stóp spisał się gorzej, pewnie dlatego, że skóra jest bardziej wymagająca i twardsza niż na dłoniach.
6. Ziaja Multimodeling - serum antycellulitowe
Ma potencjał! Co prawda cellulitu nie usunął, ale widzę poprawę wyglądu ud. Skóra stała się bardziej sprężysta, uda "ubite" i dobrze nawilżone. Myślę, że drugie opakowanie przyniosłoby dalszą poprawę, ale mam już coś innego wcześniej kupionego. Serum fajnie pachnie, jakby cytrusowo, ale też nie jest to typowy cytrusowy zapach.
Mam zamiar napisać osobną recenzję, razem z peelingiem z tej serii.
7. Avon Care - antyperspirant w kulce Fresh & soft
Pisałam nie raz, że bardzo lubię kulki z serii Care i On Duty. Ta jest równie dobra. Zaskoczył mnie zapach - obawiałam się tego cytrusowego zapachu, jednak na szczęście jest on delikatny i przełamany jakby bazylią, czy inną subtelną goryczką. Zapach bardzo mi odpowiada, bo toaletowych cytrusów bym nie zniosła.
8. Odżywka do włosów farbowanych Advanced Techniques - Avon
8. Odżywka do włosów farbowanych Advanced Techniques - Avon
Włosy były po niej miękkie i gładkie, nie zauważyłam szybszego przetłuszczania. Co ważne, nie swędziała mnie po niej głowa jak po szamponie z tej serii. Najczęściej używałam jej jak maskę - trzymałam ok 20-30 minut, ale czasem też krócej.
Pewnie do niej wrócę.
9. Żel pod prysznic - Biały jeleń
Żel jak żel. Zużyłam bez jakiś szczególnych przemyśleń na jego temat. Zapach ma świeży, niby trawiasty, ale przełamany subtelną słodyczą. Dosyć gęsty, dobrze się pieni. Nie wrócę do niego - jest zbyt nijaki.
10. Sally Hansen - odżywka do paznokci Growth activator
Mój odżywkowy hit! Zużyłam X buteleczek i kolejne X pewnie zużyję.
11. Żel pod prysznic migdał i mleko Naturals - Avon
To ostatnia butelka, jaką miałam w zapasach :( Zapach miał cudowny *.*
12. Intimea - chusteczki do higieny intymnej rumiankowe
Kolejne, nie pamiętam które opakowanie. Nie podrażniają, odświeżają. Bardzo lubię za możliwość przetargania chusteczki na pół (nie wszystkie się da) i spłukania w toalecie (nie wszystkie można).
13. Paloma - peeling do ciała
Z przyjemnością używałam mimo, że nie jest to najostrzejszy peeling jaki znam.
14. Avon - korektor pod oczy Invisible light
Nie krył zbyt mocno, ale delikatnie rozświetlał skórę i w odpowiednim stopniu wyrównywał koloryt. Mam jeszcze jedno opakowanie (to było drugie, które zużyłam).
15. Guerlain - edt Insolence
Zdecydowanie "mój" zapach. Nie czuję w nim malin, które rzekomo ma, a fiołki i puder - zapach meteorytów. Już mam drugą buteleczkę, nie mogło być inaczej *.*
16. Kolastyna - oczyszczająca maseczka w saszetce
Kupiłam z nadzieją, że jest to ta sama maseczka, którą kupowałam i używałam ok 10 lat temu. Niestety, już po otwarciu saszetki wiedziałam, że jednak nie. Oczyszcza dobrze, ale trochę wysusza. Nie kupię kolejnej.
17. L'Biotica Biovax - maska do włosów z olejkami
Ufff, jak dobrze że to tylko saszetka. Starczyła mi na 3 użycia i bardzo dobrze. Nie widziałam po niej żadnych efektów :/
18. L'Occitane - mini krem do rąk z masłem shea waniliowy
Napiszę o nim osobną recenzję :)
19. próbki Tołpa: krem Lipidro, żel Physio i żel Sebio
Zbiorę więcej zużytych próbek i napiszę zbiorczy post. Nie, nie recenzji, bo trudno o nie po próbce, ale napiszę moje pierwsze wrażenia i czy zainteresowały mnie na tyle, żeby rozważać pełnowymiarowego opakowania.
20. Ziaja Liście zielonej oliwki - oczyszczająca maseczka to twarzy
Też będzie recenzja, razem z wersją nawilżającą.
21. Biały jeleń - szare mydło
Jedno szare mydło zużyłam po porodzie, głównie do mycia rany po cesarskim cięciu. Drugie było w zestawie z 5 innymi mydłami tej firmy. Gdyby nie to, nie miałabym go ponownie. Wysusza skórę i przeokrutnie pęka i się łamie.
22. mydło kupione we Włoszech - lawendowe
Ostatnie z trzech minimydełek, które kupiłam w zestawie. Ta wersja najmniej przypadła mi do gustu, głównie przez bardzo intensywny i dosłowny zapach lawendy.
Udało mi się sporo zużyć a dodatkowo kilkanaście kosmetyków odłożyłam do puszczenia w świat.
Luty będzie słabszy :/
Etykiety:
Subskrybuj:
Posty (Atom)















