piątek, 27 lutego 2015

Belgisto.pl - nowy portal dla kobiet

Słyszałyście o portalu Belgisto.pl? To kolejna kobieca strefa Internetu, gdzie znajdziemy m.in. ciekawe i luźno pisane artykuły na temat zdrowia, urody czy tzw. lifestyle.



Nie, to nie enty babski serwis proponujący to samo co inne. Jednym z założeń Belgisto , które go wyróżnia (a dokładniej będzie, bo jeszcze ta opcja nie funkcjonuje), jest pośrednictwo między firmami z branży „urodowej” i zdrowotnej a klientami poprzez wyjątkowe narzędzia sprzedaży usług i produktów na preferencyjnych warunkach. 
 
Kientkom zostanie udostępnionych wiele przydatnych funkcji, dzięki którym korzystanie z Belgisto   będzie proste i efektywne w jak największym stopniu. Po zarejestrowaniu się będziemy mogły przeglądać oferty zakładów fryzjerskich, gabinetów masażu, kosmetycznych itp. z naszego miasta, czy wybrać inną dowolną lokalizację – miejscowość, w której akurat będziemy, lub gdzie możemy podjechać. Dostaniemy informacje o wszelkich promocjach i zniżkach a także możliwość atrakcyjnych zakupów grupowych (zgodnie z hasłem „w kupie siła” ;)) nie tylko usług, ale też kosmetyków. Wszystko z czego skorzystamy zostanie zapisane na naszym koncie (w formie historii zakupów). No i oczywiście newsletter – aby na pewno niczego interesującego nie przegapić.

Będzie to świetne rozwiązanie dla obu stron. Salony znajdą dodatkowych klientów, firmy kosmetyczne sprzedadzą więcej swoich produktów, a z kolei klienci wybiorą miejsce oferujące to, czego potrzebują w fajnej cenie oraz okazje to tańszych zakupów kosmetycznych.

Jestem ciekawa, jak portal się rozwinie, na pewno będę go śledzić. Intryguje mnie również ta proponowana nowa usługa - jak bogata będzie baza firm i w jakim stopniu ułatwi znalezienie np. gabinetu proponującego to, czego szukamy.

www.belgisto.pl 

czwartek, 26 lutego 2015

W końcu proste włosy z płynem Chantal Sessio

Płyn do prostowania włosów Sessio otrzymałam od firmy Chantal już jakiś czas temu. Nie prostuję włosów na co dzień, a dopiero niedawno nadarzyło się kilka okazji, aby go użyć.

Prostowanie było dla mnie zawsze katorgą - moje włosy są bardzo oporne na tego typu "zabiegi". 
Do tego wystarczyła odrobina wilgoci w powietrzu, aby z w miarę gładkich włosów zrobiło się uniesione siano ze sterczącymi pojedynczymi włoskami i pofalowaną resztą włosów. Nic więc dziwnego, że zaprzestałam prostowania. Kiedyś przed jakimś weselem nawet poszłam do fryzjerki, żebym miała idealnie i "profesjonalnie" wyprostowane włosy. Niestety, ledwo przeszła do drugiej połowy to te wcześniej wyprostowane już zdążyły się wykręcić. Standard. 
A jak to wygląda z tym płynem?

Stanowi doskonałą ochronę termiczną podczas modelowania włosów przy użyciu prostownicy lub suszarki. Nadaje włosom jedwabistą gładkość i połysk, pomaga ujarzmić nieposłuszne kosmyki. Przeciwdziała elektryzowaniu się włosów. Nawilża włosy, pozwala utrzymać je w doskonałej kondycji mimo działania wysokiej temperatury. Filtr UV obecny w preparacie chroni włosy przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych.
Pojemność: 200 g
Cena: 10,79zł
Do kupienia: Wispol, Hebe, sklep producenta 

Dla mnie bomba! Serio! I to, że spray dostałam nie ma tu nic do rzeczy. 
W KOŃCU moje trudne do wyprostowania włosy są gładkie i ... PROSTE. Co więcej, efekt utrzymuje się do mycia. Wcześniej przez maksymalnie kilka godzin (przy dobrej pogodzie) mogłam cieszyć się prostymi włosami, a z tym sprayem czas jest znacznie dłuższy nawet biorąc pod uwagę spocenie szyi w trakcie tańców. Włosy się nie wykręcają, ani nie puszą, są za to gładkie, miękkie i lśniące Aż trudno mi w to uwierzyć.

Po spsikaniu płynem włosy (nawet moje - muszę to podkreślić raz jeszcze) zdecydowanie szybciej i łatwiej się prostują, szczególnie, jeśli robię to zaraz po umyciu. Co jest ważne to fakt, że płyn po wyschnięciu nie wykrusza się z włosów. Miałam kiedyś fluid Sunsilk i kilka innych kosmetyków mających ułatwić prostowanie i niestety sypały się z włosów. Tutaj nic takiego się nie dzieje. Nie zauważyłam też szybszego przetłuszczania się włosów. To kolejny plus. Nie jestem w stanie odnieść się do obietnic na temat ochrony włosów, ponieważ za rzadko używam prostownicy, aby to stwierdzić (bądź też nie).

Płyn jest wydajny - wystarczy mi na długo zwłaszcza, że jak wspomniałam wcześniej, nie prostuję włosów często (choć teraz byłoby to samą przyjemnością). Na pierwszym zdjęciu widać zużycie (butelka nie była całkowicie pełna) - tą ilość zużyłam do pięciokrotnego prostowania włosów gęstych, sięgających do ramion. Zapach - lekko owocowy, a raczej jak lekki drink owocowy, bo nieznacznie wyczuwam też alkohol. Psikacz równomiernie rozpryskuje płyn a włosy nie stają się nadmiernie mokre.

Dla mnie hit w świetnej cenie.

Znacie ten płyn? Albo inne kosmetyki Chantal?

sobota, 21 lutego 2015

Dlaczego nie kupię ponownie serum Hydrain3 Dermedic

Serum nawadniające Dermedic z serii Hydrain3 Hialuro jest dosyć popularnym kosmetykiem, którego sporo w blogosferze. Czytałam o nim głównie pozytywne opinie, choć tych neutralnych też się kilka znalazło. A spotkałam też i takie, które stwierdzają - "wiele szumu o nic".
Jako, że lada dzień buteleczka zostanie opróżniona do ostatniej kropelki, pora, abym coś o nim napisała i zwróciła na coś uwagę, bo nie kojarzę, żebym o tym czytała.

Zalecany do pielęgnacji skóry suchej i bardzo suchej w stanach mocnego przesuszenia lub zamiennie z kremem z serii Hydrain3 jako wzmocnienie pielęgnacji podstawowej.
Składniki aktywne: Woda termalna, Kwas hialuronowy 15%, Olej migdałowy, Witamina E, Gliceryna, Phytosqualan – Skwalan
  • 15% – najwyższe stężenie kwasu hialuronowego dopuszczalne w kosmetykach
  • Natychmiast wygładza skórę
  • Ujędrnia i chroni przed przedwczesnym starzeniem
  • Nie zatyka porów
  • Delikatna konsystencja doskonała pod makijaż
  • Do stosowania na dzień i na noc
  • Hypoalergiczne
Opakowanie: Butelka z zakraplaczem 30 ml

Skład: Aqua, Sodium Hyaluronate, Hydrogenerated Polydecene, Caprylic / Capric Triglyceride, Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Squalane, Cyclopentasiloxane (and) C30-40 Alkyl Ceteareth Dimethicone / Crosspolymer, PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate, Glyceryl Polymethacrylate (and) Glycoprotein (and) Yeast Extract (Faex Extract) (and) Aleuritic Acid, Tocopheryl Acetate, Polyacrylamide (and) C 13-14 Isoparaffin (and) Laureth-7, DMDH Hydantoin (and) Methylchloroisithiazolinone (and) Methylisothiazolinone, Parfum

Serum kupiłam przy okazji promocji w Hebe jeszcze w 2014 roku, dokładnie w marcu. Nie używałam go codziennie (dlaczego? o tym dalej), a tylko wtedy, gdy czułam potrzebę lub po prostu ochotę na dogłębne nawilżenie lub podrasowanie kremu na noc. Na noc, bo serum używam właśnie wtedy.

Buteleczka zaopatrzona jest w wygodny i praktyczny zakraplacz, którym dobrze dozuje się odpowiednią ilość serum. Przeważnie nakładałam ilość, jaką dało dwukrotne lekkie naciśnięcie zakraplacza.


Konsystencja jest rzadka, ale nie typowo wodnista, a kolor - biały. Za każdym razem miałam skojarzenie z białą farbą olejną ;)

Lekka konsystencja sprawia, że serum bardzo łatwo się rozprowadza. Co prawda od razu po nałożenia czuć na skórze klejącą się warstwę, ale w mig to uczucie znika i zamiast lepkości skóra staje się gładka i miła w dotyku.
Serum świetnie nawilża i sprawdza się zarówno stosowane solo jak i pod krem (jak w gruncie rzeczy każde serum powinno być używane). Jak wspomniałam wcześniej, serum używam na noc, więc nie wiem, czy rzeczywiście jest odpowiednie na dzień, pod makijaż. Na noc okazało się być bardzo dobre. Nawet bez dodatkowego kremu skóra nie była napięta, nie czułam żadnego dyskomfortu. Rano nadal skóra była w dobrej kondycji, nawet zimniejsze noce przy włączonym kaloryferze (grzanie ustawione na 2,5 - zdrowiej jest nie nagrzewać sypialni za bardzo przez noc) i suchszym powietrzu (nawilżanie powietrza nie zawsze jest skuteczne w 100%) nie były straszne. 
Zapach jak dla mnie jest przyjemny - orzeźwiający, ogórkowy. Pewnie nie każdemu będzie odpowiadał.

Skład ma ładno-nieładny (dla maniaczek składów ;)). Kwas hialuronowowy na drugim miejscu, blisko początku też olej migdałowy (lubię ten składnik), skwalan, dalej ekstrakt drożdżowy, brak parabenów, a zapach na samym końcu.
Trójglicerydów czy silikonów nie każdy unika, więc odbiór składu pod ich względem jest mocno indywidualny, jednak obecność polikrylamidu nawet składowego laika jak ja negatywnie zdumiewa. Wiem, że w jakimś tam stężeniu może być użyty do produkcji kosmetyku, ale skoro jego rakotwórcze działanie jest sprawdzone na wszelkie strony i udowodnione, to czemu producenci nadal go używają zamiast czegoś mniej niebezpiecznego (albo najlepiej zupełnie bezpiecznego)?
Dlatego właśnie nie używałam go codziennie.
Poliakrylamid jest chyba jedynym składnikiem, którego staram się unikać, ale przyznam, że nie przyszło mi do głowy, aby szukać go w składzie kosmetyku "aptecznego".

Mimo, że serum dobrze się sprawdziło raczej nie planuję ponownego zakupu.

Jeśli poliakrylamid lub nic innego w składzie Wam nie przeszkadza, to obecnie w SuperPharm jest promocja na kosmetyki Dermedic z serii Hialuro3: ceny niższe o 30%. O ile dobrze pamiętam, regularna cena serum to ok 47zł, więc w promocji jest bardziej atrakcyjna.

Cała gazetka:
https://superpharm.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-superpharm-12-02-2015,11719/1/


piątek, 20 lutego 2015

Bingo Spa, L'Occitane, Tołpa - promocje, promocje!!

Nie ma nic gorszego dla portfela i konta niż promocje, czy wręcz PROMOCJE :D

Co tym razem?


https://www.bingospa.eu/pl/


Do zamówienia wybieramy 1 kosmetyk gratis:
- wyciszające serum
- odżywcze serum
- rozświetlające serum
- głeboko nawilżająca maska
- rozświetlająca maska
i wpisujemy w komentarzu do zamówienia.


Oprócz tego nadal działa kod na -50zł przy zakupach za minimum 89zł - BINGOSPA986.
Promocje się łączą. 
Wysyłka do Paczkomatu to 9zł, więc promocja baaardzo atrakcyjna :)


Oczywiście skorzystałam, bo jak inaczej? Zwłaszcza, że nie znam kosmetyków tej firmy, a chodzą mi po głowie od jakiegoś czasu.
Za pierwszym razem kliknęłam kilka kosmetyków, na drugi dzień przypomniałam sobie o czymś do kąpieli, więc czekam na 2 przesyłki :D 

*** 

http://pl.loccitane.com/

Do każdego zamówienia dostajemy gratis 2 mini kremy do rąk w metalowej puszcze - kod: FACEBOOK.
Do przedwczoraj dział jeszcze dodatkowo kod PP na mini krem do rak, ale od wczoraj już nie.
Zdążyłam się jeszcze na niego załapać i puściłam 2 zamówienia. No i czekam :)

*** 

http://tolpa.pl/
 
Do zakupu kremu 40ml - wybrany płyn micelarny za 1 grosz.
UWAGA! W jednym zamówieniu przysługuje tylko 1 płyn, nie jak w przypadku poprzedniej promocji na kremy (kupując krem na dzień , krem na noc otrzymywało się za 1 grosz), gdzie ile było kremów na dzień, tyle można było wybrac na noc.
Promocja nie łączy się z rabatem -30zł za zapisanie się do newslettera (dobre czasy się skończyły).


Jak tylko dotrą do mnie 4 przesyłki (2 z Bingo Spa i 2 z L'Occitane) to oczywiście pokażę.


No i co na to Wasze portfele?

 

czwartek, 19 lutego 2015

Lavera do makijażu - szminka Tender taupe i tusz Endless Definition

Do tej pory firma Lavera kojarzyła mi się z naturalnymi kosmetykami pielęgnacyjnymi, więc gdy na spotkaniu blogerek w Nowym Sączu dostałam szminkę i tusz tej firmy mocno się zdziwiłam. Teraz rozglądam się po blogach i zdziwiłam się po raz kolejny - całkiem dużo recenzji można na nich znaleźć. Wcześniej musiały mi umknąć.


Jak na szminkomaniaczkę przystało, bardzo ucieszyła mnie kolejna sztuka w moim zbiorze ;)
 

Pomadki w najnowszych odcieniach kolorystycznych. Ekologiczne masło kwiatowe z róży, malwy i lipy chroni usta i delikatnie je pielęgnuje. Niuanse kolorystyczne doskonale harmonizują się z naturalnym wyglądem ust. Produkt jest przetestowany dermatologicznie.

Składniki: olej rycynowy*, mika, dwutlenek tytanu, wosk carnauba*, wosk jagodowy, wosk candellila, olej jojoba*, masło shea*, olej kokosowy*, masło kakaowe*, olej migdałowy*, oliwa z oliwek*, olej arganowy*, pigment perłowy, tlenki żelaza, karmin, substancja czynna z korzenia lukrecji, ekstrakt z rokitnika zwyczajnego*, ekstrakt z kwiatu malwy*, ekstrakt z kwiatu lipy*, ekstrakt z kwiatu róży*, witamina E, olej słonecznikowy, witamina C, alkohol, aromat
*składniki pochodzące z upraw ekologicznych 

Cena: w sklepie producenta obecnie nr 29 i nr 30 (tą mam) są w promocyjnej cenie 36,79zł, pozostałe kolory: 45,99zł. 

Z cielistymi pomadkami mam odwieczny problem - większość na moich ustach wygląda jak maść Tormentiol, czyli dosyć nieciekawie. Poza tym zdecydowanie wolę bardziej intensywne kolory, nawet do ciemnego makijażu wybieram bardziej soczyste, ale jasne odcienie. W bladych nie wyglądam korzystnie.
Kolor jaki dostałam to "nr 30 Tender Taupe", na stronie producenta opisana jako "jasny złamany róż". Jak dla mnie, jest to kolor wpadający już w beż (ale z rzeczywiście z różowymi tonami), nie dający jednak efektu Tormentiolu, co mnie pozytywnie zaskoczyło. Czuję się z nią jak bez ust, więc kolor nadal nie jest "mój".


Na moich ustach kolor wygląda bardziej blado.

 Konsystencja jest przyjemnie kremowa i gładko sunie po ustach nie robiąc prześwitów. Dzięki dużej ilości naturalnych pielęgnujących wosków, maseł i olejów nie ma mowy o wysuszeniu - sprawdza się także w mroźniejsze dni. Daje delikatny kolor, ale można nałożyć ją w większej ilości i wtedy krycie będzie mocniejsze, a zarazem nadal estetyczne. Trwałość ma standardową - nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale tez nie znika po pół godzinie.
Drobinki ... No właśnie. W składzie jest mika i pigment perłowy, ale perłowość i tak jest subtelna. W zasadzie tylko z bliska widać bardzo drobne błyskotki - nie jest to absolutnie żaden brokat, ani zmrożona perła rodem z lat 80. Z większej odległości wydaje się być wręcz matowa.

Podsumowując:
Jakość - zdecydowanie świetna i godna polecenia. 
Kolor - nr 30 jest ciekawy, ale nie "mój". Jednak w ofercie widzę kilka typów, które chętnie widziałabym u siebie :)
Skład - dla miłośniczek natury: idealny 
Cena - wydawać by się mogła wysoka, ale jakość i skład czynią ją zdecydowanie atrakcyjną.



Tusz do rzęs Endless Definition idealne podkreślenie wydłuża każdą rzęsę i daje efekt niekończących się rzęs z metalicznym złotym połyskiem. Spiralna szczoteczka idealnie rozdziela rzęsy i nadaje im wspaniały wygląd. Kosmetyk jest przetestowany dermatologiczne i oftalmologicznie. Idealnie nadaje się też dla osób noszących szkła kontaktowe.

Składniki:
wodno-alkoholowy wyciąg z kwiatu róży*, tlenki żelaza, alkohole tłuszczowe, wosk pszczeli*, mika, sorbitol, olej rycynowy*, roślinny olej glicerynowy, ester jojoby, fosforan cetylu potasu, polisacharyd, dwutlenek tytanu, olej z jojoby*, szelak, jedwab, ksantan, witamina E, naturalna sacharoza, guma arabska, srebro, olej słonecznikowy, witamina C, naturalne olejki eteryczne

*składniki pochodzące z upraw ekologicznych
Cena: obecnie w promocji (co ciekawe, w kategorii eyelinery) w cenie 42,39zł KLIK


O ile minus w szmince to jedynie kolor, tak w tuszu minusów jest więcej i sprawiają, że nie jestem z niego zadowolona.
Niestety nie widzę ani "niekończących się rzęs", ani metalicznego złotego połysku (na ręce widać, ale na rzęsach nie mogłam się go dopatrzeć), o czym producent informuje w opisie, czy raczej co obiecuje. Efekt na rzęsach jest dosyć marny, nawet przyciemnienie nie jest na poziomie obiecywanego "perfect black".


Mam tez trudność z obsługą tego tuszu - patyczek od szczoteczki i z resztą szczoteczka też są dosyć długie, przez co nie mam wyczucia malując rzęsy.

Mogłabym napisać, że polecam osobom lubiącym naturalny efekt, ale kurcze ... Tusz mający w nazwie "Endless definition" i zachęcający obietnicami producenta nie powinien dawać naturalnego efektu.



Znacie kolorówkę Lavery? Co polecacie?

wtorek, 17 lutego 2015

Lutowy Joy Box już jest!

Dwa miesiące czekania, ale już jest! Sprzedaż lutowego pudełka Joy Box wystartowała dzisiaj o 12, a już pojawiły się braki (zapewne będą uzupełniane, jak w grudniowej edycji).

http://www.joy.pl/joybox


Co tym razem znajdziemy w środku a co możemy wybrać?

Podstawa:


1 kosmetyk do wyboru z 1 kategorii:



1 kosmetyk do wyboru z 2 kategorii:


1 kosmetyk do wyboru z 3 kategorii:



Cena: jak poprzednio 49zł

Czekalam na boksa, czekałam a tu szału nie ma. Niestety, lub stety dla portfela ;)
Z podstawy interesowałby mnie tylko olejek Dove. Cco prawda żel LPM ma świetny zapach, ale przy moich zbiorach żelowych to nie jest pilna potrzeba. Za to tusz Wibo niezbyt mi się widzi w takim pudełku.
Z 1 kategorii rozważałabym glinkę białą, z pozostałych - nic :/

Tym razem odpuszczam i czekam na kolejną edycję, za 2 miesiące.

A co Wy sądzicie o tym boksie?


poniedziałek, 16 lutego 2015

Powrót do wosków - zamówienie z Goodies

Moja Yankee-mania była w porządnym uśpieniu od ponad ... 1,5 roku. Zimą 2014 wróciła mi ochota na przyjemnie wonie w mieszkaniu, nawet pod choinką co nie co znalazłam (KLIK).

Pod koniec stycznia korzystając z darmowej dostawy, zamówiłam na Goodies cztery woski Yankee Candle:


Shea butter był moim oczywistym wyborem - uwielbiam masło shea zarówno to czyste jak i w kosmetykach. Wersja woskowa MUSI się sprawdzić.
Ginger dusk również był kwestią czasu - wykreśliłam go z listu do gwiazdki, więc teraz była dobra okazja do uzupełnienia tego braku.
Maroccan argan oil - do niego nie byłam przekonana, ale znalazłam ciekawe opisy, więc wylądował w koszyku.
Cranberry zest - żurawina plus pomarańcza... nie miałam wątpliwości, że muszę go mieć.

Wszystkie produkty Yankee Candle dostępne na Goodies.pl znajdziecie TUTAJ.


A jakie są Wasze najświeższe zakupy woskowo-świeczkowe?


sobota, 14 lutego 2015

Perfumy Alexandre Marc - I

Perfumy Alexandre Marc no I dostałam w trakcie spotkania blogerek w Nowym Sączu (przy okazji zapraszam na kolejne KLIK!) od sklepu z naturalnymi kosmetykami Maurelli.

Subtelnie uzależniający, słodki zapach adresowany do młodych, energicznych i spontanicznych kobiet. Kompozycja emanuje liściastymi i cytrusowymi zapachami, które mieszają się z harmonijną, słodką kwiatowo-owocową wonią konwalii i śliwki, a następnie łączą się z niezwykle zmysłową i trwałą nutą piżma. Alexandre Marc No I to zapach uwodzicielski i bardzo kobiecy. Wymarzony ciepły zapach na co dzień.
Nuta głowy: mandarynka, nuta liściasta
Nuta serca: śliwka, konwalia
Nuta podstawowa: piżmo
Pojemność: 50ml
Cena: 55,00zł
Do kupienia: TUTAJ


Jestem miłośniczką zapachów orientalnych, otulających - wanilia, jaśmin, ambra, piżmo (nawet to czyste płaskie piżmo w perfumach Tesori d'Orient *.*) i te sprawy. Owocowych zapachów nie lubię, a właśnie owoce znacząco wybijają w tych perfumach. Co ciekawe, po pierwszym powąchaniu poczułam ... ananasa, którego w nutach nie ma ;) Teraz, gdy wiem, że mam czuć śliwkę, to faktycznie ją rozpoznaję. I całe szczęście, bo ananas nie należy do pożądanych przeze mnie owoców zarówno smakowo jak i zapachowo. Co jednak mnie pozytywnie zaskakuje i co pozwala mi ich używać to fakt, że te owoce nie są tak rześkie i typowo owocowe, w żadnym wypnie jest to typ "świeżaka", którego wiele kobiet lubi używać latem. Mają w sobie coś otulającego i ciężkiego, są też słodkie (na szczęście nie landrynkowo i ulepkowo jak wszelkie Escady) natomiast nie wyczuwam tego jako czyste piżmo, które jest w nucie podstawowej, ale możliwe, że to ono urozmaica owocowy aromat.
Perfumom nie da się odmówić intensywności - są naprawdę mocne i zwracające uwagę. Do tego są bardzo trwałe - czuć je zdecydowanie większą część dnia. Aż dziw bierze, że perfumy za 55zł mogą być tak dobrej jakości.

Na szaliku są nie do wywietrzenia i taki utrwalony zapach nieodzownie wywołuje u mnie skojarzenie z którąś mieszanką zapachową z wosku Yankee Candle.

Odbiór perfum jest niesamowicie indywidualną sprawą, więc w wyborze trudno tak do końca kierować się opinią innych osób. Zwłaszcza, jeśli gusta zapachowe są zupełnie odmienne.
Gdy pachnę A.Marc no I nie potrafię się do końca zdecydować, czy mi się podobają czy nie. Gdy nabieram przekonania, że tak, to pojawia się nuta, która nie do końca mi pasuje i na odwrót. 
Psikam się i wącham i nieustannie dyskutuję ze sobą: no to jak to w końcu jest? Tak czy nie? Nie wiem :p Zużyję butelkę i dalej pytanie pozostanie bez odpowiedzi - perfumy zagadka :)

Z pewnością jest to zapach nietuzinkowy i ciekawy, no i bardzo trwały.

No i buteleczka ... Elegancka, z mrożonego szkła, kojarzy się z luksusem. Idealnie wpisuje się w mój gust, głównie tym, że nie jest przesadzona, a właśnie prosta.

Do wyboru jest jeszcze wersja no II (po nutach widzę, że jest podobna, ale przez dodatkową paczulę w podstawie wydaje mi się być bardziej dla mnie odpowiednia) oraz dwie wersje męskie.



Znacie te perfumy? Co o nich sądzicie?



piątek, 13 lutego 2015

Opadająca powieka - problem tylko estetyczny?

Często na forach, blogach  i zapewne też na YouTube (filmików na YouTube nie oglądam, więc pozostaje mi tylko przypuszczać) można natknąć się na prośby dotyczące porad jak malować oczy z opadającą powieką lub konkretne wskazówki jak to skutecznie robić. Ba, żeby w ogóle to zrobić. Kto ma takie powieki wie dobrze, jaki to problem.   
Moje powieki na szczęście nie mają tego „mankamentu” estetycznego, ale moja mama i siostra - już tak. Pomyślcie więc,  co przechodziłam za każdym razem chcąc zrobić im makijaż, zwłaszcza, że jestem przyzwyczajona do moich powiek. Wizażystką nie jestem (i nie mam zapędów by być), więc tym bardziej miałam utrudnione zadanie. Wiecznie narzekam na małe oczy i liche rzęsy, ale szczerze? Wolę to, niż opadające powieki. Zapewne nie pocieszyłam posiadaczek opadających powiek :p. Pocieszenie znajdziecie w dalszej części wpisu.

U mamy i siostry opadająca górna powieka z większą ilością luźnej skóry  (u mamy jest to bardziej widoczne) jest sprawą genetyczną, która mnie na szczęście ominęła, ale może też pojawić się u osób nie mających wcześniej z tym kłopotu. Powieka może opaść  m.in. w wyniku starzenia się skóry, ale powody mogą też być poważniejsze, łącznie z nowotworem (ale o tym lepiej myśleć na samym końcu).

Póki opadająca powieka jest sprawą czysto estetyczną, „jakoś” można ją zaakceptować, choć zapewne są osoby, którym przychodzi to bardzo opornie, albo i w ogóle. Gorzej, jeśli opadanie jest na tyle poważne a nadmiar skóry tak duży, że zaczyna ograniczać pole widzenia. Przestaje to być nic nie znaczącą cechą, a wadą utrudniającą codzienne życie.

Nie jestem zwolenniczką operacji plastycznych, ale w tym przypadku w zasadzie trudno mówić o typowej „operacji plastycznej” . Jak dla mnie określenie to ma bardzo negatywny wydźwięk i jest równoznaczne z często totalną ingerencją w naturalny wygląd - przykład: Renee Zellweger, którą z trudem można teraz rozpoznać, albo słynna kobieta-kot.

Jeśli opadająca powieka utrudnia życie, lub zdecydowanie pogarsza samopoczucie i samoocenę, to na szczęście można coś z tym zrobić i myślę, że warto wziąć takie rozwiązanie pod uwagę.

Popatrzcie na te trzy zdjęcia „przed” i „po” zabiegu poprawiającego opadające powieki.

http://www.tourmedica.pl/zdjecia-przed-i-po/plastyka-powiek-gornych/
przed i po


http://www.tourmedica.pl/zdjecia-przed-i-po/plastyka-powiek-gornych/
przed i po

http://www.tourmedica.pl/zdjecia-przed-i-po/plastyka-powiek-gornych/
po i przed

Zwłaszcza na dwóch pierwszych zdjęciach efekt  mnie dosłownie powalił i wywołał opad … nie, nie powiek, a szczeny ;). Czyż różnica nie jest zdumiewająca i zachęcająca? Te Panie z pewnością teraz czują się bardziej komfortowo – zarówno ze względów estetycznych jak i zdrowotnych.

Ceny zabiegu poprawiającego wygląd powiek nie należą do najniższych - są rzędu kilku tysięcy. Czy to dużo? Sloganowe: „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”, czyli głównie od możliwości finansowych, skali problemu i jak my sami się z nim czujemy.



Co myślicie na ten temat? Dałybyście pokroić, albo raczej wykroić część powiek, żeby nie były opadające?
 

wtorek, 10 lutego 2015

Mąż testuje - FlosLek krem nawilżający dla mężczyzn FlosMen

Czy tylko mój mąż jest lakoniczny, jeśli chodzi o wydanie opinii na temat używanego kosmetyku?
Mówię mu wczoraj: kochanie, opowiedz mi coś o kremach FlosLeku, których używasz, chciałabym napisać recenzje. Odpowiedź: fajne są. A który lepszy? Oba są fajne. Ciągniecie za język trwało chyba z 20 minut zanim dostałam wszelkie potrzebne informacje.

Łagodzi podrażnienia po goleniu. - Wyraźnie zmniejsza szorstkość skóry. - Doskonale odświeża i wygładza skórę. - Intensywnie nawilża skórę. - Przywraca miękkość skórze. - Chroni przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych (zanieczyszczone środowisko, wiatr, klimatyzacja, dym papierosowy). Kosmetyki FLOSMEN zostały przetestowane na grupie 192 mężczyzn w wieku 25 – 69 lat.

Doskonale nawilżona i odświeżona skóra bez podrażnień po goleniu.

Skład:
Aqua, Propylene Glycol, Arachidyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Arachidyl Glucoside, Ethylhexyl Stearate, Butylene Glycol, Laminaria Hyperborea Extract, Glycerin, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Dimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii Butter, Rosa Canina Fruit Oil, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Panthenol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Cetearyl Alcohol, Triethanolamine, Carbomer, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Allantoin, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Disodium EDTA.
Pojemność: 50ml
Cena: 20-25zł

Konsystencja kremu jest taka w sam raz - nie jest ani za lekki, ani za gęsty, jest natomiast gęstszy niż krem przeciwzmarszczkowy z tej serii (o nim niebawem). Mężowi odpowiada to, że szybko się wchłania, nie zostawiając tłustej, klejącej, błyszczącej warstwy, nie czuje żadnego innego dyskomfortu. Bardzo dobrze radzi sobie z nawilżeniem i łagodzeniem skóry np. po goleniu (mąż używa golarki elektrycznej, zatem nie stosuje niczego do ani po goleniu). Uczucie ściągnięcia i suchej skóry bardzo szybko znika i efekt utrzymuje się cały dzień.
Co prawda krem jest na bazie wody, przez co nie nadaje się na mrozy, ale i tak się mężowi zdarzyło go użyć i niczego negatywnego nie zauważył.

Krem pachnie bardzo delikatnie, ma subtelną męską nutę i nie przytłacza.




Design tubki podoba się zarówno mi i mężowi - od razu widać, że to męski kosmetyk.

Mąż poleca :)


Czy wasi mężczyźni dbają o skórę twarzy?


niedziela, 8 lutego 2015

Wielkanocne spotkanie blogerek w Nowym Sączu 11.04.2015 - ZAPISY

Wszystkie Blogerki chętne na kosmetyczne plotki w 
Nowym Sączu!
(11.04.2015r., godz. 12.00)

Zgłaszajcie się wysyłając mail na adres: spotkanienowysacz@onet.pl
W mailu podajcie:
- imię i nazwisko
- adres bloga
- i jeśli macie, to link do profilu na FB, YT i Instagramie

Przyjmowanie zgłoszeń: do 23.02.2015

Przewidujemy 10 miejsc oraz stworzenie listy rezerwowej (gdyby któraś z dziewczyn jednak nie mogła uczestniczyć).
 

Mini recenzje dwóch mini kremów do rąk - L'Occitane z shea waniliowy i serum Eveline argan & wanilla

Ostatnio zużyłam 2 mini kremy do rąk: waniliową wersję kultowego kremu z masłem Shea L'Occitane (pokazywałam w zużyciach styczniowych) oraz luksusowy krem-serum Eveline (najświeższe zużycie).


Dwie urocze tubki, idealne do torebki czy choćby kieszeni, ale czy idealne dla dłoni?
No i oba z waniliową nutą.

L'Occitane
waniliowy krem z 20% masłem shea


Nie znalazłam na stronie L'occitane tego kremu (może to była limitka albo akualnie jest wykupiony?), więc wrzucam opis podstawowej wersji.
Zawierający 20% masłs shea, super kremowy krem do rąk wnika w skórę szybko aby chronić, odżywiać i nawilżać dłonie. Miód, ekstrakt migdałowy i olej kokosowy zostały zmieszane z masłem shea tworząc niezwykle skuteczną ochronę. Bogata balsamiczna konsystencja szybko się wchłania pozostawiając miękkie i gładkie dłonie bez tłustych śladów. 
Pojemność: 30ml, 150ml
Cena: 29,99;  95zł

Miałam kiedyś miniaturkę podstawowej wersji i ta waniliowa oprócz zapachu niczym się od niej nie różni.
Krem jest gęsty, widocznie przynosi ulgę suchym, ściągniętym dłoniom, ale jak na moje oczekiwania to uczucie jest zdecydowanie zbyt krótkotrwałe. Początkowo skóra staje się fantastycznie miękka, gładka i ukojona, bez klejenia, ale po chwili już mam ochotę nałożyć jeszcze jedną warstwę, bo zaczynam odczuwać dyskomfort. Od kremu w tej cenie i tak szeroko chwalonego na blogach spodziewałam się czegoś więcej. Czyżbym była ewenementem, podobnie jak w przypadku szminek MAC?
Zapach jest świetny. Mocno waniliowy, ale nie jest to słodka wanilia jaką znamy z większości kosmetyków, a lekko gorzkawa, jak prawdziwa wanilia. Jest intensywny, ale nie przeszkadzał mi ani nie męczył.
Zużyłam z częściową przyjemnością.

 Eveline
luksusowy krem-serum Argan & vanilla


ZWALCZA 7 PROBLEMÓW SKÓRY DŁONI I PAZNOKCI

•    intensywnie nawilża i odżywia

•    wygładza i przywraca elastyczność

•    błyskawicznie redukuje szorstkość

•    wzmacnia paznokcie

•    zmiękcza skórki

•    redukuje przebarwienia

•    odmładza



Innowacyjna formuła Luksusowego kremu+ serum do rąk i paznokci Argan & Vanilla zwalcza siedem najważniejszych problemów skóry dłoni i paznokci. Błyskawicznie przynosi ulgę nawet najbardziej suchej skórze, a ciepły aromat wanilii zapewnia skórze chwile odprężenia i relaksu. Już od pierwszego zastosowania dłonie stają się aksamitnie gładkie i długotrwale nawilżone.

Rich Nourishing Complex™ kompleksowo regeneruje i intensywnie odżywia skórę dłoni, przywracając im piękny i atrakcyjny wygląd na cały dzień. Olejek arganowy doskonale odżywia i regeneruje, kwas hialuronowy nawilża, olejek z kiełków pszenicy przeciwdziała procesom starzenia, wyciąg z lukrecji redukuje przebarwienia i wyrównuje koloryt skóry, naturalna betaina nadaje uczucie jedwabistej gładkości, d-panthenol i allantoina łagodzą podrażnienia i zaczerwienienia.
Pojemność: 100ml
Cena: ok. 10,00zł

To serum mam z Joy Boxa (już lada dzień drugie pudełko :D Nie mogę się doczekać).
Serum, jak na większość serum przystało, jest dosyć rzadkie, ale nie jest wodą ;) Kolorem i konsystencją przypomina mi rzadki budyń waniliowy.
Ma tak cudownie działać, a ja nic takiego nie zauważyłam. Wchłania się ekspresowo, dając najpierw wrażenie mokrych, ale też lekko lepkich dłoni, a później powłoczki spinającej skórę. Nie kojarzy mi się to z intensywnym nawilżeniem i redukcją szorstkości. Pozytywnego działania na paznokcie też nie zanotowałam, a szkoda, bo ostatnio są w kiepskiej kondycji.
Zapach mnie zabijał z każdym użyciem. Nic dziwnego. "Parfum" jest już na 3 miejscu dłuuugiego składu. Smarując dłonie przed snem zapach czułam przez całą noc i jeszcze rano. Jak dla mnie jest zdecydowanie za mocny i mnie męczy, do tego bardzo długo się utrzymuje. Tu wanilia jest bardziej słodka niż w kremie L'Occitane, który opisałam wyżej.

Wersja pełnowymiarowa nie ma zakrętki a zamknięcie na "klik", co jest bardzo praktyczne (nie lubię zakrętek w kremach do rąk).

Podsumowując: dobrze, że kremy te miałam w wersjach mini (L'Occitane 10ml, Eveline 30ml). O ile większą tubkę L'Occitane bez problemu i z przyjemnością bym zużyła (nakładałabym więcej lub 2 warstwy), tak z Eveline bym się tylko umęczyła.


Znacie te kremy? Lubicie?


sobota, 7 lutego 2015

Walentynkowy (i nie tylko) nietypowy prezent dla faceta

Walentynki ... Perfumy - były. Podusia-serce ... Nie była i oby nigdy nie była :p Ale za to była ramka na zdjęcie w kształcie serca z czerwonym pluszem i misiem - nie chcę tego pamiętać!! Jak wyciągnęłam z torebeczki byłam mocno rozczarowana i wręcz zażenowana, że mając lat 22 trafiło mi się takie "cudo".

Kino, kolacja, masaż przy świecach - nooo, ujdzie. Ale jeśli macie faceta zupełnie anty-walentynkowego, anty-serduszkowego, nie lubiącego szumu wokół tego dnia, bo rzecz jasna Was kocha na co dzień i nie potrzebuje do okazania tego specjalnego święta, może warto rozejrzeć się za czymś praktycznym i nietypowo walentynkowym? Czymś dla "prawdziwego" faceta?
 


Bo o paznokcie musi dbać nie tylko kobieta


Pokazałam mężowi i tak jak myślałam - "oooo, fajne! Przydałoby mi się. "Lubi dziubać w paznokciach (dobrze, że mi lakierów nie podbiera :p), więc niezbędne akcesoria miałby przy sobie, tak w razie czego.

Bardziej tradycyjnie też może być: ramka na zdjęcie. Na etapie małżeńskim może nie bardzo, ale przy pierwszych motylkach z brzuchu czemu nie :)

http://ostry-sklep.pl/p/165/2800/ramka-na-zdjecie-4300-g-13x18cm-ramki.html

Do dziś pamiętam, jak mojemu pierwszemu poważnemu chłopakowi dałam swoje zdjęcie legitymacyjne w metalowej ramce z kotkiem :o Teraz by to nie przeszło...

A propos ramki - jesteśmy prawie 4 lata po ślubie (na szczęście nie z chłopakiem od pluszowej ramki) a nadal nie mamy wydrukowanych żadnych zdjęć (oprócz tych w albumie od fotografa). Syn ma 13 miesięcy i nadal żadne jego zdjęcie nie dekoruje ściany czy komody. Nie lubię, jak jest pstrokato od zdjęć czy innych ozdóbek, ale jedno-dwa zdjęcia na ścianie nad komodą lub w ramce na komodzie nie byłyby złe.
Muszę się w końcu za to zabrać.


A jak u Was się zapowiada? Będzie typowo walentynkowo czy nie?

piątek, 6 lutego 2015

Kosmetyczne podsumowanie stycznia cz.2 - co nowego?

Styczeń upłynął mi pod znakiem zużyć i ograniczenia chciejstwa na zakupy.
Jak na pierwszy miesiąc poszło mi całkiem nieźle (zwłaszcza w porównaniu z zakupami grudniowymi czy listopadowymi).

KUPIŁAM:


Serum do biustu Eveline - po ponad rocznym karmieniu nie powiem co zostało z moich piersi. Chwila! Jakich piersi? Gdzie one są?? A nooo są, tak, gdzieś w pasie ;p No prawie. 

Drenujący koncentrat antycellulitowy z Tołpy trafiłam na promocji w Naturze za ok 33 zł. Czeka w zapasach.

Serum do biustu Tołpy - zakup z identycznych powodów jak z Eveline, jednak Tołpy używam jako pierwszej. Też z Naturowej promocji za 39,99.

GoCranberry ze świetnej promocji w StrefaUrody.pl - KLIK. Teraz promocja jest jeszcze fajniejsza, bo dodatkowo przy zakupie min. 3 kosmetyków gratis otrzymuje się krem pod oczy. Mogłam zaczekać :p

Kolorówka - tym razem bardzo skromnie. Na podstawie próbek zdecydowałam się na dwie nowe szminki z Avonu Zmysłowa Przyjemność kolor Royal Peony i Pink Blossom. Swatche oczywiście pokażę plus dziewięć innych kolorów.
I też nowość - biały żelowy lakier White Iceberg.  Świetnie kryje i nie wygląda jak kreda/korektor.


DOSTAŁAM:


Widać doskonale, na co obecnie postawiłam - ujędrnienie, pozbycie się w jak największym stopniu cellulitu i rozstępów. Fitness uskuteczniam od stycznia (po ok 2 latach przerwy), ale kosmetyki też się przydadzą.
Kosmetyki Body Diet 24 Soraya i serum do biustu Tołpy mam z wizażowej wymiany.

Micel i peeling GoCranberry - gratisy z promocji w sklepie Strefa Urody (pisałam wcześniej).

Olejek Diamond, szminka i tusz Lavera i perfumy Alexandre Marc - to upominki ze spotkania blogerek.



A jak wyglądają Wasze styczniowe zakupy?



czwartek, 5 lutego 2015

Świeca o zapachu kremu Nivea

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam zapach tradycyjnego kremu Nivea w granatowym opakowaniu. Odkąd pamiętam zawsze był u nas w domu - tata przynosił z pracy jako "przydział" dla każdego pracownika.

Przeglądając gazetkę Tesco rzuciła mi się w oczy promocja, w której kupując kosmetyki Nivea o wartości minimum 15zł w prezencie otrzymuje się świecę zapachową, właśnie o zapachu kremu. 
Świeca kojarzy się z kremem także przez granatowe opakowanie, w którym się znajduje. Urocze, prawda?


https://assets.okazjum.pl/uploads/uploads/paper_page/11518/s3_viewer_small_HiperExtra-15.jpg
Cała gazetka TUTAJ.

15 złotych to niewielka kwota, wystarczy kupić np. szampon i żel i już świeczka nasza.
Kusi, kusi, nie powiem, ale zapasy kosmetyków mam ogromne (a już zwłaszcza żeli - Nivea też bo je uwielbiam) i to mnie powstrzymuje. Z kolei mąż nie przepada za żelami Nivei (nie wiem czemu), mydłami też, więc go nie uszczęśliwię.
I co tu robić, co robić? ;)


A Wy lubicie zapach kremu Nivea?

środa, 4 lutego 2015

Kosmetyczne podsumowanie stycznia cz.1 - zużycia

Styczeń za nami, a ja jestem przeogromnie z siebie dumna. Udało mi się trzymać noworocznego postanowienia - zużywać co mam i nie szaleć zakupowo.
Oby tak dalej :)

Czas opróżnić pudło, w którym zbieram puste opakowania (synek już je odkrył i butelek musiałam szukać po całym pokoju - najbardziej upodobał sobie tą po piernikowym płynie do kąpieli) i zrobić miejsce na kolejne.



1. Avon - piernikowy płyn do kąpieli 
Zużyłam z przyjemnością. Mąż też - nie udało się ukryć podkradania, skoro w łazience po jego kąpieli intensywnie pachniało piernikami  ;)

2. FlosLek - żel do mycia twarzy Anti Acne
Całkiem fajny, bardzo wydajny, można wypróbować.

3. Bioderma - płyn micelarny Sensibio 
Kiedyś go uwielbiałam i zużyłam kilka butelek. A teraz? Albo coś zmienili w składzie, albo ja mam inne oczekiwania, ale nie zmywał już tak świetnei mocnego makijażu oczu. Na razie go odpuszczę. Mam kilka innych miceli, więc do Biodermy nie wracam.

4. Oillan Forte - intensywnie pielęgnujący lotion do ciała
Niestety negatywnie mnie zaskoczył. Już dawno nie czułam swędzenia skóry, a po tym balsamie znowu czułam ten dyskomfort. Dziwne, bo niby jest przeznaczony do skóry alergicznej, wrażliwej. Ja takiej nie mam, a mimo to zaszkodził mojej skórze.
Zużyłam go jako balsam pod prysznic - skóra była nawilżona, ale nie swędziała.
Samo używanie nie było bezproblemowe - butelka zasysała się przy próbie wyciśnięcia balsamu, przez co nie było to takie łatwe. Musiałam potrząsnąć butelką i dopiero ścisnąć.

5. Avon Planet Spa - peeling do rąk i stóp z masłem shea Blissfully nourishing
Jako peeling do rąk uważam go za zbędny gadżet. Co prawda fajnie wygładza, nie wysusz (wręcz zostawia uczucie lekkiego nawilżenia i natłuszczenia, ale nic się nie klei) a i skóra długo pachnie (choć dla mnie to żadna zaleta, bo drażni mnie zapach tej serii), ale jednak nie jest to kosmetyk, który koniecznie muszę mieć.
Do stóp spisał się gorzej, pewnie dlatego, że skóra jest bardziej wymagająca i twardsza niż na dłoniach.

6. Ziaja Multimodeling -  serum antycellulitowe 
Ma potencjał! Co prawda cellulitu nie usunął, ale widzę poprawę wyglądu ud. Skóra stała się bardziej sprężysta, uda "ubite" i dobrze nawilżone. Myślę, że drugie opakowanie przyniosłoby dalszą poprawę, ale mam już coś innego wcześniej kupionego. Serum fajnie pachnie, jakby cytrusowo, ale też nie jest to typowy cytrusowy zapach.
Mam zamiar napisać osobną recenzję, razem z peelingiem z tej serii.

7. Avon Care - antyperspirant w kulce Fresh & soft
Pisałam nie raz, że bardzo lubię kulki z serii Care i On Duty. Ta jest równie dobra. Zaskoczył mnie zapach - obawiałam się tego cytrusowego zapachu, jednak na szczęście jest on delikatny i przełamany jakby bazylią, czy inną subtelną goryczką. Zapach bardzo mi odpowiada, bo toaletowych cytrusów bym nie zniosła.

8. Odżywka do włosów farbowanych Advanced Techniques - Avon
Włosy były po niej miękkie i gładkie, nie zauważyłam szybszego przetłuszczania. Co ważne, nie swędziała mnie po niej głowa jak po szamponie z tej serii. Najczęściej używałam jej jak maskę - trzymałam ok 20-30 minut, ale czasem też krócej.
Pewnie do niej wrócę.

9. Żel pod prysznic - Biały jeleń
Żel jak żel. Zużyłam bez jakiś szczególnych przemyśleń na jego temat. Zapach ma świeży, niby trawiasty, ale przełamany subtelną słodyczą. Dosyć gęsty, dobrze się pieni. Nie wrócę do niego - jest zbyt nijaki.

10. Sally Hansen - odżywka do paznokci Growth activator
Mój odżywkowy hit! Zużyłam X buteleczek i kolejne X pewnie zużyję.

11. Żel pod prysznic migdał i mleko Naturals - Avon 
To ostatnia butelka, jaką miałam w zapasach :( Zapach miał cudowny *.*

12. Intimea - chusteczki do higieny intymnej rumiankowe
Kolejne, nie pamiętam które opakowanie. Nie podrażniają, odświeżają. Bardzo lubię za możliwość przetargania chusteczki na pół (nie wszystkie się da) i spłukania w toalecie (nie wszystkie można).

13. Paloma - peeling do ciała 
Z przyjemnością używałam mimo, że nie jest to najostrzejszy peeling jaki znam.

14. Avon - korektor pod oczy Invisible light
Nie krył zbyt mocno, ale delikatnie rozświetlał skórę i w odpowiednim stopniu wyrównywał koloryt. Mam jeszcze jedno opakowanie (to było drugie, które zużyłam).

15. Guerlain - edt Insolence
Zdecydowanie "mój" zapach. Nie czuję w nim malin, które rzekomo ma, a fiołki i puder - zapach meteorytów. Już mam drugą buteleczkę, nie mogło być inaczej *.*

16. Kolastyna - oczyszczająca maseczka w saszetce
Kupiłam z nadzieją, że jest to ta sama maseczka, którą kupowałam i używałam ok 10 lat temu. Niestety, już po otwarciu saszetki wiedziałam, że jednak nie. Oczyszcza dobrze, ale trochę wysusza. Nie kupię kolejnej.

17. L'Biotica Biovax - maska do włosów z olejkami
Ufff, jak dobrze że to tylko saszetka. Starczyła mi na 3 użycia i bardzo dobrze. Nie widziałam po niej żadnych efektów :/

18. L'Occitane - mini krem do rąk z masłem shea waniliowy
Napiszę o nim osobną recenzję :)

19. próbki Tołpa: krem Lipidro, żel Physio i żel Sebio
Zbiorę więcej zużytych próbek i napiszę zbiorczy post. Nie, nie recenzji, bo trudno o nie po próbce, ale napiszę moje pierwsze wrażenia i czy zainteresowały mnie na tyle, żeby rozważać pełnowymiarowego opakowania.

20. Ziaja Liście zielonej oliwki - oczyszczająca maseczka to twarzy
Też będzie recenzja, razem z wersją nawilżającą.

21. Biały jeleń - szare mydło
Jedno szare mydło zużyłam po porodzie, głównie do mycia rany po cesarskim cięciu. Drugie było w zestawie z 5 innymi mydłami tej firmy. Gdyby nie to, nie miałabym go ponownie. Wysusza skórę i przeokrutnie pęka i się łamie.

22. mydło kupione we Włoszech - lawendowe
Ostatnie z trzech minimydełek, które kupiłam w zestawie. Ta wersja najmniej przypadła mi do gustu, głównie przez bardzo intensywny i dosłowny zapach lawendy.


Udało mi się sporo zużyć a dodatkowo kilkanaście kosmetyków odłożyłam do puszczenia w świat.

Luty będzie słabszy :/
 

poniedziałek, 2 lutego 2015

Spotkanie blogerek w Nowym Sączu

Można by powiedzieć, że w końcu, prawie po 5 lat prowadzenia bloga zaistniałam w blogerskim świecie. Tak, pierwszy raz wzięłam udział w spotkaniu blogerek, które odbyło się we wtorek 27.01.2015 w Nowym Sączu i zostało zorganizowane przez Dorotę.

O spotkaniu dowiedziałam się w sobotę w południe zbierając się z 13-miesięcznym synem na sanki (wypad nie był zbyt udany - co prawda śnieg pięknie sypał, ale na chodnikach było go wciąż za mało i musiałam przenosić mojego księcia razem z sankami od trawnika do trawnika ;)).

Decyzja była szybka i nie żałuję :)

Spotkanie rozpoczęło się o 14.00, nie mogłam więc być od początku - pracuję do 15 i dopiero ok 15.30 przyszłam do Strauss Cafe, straaasznie głodna.
Nie załapałam się na zdjęcie grupowe, przez co bardzo mi smutno :( 


Oooo, tu już jestem :D

BTW: mam sobie koszulę z Sinsay. Zauroczyła mnie od pierwszego wejrzenia, ale już po pierwszym ubraniu przekonałam się, jak jest marnie wykonana: przy zapinaniu guzika przy mankiecie kawałek materiału się odpruł. Strach prać, nawet w rękach.

Było nas 11:
no i ja :)

Czekały na nas upominki - a byłam przekonana, że prezentów nie będzie :)


Sponsorzy:
(olejek do skórek i paznokci oraz pilniczek)
Pink Drink - sklep internetowy z gadżetami na wieczory panieńskie -  
(bransoletka) 
(perfumy)
 

Bardzo miło spędziłam te prawie 3 godziny (jako ostatnie z Dorotą i Justyną wyszłyśmy około 18). Miło było Was poznać i .... do zobaczenia :)


Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...